tertia-van-rensburg-37121-unsplash

Paraliż przysenny jest niesamowity. A konkretyzując: niesamowicie nieprzyjemny! Kiedy przydarzył mi się po raz pierwszy, oblałam się zimnym potem, byłam przekonana, że mnie opętało i że zwariowałam i postanowiłam iść następnego dnia do katolickiego egzorcysty!


MOJE DOŚWIADCZENIE


Pewnego razu, kiedy mieszkałam w Krakowie, mój współlokator, jak to miał w zwyczaju, wyjechał w delegację. Miało go nie być tydzień. Mieszkałam w małej, rozpadającej się kamienicy, na poddaszu. Dla urozmaicenia pomyślałam, że zmienię kierunek leżenia podczas snu i zamiast patrzeć na regał, będę spać z widokiem na biurko i wnękę, która tworzy się pomiędzy biurkiem a rozkładaną kanapą. Po mojej lewej stronie stała szafa z lustrami. Na biurku szklanka wody. Było bardzo duszno. Pamiętam, że do drugiej w nocy czytałam o reinkarnacji, a konkretnie relacje dzieci, które miały kilka lat i przytaczały swoim rodzicom fakty, o których nie miały prawa wiedzieć np. techniczne kwestie związane z samolotami używanymi podczas II w.ś lub wspominały przodków, którzy zmarli przed narodzeniem dzieci, miały dostęp do informacji, których realnie nikt w życiu im nie przekazywał. To był też czas, kiedy bardzo wycofałam się z życia społecznego, dużo pisałam, medytowałam i byłam ze sobą. Poszłam spać o drugiej, a obudziłam się pół godziny później, bardzo spragniona. Szklanka wody stała na biurku, czyli wyjątkowo w nogach łóżka. Kanapa nie była rozłożona jak zwykle. Czasem jej nie rozkładałam, żeby czuć się bezpieczniej, przytulona do jej oparcia. Przeczołgałam się przez nią i sięgając po wodę, zobaczyłam w lustrze swoje odbicie.

Chińczycy mówią, że nie należy stawiać lustra naprzeciwko łóżka, bo dusza może się wystarczyć na widok ciała.

Pomyślałam, napiłam się, i położyłam na wznak. O godzinie trzeciej zaczęły dziać się cuda. Kojarzycie jak czasem, kiedy przejeżdża samochód, rzuca snop światła, który wędruje po ścianie w formie rąbu, żeby zniknąć za rogiem? Obudziłam się i właśnie coś takiego zobaczyłam, choć nie miałam prawa. Nie miałam prawa, bo mieszkając na poddaszu, przy wąskiej i nieuczęszczanej ulicy, żaden inny snop światłą niż latarni czy księżycowego, nie miał prawa się tu przedostać. Ten w dodatku był zielony. Przebiegł przez lustro na szafie i zawisł w jej rogu, rozmywając się w plamę, która wyglądała jak z obrazu „Krzyk” Muncha. To była stara kobieta. Nie wynikało to z tej plamy, ale wiedziałam to. Miałam szeroko otwarte oczy, z całą pewnością nie spałam i nagle usłyszałam „no to się doigrałaś” plama spłynęła w głąb pokoju, przez biurko aż do wnęki w moich nogach. Nagle poczułam, że ktoś trzyma mnie za kostki nóg i ściąga z całą mocą z łóżka. To było uczucie, jakbym spadała króliczej nory. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam! Nie mogłam się ruszyć! Nie mogłam zrobić nic. W mojej głowie pojawiło się tysiąc myśli. Myślałam, że właśnie doznałam udaru i jestem sparaliżowana, ale przytomna i że skoro nie ma Marka, umrę, smażąc się na dusznym poddaszu, aż będę wyglądać jak rodzynka. Domniemałam też, że mnie opętało przez te medytacje i czytanie o reinkarnacji, że złe duchy uznały, że grzebałam za bardzo i faktycznie się doigrałam. Teraz wydaje mi się to śmieszne, ale wtedy myślałam gorączkowo „właśnie straciłam pracę, nie wiem, za co żyć, nie mogę być bezrobotna i opętana na raz!!!”. Byłam tak bardzo spanikowana, że obiecałam sobie iść do księdza następnego dnia rano, choć nie wierzę w KK, nie wierzę w księży, ale nie miałam zielonego pojęcia, kto mógłby ze mnie wypędzić cholerę, która chciała zjeść mnie pod łóżkiem. Bałam się zapalić światło, bałam się poruszyć, bałam się, że to coś, przyczajone wciąż jest w nogach łóżka.


CO WYDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ


Po dwóch godzinach leżenia w ciemności zdobyłam się na odwagę i postanowiłam wygooglować, co się właśnie stało (eh te współczesne wiedźmy). Bez większych nadziei wpisałam w Google „opętanie, zjawa złapała za kostki, potwór wciąga pod łóżko” i ku swojemu zdziwieniu trafiłam na artykuły o PARALIŻU SENNYM! Teraz mi się przypomniało! Kiedyś, kiedy zgłębiałam temat świadomych snów, czytałam, że zasypiając, trzeba zmierzyć się z dusiołkiem. W wierzeniach ludowych dusiołek był potworem-demonem czy też może złym duchem, który w czasie snu siadał ofierze na klatce piersiowej i sprawiał, że nie mogła ona oddychać.Wyglądało to mniej więcej tak. Tak naprawdę dusiołek lub zjawa chwytająca za kostki przynależy do paraliżu przysennego i jest figlem, który płata nam mózg.

PARALIŻ PRZYSENNY jest czymś, czego doświadcza każdy z nas, codziennie. Ciało wchodzi w fazę REM, kiedy śnimy najintensywniej i zostaje poniekąd odcięte od ducha. To system zabezpieczający, żebyśmy przez sen nie skakali z klifu, nie prowadzili auta, nie uciekali przed mordercą czy nie gotowali obiadu. I choć w głowie przeżywamy właśnie różne przygody, ciało powinno bezpiecznie spoczywać w łóżku. Oddech się spłyca, ciało jest „zablokowane”, a głowa pracuje praktycznie tak intensywnie, jak za dnia. Wszystko działa. Gorzej, kiedy nastąpi awaria. Polega ona na tym, że zanim ciało zostanie odblokowane, budzi się jaźń. W efekcie śniący odzyskuje świadomość, ale ponieważ ciało jest sparaliżowane, umysł wpada w panikę. Dlatego bardzo często ludzie w tym stanie sądzą, że doznali paraliżu, są świadomi, mają otwarte oczy, ale nie mogą się poruszyć. Spłycony oddech powoduje często uczucie, że coś na nas siedzi i nie możemy zaczerpnąć oddechu. Właśnie wtedy możemy też doznać halucynacji, różnej natury. Kiedy przydarzył mi się drugi paraliż senny, słyszałam mężczyzn kręcących się po moim przedpokoju i docierały do mnie ich „cienie”. Bardzo się bałam, że tu wejdą i zrobią mi krzywdę, aż uprzytomniłam sobie, że to paraliż i halucynacje. Ludzie w tym stanie często doświadczają halucynacji słuchowych, słyszą szmery, ściszone rozmowy, głosy, jakieś skrzypienie, brzęczenie łańcuchów, niezidentyfikowane, ale powodujące silne uczucie lęku dźwięki. Rzadko przybiera to tak wyraźną formę, jak „no to się doigrałaś” ale najwyraźniej, jest to możliwe. Każdy doświadcza niemożności poruszenia kończynami. Niektórzy doświadczą halucynacji wzrokowych. W łagodnym wydaniu będą to właśnie cienie i dziwne majaki. W najgorszym potwór siedzący nam na klatce piersiowej, zjawy, wiedźmy. Różne formy wizualne może przybrać nasza mara senna, co ciekawe, praktycznie wszystkie kultury mają bardzo podobne objawienia. No i na końcu halucynacje związane z dotykiem. Będzie to albo ucisk klatki piersiowej, okazuje się, że potwór łapiący nas za nogi, i ściągający z łóżka również jest bardzo powszechny. To ciekawe, że w paraliżu, nasze mózgi generują to samo, prawda? Mało kto ma takiego pecha, by doznać wszystkich typów halucynacji na raz, jest to jednak możliwe.


CO PODOWUJE PARAŻLIŻ PRZYSENNY?


Nie jest to jasne. Mówi się, że nadużywanie substancji psychoaktywnych, niehigieniczny tryb życia, problemy z bezsennością, stresujący tryb życia, niektóre leki przeciwdepresyjne, tendencje rodzinne itp. Niektórzy doświadczają go często, inni nie doświadczą nigdy. Należy pamiętać, że paraliż jest naturalny i doznajemy go codziennie. Jedynie obudzenie się jaźni przed „zwolnieniem blokady” w ciele powoduje nieprzyjemne uczucia. Moje doświadczenie jest takie, że paraliżu łatwiej doznać leżąc na wznak i nie mając miejsca, żeby przez sen się pokręcić. Ja dwa razy doświadczyłam paraliżu, śpiąc na wąskiej kanapie, leżąc na plecach i podobne doświadczenia miały osoby, których wypowiedzi czytałam na różnych forach internetowych.


JAK SOBIE RADZIĆ Z PARALIŻEM I DO CZEGO MOŻE SIĘ ON NAM PRZYDAĆ?


To trudne, ale kiedy doświadczysz paraliżu, pamiętaj, że nie doznałaś udaru, wylewu ani cię nie opętało. Nie możesz się ruszyć, to prawda, ale możesz spróbować kontrolować swój oddech. Staraj się oddychać miarowo i głęboko i tłumacz sobie, że to tylko majaki, które zaraz znikną, a Tobie powróci możliwość poruszania się. Zazwyczaj paraliż trwa od kulki sekund do kilku minut, choć może przeciągać się do ponad 10 minut, staraj się więc nie panikować.

Paraliż przysenny, mimo tego, że jest bardzo nieprzyjemny, przez niektórych jest oczekiwany! A to dlatego, że jest bramą do świata świadomych snów (lucid dreaming), gdzie możesz porozmawiać z kim chcesz i być w dowolnej lokacji, latać i robić czego tylko zapragniesz. Jesteś świadomy, że śnisz i choć jesteś w wyśnionej scenerii, masz pełną kontrolę nad tym, co we śnie robisz. Żeby tego doświadczyć, jednym ze sposobów jest wejście w stan głębokiego snu z pełną świadomością, co oznacza, że przejście przez etap paraliżu przysennego będzie konieczne.


SENNY FOLKLOR


„Nie dziwi zatem, że w mitach całego świata spotkać można istoty demoniczne dręczące ludzi podczas snu, postacie podobne zmorze z wiersza Bolesława Leśmiana Dusiołek:

Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie, —

Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!

Obecna w folklorze słowiańskim zmora (znana też jako mara) ma swój odpowiednik w kulturze japońskiej – kanashibari jest mściwym duchem, powracającym z zaświatu, by odegrać się na kimś z żyjących poprzez duszenie ich w czasie snu. W kulturze kanadyjskich Innuitów za paraliż senny (znany jako uqumangriniq) odpowiadają zaklęcia rzucane przez szamanów. W Nigerii śpiących mężczyzn dręczy żeński demon. W Brazylii znany jest demon pisadeira, przybierająca często postać starej kobiety, nierzadko noszącej nakrycie głowy w postaci czerwonej czapki. W średniowiecznej Europie popularne były nocne odwiedziny sukkubów i inkubów, istot demonicznych obcujących seksualnie z mężczyznami i kobietami. Religia chrześcijańska przypisywała im jednoznacznie negatywny diaboliczny charakter. Współcześnie sugeruje się, że zjawisko to może dawać początek doświadczeniom opisywanym jako nocne porwania przez istoty pozaziemskie.”

*źródło cytatu wraz z obszernym artykułem znajdziesz TU

Author

7 komentarzy

  1. Paraliz senny zdarza mi sie bardzo czesto, a raczej zdarzal. Bylo to jakies dwa lata temu. Nie mialam zadnych halucynacji. Nie moglam sie poruszyc i swobodnie odychac, z czasem nauczylam sie to kontrolowac i uspokajac sama siebie starajac sie gleboko i wolno oddychac. Po rozmowie z kolezanka, ktora twierdzi, ze od dziecka odwiedzaja ja rozne byty (na jawie i we snie) poradzila mi zaopatrzyc sie w krysztal, twierdzac, ze to oczysci moja aure i nie bedzie kusic \zadnych energii do tego aby szukaly ze mna kontaktu. Krysztal dostalam i od tamtej pory jest spokoj. Tzn byl, dwa dni temu znow mialam wrazenie tej obecnosci i dotyku, poradzilam sobie z tym szybko (fizycznie), ale psychicznie jednak znowu to na mnie podzialalo i nie daje spokoju. Wygrzebalam krysztal z plecaka i spalam z nim sciskajac w rece cala noc. Obudzilam sie tak wypoczeta i zrelaksowana jak juz dawno nie…..Te episody tez zawsze sie zdarzaja (albo prawie zawsze) gdy smie na wznak.

  2. U mnie zdarza się to dość często, tzn. kilka razy w roku. Jednak gdyby paraliż przedłużył się z kilku sekund do kilku minut, to chyba umarłabym na zawał. Raz miałam wrażenie, że krew przelewa mi się w mózgu i nawet słyszałam coś jakby szum spływającej wody w rurach. Wtedy myślałam, że mam wylew do mózgu i zaraz umrę 😉 Nie jest to miłe doświadczenie. Zazwyczaj próbuję głęboko oddychać i krzyczeć, żeby się z tego stanu wyrwać.

  3. Miałam taki epizod jako nastolatka. Śniło mi się, że wyszłam z pokoju, w którym akurat spałam, i poszłam do łazienki. Wszędzie było ciemno, w domu i na zewnątrz, ale nie zapaliłam światła. Podeszłam za to do okna i, nie wiedzieć czemu, odsłoniłam żaluzje. Za nimi ukazały mi się potworne, jarzące się w mroku nocy gadzie ślepia. Zaczęłam wrzeszczeć, a przynajmniej bardzo chciałam. Nie mogłam wydobyć z siebie głosu, to był niemy krzyk.
    Ocknęłam się nie mogąc się ruszyć, leżąc na wznak, z rękami wzdłuż ciała, zgiętymi kolanami i lekko rozchylonymi nogami. Zaczynałam być świadoma, ale nie miałam kompletnie żadnej kontroli nad ciałem; nie wiedziałam, co się dzieje.
    Osoba, która spała w tym samym pokoju powiedziała mi, że obudził ją mój coraz głośniejszy i szybszy oddech, który rozwinął się prawie do hiperwentylacji typowej przy ataku paniki. Myślała, że się duszę.
    Po wszystkim nie mogłam się otrząsnąć, ale miałam podobne myśli do Twoich i przy najbliższej okazji opowiedziałam o tym uduchowionemu znajomemu, znawcy różnych religii, ptaktykowi mistycyzmu. Powiedział, że ktoś do mnie przyszedł. Ale ani on, ani ja wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że to zwykłe wybryki mózgu, powszechne zjawisko. Jeszcze długo śmiałam się, że odwiedził mnie inkub 😉
    Co ciekawe, doświadczenie z paraliżem sennym miał jakiś czas temu mój brat, również nastolatek. Zastanawiam się, czy nie jest to też jakoś powiązane z okresem dojrzewania.

  4. Blum

    Chyba nie. Ja miałam go pierwszy raz w okolicach trzysiestki i drugi raz w zeszłym roku 🙂

  5. Zdarzyło mi się to dwa razy. Pierwszy raz niedługo po śmierci babci. Wytłumaczyłam to sobie wtedy tym, że to właśnie ona do mnie przyszła. Zastanawiało mnie jedynie dlaczego chciała zrobić mi krzywdę… miałam wrażenie, że jeszcze trochę i się uduszę. Drugi raz natomiast przytafił mi się całkiem niedawno. Widziałam wręcz jakąś postać przede mną. Tym razem zupełnie nie wiedziałam dlaczego i co się dzieje. Jednak jakoś nie przyszło mi do glowy żeby to wygooglować 🙂 jestem Ci więc niesamowicie wdzięczna za uświadomienie mnie ;))

  6. Ja też doznałam, czegoś takiego dwa razy w ciągu ostatniego pół roku … ale nie tłumaczę sobie tego naukowo. Nie wiem czy zauważyłyście, że wszystkie opowiadacie o czymś strasznym i przybierającym formy potworów, cieni, zjaw gadzie oczy … ogólnie rzeczy związanych z czymś złym. Miesiąc temu pamiętam, że obudziłam się w nocy i nie spałam … i na 100 % na jawie wzięłam komórkę do ręki, sprawdziłam godzinę, potem odłożyłam ją na stolik. Zamknęłam oczy by zasnąć ponownie i coś zaczęło mnie odrywać od łóżka, a ja instynktownie do niego przywierałam. Nie otwarłam oczu, „coś” pociągnęło mnie bardziej i czułam naciągający się kręgosłup do tego cichy pomruk. Próbowałam całym ciałem przylgnąć do łóżka (a położyłam się na boku) ale dźwięk chrupiącego kręgosłupa mnie przeraził. Dalej nie otwierając oczu a bardziej je zaciskając zaczęłam mówić „Zdrowaś Mario …” (na serio to tylko przyszło mi do głowy) i wszystko puściło w sekundę. Na tą stronę trafiłam przypadkiem, mówię wam tylko to działa. Zastanowiłabym się nad tym szczególnie, jeśli któraś z Was miała do czynienia w swoim życiu z medytacjami, reiki albo religiami wschodu lub jogą. Żadne kryształy i talizmany … żaden mistycyzm. Nie wiem, po co tu weszłam na ta stronę, ale musiałam to napisać. Może komuś to pomoże, a może ktoś to wyśmieje, ale co wam zależy spróbować.

Dodaj komentarz