Author

Blum

Browsing

IMG_20180407_121038_105

Na instagramie wspomniałam o tym, jak antybiotyk potraktował moją odporność. Odporność, która w dużej mierze bierze się z jelit. Temat bardzo was zainteresował, pozwólcie jednak, że o jelitach napiszę w innym poście. Dziś wspomnę tylko, że naturalne kiszonki (takie, jakie robi babcia lub jakie możesz zrobić sama w domu) zawierają kwas mlekowy i mają działanie probiotyczne (o czym wszyscy teraz mówią). Na szybko wspomnę też, że takie skolonizowane dobrymi bakteriami jelita powodują też ładniejszą skórę i… pomagają wyleczyć się z infekcji intymnych spowodowanych słabą florą bakteryjną w vajajay. Te powody wystarczyły, żebym chciała eksperymentować z kiszonkami, bo na apteczne probiotyki wydałam sporo i chciałam przyspieszyć swój powrót do zdrowia.

stil-243522-unsplash

1 Kupienie MacBooka. Długo opierałam się magii jabłek, bo wydawało mi się, że Macki są po prostu pozerstwem i aspiracją do świata kawuni w Starbuniu i ładnego logo. Jednak komputer jest moim głównym narzędziem pracy i kiedy podczas pisania książki padł kolejny (tym razem Dell), myślałam, że się wścieknę. Kupiłam MacBooka Air i muszę przyznać, że to najlepszy sprzęt jaki miałam. Również jego design, to jak zaprojektowano klawiaturę (nigdy nie miałam lepszej), jego poręczność, jego intuicyjny system… naprawdę zwracam honor wszystkim wielbicielom Macków. Możliwe, że nawet chciałabym mieć iphona. Praca na tym sprzęcie to czytsta przyjemność i nigdy już nie wrócę do innego!

2 Zainwestowanie w kilka par sportowych butów. Takie buty kosztują ok 300zł za parę, ale po latach biegania w tanich kapciach z h&m uznałam, że skoro tak bardzo lubię chodzić pieszo i nie mam samochodu, dobrze wyprofilowane, dobrej jakości i superwygodne buty to po prostu moja powinność wobec własnych stóp!

3 Każdy, nawet najmilszy potwór, musi mieć swoje leże. Wygodny materac, dobrze dobraną poduszkę, odpowiednią kołdrę i przyjemną dla skóry pościel. My mamy kołdrę inną na lato i inną na zimę, a po spaniu na jakimś totalnie wyciuranym materacu, który zastałam u mojego konkubenta, tak bolałay mnie plecy, że uznałam, że materec musi zostać wymieniony. Te składowe są dla mnie bardzo ważne. Sen = regeneracja. Głupio oszczędzać na czymś, co ma ładować nasze baterie.

4 Biżuteria. Pisałam o tym już chyba kilka razy, ale staram się nie kupować już biżuterii, zegarków i innych tego typu rzeczy w sieciówkach. Mniej znaczy więcej w kwestii tego co noszę na sobie. Biżuterię, która nie jest z drutu i plastiku szanuje się bardziej, nie barwi ona skóry i nie traci tak łatwo koloru. Moja biżu to głownie Kavo, czaję się też od jakiegoś czasu na kilka sztuk od Mood Jewels ale chętnie noszę też unikatowe pierścionki retro. A zamiast kilku zegarków z sieciówek wybrałam prościaka od CLUSE i jestem z tego wyboru bardzo zadowolona.

5 Fryzjer. Jeszcze kilka lat temu sama obcinałam swoje włosy, wcześniej sama je farbowałam. Dziś po prostu oddaję się w ręce specjalistów, którzy potrafią ogarnąć moje włosy o strukturze waty cukrowej. Dobry fryzjer kosztuje dużo, ale zwłaszcza kiedy ma się skomplikowane włosy nad którymi ciężko zapanować, warto postarać się o dobre cięcie. O kolorze nawet nie wspomnę.

No a teraz wasza lista? Na co nigdy nie żałujecie pieniędzy? Co było najlepszym zakupem, który odmienił codzienność? Dajcie znać!

 

chris-ensey-87456

Człowiek niezbyt zainteresowany sprawami holistycznego podejścia do zdrowia ma niewielkie pojęcie o doshach. Szkoda! Mógłby dowiedzieć się, jak lepiej żyć. Mógłby zrozumieć siebie i swoje problemy zdrowotne, ale też… emocjonalne. Szef mógłby łatwiej ocenić predyspozycje poszczególnych członków zespołu i lepiej rozdzielać zadania. Człowiek taki mógłby nauczyć się wykorzystywać swój potencjał i głaskać siebie i odpuszczać sobie w miejscach, które zazwyczaj dociskał. Z Szymonem, joginem i terapeutą ajurwedyjskim rozmawiam jednak nie tylko o tym wszystkim. Szymon bardzo ciekawie opowiada też o tym jaki wzór kobiecości stawiany jest dziś na piedestale i pokazuje mroczne, zaburzone strony tego wzorca. Mam nadzieję, że lektura naszej rozmowy zainteresuje Was, popchnie w kierunku zgłębiania ajurwedy lub pomoże połączyć kilka kropek pomiędzy zdrowiem, a życiem jakie prowadzicie.

30078745_2018395098429913_3707904442696204288_n

Kiedyś pracowałam w branży fast fashion, gdzie powodzenie polega na tym, żeby wepchnąć człowiekowi jak najwięcej, jak najtaniej wyprodukowanych ciuchów. Nie miejcie złudzeń, branża modowa nie jest trudna tylko dla pracowników w Azji. Jest trudna również dla polskich szwaczek, projektantów, dostawców. Przeszłam chyba wszystkie kręgi konsumpcyjnego piekiełka, od chodzenia po galeriach dla relaksu i kupowania na poprawę humoru, aż do ascezy. To u mnie standardowa procedura, obić się o skrajności, żeby finalnie znaleźć dla siebie miejsce.

eduardo-jaeger-229309-unsplash

Pod jego wpływem otworzyła się we mnie kobiecość, miękka, blada i delikatna. Słodycz. Ciężko opisać coś tak wewnętrznego, subtelną zmianę energii, coś jak głuche pęknięcie skorupy, a pod spodem właśnie to. Tyle lat walczyłam, żeby nikt tego nie widział, tak bardzo to zakrywałam. Kiedy myślę o tym dziś, widzę owoc liczi. Skorupka na zewnątrz jest najeżona geometrycznymi kolcami, chropowata, szorstka. Tylko kolor podpowiada, że w środku może być coś życiodajnego, smaczny miąższ, coś, po co warto sięgnąć.

4

Wraz z marką Medicine zebrałam polskie, utalentowane twórczynie, by stworzyć kapsułową kolekcję w dziewczyńskim, girlpowerowym duchu. W świecie pełnym agresji i podziałów, chciałyśmy żeby „rebel girl” po prostu lubiła siebie i świat, który ją otacza, swoje ciało, swoje życie. Niech te ubrania będą afirmacją i manifestem polskiej kreatywności, twórczości, kobiecości. Dziś w ramach promocji kolekcji, którą możecie kupić TU zadaję pytania hafciarce Ewelinie Klećkowskiej, którą możecie kojarzyć z Lucky Shirt. Wszystkie twórczynie odpowiadają na te same pytania, które mają moduł „Złotych Myśli”. Aż żałuję, że nie jest to prawdziwy zeszyt, na końcu którego byłaby koperta, gdzie właścicielce zeszytu wkłada się mały prezent lub rysunek. Jestem ciekawa, co bym tam znalazła!

IMG_20180228_123254_439

Nie mam nadwrażliwości na gluten, ale nie mam też wątpliwości, że opychanie się sklepowym pieczywem, nie jest najlepszym pomysłem. Niestety kanapki są zwyczjnie łatwe. Wtedy kiedy się spieszymy, mamy mało składników w lodówce lub chcemy zjeść pyszną pastę, hummus czy gęsty sos, ale na samą myśl o surowej marchewce i pałeczkach selera naciowego robi się zimno. Dlatego dziś przychodzę z przepisem na chleb dla żółtodziobów, który ma dużo wartości odżywczych! Sam przepis jest superłatwy.