ZakwasburaczanyMoje ostatnie wspomnienia związane z procesem fermentacji, to zajęcia ZPT kiedy jako dzieci kisiliśmy ogórki. Niestety już wtedy moja artystyczna natura brała górę nad rozsądkiem i dosypałam bardzo dużo kuleczek gorczycy. Jakże piękne mi się one wydawały! Ile ja w to włożyłam serca, jaką kompozycję z kopru zrobiłam. Jak czekałam aż w domu otworzymy mój słój! Była to najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłam. No, może poza flaczkami.

Kiedy więc moja przyjaciółka opowiedziała mi o zakwasie buraczanym, byłam sceptyczna. Boję się kiszonek i fermentacji, bo panicznie się dygam, że nie zauważę pleśni lub nie rozpoznam dobrego zepsucia od złego. „To jest bardzo łatwe!” nalegała przyjaciółka. No więc poszłam za jej radą i zrobiłam ten zakwas. Zacznijmy może od tego, po co u licha go zrobiłam. Bo przecież nie żeby gotować barszcz. Zrobiłam go dla jego właściwości. Bardzo potrzebuję osięzadbać fizycznie i staram się mojemu ciałoskafandrowi dostarczyć wszystkiego, żeby tylko mu ułatwić regenerację i zdrowienie. Oto czego możecie się spodziewać po soku ze sfermentowanych buraków:

  • jest krwiotwórczy (jakby pytał kto z anemią lub obfitymi miesiączkami)
  • dodaje werwy, wigoru, usuwa zmęczenie lub też energetyzuje
  • DZIAŁA JAKO NATURALNY PROBIOTYK i to jest powód, dla którego piję go ja!
  • wzmacnia odporność
  • reguluje trawienie
  • jest zasadotwórczy (jakby kto wierzył w zakwaszenie organizmu. Ja na ten przykład wierzę, bo czuję zasadniczą różnicę w zależności od tego co jem jak się czuję)
  • wspomaga pracę nerek i wątroby

Nie będę pisać o oczyszczaniu, bo w naszych czasach oczyszcza przecież wszystko. Aż wysypki z tego oczyszczania można dostać. Więc to make long story short, zakwas z buraka jest totalnie w deseczkę, zwłaszcza dla kobiet. Tzn nie tylko, ale chodzi mi głównie o ten aspekt krwiotwórczy i miesiączkowanie. No i to, że jak inne kiszonki, ma działanie probiotyczne jest super. Zdrowe jelita to teraz bardzo mainstreamowy temat, ale u mnie faktycznie ich zdrowie przekłada się na wygląd skóry. Pewnie też na wesoły mózg (zdrowe jelita to mniej depry) i inne bambetle w moim wnętrzu, ale tam aż tak namacalnych efektów nie widzę. Jest to więc środek tani, superłatwy do zrobienia i w sumie dość smaczny. Dla mnie też łatwiejszy do konsumpcji niż kombinowanie jak tu włączyć buraki kilka razy w tygodniu do menu. A jak nabierzesz wprawy i go po swojemu dosmaczysz, to już w ogóle klasa. Ja lubię dużo przypraw, pieprzu i czosnku! Robi się lekko gazowany, pijemy go na czczo. Ja np. w kieliszku do wina. Bo tak jest bardziej glamour i bo jestem tego warta 😉

A teraz do roboty:

1 Bierzesz słoik. Duży. Myjesz go dokładnie i wyparzasz wrzątkiem.

2 Buraki myjesz dokładnie i kroisz w grube plastry.

3 Bierzesz swoje ulubione przyprawy. Ja daję ok 4 ząbków czosnku, kilka liści laurowych, ziarenka pieprzu, ziarenka ziela angielskiego, ale wiem też że niektórzy dają i kminek. Przyprawy wrzucasz na dno. Chodzi o to, żeby nie pływały Ci te farfocle potem po powierzchni.

4 Układasz buraki. Ciasno. Buraczany tetris. Plasterek na plasterku. Ja mam buraczaną piramidę na mniej więcej 3/4 wysokości słoika.

5 Zalewasz to wszystko ciepłą wodą z dodatkiem soli (tak jak Ci smakuje).

6 Nakrywasz wieczkiem, ale nie zakręcasz szczelnie. Sprawdzasz czy buraki ani inne farfocle nie wystają. Jak wystają może spleśnieć.

7 Zostawiasz w ciemnej, chłodnej szafce na ok 7 dni. Możesz zaglądać, przekręcać i zbierać piankę, która wytworzy się na powierzchni.

8 Przelewasz do czystej szklanej butelki (ja lubię te Ikeowskie na kapsel) i trzymasz w lodówce. Zaczynasz dzień od szklaneczki zakwasu i endżojujesz zdrowie!

Raczej nie da się tego popsuć!

 A Babka Lekarska swoim fachowym okiem rzuciła i dopowiedziała:

No i pięknie o tym zakwasie napisałaś 🙂 To jedna z rzeczy, które dietetycznie najczęściej zalecam kobietom. Jest trochę jak Head&Shoulders – dwa, albo i więcej, w jednym 😉 Odżywienie Krwi, budowanie flory jelitowej, nawilżenie płynów ciała, wspomaganie regeneracji wątroby… no i ten smak! Ja uwielbiam PS. Zakwas znakomicie wychodzi też w kamionkowym naczyniu do kiszenia ogórków (wystarczy przykryć talerzykiem).

Author

4 Comments

  1. Blim, uwielbiam Cię – idealnie się wstrzelasz w moje potrzeby <3! Co jeszcze robisz by wzmacniać i wspierać swój ciałoskafander?

  2. Blum

    Maja, każdy jest inny i ma inne problemy oraz inne potrzeby.
    Ja: staram się jeść nieprzetworzoną żywność w tym głównie warzywa.
    Zażywam dobrej jakości probiotyki (up and down, bo po antybiotykach potrzebuję takiego wsparcia)
    Piję dużo wody i niesłodzonych herbatek ziołowych.
    Suplementuję witaminy (ja korzystam akurat z fruits&greens czy tam greens&fruits – po nich mega poprawiła mi się odporność)
    Medytuję/pisze dziennik żeby oczyszczać się z myślowego crapu
    Codziennie zażywam umiarkowanego ruchu.

    Nie pijam alko. Nie jaram. Unikam kawy.Unikam cukru.

    Czy każdy powinien tak jak ja? Pewnie nie. Natomiast ja chwilowo działam tak, żeby ogarnąć to co ja mam do ogarnięcia. Okazjonalnie robię też inne rzeczy np chodze na floating lub do osteopaty – ale to nie jest regularna praktyka. Z resztą sporo dbania ciałoskafandrowego pokazuję ostatnio na insta!

  3. Uwielbiam Cię za ten zakwas! Zrobiłam go parę dni temu, smak jest BOSKI. Mam nadzieję, że efekty też będą tak spektakularne, jak się spodziewam, zobaczymy 🙂

  4. Blum

    Do – efekty naprawdę są, ale jak ze wszystkimi naturalnymi sposobami, trzeba to robić regularnie i długo. Po prostu dodać to do swoich nawyków żywieniowych jako wspomagacz! Tak jak mówisz – zakwas jest smaczny, a probiotyki i działanie krwiotwórcze zawsze na plus!

Dodaj komentarz