ae_pinana_bags_black_greyJednym z najciekawszych dla mnie zagadnień w modzie jest sposób w jaki ewoluują materiały. Przez dekady wymyślono wiele sylwetek, wiele detali i wiele krojów. Teraz właściwie wciąż na nowo interpretujemy to co już było. Ale to nieprawda, że moda zjada własny ogon. Rewolucją są zmieniające się technologie i nowe surowce! To nieprawda też, że eliminując futra czy skóry pozbawiamy się jakości. Świat idzie do przodu i niebawem termin „skóra naturalna” będzie być może oznaczał coś więcej niż to, że Twoje buty są zrobione z czyjejś dupy…

Standardowo do wyboru obok skóry zwierzęcej mieliśmy tak zwaną „eko skórę” gdzie eko oznaczało chyba coś w stylu „cruelty free”. Jeśli spojrzeć na skóry naturalne ich zaletą z pewnością jest to, że przepuszczają powietrze (co może uchronić przed grzybicą), a dobrze traktowane służą latami. W Polsce skóry prawdopodobnie są odpadkiem przy produkcji mięsa, co nie oznacza niestety, że płacąc za nie, nie dokładamy swojej cegiełki do popytu na śmierć zwierząt. Jednak ile z nas kupuje polskie buty? Nie mam wiedzy jak pozyskiwane są skóry, które pochodzą z Bangladeszu, Indii czy Chin, ale niski koszt produkcji w tych krajach i sposób w jaki traktuje się tam pracowników, nie wróży jakiegoś szczególnie łagodnego podejścia do „surowca” czyli zwierząt. Śmierć zwierząt to nie jedyny „nieeko” aspekt pozyskiwania skóry ze zwierząt. Skóra zdarta ze zwierzęcia musi być odpowiednio obrobiona, zabezpieczona, ufarbowana itp. Przemysł garbarski bardzo zanieczyszcza środowisko naturalne. Chemikalia używane do obróbki skóry są rakotwórcze, przedostają się do wody i gleby. W Kentucky zanieczyszczenie środowiska naturalnego (przez garbarnię) spowodowało pięciokrotny wzrost zachorowań na białaczkę.

Z drugiej strony eko skóra, opisywana na metkach jako PU. Czym jest PU? To inaczej poliuretan i uzyskuje się go z ropy. Zależnie od tego jak się go tworzy, może mieć inne właściwości. W praktyce oznacza to, że można zrobić z niego motocyklowe botki, mięciutką ramoneskę albo podłokietnik w Twoim samochodzie. Wszyscy jednak znamy smród „chińskiego skaju”. Skóra odziana  w poliuretan nie będzie oddychać, pu również gorzej się starzeje (często pęka) i rozkłada się bardzo, bardzo długo. Tu znów jednak przychodzi z pomocą odkrycie, że grzyb Pestialotiopsis jest w stanie rozkładać PU!

Ale to żadna wiedza tajemna, to jest wiedza basic, którą pewnie macie. A ja chciałabym dziś pokazać Wam całkiem nowe oblicze skóry NATURALNEJ, ale wcale nie zrobionej ze skóry zwierząt.

PINATEX jest skórą zrobioną z włókien  liści ananasa, którą wymyśliła Carmen Hijosa. Liści nie hoduje się specjalnie, jest to po prostu odpad przy produkcji samych owoców. W przeciwieństwie do PU skóra z ananasa oddycha! Jest też wdzięcznym tworzywem, bo nadaje się do drukowania jest miękka i elastyczna. Co jest jednak produktem ubocznym produkcji? I tu znów niespodzianka, biomasa, która może zostać przekształcona w nawóz organiczny. W procesie pozyskiwania surowca nie potrzeba też pestycydów. Nigdy nie widziałam skóry z ananasa na żywo, nie wiem jaka jest w dotyku, jednak wszystko co widziałam do tej pory online ma fakturę „skóry słonia” czyli dość grube zagniecenia. Wygląda też dość papierowo, co dla mnie jest akurat minusem.

Produkty zrobione z pinatexu możecie kupić np w Vegemoda

MUSKIN to jeszcze inna alternatywa dla skóry odzwierzęcej. Jest zrobiona z grzybów Phellinus ellipsoideus. Jest oddychająca, delikatna, miękka i można jej użyć w bezpośrednim kontakcie ze skórą ludzką. Jej zastosowanie to wyściółki butów, portmonetki, paski do zegarków czy torebki. Jestem bardzo ciekawa, jak prezentują się naprawdę luksusowe wyroby z tego materiału, bo grafika googla pokazuje same przerażające pod względem estetycznym rzeczy.

Istnieje też skóra zrobiona z… korka! Nie mogę doczekać się kiedy przy użyciu nowych technologii zaczniemy masowo wykorzystywać nietoksyczne, roślinne lub syntetyczne materiały, które wyglądają świetnie, są plastyczne, prawdziwie ekologiczne i cruelty free. Torebka z ananasa brzmi bowiem tysiąc razy lepiej niż torebka z cudzej skóry…

Author

12 komentarzy

  1. Ciekawe, dobrze się dowiedzieć czegoś nowego w temacie 🙂 Chętnie bym wypróbowała, jeżeli się pojawi i nie będzie zabijać ceną szarego kowalskiego.

    Obuwie jest dla mnie jedyną częścią ubioru w której dopuszczam skórkowańce- służą mi na długo. Z butami eko nie mam niestety dobrych doświadczeń: brak oddychalności i łuszczenie. Może w nowych materiałach jest nadzieja

  2. Hey! Jakiś czas temu sprawilam sobie portfel z korka. Po dosłownie latach szukania porządnego skórzanego porftela, który mógłby mi służyć latami.
    O dziwo, to pierwszy, w który bez problemu w wchodziły moje karty. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że powstają takie produkty. W dodatku w sklepie były buty, wspomniane torebki, kartki pocztowe…
    Jak dotąd jestem bardzo zadowolona. Jest lekki, mniejszy od poprzedników, wytrzymały. Kosztował €37.
    🙂

  3. Pinatex mi się podoba. Ja nie mam wyjścia, wege skóry nie założy.
    Na szczęście nie mam z tym problemu, bo nie lubię skórzanych rzeczy, rzadko mam takie materiał w szafie.

  4. O rany, nawet nie wiedziałam, że pojawiają się takie udogodnienia! Cóż, jedyne nad czym ubolewam to skórzane obuwie w moim przypadku, tak jak u lidiu, jedyne które służy mi więcej niż rok(a buty szybko zajeżdżam) i w których skóra oddycha.

    PS Zdjęcia z sesji MISTRZOSTWO!! <3

  5. ja niepopularnie jednak zostanę przy naturalnej, tzn. zwierzęcej. jedne buty na 10 lat to moje ulubione rozwiązanie, nie cierpię kupować czegoś, co rozpierdoli się za pół roku, rok… ale dobrze, że są alternatywy, szczególnie dla osób, dla których istotne jest nienoszenie rzeczy „odzwierzęcych”. Ale jak powyższe trendy dotrą do Polski i będą produkty w moim guście, to na pewno wypróbuję 🙂

  6. Ja od jakiegoś czasu rozwiązuję ten problem torebkami z materiału, ale na pewno sprawię sobie coś z pinateksu. Mnie akurat ten materiał bardzo się podoba, czekam tylko na torebki na pasku, nie lubię kopertówek. Warto wspomnieć, że Pinana Bag to polska firma, więc trend ten dotarł do Polski:) Projekty z Muskin faktycznie takie „grzybowe”. Jeszcze innym ciekawym materiałem jest impregnowana celuloza http://uashmama.com.pl/

  7. Pingback: Sobota Dzień Kota - polecajki #3 -

  8. Pingback: Styczniowe znaleziska z sieci | ekopozytywna

  9. Pingback: Styczniowe znaleziska z sieci - ekopozytywna

Dodaj komentarz