balicka0

Jakiś czas temu dostałam zaproszenie na warsztaty z komunikacji bez przemocy. Brzmi dziwnie, jednak zaintrygowało mnie. Wydaje mi się, że moja komunikacja jest naprawdę dobra, ale po warsztatach Gosi Balickiej zrozumiałam jak wiele mogę się jeszcze nauczyć. Czego? Choćby odróżniania myśli od uczuć, zrozumienia motywacji partnera w dyskusji, jego potrzeb albo tego, że wszyscy mamy te same potrzeby, ale inaczej nadajemy im priorytety i mamy inne strategie na ich realizację. Bardzo chciałam przybliżyć Ci NVC, dlatego zapraszam na wywiad z Gosią.

Komunikacja bez przemocy… brzmi bardzo serio. Na czym się opiera i dla kogo są Twoje warsztaty?

Swoje zajęcia nazywam warsztatami (lub kursami) komunikacji empatycznej – właśnie dlatego, że „bez przemocy” brzmi bardzo serio i kojarzy się z obrazkiem skrzywdzonej konkubiny i krzykliwymi nagłówkami w Fakcie 😉 Ewentualnie kiedy słyszysz „Nonviolent Communication” tudzież „Porozumienie Bez Przemocy”, masz przed oczami ojca-alkoholika bijącego dziecko i program zapobieganiu takim sytuacjom, a totalnie nie o to chodzi. Często nie zdajemy sobie sprawę, że w naszym codziennym języku jest bardzo dużo zwrotów przemocowych, zwrotów, które ranią i które skutecznie blokują porozumienie, uniemożliwiają znalezienie wspólnego języka (ja nazywam je killerami empatii). Moje zajęcia bazują na metodzie NVC (Nonviolent Communication – stworzona przez Marshalla Rosenberga), po polsku PBP (wspomniane Porozumienie Bez Przemocy). Jej główne założenia są bardzo proste – porozumienie ze sobą i z innymi ludźmi, świadomość swoich uczuć i potrzeb, a tym samym większa wrażliwość na uczucia i potrzeby innych. Kiedy wiem, co czuję i czego potrzebuję, mogę o to poprosić – w „podstawówce empatycznej” uczymy się również tego, czym różni się prośba od żądania. Te zajęcia są dla wszystkich, którzy chcą poprawić jakość relacji – również tej z samym sobą. Poznajemy główne narzędzie NVC czyli 4 kroki do empatycznej komunikacji: obserwacja, uczucia, potrzeby, prośby. Uczymy się nie tylko (nieco sztucznych) formułek zaproponowanych przez Rosenberga w jego książkach, ale przede wszystkim tego, jak do własnego, indywidualnego języka wpleść nowe zwroty, nowe formułowanie komunikatów, by były empatyczne i autentyczne. Sprawdzamy, czym dla nas jest empatia, jak ją rozumiemy. I uczymy się, jak dać ją samemu sobie.

Dlaczego podstawą jest empatia do siebie samego? Czy skupiając się na własnych odczuciach tym bardziej nie docisnę kolanem partnera w konflikcie, żeby pokazać mu jaką krzywdę mi robi?

Empatia do siebie to tak naprawdę danie sobie przestrzeni, by czuć to, co czuję. Najpierw sprawdzasz, o co w ogóle chodzi w tej sytuacji, konflikcie, nieporozumieniu, w którym się znalazłaś/eś. Ustalasz fakty – to właśnie ten pierwszy krok, obserwacja. Potem kontaktujesz się z tym, co czujesz. Uczucia to bezpośrednia informacja o tym, czy moje potrzeby są spełnione czy niespełnione. Tzw. „trudne”, „negatywne” uczucia w podejściu NVC nie mają wydźwięku negatywnego, wręcz przeciwnie – to, że jesteś wkurzona, że czujesz irytację z powodu zachowania partnera daje Ci jasny znak, że czegoś potrzebujesz i tego nie dostajesz. To są Twoje potrzeby i kiedy je sobie uświadomisz, możesz poprosić o coś, co je zaspokoi. W ujęciu NVC potrzeby są uniwersalne dla wszystkich ludzi, czyli wszyscy mamy takie same potrzeby, a różnimy się tylko sposobami na ich zaspokojenie. Więcej o tym napisałam w artykule Twoje potrzeby są ważne. No i kiedy komunikujesz partnerowi/partnerce, że czujesz np. złość, bo potrzebujesz porządku i szacunku (sytuacja: on/ona po raz drugi w tym tygodniu zostawił/a brudne gary w zlewie), to jest to komunikat od „ja”. Ja czuję, ja potrzebuję, ja proszę. O wiele łatwiej to przyjąć drugiej osobie i o wiele łatwiej spełnić moją prośbę, gdy powiem „hej, potrzebuję porządku, by się dobrze czuć i dlatego proszę Cię o zmywanie po sobie za każdym razem, czy możesz zacząć już dzisiaj?” niż „Boże, znowu nie pozmywałeś/aś, nie szanujesz mnie, zacznij wreszcie sprzątać po sobie”.

Jaki widzisz związek pomiędzy empatyczną komunikacją a osiędbaniem?

Empatia do siebie to tak naprawdę synonim osiędbania ☺ Najłatwiej ująć to tak – gdy dbasz o siebie i sobie dajesz miłość, to jesteś nakarmiona/y, pełna/a. Możesz wtedy dawać innym i sprawia Ci to radość (btw dawanie i branie to jedna z potrzeb, które mają wszyscy ludzie 😉 ). Pamiętam, że gdzieś użyłaś metafory maski tlenowej odnośnie osiędbania – chyba na Zlocie w Twoim wystąpieniu. Czyli w samolocie w wypadku zagrożenia najpierw zakładasz maskę tlenową sobie, potem innym. No i tak samo – osiędbanie na pierwszym miejscu! W ogóle to myślę, że osiędbanie jest bardziej przyswajalnym słowem niż empatia do siebie. Słowo empatia od razu robi konotacje do drugiego człowieka i często kojarzy się z jakimś poświęceniem, oddawaniem siebie i zbawianiem świata. A idąc biblijnymi skojarzeniami – „z pustego i Salomon nie naleje”. Ciekawych odsyłam do innego mojego artykułu, czyli O dobrej komunikacji i empatii do siebie.

Czy empatyczna komunikacja sprawdza się również w kontakcie z dziećmi? Czy jest przydatna w życiu zawodowym?

Przez dłuższy czas opiekowałam się dzieciakami i powiem Ci, że dzieci są najlepszymi nauczycielami empatii i komunikacji ever. Jeśli tylko dasz im możliwość, by wyraziły, co czują, by powiedziały, czego chcą – zrobią to bez wahania! Ale do tego trzeba też podejść mądrze. Kiedy dziecko mówi, że chce zjeść lody, to tak naprawdę może znaczyć, że chce spędzić czas z Tobą, jeśli do tej pory wyjścia na lody były przez Ciebie zorganizowane jako ten czas szczególny, czas tylko dla Was. Właśnie uważność na uczucia i potrzeby, wypracowana przez praktykę komunikacji empatycznej, może ułatwić kontakty z dzieckiem. W pracy, życiu zawodowym jest podobnie. Po szkoleniu z empatycznej komunikacji widzę spore zmiany w działaniu stowarzyszenia, w którym realizujemy projekty non profit – larpy, czyli gry live action role playing. Na co dzień nie robię warsztatów i szkoleń dla biznesu, ale bardzo cieszę się, że sporo osób krzewi NVC w środowisku biznesowym (i w korpo!). Pamiętam, że kiedy pracowałam na etacie to znajomość NVC pomagała przede wszystkim mnie podczas nieraz trudnych rozmów z klientami (pracowałam jako wsparcie techniczne).

Co najbardziej zaskakuje Twoje kursantki?

Nie tylko kursantki, bo na zajęcia przychodzą też panowie 😉 Najczęściej słyszę: „boże, to ja mam TYLE potrzeb?”. Zazwyczaj pada też „kurczę, to jest takie łatwe, ale takie trudne”. Spotykam się z westchnięciami ulgi i ekscytacją, gdy uczestnicy zajęć zaczynają ogarniać, że tylko od nich zależy, czy i jak będą zaspokojone ich potrzeby. Strasznie mnie to jara ☺

Czy po kursie NVC już nigdy nie będziemy się kłócić?

Lol, nie 😉 Wręcz przeciwnie, myślę, że znajomość NVC daje poczucie stabilności, takiego pewnego gruntu, dodaje odwagi, by wejść w konflikt. Yoram Mosenzon, u którego byłam na szkoleniu „Connecting in Conflict” powiedział takie ważne zdanie, które sobie wzięłam za dewizę „jeśli chcesz być szczery, to konflikt jest nieunikniony”. Ale no worries, konflikty są super! To właśnie kontakt z „trudnymi” uczuciami, jak złość, wściekłość, smutek, żal daje nam możliwość zobaczenia, co tak naprawdę jest dla nas ważne, czego potrzebujemy. I warto za tym iść, zakomunikować drugiej osobie, co we mnie żywe, co mnie boli, czego chcę. Oczywiście ważne jest to, JAK o tym powiem i tu właśnie NVC się doskonale sprawdza.

Czy są jakieś sztandarowe zasady, które mogłabyś zdradzić czytelniczkom, żeby ich komunikacja z innymi się poprawiła?

Przede wszystkim: osiędbanie. Pytaj się często, co czujesz i czego potrzebujesz. A jak wiesz, to odważ się poprosić ☺ kogoś lub samą siebie. I daj sobie zielone światło na spełnienie. Kiedy zaczynasz mówić o uczuciach i potrzebach, osoby w Twoim otoczeniu podłapują temat i niejako „przez osmozę” 😉 zaczynają też o tym mówić, zaczynają wyrażać. Wiem, o czym mówię, bo obserwuję to od 2 lat u moich bliskich oraz u dalszych znajomych. Bardzo mnie to cieszy, bo wierzę, że empatia ma moc zmieniania świata. A żeby nie było górnolotnie – zacznij od swojego podwórka. A w zasadzie to zacznij od siebie 😉

balicka1Moja strona jest jeszcze w budowie, ale póki co zapraszam na fp Balicka Space: www.fb.com/balickaspace gdzie piszę o komunikacji empatycznej i pracy z ciałem, dzielę się historiami i anegdotami, jak używać tych metod w życiu codziennym oraz ogłaszam zbliżające się warsztaty/kursy/szkolenia.

Author

7 komentarzy

  1. Chyba zacznę stosować komunikaty typu „ja”, coby ziać mniejszym ogniem do ludzi mnie otaczających przez najbliższe kilka dni i sprawdzę, jaki będzie efekt ;> Tylko zastanawiam się nad skutecznością – czy moje zachowanie będzie podpadać pod manipulację czy bardziej eksperyment badawczy 😉 Pozdrawiam, przyjemna garść informacji 🙂

  2. Blum

    Cracker – mówiąc „potrzebuję być wysłuchana” raczej nie wzbudzisz dokładnie tych samych emocji co mówiąc „bo ty nigdy mnie nie słuchasz!”. Chodzi o to samo, a zmienia się tak wiele 🙂

  3. Blum

    Kasiu, odezwij się do mnie proszę mailowo, a udzielę Ci szczegółowych informacji 🙂

  4. Rany Blum, chyba uratowałas tym wpisem moje małżeństwo. Od przeczytania tego tekstu, nawet całkiem pobieżnie, zaczęłam rozmawiać ze swoim mężem. Naprawde sie komunikowac zamiast obrzucać winą i krytyką.
    Dzięki dzięki wielkie <3
    Że napisalas to żebym mogła to przeczytać.

  5. Blum

    Basia k. – cała przyjemność po mojej stronie. Wszyscy uczymy się od siebie nawzajem. np. od Gosi, guru od NVC 🙂

Dodaj komentarz