Category

STYL ŻYCIA

Category

Poduszka z łuską gryki chodziła za mną, jak wiecie od dawien dawna. Niejednokrotnie robiłam na Instagramie ankiety, pytając Was – Macie? Używacie? Podoba Wam się? Odpowiedzi były tak niejednoznaczne, że zawiesiłam pomysł zakupu.

Dziś już rozumiem, z czego wynika ten związek pełen nienawiści i miłości. Ja tej poduszki nie kupiłam, bo się bałam, że mi się nie spodoba. Dostałam ją jednak do testów od Plantule Pillows razem z innymi produktami. Poprosiłam wręcz, by mi poduszki nie wysyłano. Podzieliłam się swoimi obawami i wybrałam zamiast niej termofor z pestek wiśni, bo mi go polecałyście. Finalnie poduszkę i tak dostałam.

Moja poduszka jest z łuską gryki, ale można wybrać łuskę płaskurki lub orkiszu. Każda z nich jest organiczna, co ważne, skoro mamy składać na niej co noc nasze zmęczone lica. W moim zestawie była duża poduszka, saszetka z lawendą i poszewka. Wybrałam grykę, bo lubię poduszki niewysokie i twarde.

WŁAŚCIWOŚCI:

Łuska gryki – antyalergiczna, nie nagrzewa się i reguluje proces pocenia się (drogie Pitty, to coś dla Was), zawiera związku hamujące rozwój bakterii i roztoczy. Pomocna w zwalczaniu bólu pleców, szyi, migren, bezsenności, astmy, bezdechu sennym. Jest dość twarda.

Łuska płaskurki – najlżejsza z łusek, zntyalergiczna, hamuje rozwój bakterii i roztoczy, neutralna termicznie (nie jest chłodna i nie nagrzewa się). Pomaga przy bólach pleców, szyi, głowy, migrenach, bezsenności. Wpływa pozytywnie na pracę układu nerwowego.

Łuska orkiszu – antyalergiczna. Łuska pochłania i odprowadza ciepło. Rozgrzana działa jak termofor. Oprócz tego, że podobnie jak poprzednie, zadziała dobrze na osoby z bólami pleców i głowy, może działać pomocnie przy dolegliwościach reumatycznych, bólach stawów, zapaleniu pęcherza czy bólach menstruacyjnych.

LOVE HATE RELATIONSHIP

Żeby ta recenzja była prawdziwa, muszę to napisać: rozumiem już, czemu ta poduszka budzi tyle kontrowersji. Jedne z Was pisały, że odkąd ją mają, nie śpią na niczym innym. Inne z Was, że szeleści, jest niewygodna i irytująca. A przede wszystkim twarda. I ja to rozumiem. To w ogóle nie jest poduszka, do jakiej jest się przyzwyczajonym. To nie jest puchaty obłok, w który miękko zapada się głowa (a rano boli kark i kręgosłup szyjny). To poduszka trochę jak dla mniszki.

Przez pierwsze noce zaobserwowałam, że bardzo bolą mnie lędźwie. Sukcesywnie odsypywałam łuski, żeby poduszka była takiej grubości, jaka byłaby dla mnie wygodna. Ostatecznie pozbyłam się prawie połowy łuski. W centrum poduszki wykopywałam sobie dołek na głowę, a pod szyją, łuskę układałam w wałek podtrzymujący kark. Przewaga łuski nad pianką memory jest taka, że można zawsze łuskę przesypać i dzięki temu przytulić się na łyżeczkę do ukochanej osoby, spać na brzuchu (choć to mało wygodne) lub na boku (wygodnie).

To, co sprawiło, że pokochałam poduszkę z łuską gryki to jednak coś innego. Coś, co ciężko opisać słowami, bo to bardzo osobiste wrażenie połączenia z naturą i takiej przyjemności płynącej z prostoty. Podoba mi się, jak gryka szeleści, a lawenda pachnie obłędnie. Kiedy ciało przestawiło się, lędźwie przestały mnie boleć i zauważyłam, że więcej śpię na wznak, a mój sen jest bardzo głęboki. Śpię tyle samo, co wcześniej, ale budzę się znacznie bardziej wyspana. Tłumaczyłam to mojej przyjaciółce Ani – kładę głowę na poduszce i znikam. Nie pamiętam czy się wiercę, po prostu budzę się rano w tej samej pozycji, jakby całej tej nocy nie było. Podoba mi się też i czuję pomysł spania na czymś tak naturalnym. Moje ciało gadało z tym, zarezonowało – dziwne słowa w recenzji produktu, ale tak właśnie czuję.

Z kodem BLIMSIEN15 masz -15% na wszystkie produkty marki Plantule Pillows do końca roku.

Jakiś czas później, zachęcona moją osobistą recenzją Ania kupiła swoją poduszkę. Wybrała mniejszą i z łuską płaskurki. Początkowo bolały ją plecy, ale i jej po kilku dniach przeszło. Również zauważyła, że śpi głębiej i wysypia się lepiej. O ile u mnie to były doznania i wrażenia, o tyle Ania monitoruje swój sen za pomocą specjalnej opaski, która pokazała, że faktycznie, śpi głębiej. Obie jesteśmy bardzo zadowolone.

Moja inna koleżanka nie mogła znieść szeleszczenia i pozbyła się poduszki z sypialni. Domyślam się, że wrażenia są tu bardzo różne.

To, z czego ja jestem najbardziej zadowolona to, że ta poduszka bardzo pomogła mi przy bólach szyi i piersiowego odcinka kręgosłupa. W końcu pracuję codziennie wiele godzin wgapiona w ekrany, a kiedy tego nie robię – czytam lub gotuję, znów schylając głowę. Moją osobistą recenzją i papierkiem lakmusowym jest poduszka-dziad z IKEA. Mam ją z lat 12 i była ona poduszką dodawaną do kanapy. Taka tania dekoracja. Była jednak płaska i dość zbita, przez co spałam na niej. Od tamtego czasu miewałam różne poduszki, wychwalałam nawet swego czasu piankowego Wellpura, zawsze jednak ze skruchą i bólem szyi wracałam do dziada. Gryka go zdetronizowała! Od około dwóch miesięcy śpię na niej i nie zmienię już na nic innego. A dziada wkładam między kolana, kiedy śpię na boku – bardzo odciąża ciało, co i Wam polecam.

Grykę można zakropić olejkiem eterycznym, dodać do niej innego pachnącego ziela, uprać poszewkę, a nawet samą poduszkę o ile wysypiecie z niej wcześniej łuskę.

Jeśli chcesz spróbować, polecam skontaktować się z właścicielką marki Plantule Pillows. Anna zaczęła robić te poduszki, gdy szukała pomocy dla swojej mamy. Dzięki rozmowie o tym, czego potrzebujesz na pewno uda jej się dobrać produkty, które będą Ci służyć najlepiej i to jest właśnie zaleta rodzimych marek, które oferują kontakt bezpośrednio z właścicielem. A ja na hasło BLIMSIEN15 zapewniam Ci -15% na wszystkie nieprzecenione produkty Planutle Pillows. Spokojnie, kod działa do końca roku. Nie musisz wchodzić w tryb kupuj lub uciekaj.

 

relaksacja
Jedna z najprzyjemniejszych pozycji, jakie znam. Otwiera klatkę piersiową, pozwala otworzyć się biodrom i w moim przypadku relaksuje kręgosłup. Trzeba tylko uważać, żeby wałek nie był zbyt duży. Za wysoki i sztywny wałek powoduje ból pleców. W tej pozycji dupka jest na macie, na wałku kładę tylko plecy od odcinka lędźwiowego, aż po głowę.

Relaks w domu z użyciem praktyk i narzędzi podpatrzonych na zajęciach jogi i kursach medytacji? Bardzo proszę. Poduszki do medytacji, wałki do jogi czy poduszeczki na oczy to przedmioty, których używam i polecam je od lat, ale nigdy nie miałam ich we własnym domu. Głównie dlatego, że sobie nie ufam i wiem, jak ciężko mi czasem zmusić moją entuzjastyczną, lecz niespecjalnie stałą naturę (vatę) do wytrwania przy niektórych praktykach. Tu musimy sobie powiedzieć jasno, że ten wpis powstał we współpracy z marką Plantule Pillows, która zaopatrzyła mnie w produkty ze swojego gryczanego skarbca – teraz więc mam je we własnym domu i mogę z radością Wam pokazać, w jaki sposób ich używam.

Nauczyłam się korzystania z tych przedmiotów podczas wieloletniej praktyki w szkołach jogi lub na kursach, o czym opowiem niżej. Mam nadzieję, że moje wskazówki będą dla Was przydatne.

wałek do jogi


WAŁEK DO JOGI


Zacznijmy od wałka do jogi. Przez lata byłam wierna tradycji Iyengara, w której praktykuje się w ciszy, jest dużo wskazówek od nauczyciela, w asanach stoi się długo i używa wielu pomocy. To wspaniała szkoła jogi dla osób, które nie mają dużych zakresów, nie są rozciągnięte, mają problemy z kręgosłupem i potrzebują takiego wsparcia. Podczas zajęć używa się kostek, pasków, wałków oraz krzeseł. Moje zajęcia zawsze zaczynały się pozycją, którą widzicie powyżej. Często nogi i biodra były jeszcze wsparte paskiem, by mogły bardziej się otworzyć, ale na potrzeby relaksu sam wałek w zupełności wystarczy. Po godzinach spędzonych przed komputerem ta pozycja przynosi prawdziwą ulgę moim plecom w odcinku lędźwiowym.

relaks

Drugim sposobem wykorzystania wałka do relaksu jest zmodyfikowana pozycja dziecka. Wsuwamy wałek pod siebie i pozwalamy, by nas wspierał. Głowa może być bokiem lub można oprzeć ją na czole (co będzie ulgą dla osób, które mają problemy z odcinkiem szyjnym). Ta pozycja jest bardzo relaksująca w pierwszych dniach okresu.

joga

Nogi na ścianę! Przyznajcie się – czy też podczas słabszego dnia wybieracie viparita karani, zamiast cisnąć świecę? Wałek wspiera tu lędźwie, ale moja najukochańsza wersja tej pozycji zawiera jeszcze jeden wałek, który leży bezpośrednio na stopach. Niejednokrotnie mówiłam Wam, że bardzo lubię uczucie dociążenia ciała. W warunkach domowych wykonują ją tylko z wałkiem podpierającym lędźwie. Podczas praktyki nogi powinny być wyprostowane i bardziej aktywne niż widzicie to na zdjęciu, ale ja nie udzielam Wam właśnie lekcji jogi, a jedynie piszę o moich sposobach na relaks. Odpoczynek z nogami na ścianie wyrównuje ciśnienie, jest moim osiędbaniowym remedium na zmęczone nogi, napięcie przedmiesiączkowe i upały!

WAŻNE: ja używam dużego wałka. Takie znam z zajęć jogi i taki właśnie zamówiłam do domowej praktyki.


PODUSZKA NA OCZY Z LNEM


poduszka na oczy

Poduszka na oczy jest moją wielką miłością, a odkryłam ją dzięki nauczycielce yogi Lisanne na surf-yoga campie. Nie wiem, czy to kwesita mojego bycia WWO, czy relaksujących okoliczności, oceanu i wspaniałej Lisanne, ale taka wypakowana lnem i lawendą poduszeczka na oczy przynosi mi niesamowite ukojenie i uspokojenie. Z początku chciałam sobie samodzielnie wymienić len na sól himalajską, teraz jednak cieszę się, że tego nie zrobiłam. Korzystam z niej podczas relaksu, ale też… codziennie z nią zasypiam. Ciężar i zapach lawendy oraz totalna ciemność bardzo mnie regenerują. Ta poduszka nie ma żadnego paska, więc kiedy obracam się na bok, spada mi z głowy i bardzo mi to odpowiada, bo wtedy zazwyczaj śpię już snem sprawiedliwego. Oczywiście wszystkie te akcesoria mają zdejmowane etui, które łatwo jest uprać.

Gdybym miała polecić Wam który produkt wybrać najpierw, polecałabym właśnie tę poduszeczkę. Z drugiej strony moja miłość może być kompletnie nieobiektywna. Mój przyjaciel wspomniał, że kiedyś w dzieciństwie kupił taką poduszkę i kasetę (!!!) z nagranym i relaksacjami od pani terapeutki, do której chodził. Po moim wybuchu entuzjazmu, że poduszeczki na oczy są wspaniałe, zdziwiony odparł – ja tam nie wiem, drogie w cholerę, taki woreczek jak ten z grochem na WF. Więc nie będę Wam doradzać ; )


PODUSZKA DO MEDYTACJI W SIEDZENIU


poduszka do medytacji

 

Zawsze sądziłam, że poduszka do medytacji to zbędny gadżet. Medytowałam po prostu na siedząco na podłodze albo łóżku. Medytacja na leżąco u mnie odpada – natychmiastowo odcina mi prąd i zasypiam. Moje myślenie zmieniło się podczas 8-tygodniowego kursu mindfullness (zdaje się, że miałam o nim napisać, prawda?). Tam praktykowaliśmy długie medytacje w siedzeniu i zwyczajnie bolały mnie kolana. Właśnie podczas tego kursu nauczycielka pokazała nam też drugi sposób korzystania z poduszki do medytacji i moim zdaniem jest on o wiele wygodniejszy dla ciała.

Poduszkę należy ustawić w pionie tak jak na załączonych zdjęciach.poduszka z gryką

Wystarczy wsunąć ją pod siebie i na niej usiąść. Cała pozycja wygląda wtedy tak:

medytacja w siedzeniu

Trochę jak klęczenie, ale moje kolana lepiej się czują w tej pozycji niż w siadzie skrzyżnym. Jeśli praktykujecie ponad 15 minut, to może taka zmiana pozycji przyniesie Wam korzyść. Ja zdecydowanie wolę skupić się na oddechu lub obserwacji myśli niż na bólu kolan i kręgosłupa. Inna sprawa, że po to jogini praktykują jogę – żeby móc bez bólu wysiedzieć w medytacji i w zdrowiu przeżyć swoje wcielenie : ) to chyba opowieść na całkiem inny wpis.


NATURALNY TERMOFOR Z PESTKAMI WIŚNI


termofor z pestek wiśni

 

Termofor z pestkami wiśni to coś, co wielokrotnie mi polecałyście, coś, co wyróżniłam nawet w grudniowym prezentowniku kilka lat temu, ale nie chciałam takiego nabywać, póki mój gumowy dawał radę. Od Plantule Pillows dostałam dwa termofory – ten, który widzisz na zdjęciu i podłużny, który oddałam mojej przyjaciółce w imię niekumulowania zbyt dużej ilości dóbr, a kultywowania miłości do bliskich mi osób.

Termofor z pestek wiśni bardzo się różni od takiego na wrzątek i te różnice mogą się podobać albo nie. Przede wszystkim bardzo wolno się nagrzewa. To perspektywa osoby, która nagrzewała swój w piekarniku rozgrzanym do ok. 100 stopni. Wiem, że można go też podgrzewać w mikrofali (ja nie mam), albo na patelni (uważać, żeby nie spalić materiału) lub nawet na kaloryferze zimą (moim zdaniem będzie wtedy ledwo letni). Wg. właścicielki Plantule – im dłużej się nagrzewa, tym dłużej oddaje ciepło. W moim odczuciu on nie jest tak gorący, jak te gumowe, co będzie zaletą dla mam małych dzieci, dla osób, które chcą go używać przy bólach menstruacyjnych lub, jak w przypadku jego podłużnej wersji – obkładać nim lędźwie albo kłaść wzdłuż kręgosłupa. Można spokojnie włożyć go w dresy i z nim chodzić – pestki komfortowo układają się i pięknie pachną.

Nie sprawdzi się za to raczej, jako ogrzewacz do spania – o ile lubicie spać z termoforem zimą. Moim zdaniem nie jest aż tak gorący.termofor pestki wiśni


Używam również poduszki z łuską gryki, która służy mi do spania, ale żeby szczegółowo opisać ją i wrażenia dotyczące jej użytkotwania potrzebuję osobnego miejsca.

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam eksperymentować lub przypomni ulubione pozycje i praktyki – niezależnie od tego, z jakich sprzętów korzystacie.

Jeśli macie ochotę kupić produkty polskiej małej marki, jaką jest Plantule Pillows, możecie skorzystać z kodu rabatowego BLIMSIEN15, który daje Wam -15% na wszystkie nieprzecenione produkty.

Kod działa do końca tego roku, więc jest czas i nie ma potrzeby kompulsywnie kupować. Właścicielka marki jest bardzo pomocna i jestem przekonana, że chętnie doradzi i pomoże wybrać.

Za profesjonalne zdjęcia odpowiada Agnieszka Wanat, która robi sesje produktowe, ślubne i jakie tylko sobie życzycie : )

A mata do jogi, na której ćwiczę to całkiem osobny temat. Jej recenzję znajdziesz o tu (klik). Na produkty marki Miamiko mam bezterminowo 5% zniżki na hasło BLIMSIEN. Jeśli miałabyś potrzebę go użyć przy zakupach – śmiało, częstuj się.

 


Jestem bardzo ciekawa jak Ty używasz powyższych pomocy. Może sprzedasz mi jakiś pantent, którego jeszcze nie znam, albo o nim zapomniałam? Jak zawsze na wszelkie podpowiedzi i sugestie czekam w komentarzach.


 

blimsien
Jeszcze w lutym miałam mikro zabieg chirurgiczny i część z Was widziała mnie ze szwami na kobiecym kręgu. Już miesiąc później po szwach została tylko nieładna blizna, a po kręgach ani widu ani słychu… odwołałam je zanim jeszcze weszły w życie rządowe rozporządzenia, bo sprawa wydawała mi się zbyt poważna, żebym ryzykowała Waszym zdrowiem.

Przykisiłam w marcu z podsumowaniem miesiąca. Działo się u mnie tak dużo i tak źle, że zupełnie nie miałam do tego głowy. Dziś usiadłam do marcowe love z nową motywacją i… zobaczyłam jak wiele się zmieniło od tego czasu!

blimsien.com

W styczniu zapragnęłam zostawić za sobą przyciężkawą energię minionego roku i rytualnie obciąć włosy o połowę ich długości. O wiele częściej noszę je teraz rozpuszczone i czuję się trochę jak mała dziewczynka (w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa).

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No posts found.

Make sure this account has posts available on instagram.com.

.