11117178_1611364562419542_1899530829_nW te słowa pytacie mnie często. No bo rozgłaszam wszem i wobec, że nie liczę kalorii, jem duże porcje, z dokładkami nawet, dużo owoców a i orzechem nie wzgardzę, a i ciemną czekoladę wsunę, a i pizza mi nie jest obca. „To co ty jesz Blimsien, że nie tyjesz? Może wcale nie jesz dużo?” pytacie. Dziś przygotowałam więc kompilację tego co jem. Widać też wielkość porcji. Nie jest też tak, że nie tyję. Na pewno moja waga leci w dół samoistnie (to znaczy bez treningów i liczenia kalorii) kiedy nie jem glutenu i kiedy dużo się nawadniam (nie wiem jaki to ma związek, ale w moim przypadku nawilżona jestem jakaś smuklejsza). Nie jestem dietetykiem. Mój post ma charakter informacyjny, poglądowy. To co jem działa na mnie. Teraz. Czuję się świetnie. Chcę odpowiedzieć na Wasze pytanie, nie roszczę sobie pretensji do bilansowania cudzej diety.

ŚNIADANIA

11255418_320717491432223_142367278_n 11257196_1637055323193269_1741790236_n 11385213_1090747094275994_204745719_n 11287485_845165022227982_1149596047_n 11117206_1428079770826630_1420355628_n 10611277_862323373833719_1655026644_n 11056001_570059769798737_76606914_nZa bardzo archaicznych czasów, kiedy mieszkałam jeszcze z P. potrafiłam zjeść pół bochenka chleba. W formie bieda kanapek (czyli np. z pasztetem sojowym i pomidorem). Dla odmiany Serfer preferuje śniadania na słodko. Jeśli chodzi o mnie mogłabym jeść chleb z hummusem i toną świeżych warzyw, bo ja lubię na wytrawnie. Ale w sumie, nie robi mi to aż takiej różnicy, nie jestem też pracowita rano. Zazwyczaj w weekendy zajadam więc masę owoców, trochę nasion, sezamu, maku, pestek dyni itp z dodatkiem mleka roślinnego lub wody. W tygodniu jestem leniwa jeszcze bardziej. W ogóle nie lubię jeść rano. Poranki zaczynam od szklanki wody. A potem najchętniej jeszcze jednej. Po około dwóch godzinach jem pierwsze śniadanie. Zwyczajowo są to dwa banany, później kilka suszonych owoców. Czasem jest to szejk. Wtedy staram się dodać do niego jakieś superfoodsy i zielone liście. Szpinak, jarmuż, pietruchę, młody jęczmień. Do tego czarna kawa.

* Kiedy wypuszczam się na śniadania jedzone na mieście, nie jem wegańsko. I jem masę, masę glutenu. Mniam!

OBIADY

11078574_1411347139182916_1115284809_n 11111258_970061469679126_942966926_n 11226676_1419365035050204_888103402_n 11242535_1585784791662769_78051002_n 11246219_1583178895284384_404694153_n 11255230_1082859938396107_981032028_n 11265868_461362754042255_1104215337_n 11271100_1389295261399913_1647396790_nJeśli chodzi o obiady od trzech miesięcy jadam obiady, które gotuje… moja szefowa! Porcje są bycze! Robiłam zdjęcia, ale nie jest to cała prawda i tylko prawda. Czasem na obiad jest tylko zupa, czasem coś małego i jeszcze więcej sałatki, nazywanej przez nas pieszczotliwie „łąką”. Magda nie smaży, w większości piecze lub gotuje, więc nawet kotlety nie są utaplane w tłuszczu. Co prawda jestem jedyną osobą w naszym czteroosobowym składzie, która wyznała, że nie chce jeść jajek, nabiału itpale i tak obiady bardzo często są wegańskie. Dwie pozostałe osoby są mięsożerne, kompromisem jest to, że są też dania z nabiałem i ja je również zjadam. Cena takiego obiaddu to 15zł dziennie, za to porcja wielka, jedzenie różnorodne. Magda w większości gotuje z przepisów Jadłonomii, sezonowo. Zaopatruje się w eko produkty, lokalnego pochodzenia, kupowane na targu pietruszkowym, a uzupełnia w Tesco. Także nawet ten nabiał jak już wjeżdża na stół ma nieco inną jakość niż supermarketowa. Zaś „łąka” jest poezją. Jemy kwiatki, jemy różne chwasty, jemy wspaniałe, mięsiste liście, które w niczym nie przypominają miksu sałat, który ja zwykle kupuję. Od teraz przez najbliższe letnie miesiące nie będzie obiadów w piątek, co oznacza dla mnie mus przygotowywania jedzenia samej. Postanowiłam więc w piątki jeść surowo do 17stej lub surowo w ogóle, jeśli akurat nie będę nigdzie wychodzić i stołować się z ludźmi. Jest urodzaj szparagów, fasolki, cukini, zaraz wjadą papryki, są truskawki, jagody, arbuzy, żal byłoby nie skorzystać z tego urodzaju. Jeden surowy dzień w tygodniu to świetny pomysł.

KOLACJE

11018568_1569265560028828_1821637303_n 11098374_293769087413479_1123524102_n 11101978_378643085653829_79328638_n 11141929_1594877964118986_444952868_n 11176579_886514601386688_1255693359_n 11241418_799405823470446_1879300170_nWieczorami nadal staram się nie jeść chleba ani makaronów. Nie jest to jakaś krucjata przeciwko zbożom. Zwyczajnie to mnie zamula, a potrzebuję czuć się lekko. Potrzebuję móc jeszcze wieczorem iść na wrotki, na długi spacer, pobawić się na hula hop, mieć siłę, a nie ospała paść na kanapę. Kolacja w moim wydaniu to nie kilka kanapeczek, ale de facto drugi obiad. Często jem ryż lub jaglankę z warzywami. Sałatki z pieczonymi bez tłuszczu ziemniakami, bataty posypane solą, pieprzem i wegańskim parmezanem. Warzywa z tofu. Oliwki. Pasty ze strączków z surowymi warzywami. Jem zazwyczaj po przyjściu do domu, bo wtedy jestem głodna. Nie mam zasady, że nie jem po 18stej ani nic w tym stylu, jednak kiedy późnym wieczorem chwyta mnie głód (koło 22) staram się napić wody i iść spać. Dawniej opychałam się nawet bezpośrednio przed położeniem się, ale wtedy śnią mi się głupoty i budzę się rano okropnie wymęczona.

INNE

11252666_1468865963404437_2017153363_n 11092989_359189114289197_112604795_n 11242514_1584395245170133_2111385811_n 11254197_1461054874205393_279250933_n 11426666_877689642289459_708983527_n davidwolfeTo oczywiście nie jest wszystko co zjadam w ciągu dnia. Mam „z urodzenia” bardzo niskie ciśnienie, więc piję naprawdę dużo kawy. Poza tym kiedy jem też sporo gorzkiej czekolady. Nie słodzę. Teraz, latem mrożę dużo przecenionych owoców i robię z nich sorbety lub lody. Wystarczy pokroić drobno babany i zamrozić je z borówkami, żeby potem zmiksować je z cynamonem na smakowite, kremowe lody. Arbuz zamrożony a potem zmiksowany z odrobiną wody i bazylią lub miętą jest absolutnie przepyszny! Nie przepadam za słodkim, ale czasem zrobię jakieś babeczki, ciasteczka czy batoniki. Zjadam czasem precle krakowskie. Piję naprawdę dużo wody. Dziś wypiłam już ok 3 litrów.

Poza tym nieregularnie ale jednak łykam tabletki z roślinnym omega 3. Z supli obecnie wcinam tylko Greens and fruits TIB i traktuję je jako moją multiwitaminę. Odkąd je suplementuję nie przeziębiłam się ani razu. Co któryś dzień zjadam ok dwóch łyżek oleju kokosowego extra virgin. Unikam bardzo przetworzonego jedzenia, ale nie mówię wcale, że się nie zdarza. Sama nie gotuję teraz prawie w ogóle, bo do obiadów Magdy wolę dorzucić po prostu warzywa i owoce. Od trzech miesięcy nie piję alkoholu.

Na chwilę obecną tak wygląda moja dieta. Nie ćwiczę regularnie. Nie w tym sensie co wcześniej. Trochę ćwiczę jogi, hulam na hula hop, jeżdżę na wrotkach około czterech godzin tygodniowo, sporo chodzę, trochę się rozciągam, ale nic nie robię regularnie w rozumieniu „praktyki”. Na chwilę obecną pasuje mi to. Czuję się witalnie, mam dużo siły, jestem lekka, sporo przebywam poza domem, liczę na zwiększenie wysiłku na wrotkach i jak starczy chęci regularną jogę, ale nie cisnę swojego ciała i pozwalam mu wybierać to na co ma ochotę. Zarówno przy wyborze jedzenia, ilości przespanych godzin jak i rodzaju i intensywności treningu. Mamy teraz bardzo zmysłowe, subtelne połączenie i bardzo nie chcę tego zepsuć, bo dawno nie czułam się w swojej skórze tak dobrze.

Jeśli masz jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach.

Author

25 komentarzy

  1. hmm z tą wodą to chyba jest tak, że skoro się stale nawadniasz, to organizm nie zatrzymuje wody, dlatego jesteś smuklejsza… i wcale Ci się nie wydaje! 😀

  2. „Czuję się witalnie” 🙂 i o to chodzi , o równowagę we własnym stylu! 🙂 Zainspirowałaś mnie do przyjrzenia się swoim talerzom , chyba zacznę od jutrzejszego śniadania 🙂 Dzięki!

  3. Podoba mi się to, co jesz! Ja stołuję się wegańsko, ale czasem słońce, czasem deszcz, czasem owocki i warzywka, czasem chleb i makarony. Teraz, w czasie sesji zapycham stres glutenem i śmieciami, jest mi z tym wyjątkowo wstrętnie :c Wciąż nie umiem u siebie wytępić emocjonalnego jedzenia, a i piwkiem niestety nie pogardzę, ale wszystko jest do wypracowania. Przynajmniej taką mam nadzieję 😉

  4. Blum

    Aleksandra Wiśnios – możliwe! Bo jestem mniej napuchnięta na gęburze 🙂 A ja łapię wodę pod oczami np.Czasem rano wyglądam jak po nieudanym botoxie:D

  5. Blum

    Cieplocicho – proponuje robic fotki. Dużo łatwiej zobaczyc co i jak niz kiedy się zapisuje. Lepiej widac prporcje porcji 😉

  6. Rozlozyste biodro uda,serio?xd to jakie ma Beyonce lub Monica Bellucci?:d Ty masz smukłe biodra i jesteś zdecydowanie drobnej budowy(zdjęcia chyba nie kłamią),pisząc tak o sobie zaliczasz.się do drobinek narzekakacych na ten wieeelki tyłek(którego nawet z lupą nie idzie się dopatrzec)a taki brak obiektywizmu odbiera każdej fajnej lasce sporo luzu i pokazuje chory pęd do chudosci;)

  7. Blum

    An – ja nie mam dupki nad czym ubolewam od zawsze. I jestem drobnokoścista to prawda 🙂 Ale też jestem szeroka w biodrach. Wiem co mówię, projektuję ciuchy i wiem które biodra są zaliczane do szerokich, a które nie. Z resztą mimo, że nie mam pupy i mam szczupłe nogi, w mało których spodniach jestem w stanie się dopiąć. Taka budowa i w ogóle pisząc „rozłożyste” nawet z pewną dumą to napisałam haha. Lubię swoje biodra <3

  8. Nawadnianie to tylko woda? Czy np. można sie nawadniać zieloną herbatą? Bo ja piję tę ostatnią w ilościach niemalże hurtowych 🙂

  9. Blum

    Kasia – ja liczę wodę osobno.

  10. jedzenie wygląda super ale faktycznie jesz bardzo male porcje 🙂 albo to ja jestem totalnym obżartuchem -.-

  11. To znowu o biodrach,bo to nurtujący mnie babskie temat od lat-swiat mody jest naprawdę dziwny w takim razie,bo znam dziewczyny o wiele szersze i krąglejsze w tym miejscu od Ciebie(za biodra uznaje złączenie ud i pośladków z przodu,nie wiem czy prawidłowo) a przy tym dalej zdecydowanie szczupłe hm,wiec one według projektantów mają chyba przerost biodrowy xd drążę temat bo właściwie mam identyczną ta część ciała jak Ty,zarówno kształt jak i szerokość i ciekawi mnie dlaczego można uznać je za szerokie skoro zdecydowanie nie są jakieś krągłe ani rzucające się w oczy w sylwetce:> jedyne co może sprawiać ze pretendują do szerokich to faktycznie szeroki rozstaw samych kolców biodrowych,właśnie przez te głupie szerokie kości moje wcięcie jest mało wyraźne

  12. Blum

    Agat – serio? To są takie wielkie głębokie talerze z Ikea, te obiadowe. Ja na raz jem pół paczki makaronu (pół paczki przed ugotowaniem) i mam spory spust, a te obiady czasem są nie do przejedzenia, nie tylkodla mnie ale całej naszej 4ki. Choć jak jest np tylko zupka to mało.

  13. Blum

    An – tak jest, chodzi o rozstaw kości, niekoniecznie o tłuszcz, który robi kształt jak u Bejonse 😉 Ja w biodrach przy moim płaskim tyłku mam ok 94cm (nie wiem ile teraz dokładnie) i na Polskę to jest wymiar duży jak na Skę. Średnia jest nieco niższa a też jest sporo dziewczyn w typie „kolumny” które w ogóle nie mają bioder (nie mówię o pupie i tłuszczyku teraz ale nadal kościach). To trochę jak z wcięciem w talii – nie musisz być wcale szczupła, żeby je mieć, to kwestia żeber. Ja np prawie nie mam talii a jestem drobna raczej. Za to nie musi być widać, że biodra są szerokie jeśli są symetryczne z górą. Ja nie jestem klasyczną klepsydrą, bo jak wspomniałam nie mam talii, nie mam też wydatnej pupy ani biustu, ale mam biodra podobnej szerokości co ramiona plus delikatną talię co daje dość proporcjonalną sylwetkę.

    To, że biodra mają szeroki wymiar nie oznacza, że jesteś „kręglem”czy „gruszką”.

    Ja posługuję się rozmiarówką odzieżową w mojej głowie i wiem np dzięki temu, że mam szersze biodra niż przeciętna Polska ale węższe barki i sporo mniejsze… łydki oraz kostki 😀

  14. Czyli mam szerokie biodra, ale wcale nie tak piękne jak u Bijąs,eh kurde xd tez ciężko mi dobrać spodnie(dżinsy),szczególnie tak żeby mi nie masakrowaly optycznie niewielkiego wcięcia. A lubisz siebie w wysokim stanie i cropp topie?bo ja z 1 strony tak, a z drugiej mam wrażenie ze podkreślam szerokie kolce,ale brak tej krągłości poniżej i coś mi nie gra

  15. Nie dosc, że jem mięso, bez słodyczy zyc nie mogę, a mąka pszenna to moja najlepszą kumpela, to jeszcze i moje porcje są dużo większe. A na dodatek ćwiczenia to zlo. Chyba pisany jest mi żywot grubasa 🙂

  16. Blum

    Ola Borecka – słodycze łątwo zamienić na owoce 😉 Po prostu trzeba sobie zrobić detoks, czyli np miesiąc bez słodyczy ze sklepu i ciastek, ciast, tortów, a potem zobaczysz, że czereśnie śnią się po nocach a kupny baton obrzydza zaklejeniem paszczy 🙂

  17. Jaki ten post jest piękny! Jedzenie na zdjęciach wygląda tak apetycznie, że najchętniej spróbowałabym wszystkiego. Trochę w ostatnim czasie zmieniam jadłospis, poszukuję nowych przepisów, połączeń, smaków. Obserwuję, co sprawia, że moje ciało ma się dobrze. Twój post jest niesamowicie inspirujący, ogromne dzięki! Na pewno wykorzystam kilka pomysłów na posiłki! I te lody…

  18. Ja się strasznie rozleniwilam od kiedy jestem w Grecji bo jadam w hotelach i ze dużo pracowalam na bok poszły treningi i dobre jedzenie. Jadam co popadnie i juz czuje się gorzej chociaż tylko 3tyg nie trzymam dobrej diety. Zgadzam się ze gluten zamula, ja nie mam żadnej celakii ani uczulenia ale jak nie jem białego pieczywa i makaronu czuje się lepiej i jestem lżejsza. Zamierzam znowu się jedzeniowo ogarnąć i na pewno owoce +warzywa to jest to czego będzie więcej. Tym bardziej ze mam pod dostatkiem pomarańczy, cytryn, czy orzechów prosto z drzewa. Pozdrawiam!

  19. Marchewka

    To sie Wam szefowa trafiła 🙂 zazdroszczę

  20. Faktycznie po zdjęciach porcje wydają się malutkie, ale wiadomo, fotki niemiarodajne. Wierzę Ci Blum, że mieścisz pól paczki makaronu i że te porcje to dla osób mieszczących. Apetycznie wszystko wygląda. Tylko ja do tego tak strasznie kocham słodkie (bardzo, bardzo) i ostre (bardzo, bardzo).

  21. A jesz cos pomiedzy posilkami? Drugie sniadanie, desery? 3 posiłki dziennie to dla mnie mało, tak rozhulałam przemiane materii 🙂 Jak czesto jesz slodycze?

  22. Blum

    Jem, jem pomiędzy posiłkami 🙂 Słodyczy prawie w ogóle.

  23. o tak, jesli zbyt pozno cos zjem to snia mi sie nieziemskie glupoty. Ostatnio z mezem zjedlismy wieczorem pierogi z jagodami ( raz jedyny w roku taki grzeszek) i jemu sie snilo, ze kolezanka serwowala na obiad pieczen z miesa z dziadka 🙂

Dodaj komentarz