6 Results

rosół

Search

Processed with VSCO with f2 preset

Kiedy byłam małą dziewczynką, uwielbiałam rosół. Dla wielu moja fascynacja była niezrozumiała. W końcu co ciekawego może być w wodzie z tłuszczem? Jednak u mnie w domu rosół jadło się całkiem inaczej. Był dosłownie czarny od pieprzu, słony od magi i obficie posypany pietruszką. Jadło się go i od tego pieprzu płakało. Czasem był iście burtonowski i pływały w nim kurze nóżki…

 

kremzdyni

Jesień to idealny czas, żeby jeść pomarańczowe warzywa! Bataty, dynię, marchewki. Właśnie teraz, kiedy na zewnątrz robi się chłodno, lepiej odstawić surowiznę i zamienić ją na kiszonki, a zamiast sałatek i orzeźwiających dań, włączyć te dłużej gotowane lub pieczone. Dla mnie jesień to czas zup. Uwielbiam jeść zupy nawet na śniadanie czy kolację, są jak miękko otulający kocyk dla mojego brzucha, rozgrzewają i dają poczucie komfortu.

Untitled design

Jednym z moich najgorszych wspomnień z dzieciństwa jest to, kiedy stoję w przedpokoju, a matka ubiera mnie w zimowe wdzianko. Zrolowana koszulka w gaciach, czapka gryząca w czoło i ten cholerny sweter, który dusi w szyję. Rajtuzki pod spodnie. Nie mówię nawet o smętnych rękawiczkach na sznurku, które bimbają smutno z moich rękawów. Co za mordęga! Całymi latami uciekałam od takiego stanu rzeczy i… marzłam. 

skincareroutineChciałam Wam dziś pokazać czego używam do pielęgnacji i makijażu swojej twarzy. Nie jestem bardzo ortodoksyjna przy wyborze kosmetyków – moja skóra jest ortodoksyjna i kapryśna za mnie. Jeśli coś się sprawdza, trzymam się tego i nie testuję zbyt wiele nowości, stąd spodziewam się, że niektóre wybory będą Was dziwić. Mój przewodnik pomyślany jest tak, żeby nakreślić Wam moje problemy, sposób radzenia sobie z nimi, dość minimalistyczne podejście i trochę patentów DIY. Będę pisać tylko o moich stale używanych produktach. Te niepodpisane są bonusem, który czasem jest dodatkiem, ale nie znajduje zostawania w codziennym makijażu. Umieszczam je tu, bo jestem im wierna.

KOMFORTZONEWszyscy zdają się trąbić „opuść strefę swojego komfortu!”. Nawet ja w TYM wpisie zachęcałam Was jak najmocniej do porzucenia znanego i wygodnego miejsca, na rzecz ruszenia w nieznane i zbierania doświadczeń. A dziś, ta sama ja, chcę Was zachęcić do wybudowania sobie fortecy komfortu i pozostania w niej jak najdłużej. I zapewniam, że nie zgłupiałam jakoś specjalnie.

IMG_20140704_152735

Dziś wpis jak mniemam obrazoburczy i radykalny. Inspiracją są różne sytuacje, w których tłumaczę bliższym lub dalszym znajomym moje stanowisko, a oni są zgorszeni moim fanatyzmem łamanym przez faszyzm. O co chodzi? O to, że nie umawiam się z facetami, którzy jedzą mięso, i że znajomym zabraniam składowania mięsiwa w mojej lodówce. Czemu aż tak ci odbiło Blimsien?