Category

KOKOLORES

Category

kumiko-shimizu-760481-unsplash

Ups… wygląda na to, że to nie będzie najbardziej pozytywne wydanie kokolores. Może właśnie teraz jest czas, kiedy trzeba zedrzeć błyszczące pozłotko i przyjrzeć się prawdzie, takiej, jaka ona jest. Może dzieci wcale nie grymaszą, bo są podłe, nasze uduchowienie to ucieczkowa strategia unikania, ego podpowiada nam, żeby pomóc, ale bardziej szkodzimy, a patchwork, w który tak radośnie wbiegamy, okaże się trudniejszy, niż się zdawało. Może tak być, choć wcale nie musi. O tym zdecydujecie Wy same, ja tylko zapraszam do lektury.


Co czuje niejadek? Frustruje mnie jedzenie posiłków razem z dziećmi. Ten chce schabowego, ta ziemniaki, ale nie takie ziemniaki, najlepiej inne ziemniaki, a jak je w końcu dostanie, okazuje się, że są ble. Najlepsze oczywiście są buły z serem i keczupem lub smarowidła typu Nutella. Nie sądzę, żeby  nasze dzieciaki były niejadkami, ale samo rozkminianie dlaczego w zupie nie mogą pływać śmieci, czemu ziemniaki muszą być w formie puree i czemu warzywa są średnioakceptowalne, przywodzi mi na myśl własne kulinarne wspomnienia z dzieciństwa. Papryka parzyła mnie w język (słowo!), mięso kitrałam między zębami a policzkiem, by w dogodnym momencie się go niezauważenie dla rodzicielki pozbyć, a pory do dziś kojarzą mi się tylko z wymiotowaniem. Pamiętam też, że na talerzu musiało być relatywnie mało składników i nie mogły one się stykać ze sobą. Dziś myślę, że mam pewien rodzaj nadwrażliwości sensorycznej, która w oczach mojej matki przemieniała mnie w „trudne dziecko”, a dziś przemienia we wredną sucz, kiedy się przebodźcuję. Czytanie o jedzeniu jest również ciekawe, bo to jedzenie lub niejedzenie było naszą pierwszą autonomią, samoukujeniem lub autodestrukcją. Fajnie po latach uświadomić sobie pewne mechanizmy. No, chyba że jesteś mamą niejadka! Wtedy czytaj obowiązkowo.


Brzydka prawda o rodzinach patchworkowych. Rodziny mieszane nigdy nie będą miały takiej samej dynamiki, jak te pierwsze. Coraz więcej ludzi rozwodzi się i stara się ułożyć sobie życie na nowo (i słusznie, przecież nie będą czekać na śmierć), ale mało kto wie, że patchworku trzeba się nauczyć. Stosując te same zasady, schematy i techniki działania, które były w pierwotnej rodzinie (i hej… może wcale nie działały, skoro się rozpadła?) nie zajdzie się daleko w kolejnej, miesznaje rodzinie.


Dawać pieniądze bezdodomnym czy nie dawać? Mądre pomaganie jest sztuką i warto je rozróżnić od pomagania, które więcej szkodzi niż naprawia, a głównie ma sprawić, że to my poczujemy się dobrze ze sobą.


Duchowość może być jedynie ucieczką. Kocham teksty Maćka Wieloboba, bo są mądre, przenikliwe i przekłuwają balonik ego. Są ludzie (a czasami to ja jestem tą osobą), które bez końca duchowo, rozumiecie, rozwijają się. Są tak nieustannie zajęte uczeniem się i rozwojem, że nie starcza im czasu na implementację i prawdziwą pracę. A prawdziwa praca odbywa się nie na warsztatach, festiwalach i podczas ceremonii, ale zazwyczaj we własnym domu, w rozmowie ze wkurzającą sąsiadką, w kłótni z ukochaną osobą, w telefonie od gderliwej matki, zaś zen najlepiej się ćwiczy, gdy dziecko bardzo nie spieszy się do przedszkola, a pies robi kupę na środku ulicy dokładnie wtedy, kiedy nie masz już przy sobie ani pół worka.


 

jimena-743930-unsplash

Ostatnio gnębiłam Was pytaniami, czego ma być więcej w tej przestrzeni i… ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazuje się, że jest zapotrzebowanie na posty linkujące do ciekawych artykułów, miejsc i produktów w sieci. Byłam zdziwiona, ponieważ unikam takich postów u innych blogerów i wydają mi się takimi „michałkami”, które mają zamaskować brak własnych tematów. Z drugiej strony moja lista na mypocket jest szaleńczo długa. Skoro więc mówicie, że chętnie poczytacie to, co i ja czytam, spieszę z serią Kokolores. Kokolores zawsze podobało mi się jako słowo, może się zdziwicie, ale pochodzi ono z niemieckiego! Skoro jest więc Blimsien, Kokoszenko, nie może być inaczej niż kokolores właśnie, choć wydźwięk jest pejoratywny, bo kokolores to głupoty, a kto jak kto, ja Was głupotami faszerować nie będę. To co? Zaczynamy!