2Musicie wiedzieć, że Maharaja jest nie tylko władcą mojego serca, ale również śniadań! Podczas kiedy ja stoję przed lodówką jak przed egzaminatorem i uważam, że z jej zawartości ABSOLUTNIE NIE DA SIĘ NIC ZROBIĆ, król resztkowego dobrostanu umie wyczarować coś pysznego na budżecie. To jest wielkie win-win. Nie marnujemy jedzenia, nie marnujemy pieniędzy i do tego jeszcze jest smacznie! Tak właśnie je się w Maharajastanie!

Maharaja mówi: – kroisz co chcesz, dobrze żeby była tam rzepa, brukiew, rzodkiew czy coś lekko pikantnego.

Jak widzicie na zdjęciu u nas była to papryka czerwona, żółta i kalarepka.

Sos: zmieszaj olej sezamowy z sosem sojowym i prażonym czarnym sezamem.

I to już wszystko! Kocham prostotę tej sałatki, która kryje się w chrupkości i twardości warzyw oraz dressingu. Łatwizna!

Author

6 komentarzy

  1. Blum

    Zuza, u nas to tylko część śniadania była, bo do tego pomidorki pokrojone i polane sokiem z granata (kupnym, gęstym jak ocet balsamiczny) i szpinak z patelni z czosnkiem i wczorajsze buły stostoane na grzanki. Ale sałatka nie musi być śniadaniem, może być dodatkiem do czegoś 🙂

  2. Wychodzi na to, że sekret tkwi w dressingach i przyprawach – wtedy wszystko można zmienić w pyszniutkie (śnia)danie! 😀

  3. Blum

    Tak! Myślę też, że ważna jest tekstura. Naprawdę nie trzeba wydawać milionów, żeby jeść wykwintnie.

  4. dobrze że napisałas że jesz coś oprócz tego, zawsze patrze na Twoje śniadanie jak na posiłek dla wróbelka i zastanawiam się co ze mną jest nie halo, że muszę przerzucić tonę węgli na śniadanie, bo jak nie to padam przed południem

  5. Blum

    Asia – nienawidzę śniadań! Te późne, jedzone na mieście w asyście przyjaciół i gazet – kocham. Ale kiedy muszę szybko zacząć dzień, nie lubię jeść rano. Mam tak od dziecka. Rano nie mogę nawet myśleć o jedzeniu i tylko fakt, że nie chcę lać kawy na pusty żołądek sprawia, że jem coś. Kocham za to duże obiady!

Dodaj komentarz