/* */ 10 rzeczy, o których warto pomyśleć zanim zaczniesz spotykać się z mężczyzną, który ma dzieci. – BLIMSIEN

Untitled design-2

Kiedyś zapytałam mojego rozwiedzionego i dzieciatego znajomego „czy randkowanie z mężczyzną, który ma dzieci, ma jakiekolwiek sens”. Odpowiedział mi wtedy: – Jeśli w ogóle tak formułujesz pytanie, nawet nie zaczynaj się z nim spotykać. Po chwili dodał jeszcze jedną radę: – Nigdy nie bierz pod uwagę facetów, którzy są w separacji. Mówią, że nie wrócą do żony, a wracają. Albo uważają, że są stabilni, ale prawda jest taka, że rozwód często ciągnie się miesiącami lub latami. Uwierz mi, żaden facet nie jest w takim momencie na tworzenie nowego związku, nawet jeśli twierdzi, że jest inaczej. 

Dziś przyznałabym mu rację. Jego uwagi, stały się moimi doświadczeniami. Jednocześnie wierzę w tworzenie rodzin patchworkowych. Dlaczego? Może bo moi rodzice sami są rozwiedzeni, może dlatego, że wielu moich znajomych wychowywała tylko mama i babcia, a może dlatego, że model 2+1 lub 2+2 uważam za nierealny. Nie ma takiej opcji, żeby hermetyczna rodzina, stworzona z atomów miała szansę przetrwać. Wierzę, że człowiekowi potrzebna jest wioska, a jeśli wioskę opuszcza – STADO. Wtedy każdy członek stada jest wystarczająco dobry i ma swoją rolę do spełnienia. Kiedy stado zmniejsza się do parki, łatwo zamiast być wystarczająco dobrym, po prostu dysfunkcyjnym. Obecnie nie dość, że wiele par się rozchodzi (tych z dziećmi i tych bez), zmieniamy zawody, miasta, doświadczamy i… zawsze jest czas na miłość. Co jednak, jeśli osoba, którą jesteś zauroczona, ma już dzieci? Przedstawiam Ci moją perspektywę. Bazuje ona na moich doświadczeniach (nie, nie mam swoich dzieci, tak, dwukrotnie spotykałam się z ojcami), warto więc żebyś wiedziała, że ma subiektywny charakter.


RZECZY, O KTÓRYCH WARTO POMYŚLEĆ SPOTYKAJĄC SIĘ Z MĘŻCZYZNĄ, KTÓRY JEST OJCEM

(nie twoich dzieci)

1 Jego dzieci zawsze będą numerem 1. A nawet jeśli będziesz kiedyś równie wysoko, relacje to nie walka o podium i jeśli zamierzasz z nimi rywalizować, lepiej od razu oszczędź sobie frustracji. On już wie, że relacje nie są na zawsze (choć mogą być). W końcu nie jest ze swoją ex. Natomiast zawsze będzie ojcem swoich dzieci, niezależnie od tego czy będziecie razem czy nie. Superważne jest odpowiedzenie sobie na pytanie: czy jestem w stanie przyjąć te dzieci i uznać ich ważność? Nie możesz konkurować z dziećmi swojego mężczyzny. Jeśli on jest fajny i mu zależy, zrobi dla Ciebie miejsce i będziesz równie ważna, ale nie stawiaj go w sytuacji, w której ma wybierać. Jeśli relacja ma działać, musisz wiedzieć, na co się piszesz i czuć, że to z Tobą ok. P.S Są oczywiście mężczyźni, którzy wchodząc w związek zapominają, że mają dzieci z poprzedniej relacji. Tylko… czy naprawdę chciałabyś być z kimś takim?

2 On nigdy nie będzie miał dla Ciebie tyle czasu i pieniędzy, co gdybyś spotkała kogoś bezdzietnego. Brzmi bardzo zimno, nie chodzi mi bynajmniej o to, że pan nie będzie kupował Ci róż co tydzień, a Ty nie będziesz jego utrzymanką. Ale… może nie mieć na remont waszego mieszkania, bo dzieci mają lekarza. Albo może nie móc jechać z Tobą na wakacje, bo chce zabrać ze sobą na wyjazd dzieci. Może Ty nie chcesz spędzić urlopu z dziećmi. A może one nie chcą żebyś Ty jechała z nimi. Im więcej osób w stadzie, tym mniej zasobów dla Ciebie. Czasu, energii, pieniędzy. Ale to samo tyczy się przyjaciół, rodzeństwa i rodziny. Nie oceniam tego! Może Ci taka opcja pasować, możesz jednak czuć się nią przytłoczona. Myślę, że po prostu warto o tym wiedzieć i pomyśleć, a nawet przyjąć to jako coś naturalnego, wpisanego w patchwork tego typu.

3 Dzieci nie są niczemu winne. Nawet kiedy Cię nie lubią albo przechodzą gorsze chwile. Czasem powodują złość lub bezradność. Ale to Ty tu jesteś na ochotnika, nie one. Więc będziesz musiała umieć być mądrzejsza.

4 Szanuj matkę dzieci swojego mężczyzny. Ten punkt wydaje mi się być superważny. Nieważne jaka ta matka jest, dzieci ją kochają, to jest ich mama, a kiedyś partnerka Twojego mężczyzny i po prostu wypada ją szanować, choćby z tych dwóch powodów. Kiedy otworzysz serce, zrozumiesz, że dla niej to też musi być trudne. Większość z nas, chciałaby, żeby ich ex zniknęła w czeluściach kosmosu, teraz nie dość, że to niemożliwe, w dodatku pojawia się nowa osoba, która ma kontakt z JEJ dziećmi. Nie jestem matką, ale mama-lwica we mnie mówi, że byłabym bardzo wściekła gdyby tak się stało. Oczywiście teraz to już nie jest sprawa ex partnerki Twojego mężczyzny. Ale granie jej na nosie, umniejszanie jej czy bycie złośliwą flądrą (np. pozwalając dzieciom na rzeczy, na które wiesz, że ona się nie zgadza) jest supernieokej. W moim odczuciu kobieca solidarność wymaga od Ciebie bycia przyzwoitą osobą.

5 Matka dzieci, ex partnerka, może Cię nienawidzić. Serio. Mam na myśli wszystkie te chore akcje, za które nienawidzisz innych kobiet (i zastanawiasz się czy jest w związku z tym przygotowany dla Ciebie specjalny kocioł z Twoim imieniem w piekle). Z opowieści znam ich kilka – wypisywanie do Twojego pracodawcy w celu oczernienia, sprawy założone Ci w sądzie, napaść fizyczna lub nękanie to tylko kilka z przypadków, które znam z życia moich znajomych. Byłoby wspaniale gdyby Ona, zrozumiała, że jesteś w gruncie rzeczy w porządku i że wasz wzajemny szacunek i porozumienie wpłynie dobrze na cały patchwork. Jednak nie masz najmniejszego wpływu na obcą kobietę, mimo to, ona będzie obecna w ten czy inny sposób w Twoim życiu, tak długo, jak długo będziesz z ojcem jej dzieci. Jesteś w stanie to zaakceptować? Czy Twój partner jest gotowy postawić zdrowe granice i zbudować coś nowego?

6 Dzieci. Mogą być superkochane. To ludzie, wymagający szacunku, zrozumienia i empatii. Jeśli się polubicie (a może nawet pokochacie?) będziesz miała wspaniałe międzyludzkie doświadczenie. Sądzę, że w ogóle myślenie o byciu w relacji z mężczyzną, który ma już dzieci wymaga otwartości na relację z nimi i chęci na zawiązanie takiej znajomości. Dla mnie to też kwestia odpowiedzialności. Nie śmiałabym wejść z butami w system rodzinny kogoś, nie traktując go dostatecznie serio. Ty zawsze możesz się wylogować, a one pozostaną z pytaniami i emocjami. Chcesz spotykać się z dzieciatym mężczyzną? No cóż… dziewczyno, to będzie wymagało bycia dorosłą osobą!

7 On może nie chcieć mieć kolejnych dzieci. Definitywnie nie. Czy to będzie dla Ciebie ok?

8 Może też chcieć je mieć. Rzeczy wtedy komplikują się nawet bardziej.

9 Przyjmij sobie za punkt honoru pomaganie swojemu partnerowi, być dobrym ojcem. Czy jesteś w stanie wygenerować nadprogramowe wsparcie? Nie bądź bździągwą, która uczy go jak uniknąć płacenia alimentów, ukrywania dochodów i przepisywania na Ciebie swojego majątku. Wszystkie kolektywnie narzekamy na facetów, którzy po rozstaniu, unikają odpowiedzialności. Nie dokładaj się do tego, bo za to akurat na bank będziesz miała kocioł w piekle z własnym imieniem. W kotle obok będzie się smażyć poseł Krystyna Pawłowicz. Pomyśl dwa razy i użyj kobiecej mocy w dobrej sprawie.

10 Czy umiesz kochać? Zastanów się dobrze jak wiele zniesiesz. Bo taki patchwork wymaga miłości, cierpliwości i świadomości, że Twoje potrzeby nie są jedynymi. Czy będziesz umiała odpuścić zazdrość? Co jest naprawdę ważne dla Ciebie? Będąc z facetem, który ma dzieci nauczysz się życiowego tetrisa na poziomie master, ale to będzie wymagało ogromnego i cierpliwego serca.

Author

25 komentarzy

  1. oh ex 😉 dalam córce męża kurtkę, chciałam ją sprzedać, bo jestem bardzo w dupie z kasą, ale fajnie na niej leżała więc dałam. nie wiem co i kto z tą kurtką zrobił, ale ex wysłała mężowi zdjęcia zwłok mojej pięknej kurtki, z elaboratem na temat mojego stosunku do młodej, który wyrażam dając jej do noszenia śmieci. także ten… w teori zawsze wszystko ładnie pięknie, gorzej w praktyce o czym nieraz boleśnie przekonuje się od 10 lat 😉

  2. Blum

    Nie mamy wpływu na ex 🙁 Mamy wpływ tylko na to co my robimy, ale „be the change you want to see”. Marzy mi się świat, gdzie kobieca solidarność będzie tak głęboka, że będziemy chciały być z exami naszych obecnych, a one z nami w jednym teamie, kiedy łączą nas mali ludzie aka dzieci.

  3. Kobiety niestety, potrafią być bardzo wredne :C Raczej nie zapowiada mi się taki związek, ale wydaje mi się, że właśnie ex w takiej sytuacji może być najbardziej uciążliwa. Zwłaszcza, jak się uweźmie i zacznie o dzieciaki walczyć/ograniczać widzenie z ojcem, bo ona nie chce, by obca baba zajmowała się jej potomstwem. Meh… dlatego raczej wole towarzystwo panów 😀

  4. Karolina

    O co Ci chodzi z tą hermetyczną rodziną złożoną z atomów? I czemu model rodzice plus dziecko/ dzieci nie miałby przetrwać (bo chyba o taki Ci chodzi, a może coś źle zrozumiałam)?

  5. Blum

    Karolina – uwazam, ze rodzina rodzice plus dziecko bez asysty przyjaciół i krewnych, skupiona tylko na życiu w swoim 3 lub 4 osobowym gronie przy obecnym tempie życia oraz nawale obowiązków, oczekiwań i frustracji nie ma prawa przetrwać. Uważam też, że dla dzieci dobrze jest, kiedy mają dookoła siebie jak najwięcej wzorców, mądrych i fajnych dorosłych, z różnym stylem życia, od których mogą czerpać lub iść po wsparcie. Samej bardzo mi tego brakowało jako dziecku, bo w mojej kilku osobowej rodzinie nie było nikogo podobnego do mnie co rodziło czesto poczucie, że jestem „nie taka”. Jednocześnie widzę jakimi oczekiwaniami obicążam partnera, kiedy brakuje mi kontaktu z rodziną i przyjaciółmi – wtedy od minimalnej liczby osób wymaga się życiowego maksa. To nie będzie łatwe ani pozytywne 🙁 Ale to tylko moja opinia. Co Ty myślisz na ten temat?

  6. Blum

    Katrina – rozumiem Twoją postawę. A co do „kobiety potrafią być bardzo wredne” hej… to nie są jakieś mityczne kobiety! To także Ty i ja! Nie musimy być wredne. Nie mamy wpływu na drugą osobę, ale na nasze reakcje i czyny już tak. Ja wybieram bycie nie wredną. Nie chcę być wredna dla ex żony partnera, więc to mój wybór. Nie jestem! Nawet jeśli to nijak nie wpłynie na obecną sytuację między dorosłymi (ex partnerką, obecnym moim konkubentem i mną, jego obecną partnerką) to przynajmniej zdejmie trochę z dzieciaków. Nie jestem ich mamą, nie chcę być lepsza, fajniejsza, to nie konkurs. Jeśli tylko ja odejmę trochę pary z tego parowozu, już samo to uważam za sukces. Jeśli mój tekst da do myślenia kobietom i stwierdzą one „o chromolę, nie idę w taki związek, wielkie dzięki” to super. A jeśli uznają „nie myślałam tak o tym, może ja postaram się być w porządku, zamiast obwniać drugą stronę” to świat też będzie lepszy. „Be the change you want to see in the world”. Zawsze i wszedzie 🙂

  7. W sumie to często się nad tym nie zastanawiałam (młoda jestem), ale po przeczytaniu Twojego tekstu i po kilku przemyśleniach, wiem, że dla mnie, przynajmniej w tym momencie, taka „opcja” zupełnie odpada. Dzięki!

  8. Hony Te

    Trochę chaotyczny ten post. Treściowo – sensownie i git, ale… momentami brakuje słów, jest nieskładnie, błąd logiczny wychwyciłam jeden i … 10 rzeczy o któych warto pamiętać czy 10 przykazań? bo dwa ostanie punkty odstają od reszty 😉 Pisany w emocjach i na szybko?
    Jak zawsze z miłością, lecz okiem literackiego zboczeńca 😉
    Pozdrawiam!

  9. Blum

    Anonim – lepiej pomyśleć o najgorszej opcji, niż wejść w taką relację z nastawieniem hiperoptymistycznym. Potem same pretensje, żal, ból i awantury.

  10. Blum

    Hony Te – a rację masz, trochę ku przestrodze, trochę radząc. Nie w emocjach i nie na szybko. Dziękuję za Twoje uwagi <3

  11. anonimka

    Musze sie przyznac, ze Twoj wpis pojawil sie w idealnym momencie mojego zycia. Bylam przez 5 lat z facetem z bagazem (bo tak o dziwo wiele kobiet nazywa facetow z dziecmi z poprzedniego zwiazku). O ile nigdy, ale to nigdy nie bylam zazdrosna o ex ani o dziecko, to teraz troche zaluje, ze weszlam w ten zwiazek. Drugi raz uszczypnelabym sie w reke, spoliczkowala sama siebie, albo po prostu posluchala rodzicow. No, ale kto przekona zakochane serce kobiety? 🙂 Kwestia jest taka – relacje poprawne, chociaz nigdy nie chcialam nawet pogadac z jego ex, twierdze, ze kontakt miedzy nami nie bylby do niczego potrzebny i nie mam zamiaru niczego udawac. Bardziej skupiam sie na tym by pokazac dziecku, ze istnieja swietne zwiazki i by podzielic sie z nim tym naszym cieplem. Tak czy siak, jego ex zawsze wspieralismy – ona chce wyjechac na wakacje bez dziecka? Nie ma problemu, bierzemy je do siebie. Ona potrzebuje dodatkowej kasy bo wysokie alimenty nie wystarczyly na jakies wazne wydatki? Nie ma problemu, wspieramy ja tez finansowo. I tak dajesz swoja czastke siebie, bez przerwy, jakiejs obcej osobie i nagle po jakims czasie zauwazasz, ze ona tak naprawde ma to zupelnie gdzies i jeszcze postanawia to wykorzystac. Prawda jest taka, ze nie da sie budowac dobrych relacji z czlowiekiem, ktoremu totalnie odbilo i stal sie ROSZCZENIOWY (mowa tu oczywiscie dalej o ex). A niestety takie staja sie samotne matki, ktore nie potrafia ulozyc sobie zycia z innym facetem. Zaczynaja obwiniac za to swojego bylego i jego obecna partnerke. Pojawiaja sie szantaze emocjonalne i wyrzuty „Bo przez to ze mam z Toba dziecko, zaden facet mnie teraz nie chce i przez Ciebie nie umiem sobie ulozyc zycia”, „A moze teraz ty wez dziecko a ja zaczne zyc tak jak chce?”. Z obserwacji wiem, ze tak jest w wielu zwiazkach. Dziewczyny, jesli macie watpliwosci – nie komplikujcie sobie zycia i nie wchodzcie w te chore relacje….Patchwork rozpada sie szybciutko jak wszystko co jest sfastygowane na odwal sie.

  12. Blum

    Z pewnością taka relacja jest trudniejsza niż klasyczna. Chociaż może niepotrzebnie generalizuję? W każdym razie na bank partner musi włożyć dużo wysiłku w zapewnienie komfortu każdej ze stron i jednocześnie sam nie oszaleć. Plus emocje niejednokrotnie sięgają zenitu. Z drugiej strony, obecnie coraz więcej małżeństw się rozpada, a ludzie za młodzi żeby już umierać lub nie zakochać się ponownie 🙂 Ale to prawda – warto ostudzieļ swoje emocje i zastanowić się dobrze, czy na pewno wjeście w taki układ nam pasuje.

    Już zawsze wtedy będziemy nie tylko my, partner i jego dzieci, ale też ex, jej plany, stany emocjonalne, finansowe itp.

  13. Przeczytałam to chyba troche za późno… o ile dziecko nie przeszkadza mi wcale, jest w pięknym wieku (5lat), super spędzamy czas itp. tak matka dziecka…
    Niby wszystko jest dobrze, niby się nie wtrąca, niby jest miła, ale ja nie moge jej znieść. To moje zupełne przeciwieństwo, jest głośna, szalona, bardzo ekstrawertyczna. Na przykład wchodzi do naszego mieszkania bez pukania. Ale to ja przesadzam bo przecież ona jest przyjacielska i wpada po dziecko, na chwile, o co mi chodzi?!
    A wspólna wycieczka, 3 dniowa, beze mnie? E tam, to przeciez dla dziecka.
    Jestem pewna, że nic ich nie połączy juz, w sensie, nie zostane zdradzona, ale ich przyjcielskie relacje doprowadzają mnie do granic wytrzymałości… Doszło do tego, że wychodzę na spacer kiedy ona przychodzi po dziecko. Wracam po godzinie a ona nadal siedzi..
    Domyślam się, że problem też leży po mojej stronie bo sie odcinam od niej, uciekam, ale chyba mam takie prawo, nie chcieć, nie być gotową.
    Trudne rzeczy, nie wiem co robić. Całkiem poważnie rozważam rozstanie bo ona chcąc, nie chcąc zawsze już będzie w moim życiu, a nie umiem sobie tego wyobrazić.
    Gdybym przeczytała to wcześniej to raczej nie zdecydowałabym się na ten związek…

  14. Można mieć zamówienie na temat, z działu know-how, tak jak ten tekst powyżej? Jak wyjść z relacji (znajomości bliższe i dalsze) które przestały dawać nam radość? Przez całe studia miałam dobre relacje z dwoma dziewczynami, oparte głównie na tym, że miały w sobie dużo optymizmu i pozytywnego nastawienia i było nam łatwiej dawać sobie radę w trudnym czasie, jakim było przejście przez zarwane noce etc. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, znałyśmy naszych partnerów, rodziny, problemy etc. Jednak teraz, kilka lat po, czuje że każde nasze spotkanie jest dla mnie męczące, trudno mi się odnaleźć w ich schemacie życia rodzinnego i konsumpcji wyjazdów, budowy wymarzonych domów i tym podobnych, gdy na codzien ja unikam tego typu ludzi w swoim otoczeniu. Nie chcę ich jednak krzywdzić stwierdzając hej wpadlyscie na tory, którymi mój pociąg nie jeździ więc na razie. Nie umiem znaleźć chwilowo innej metody niż wycofywanie się rakiem, unikając spotkań ze względu na niespodziewane okolicznosci.. chętnie przeczytalabym o jakiś humanitarnych metodach pójścia w swoją stronę bez krzywdzenia innych 😉

  15. Karolina

    Myślę, że masz rację! Jakoś na początku wydawało mi się, że w ogóle nie wierzysz w rodzinę, stąd moje pytanie. Kiedy myślę o swoim dzieciństwie to wiem, że też mi takich kontaktów brakowało, kiedy już raz na jakiś czas ktoś się zjawiał to chłonęłam każde słowo i rodzice się denerwowali, że nie mogą sobie w spokoju pogadać ze znajomymi. Ja sobie natomiast wyobrażam spędzanie czasu wspólne, właśnie w takim stadzie, planszóweczki, dzieci się bawią a my gadamy. A o sprawach nie przeznaczonych dla malutkich uszków można pogadać w kuchni robiąc herbatę choćby 😉 Niedawno przeprowadziliśmy się do nowego miasta i odbudowywanie stada trwa. Powodzenia w budowaniu Twojego!

  16. kiedyś pisałaś by przestać traktować swoje ciało w taki sposób, że narzucamy sobie dyscyplinę, która popycha nas w poczucie winy, gdy sobie trochę odpuścimy. By traktować swoje ciało i siebie przyjacielsko, ćwiczyć kiedy się chce itd. Kiedyś też pisałaś, że byłaś trochę zawiedzona na sobie, gdy przestałaś medytować. Jak to u Ciebie działa w takim przypadku? Robisz sobie wyrzuty sumienia, czy czerpiesz jakąś przyjemność ze swojej niedoskonałości, rozkładasz ręce, i następnego dnia pozwalasz sobie zaczynać od początku…? Nie uważasz, że rozbrojenie mechanizmu poczucia winy, np za brak dyscypliny, może rozwalać jakiś dużo większy, ważny mechanizm w nas, czy całkowicie odrzucasz winę jako metodę wychowawczą/ samodoskonalenia się…?

  17. Blum

    Odrzucam wywoływanie w sobie lub ludziach celowe wywoływanie poczucia winy. Moim zdaniem wyjście z pozycji miłości wiele zmienia.

  18. Przeczytałam ten wpis z zaciekawieniem bo jestem teraz w związku z mężczyzną który ma dzieci.Z początku byłam po prostu szczęśliwa ze znalazłam faceta z którym się świetnie dogaduje nie myślałam za dużo o tym z czym wiąże się to ze on miał żonę i ze maja razem dzieci..Dzieciaki ma cudowne,udało nam sie złapać wspolny język.Rodzina polubiła mojego faceta i myślałam że wszystko jest ok. Do czasu aż tydzień temu moja mama, która dotąd deklarowala ze uwielbia Piotrka ,pok kilku kieliszkach wina zaczęła dosłownie plakac ze ona nie może się pogodzić z faktem że nie będzie babcia i ze jeśli sie rozstaniemy to on ma dzieci a ja skończę samotnie ..co więcej moja siostra tez zaczęła się nagle martwić ze nie będzie mi dane być matką i omija mnie wszystko to co najpiękniejsze w życiu. .następnego dnia przeprosily ale..jest mi strasznie przykro ze tak myślą i nie wiem szczerze mówiąc co im na to odpowiedzieć. .

  19. Blum

    Marta, przede wszystkim, że doceniasz to, że się martwią, ale jednak to nie jest ich sprawa. Nikt nie powiedział, że gdybyś trafiła na mężczyznę bez dzieci, mielibyście jakieś wspólne. Ja byłam w relacjach gdzie partnerzy deklarowali, że dzieci nie chcą mieć never ever, dziś dobijają do 40tki i zdanie podtrzymują. Inni chcieli mieć dzieci już teraz natychmiast, ale nie umieli sznurowadeł zawiązać. Więc… to nie jest tak, że życie uczuciowe wiąże się z samymi świadomymi decyzjami.

  20. Dziękuję za tekst. Bardzo ważny dla mnie, ponieważ dzięki niemu wiem, że ktoś też tak ma, a ja nie jestem sama. Weszłam w związek z dzieciatym mężczyzną, jak w masło. On nigdy nie ukrywał, że jest po rozwodzie i ma dzieci. Za wiele nie myślałam o konsekwencjach tej decyzji, było mi po prostu dobrze. One przyszły później. Dzieci są bardzo fajne, partner odpowiedzialny, dla dobra dziatwy utrzymuje dobre kontakty z ex małżonką. Zawsze o niej mówię dobrze w obecności dzieci i one coraz bardziej mi ufają – otwierają się, czują swobodniej opowiadając o swojej mamie. Bywa, że spędzamy czas z dziećmi, jeździmy na wakacje, ale też bawimy się w gronie znajomych jego i jego ex. Mam wiele ukłuć/przebudzeń, jak np. wtedy, gdy on bywa w ich byłym, wspólnym domu; że odbiera od niej telefon, gdy właśnie ja mu coś opowiadam lub w naszym intymnym azylu/sypialni (zwracałam uwagę, żeby tego nie robił); gdy wyjeżdża do dzieci i nie możemy spędzić razem weekendu. Gdy ze względów finansowych (alimenty) nie jest w stanie pozwolić sobie na wyjazd (wtedy jadę sama/mam babski wypad). Uczę się nieustannie – odpowiedzialności za każde słowo, za moje zachowanie, czyny; weryfikuję moje poglądy, zastanawiam się, jak mogę do czegoś inspirować. Przeżywam, gdy panikuję, że dzieci mnie nie lubią. Zwracam mu uwagę, że pewne rzeczy może robić inaczej, inaczej się komunikować z dziećmi. Bywa fajnie, ale też bywa bardzo trudno. Na pewno jest to dla mnie mocne, rozwijające doświadczenie. Zastanawiam się nad posiadaniem własnych dzieci – czy chcę je mieć (mój partner raczej już nie). I ważna jest jeszcze jedna kwestia – rozstania. Gdy jesteś z dzieciatym mężczyzną przez dłuższy czas, musisz wziąć odpowiedzialność także za jego dzieci, ich uczucia. Odejście będzie na pewno dużo dłuższym, cięższym doświadczeniem, bo przecież przez jakiś czas byłaś w części rodzicem/macochą.

  21. Blum

    Ann, tak. Bardzo rozwijające i trudne doświadczenie. W moim odczuciu również nagradzające, bo jeśli partner jest fajny, wrażliwy i pomocny, można baaaardzo dużo się nauczyć i rozwinąć w sobie wiele kompetencji. Dla mnie to cenne.

    W kontekście dzieci to trudne. Nie sposób się izolować, nie sposób (i nie ma po co) zastępować im rodzica. Ostatecznie to nie jest kwestia „dosztukowywania” brakującej części, a raczej dodania nowej jakości. Dla nas to duża odpowiedzialność, a mała gratyfikacja.

    Co zaś do kosztów osobistych, byłoby fajnie, gdyby społeczeństwo, w tym matki dzieci dostrzegły też drugą stronę. Nie mówię oczywiście, że mąż, który porzucił żonę dla innej kobiety miałby być rozgrzeszany a ona zrozumiana i przyjęta. Jednak związki rozpadają się z różnych powodów, a my ponosimy koszty, o których wspomniałaś. Często matki sądzą, że macochom przypada seks, kasa i splendor. Mało kiedy tak jest… zazwyczaj to co nam przypada to właśnie spychanie naszych potrzeb na dalszy plan, dyplomacja, zagryzanie zębów czy też ustępowanie miejsca/priorytetu bo kasa/choroba/logistyka. Szkoda, że tak mało się o tym publicznie mówi.

    Może to pomysł na artykuł do jakiegoś fajnego pisma? Właśnie tak się zainspirowałam 🙂

  22. Twoje myślenie jest bardzo czyste i wrażliwe, ale czemu nie ma tu punktu, który uświadamia, że jeżeli facet zostawił kobietę z dzieckiem (kij z powodami, kobieta w sytuacji wczesnego macierzyństwa może być trudna, niedostępna, zmęczona itp, wymaga po prostu 100% a nie „weekendowej” pomocy, atencji i wsparcia w codzienności) to może zostawić Cię na takim samym lodzie, bo mimo wszystko opuszczenie rodziny z malutkim dzieckiem świadczy o nim bardzo źle. Nie ma tu też punktu o sytuacji emocjonalnej malutkiego dziecka, które odbiera świat emocjami i nie rozumie tego co zrobił jego „tatuś”, a jeżeli to dziewczynka, to pójdzie w świat z potężnym syndromem opuszczenia. Punkt w którym mówisz o pojawieniu się wspólnych dzieci – to rzeczywiście skomplikowany scenariusz, bo często między przyszywanym rodzeństwem pojawia się nienawiść, a nawet zbrodnie, nawet jeśli rodzice zaakceptowali swoje nowe związki, to dzieci mają prawo odbierać to inaczej. Trudne, trudne, trudne. Życzę wszystkim wytrwałości na takiej drodze, odnalezienia klucza, który da wszystkim, a szczególnie tym maleństwom SZCZĘŚCIE.

  23. Blum

    Aniu – nie mogę o tym pisać, bo nie jestem psychologiem dziecięcym i nie mogę wypowiadać się z perspektywy dziecka. Moim zdaniem relacje międzyludzkie są też dziwne i skomplikowane i niejasne. Rodzeństwo potrafi się uwielbiać lub nienawidzić niezależnie od więzów krwi, przybrani rodzice mogą być źródłem ulgi lub dramatu, podobnie jak biologiczni rodzice. Tak samo związki… rozstania są z równych powodów, czasem ciężko ocenić własne, gdzie do oceniania cudzych.

    Tak, relacje to trudna rzecz.

  24. Czy można przetrwać bez pozycji numer 4? Kobieta o której mowa w moim związku jest serio wytworem szatana. Ciągle straszy, że zabierze mu dzieci, ciągle straszy sądem, ciągle wyzywa mojego partnera przy dzieciach – mówiąc, że czeka jak podrosną, żeby mogła im powiedzieć jakim jest „beznadziejnym” człowiekiem. Używając oczywiście wielu wulgaryzmów. Czy jestem w stanie przez to wszystko przejść szczerze jej nienawidząc?

  25. Blum

    Siostro, tylko dystans może nas uratować. Im mniej uczuć do ex, tym zdrowsza będziesz, przysięgam!

Dodaj komentarz