_mg_4392

Nigdy nie wpadłabym na tak idiotyczny pomysł jak napisanie na forum dlaczego nigdy nie zdecydowałam się na założenie aparatu „na stałe”. Nigdy aż do momentu, kiedy przeczytałam list otwarty czytelniczki popularnego serwisu dla kobiet w tonie takim o mniej więcej „będą ci odradzać zakładanie aparatu na zęby, ooooooooooo, będą mówić,że jesteś za stara, olabooogaaaaa, będą się z ciebie naśmiewać, nieeeeeeeee, ale tylko te, które założyły aparat na swoje krzywe zęby zrozumieją co oznacza prosty uśmiech, co to za ulga, co to za pewność siebie, tylko to ma sens i wartość, jeeeeeeeee, i zacofani i w średniowieczu ci, co krzywy zgryz mają, zaniedbani i zapuszczeni, oboziiiiuuuuuu, nie wiedzą co czynią”.

Wiedzą. Czytaj z ruchu warg. Mam krzywe zęby i… zamierzam z tym żyć.

Dlaczego w ogóle postanowiłam o tym napisać? Dlatego, że uważam, że wtrącanie się w cudzy uśmiech jest formą body shamingu. O ile nie mam problemów z higieną jamy ustnej i brakiem uzębienia, o ile nie mam stanów zapalnych dziąseł i problemów natury medycznej – swoją opinię o moim uśmiechu wsadź sobie w kieszeń.

Zawsze znajdzie się ktoś kto powie ci na czym polega życie. Jasne, już wyciągam mój kajecik i notuję. Przez wiele, wiele lat słyszałam, że wstydzę się swoich drobnych piersi. Dopóki nie powiedziano mi, że są drobne, nigdy tego NIE ZAUWAŻYŁAM. Bo nie miałam w naturze porównywać się do innych, miały śliczny kształt, ładne sutki i byłam z nich zadowolona. W przeciwieństwie do swojej cery np. Mimo mojego zadowolenia, znalazła się cała rzesza osób (niestety w 99% kobiet), które krytykowały moje małe piersi. Ponieważ zawsze w tym temacie miałam chill, często używałam przykładu biustu jako „nie wpieprzaj się z łaski swojej w moje ciało i nie wciskaj mi kompleksów, których nie mam, bo to nie twoja sprawa człowieku”. Mimo tego, nawet na moim blogu gdzie poruszam tematy samoakceptacji i bodylove, niektóre z was używały tego przykładu jako dowód na to, że jednak się wstydzę.

Zgadnijcie co! Dziś w modzie są małe biusty. Do lamusa odeszły krągłe piersi z przedziałkiem pośrodku. Do lamusa odchodzą push upy. Teraz modne są miękkie, pozbawione fiszbin staniki, sama koronka i płaska przestrzeń na klatce piersiowej, pomiędzy piersiami, ozdobiona zmysłowym łańcuszkiem, głębokim dekoltem, który przy dużym biuście wyglądał zwyczajnie wulgarnie. Wiecie, że od tego czasu nie usłyszałam ANI JEDNEGO negatywnego komentarza na temat swoich piersi? Nagle jestem komplementowana, bo „możesz chodzić bez stanika” i „mają taki ładny kształt”. Czy są ładniejsze niż kilka lat temu? Nie. Czy duże piersi nagle stały się obrzydliwe? Nie. Po prostu trendy się zmieniają, a ludzie którym wydaje się, że mogą komentować Twoje ciało jak łopatkę u rzeźnika, byli, są i będą.

Jedną z takich osób był mój dentysta. I jego poprzednik. „Oooo śliczne ma pani te ząbki, białe, zdrowe, piękne – tylko czemu takie krzywe? Wyprostować trzeba”. Za każdym razem pytam wtedy czy są ku temu medyczne wskazania. Czy mój zgryz jest już tak ciasny, że powinno mnie to martwić (wtedy rzecz jasna byłabym zdecydowanie bardziej skłonna je prostować). Nie – mówią – to kwestia kosmetyczna. Moje górne zęby są krzywe, odkąd rosną mi ósemki, są krzywe coraz bardziej. Dolne trochę też. I mam do tego love-hate relationship. I nie neguję potrzeby kosmetycznego prostowania zębów żeby zmienić kształt żuchwy, żeby czuć się lepiej ze sobą czy z jakiegoś innego powodu. Jednak namolne namowy na lakierowanie zębów fluorem i prostowanie ich strasznie mnie wkurza. A list otwarty panienki od aparatu poirytował mnie totalnie.

Ustalmy fakty. Aparat, dociąganie łuków, wizyty kontrolne są drogie. BARDZO. Prostowanie zębów przed usunięciem ósemek nie ma sensu. Prostowanie zębów przy braku medycznych wskazań jest robione dla dobrego samopoczucia i próżności. To poważna ingerencja w kości szczęki. To boli. Potem trzeba mieć przyklejone druty od wewnątrz zębów. Wiem, bo dentysta mi pokazał swoje. Czasem, niektórzy muszą nosić obleśny wyjmowany aparat na noc. Boże, tak strasznie dziękuję ci, że nie nosze soczewek ani wkładanego aparatu, zostawmy te atrakcje na czasy sztucznej szczęki. Nie pytajcie mnie dlaczego, ale zawsze kiedy słyszę o tym wkładanym aparacie (nosiłam taki w dzieciństwie) myślę sobie – nigdy żadnego spontanicznego seksu wieczorem – „poczekaj kochanie, tylko wyjmę szczękę”.

Czy moje obawy powinny odwieść kogokolwiek od zakładania aparatu? Nie. Są moje. Ale nie dajcie sobie nigdy wmówić, że proste wybielone do granic możliwości zęby świadczą o waszym zadbaniu. Nie. Świadczą o waszych preferencjach. O waszym wyborze. Tak samo jak powiększone piersi lub doklejone rzęsy. Tylko tego są oznaką. Poza tym, coś we mnie podpowiada mi, że niedługo krzywe zęby będą robić furorę!

– To co? Prostujemy? Dać namiar na kolegę ortodontę? – pyta dentysta

– Nie. Wie pan… ja myślę, że krzywe zęby będą niedługo najbardziej seksowną rzeczą na świecie.

Dentysta patrzy podejrzliwie.

– Że takie słodkie? Azjaci tak ponoć uważają. Wie pani… oni sobie specjalnie krzywią zęby! Aparatami. Żeby były słodkie! To trochę sprzeczne z przysięgą, to wie pani nie służy niczemu

(ha, ha myślę sobie, jakby prostowanie jakoś specjalnie służyło, no doprawdy)

– Nie. Wie pan, ja myślę, że wszyscy zaczynają się robić identyczni. Mają takie same uśmiechy, w tym samym kolorze, zaraz będą mieć te same nosy… ja myślę, że w tak zhomogenizowanym świecie cechy indywidualne będą w cenie. Wie pan… tak jak piegi. Kiedyś niemodne a dziś uważane za urocze i piękne.

– To co? Nie da się pani namówić?

– Nigdy nie mówię nie. Ale na chwilę obecną to gra niewarta świeczki. Może kiedyś zmienię zdanie, ale wtedy sama się zgłoszę do ortodonty.

– Tak sobie myślę… może coś w tym jest co pani mówi. Wie pani, że w USA wszyscy robią koronki? A w TV u nas też. To nie są ich zęby prawdziwe. Czasem już nie mogą być bielsze, równiejsze i ładniejsze i ci wszyscy ludzie sobie kaleczą własne zęby, piłują je i nakładają koronki. To są wie pani… to są po prostu takie tipsy na zęby! – kręci z dezaprobatą głową dentysta.

Kończymy piaskowanie. Nie ma żadnych ubytków. Wszystko jest super. Ósemki rosną. Płacę i uśmiecham się szeroko. Bez kompleksów.

Jaki jest morał tej historii? Nie dajcie sobie wmówić, że standardy innych powinny być Wasze. I nigdy w życiu nie majstrujcie przy swoich ciałach tylko dlatego, że ktoś inny niż wy same, uważa, że powinny być inne niż są. Czy to włosy na nogach, prosty zgryz, makijaż lub jego brak. Podnieście brodę wysoko i cieszcie się swoim ciałem. Innym naprawdę wara do tego jak wyglądacie. Wasze elastyczne, dobrze odżywione, wysportowane ciało nie jest niezadbane dlatego, że wybierzecie dla siebie coś niezgodnego z trendem. Ciało jest cudem bo działa, bo może się regenerować, tańczyć, śmiać, kochać, a nawet stworzyć i wykarmić małego człowieka. Standardy piękna się zmieniają nieustannie. Więc może zamiast prostować zęby wolisz kasę na aparat wydać na podróż życia?

P.S Nie zapomnij wtedy uśmiechnąć się najszerzej jak potrafisz i wysłać fotkę z wakacji swojemu dentyście ; )

Author

57 Comments

  1. Jak byłam nastolatką miałam duże kompleksy na punkcie swojego zgryzu, a właściwie jedynek, które krzywo wyrosły. Nie miałam kasy na aparat, a już nie kwalifikowałam się na darmowe leczenie. Pozostało mi z tym żyć i z czasem się z nimi polubiłam 🙂 Doszłam do wniosku, że jak ktoś mi na nie zwraca uwagę to musi mu się w życiu nudzić skoro zajmuje go moja szczęka 😀 Zwłaszcza że większość osób jest zdziwiona gdy wspominam że jako nastolatka miałam duże kompleksy na tym punkcie, bo niczego nie zauważyli 😉

  2. Wyjelas mi to z ust nie wkladajac 🙂
    Jak zawsze twoje poglady pokrywaja sie z moimi, to juz nawet sie robi dziwne haha
    Pozdrawiam i czekam na nastepne wpisy 🙂

    Hawk

  3. Jakiś czas temu zdjęto mi aparat. Nie miałam jakiejś straszliwej wizualnie wady, ale widziałam, że z czasem się pogarszała – górne zęby cofały się jakby do wewnątrz, do tego były nieco stłoczone (w sumie tylko jeden ząb mocno nachodził na inne, co wówczas rzucało się w moim odczuciu w oczy i się go wstydziłam), więc z powódek zdrowotnych i trochę estetycznych w wieku ok. 23 lat zdecydowałam się na aparat. Mimo, że nosiłam go stosunkowo krótko w porównaniu z innymi ludźmi (1,5 roku czy też niecałe 2 lata) było to dla mnie straszną torturą, bardzo się go wstydziłam, nie umiałam się kompletnie uśmiechać, nabrałam nawyku nerwowego ściągania warg, żeby go ukryć w momentach, kiedy coś mnie rozbawiało itp.Moja wyglądowa pewność siebie BARDZO ucierpiała w tym okresie. Po długo wyczekiwanym zdjęciu aparatu zamiast wielkiej radochy byłam raczej pełna wątpliwości. Zęby wyglądały bardzo obco, niemojo, a szeroki uśmiech wcale nie przypominał tego wyidealizowanego, rodem z reklamy pasty. Owszem, mam teraz zęby proste i cieszę się z tego, że pewnie uniknę w przyszłości problemów z nimi na tym tle, jednak: straciłam swoją mimikę, o czym nigdy bym nie pomyślała, że jest możliwe :0 długo uczyłam się na nowo uśmiechać i wyzbywałam się odruchów z czasów noszenia aparatu, nie umiem już odtworzyć wielu swoich „min”. Do tego straciłam mój krzywy ząbek, który wyglądał podobno figlarnie i zaczepnie – wcześniej nie umiałam tego dostrzec – mój uśmiech stracił nieco na charakterze ! Myślę, że są to rzeczy, które warto wziąć pod uwagę jeżeli ma się tylko delikatną wizualną wadę zgryzu i rozważa założenie aparatu, a nikt o nich nigdy nie mówi…

  4. * sorry za gramatykę, szczególnie ostatniego zdania 😉

  5. Blum

    Miałam kiedyś nauczycielkę WFu, która utrzymywała, że ich krzywa dwójka jest genetyczna, ona i mama i siostra mają tak samo krzywego tego zęba i „wychowana zostałam przez tatę w wierze, że to ząb- wabik. Mega sexy. Największy skarb mój i znak rozpoznawczy całej żeńskiej części rodziny!”. 😀 Haha!

    Czy białe i proste są nudne? Bo ja wiem. Moja siostra jako dziecko miała zęby jak wiewiórka, ale potem szpara się zeszła i ma super piękny uśmiech. Nie wygląda nudno. Czasem jej zazdroszczę. Nigdy jednak na tyle, żeby prostować to co mam aparatem 🙂

  6. Prostowanie zębów ma nie tylko kosmetyczne zalety. Zęby na zdjęciu nie są krzywe, ale czasami wielki natłok w szczęce, wystające jedynki, diastema, krzywe łuki mogą powodować szybsze psucie się, kruszenie i ścieranie zębów. Zębów, których ‚dobre samopoczucie’ ma wpływ na cały organizm. Dlatego tekst dziewczyny, która ma proste zęby i pisze zbuntowana dlaczego nie zakłada aparatu, podając swoje przemyślenia bez poparcia na temat „krzywych” zębów jest małym sucharkiem 😉

  7. Blum

    Anonim – małym sucharkiem jest nieumiejętność czytania za zrozumieniem. Pozwól, że Ci streszczę:

    1 Dentyści mówią mi o moim krzywym zgryzie i proponują wyprostowanie zębów. To nie był jednorazowy incydent.
    2 Konsultacja ortodontyczna wykazała, że faktycznie, mogłabym wyprostować moje zęby.
    3 Napisałam, że po dokładnym wypytaniu moja wada zgryzu jest głównie kosmetyczna. Jasne, stłoczone zęby będą psuć się szybciej, zwłaszcza jeśli nie nitkujemy ich i nie używamy płynu do płukania jamy ustnej.
    4 Napisałam, że gdyby na wskutek większego stłoczenia zębów, wada z kosmetycznej i nieestetycznej stała się zagrażająca zdrowiu sprawa miałaby dla mnie inny wymiar i przemyślałabym ją ponownie.

    Ale mimo to fajnie, że odważyłaś/eś się skomentować. Wiele wniosłaś/eś.

  8. Cenię sobie twoje posty i światopogląd, i chociaż rozumiem ogólne przesłanie tego tekstu, to naprawdę nie lubię jak osoby nie mające pojęcia w temacie wypowiadają się tak kategorycznie. Nie wszystkie zgryzy muszą być proste, oczywiście, ale nie możesz pisać, że prostowanie zębów niczemu nie służy! Krzywy zgryz może prowadzić do naprawdę wielu powikłań w całym ciele, oczywiście ważne jest to, jaka to wada i jak bardzo nasilona. Chociażby może prowadzić do problemów z oddychaniem, bólów stawu skroniowo-żuchwowego czy nawet wad postawy – tak, właśnie dlatego, że nasze ciało jest taką wspaniałą współpracującą machiną, i gdy zepsuty jest jeden element, reszta musi to jakoś skompensować. Nie mówiąc już o różnych patologicznych stanach w jamie ustnej (próchnica, zapalenie dziąseł, zmniejszone wydzielanie śliny).
    Więc tak, nie każdy musi mieć proste i wybielone zęby (gdzie wybielanie to w większości przypadków naprawdę widzimisię), ale nie uogólniajmy. Jest naprawdę dużo wskazań do leczenia ortodontycznego. Jasne, jeśli komuś nie przeszkadzają krzywuski, a wada nie jest duża, to nie ma problemu. I tak pacjent musi wyrazić zgodę na leczenie i w nim uczestniczyć, żaden lekarz nie ma takiej mocy, żeby zmusić pacjenta do jakiegokolwiek leczenia.
    I chociaż jestem ogromną fanką, głównie stłoczeń (nie ma dla mnie nic bardziej rozczulającego w jamie ustnej), to jednak doradzałabym każdemu mojemu pacjentowi leczenie ortodontyczne i tłumaczyła z czym to się je – a potem on sam może podjąć decyzję.
    Jestem zwolenniczką kochania swojego ciała, ale robienia tego mądrze.

  9. Blum

    Anka – słuszna uwaga. Zauważ tylko proszę, że pisałam o sobie, zaznaczyłam wręcz, że nie odradzam nikomu, a moje zdanie dotyczy li i jedynie mnie samej i mojej wady, która ponoć nie jest groźna, a jedynie jak mówią dentyści „brzydka” 🙂

    Czytelnik swój rozum ma. Nie zbanuje aparatu tylko dlatego, że „a Blimsien powiedziała”. Czy to dlatego, że będzie mieć poważną wadę, czy bo woli mieć proste i białe mimo, że wada kosmetyczna. Jak zaznaczam -decydujmy sami. Sami = sami. A niesami = Blimsien rzekła;)

    Pozdrawiam

  10. zawsze marzyłam o równych śnieżnobiałych ząbkach, jak z hollywood, serio.
    Do czasu, gdy 2 lata temu martwa górna jedynka mi zżółkła. Przestałam się śmiać, prawie nie mam zdjęć z tego okresu.
    W tym roku zdecydowałam się wydać 1,5 tys na koronę i nie potrafię wyrazić, jak zmieniło się moje podejście do siebie samej i do życia. Śmieję się znowu jak kiedyś, czyli pełną gębą, nie zasłaniam buzi, nie wstydzę się, pozuję do zdjęć przy każdej okazji.
    Damn, ależ zęby potrafią namieszać! >

  11. hahaha jak przeczytałam Twój skrót listu od razu wiedziałam, o jaki serwis chodzi… lubiłam go na początku, kiedy autorek było koło 10 i każdą „znałam”, teraz mi się nawet nie chce tam zaglądać.

  12. Wiesz, chciałabym wierzyć, że masz rację 🙂 Ale chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak wielki wpływ na innych mają twoje słowa.
    Chociaż jestem przekonana, że grono czytelników do których trafia twój blog jest bardziej świadome od przeciętnego użytkownika internetu, to jednak mam codziennie do czynienia z pacjentami, którzy „przeczytali w internecie”, „wygooglowali” i generalnie wiedzą lepiej bo ktoś gdzieś napisał tak a nie inaczej. I tu twoje słowo ma moc, bo jesteś dla wielu osób autorytetem, czego niestety nie można powiedzieć o lekarzach 😉
    Uważam po prostu, że w postach o tego typu sprawach nacisk na samodzielną decyzję i „piszę o sobie” powinien być jednak trochę bardziej dobitnie wyrażony.

    Również pozdrawiam 🙂

  13. Przeczytałam przy myciu zębów 🙂 I od razu pomyślałam o mojej babci, która przez całe życie miała diastemę. To nie były czasy, w których co drugi nastolatek latał z drutami w buzi – więc babcia, jako osoba pragmatyczna, stwierdziła, że swoją szparę między siekaczami pokocha.

    I pokochała. Tak bardzo, że kiedy 50 lat później przyszedł czas na sztuczną szczękę, zażądała, żeby protetyk odtworzył tę wadę. Jak powiedziała, uśmiech bez diastemy nie był jej.

    Też nie noszę aparatu. Ani push-upów na moje 30E. Nie chcę być idealna, chcę być sobą 🙂

  14. Hm, a co jest nie tak z soczewkami? Dla mnie to super wybawienie od okularów których szczerze nienawidzę, ale przy wadzie minus trzy coś muszę nosić bo nie poznaję ludzi na ulicy. Zgryz to często kwestia tylko próżności; bycie ślepawym na serio mocno utrudnia życie.
    Co do prostowania zębów, to zgadzam się, dentyści proponują to każdemu, z automatu – ja zawsze myślałam że mam proste zęby, dopóki dentystka nie zaczęła mnie dopytywać czy może nie chcę aparatu. Spojrzałam się wtedy na nią z tak wyraźnym zdziwieniem, że aż zaczęła się plątać w zeznaniach:P Krzywość moich zębów polega na tym, okazało się, że moja dolna jedynka – której i tak praktycznie nie widać nawet przy szerokim uśmiechu, wystaje jakiś milimetr przed resztę dolnych zębów o_0 A ja głupia myślałam że to nic takiego i w ogóle się tym nie przejmowałam 😀
    A – i dołączam do Klubu Lubiących Swój Mały Biust – to moja ulubiona część mojego ciała i nie zmieniłabym jej ani o milimetr – choć w czasach gdy bardziej modne były duże piersi miałam kompleksy i choć w ogóle niestety mam kompleksy na punkcie prawie wszystkiego innego we mnie:(

  15. Joanna Majka – mogę o coś zapytać:)? Ja mam lekko ciemniejszą martwą dwójkę i też myślę co by tu z nią zrobić – napisałabyś jak przeszłaś okres w trakcie zabiegu? Czy trzeba przez jakiś czas chodzić praktycznie bez zęba (przeraża mnie to szczerze)? Czy myślałaś o licówce, a jeśli tak to dlaczego jej nie wybrałąś? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź:)

  16. Blum

    Ania – nie ma absolutnie nic złego w soczewkach. Po prostu cieszę się, że póki co nie muszę nic z siebie ściągać i wyciągać przed snem prócz tuneli z uszu 😀

    Mam taką wizję pięknych kobiet, które nagle ściągają soczewki, zakładają pantalony, skarpety na nogi, rękawiczki na dłonie żeby krem się lepiej wchłonął, olejują włosy i ogólnie zamieniają się w wilkołaki 😀

    Hahaha to bardzo sobiste odczucie. Też oczywiście sypiam czasem w skarpetkach albo nakładam śmierdzace oleje na gęburę 😀

  17. Zawsze będę twierdzić, że prostowanie popsuło moje zęby. Nie było konieczne, nie dało efektu „wow”.Dało sporo ubytków. Bardzo żałuję wydanych pieniędzy -na aparat, a następnie na leczenie kanałowe rozwalonych od pierścieni aparatu szóstek.

  18. Blum

    Jak pierścienie aparatu mogą popsuć zęby? Pytam szczerze i bez złośliwości.

  19. No, dobry wzrok to naprawdę szczęscie:) Czasem rano (mam do pracy na siódmą) jestem w takim pośpiechu że nie mam czasu założyć soczewek i mam do wyboru – ślepa albo brzydka 🙂 Niestety od jakiś 20 lat nie udaje mi się znaleźć okularów w których bym się sobie podobała:( Tak w ogóle to ściąganie i tak jest lepsze niż zakładanie IMHO – kiedyś próbowałam zrobić sobie listę co idealna ja powinna robić rano przed wyjściem i w połowie rzuciłam to w diabły i się załamałam – soczewki, pudry, korektory, dezodoranty do pach i stóp, filtry, kremy i balsamy, układanie włosów, wkładki higieniczne, liner i tusz, coś na brwi, kolczyki, paski łańcuszki i dodatki i długo jeszcze można by pisać… a co gorsza, są laski które naprawdę to ogarniają O_O

  20. Wszystko spoko, rozumiem ale fragment „Wasze elastyczne, dobrze odżywione, wysportowane ciało nie jest niezadbane dlatego, że…” mnie powalił. Yhm ok, tylko nie każde jest „elastyczne i wysportowane” (i tymbardziej nie musi takie być!!!). Proste zęby to zły trend a to, że ciało powinno być wysportowane to trend ok? Jak dla mnie troche hipokryzji sie do tekstu wkradło.

  21. Ja nie wiedziałam, że moje rozstępy (efekt zapewne szybkiego „rozrostu” w okresie dojrzewania) są czymś wstydliwym, dopóki w wieku ok. 20 lat pojechałam na wakacje i tam koleżanka zobaczywszy mnie w bikini wykrzyknęła „Jakie ty masz rozstępy!” Serio, do tego czasu byłam świadoma, że są, ale NIC sobie z nich nie robiłam. To jedno zdanie totalnie zmieniło mi optykę i od tamtej chwili przez parę lat bardzo się ich wstydziłam. Na szczęście w ostatnim czasie coraz mniej.

  22. Mam mały biust, zęby może nie krzywe, ale tez nie śnieżnobiałe i dość słabe mimo dbałości niestety – taka genetyka (cieszę się, że żyję w czasach gabinetów stomatologicznych, chociaż zazdroszczę tym, którzy nie muszą uzupełniać ubytków). Ale dobrze mi w swojej skórze. Fajne jest to, że ludzie się różnią, nie są idealni, jeżeli dobrze się ze sobą czują i troszczą o zdrowie to w tych różnicach możne być wiele uroku. Nie mówię o defektach, ale o takich małych asymetriach, „pieczątkach”, cechach charakterystycznych.

  23. Miałam krzywe zęby „od zawsze”. Przez wiele lat nosiłam wyjmowane aparaty, ale niczego one nie zmieniły. W gimnazjum trafiłam na grupę prześladowców, która na moje nieszczęście mieszkała na moim osiedlu, więc nawet w wakacje nie miałam od nich spokoju. Wyśmiewali we mnie wszystko, a najbardziej krzywe zęby, które stały się u mnie powodem potężnych kompleksów. Nosiłam aparat od końca trzeciej gimnazjum do drugiej liceum (później wewnętrzny drut). Po zdjęciu aparatu czułam się wspaniale i bardzo często uśmiechałam. Dla mnie wyprostowanie zębów było czymś więcej niż kosmetyczną poprawką – pomogło mi w pokonaniu potężnego kompleksu.

    Kiedy myślałam, że już będzie ekstra, bo miałam proste zęby, zaczęłam się kumplować z jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole (okazało się, że mamy podobny gust muzyczny). I znów się zaczęło. Wredne dziewczyny z mojej klasy zaczęły mnie traktować jak gorszą, bo „jak to ON mógł się zakumplować z NIĄ, przecież jest taka przeciętna. I cycki ma małe”. Pamiętam, jak raz jako jedyna pamiętałam by przygotować referat na zajęcia, więc żeby reszta klasy nie cierpiała, zgłosiłam się do wygłoszenia go. Czytam, czytam…. aż tu nagle „najwredniejsza z wrednych” krzyczy (przy nauczycielce) „to mnie nie interesuje!!!”. Grzecznie odpowiedziałam „skoro nie interesuje, to może chociaż nie przeszkadzaj, skoro nie przygotowałaś swojego, bo między innymi tobie ratuję tyłek”. Moja koleżanka w ramach riposty użyła argumentu „ale ja przynajmniej mam duże cycki”. Ręce mi opadły. Okazało się to niezłym sposobem, żeby mnie wyśmiewać i do końca szkoły nie miałam spokoju. Nie mówiąc o tym, że znów miałam niszczoną psychikę przez kompleksy.

    Zęby wyprostowałam. Piersi nie powiększyłam.

    Później poznałam mojego Lubego z bardzo krzywymi zębami. Opowiedział mi, że jak był młody, to rodzice chcieli mu wyprostować, ale on się nie zgodził, bo zęby są jego i munie przeszkadzają 🙂 Miał rację, pokochałam go pomimo jego krzywych zębów i lekko kaczego chodu. On mnie pokochał pomimo rozmiaru miseczki A/B, wysokiego czoła, lekkiego cellulitisu i za blisko osadzonych oczu 😛

    Na starość wiem, że podstawą jest pewność siebie 🙂 Reszta to detale nad którymi możemy, ale nie musimy pracować.

  24. Aniu, to był w moim przypadku tylko tydzień, ale oczywiście dostajesz na ten czas zastępczą koronę, też dobierasz z lekarzem kolor itd, więc ta zastępcza wyglądała dużo lepiej niż moja poprzednia jedynka.

    Dla mnie to był ogromny kompleks, naprawdę ogromny, bo należę do tych, którzy śmieją się dużo…

    Licówka? Dentysta nie proponował, a ja nie słyszałam o tym, przybliżysz?

  25. Blum

    Agat – dla mnie nie jest hipokryzją. Sama często nie miewam wysportowanego i dobrze odzywionego i nawodnionego ciała ale poczytuje to jako zbrodnie na sobie samej. Dla mnie zdrowe i sprawne ciało to równowaga i punkt wyjścia, to zadbanie o siebie.

    Niezdrowe, niedożywione i niesprawne ciało = zaniedbane.

  26. Gdybym miała taki „problem” jak Ty widoczny na zdjęciu też bym się nie zdecydowała na aparat. Masz naprawdę ładne zęby, jedna wystająca dwójka z łuku to nie dramat. Nie jestem orto, ale wydaje mi się że w Twoim przypadku usunięcie ósemek powinno załatwić sprawę, Twoja drobna „wada” nie będzie się wtedy powiększać.

    Rozbawiłaś mnie tym tekstem o obleśnym aparacie ruchomym 😀 Też miałam obawy, że taki gadżet będzie przeszkadzał w nocnych spontanach, ale tak się na szczęście nie stało. Mamy z moim chłopem dość luźne podejście do seksu i nie dbamy o to, żeby było romantycznie jak w filmach, tam zawsze ludzie piękni, w koronkowej bieliźnie i dochodzą jednocześnie – trochę to nieżyciowe 😉 Z odpowiednią dozą poczucia humoru taki dodatek do zębów to żadna przeszkoda.

    Nie żałuję swojej decyzji o aparacie, choć kosztowało mnie to sporo forsy i trochę bólu. Bardzo chciałam od dawna go założyć, tylko ograniczały mnie finanse. Kiedy w końcu uzbierałam odpowiednią kwotę nie wahałam się ani chwili. I widzisz, ja miałam na odwrót, bo oprócz stomatologów ludzi odradzali mi zakładanie aparatu, bo” po co mi to” i „po co tyle kasy wywalać”. Przemilczałam ile ktoś kasy ładuje w kolejny samochód (nie mój problem, jeżdżę na rowerze) albo ile puszcza z dymem (też nie mój, nie palę).

    Czasem trudno słyszeć wewnętrzny głoś który podpowiada, czego człek naprawdę potrzebuje a czego nie, bo wokół zawsze mnóstwo doradców…. Dobrze, że o tym przypominasz.

  27. Blum

    Dokładnie Anno, uważam że to osobista decyzja każdego z nas. I gdyby mi moja dwójka z łuku bardzo przeszkadzała, nie słuchałabym dla odmiany ludzi, którzy mówią”ależ prawie nie wystaje, no dajże spokój” tylko bym wyprostowała.

    Whatever makes you happy 🙂

  28. zporcelany

    piaskowanie zębów jest też bardzo szkodliwe… a aparat na zęby wyprostuje zęby, to oczywiste, ale wada może wrócić jednak, i jest ok 90% pewności, że wróci. ale na ortodontów się namawia bo… cóż, drogi interes ale jaki opłacalny dla lekarzy 😉

  29. Blum

    Zporcelany – powiesz więcej? I o piaskowaniu i o tym, że wraca? Nie po to nosi się te druciki wewnątrz i aparat na noc, żeby nie wróciła własnie? W sumie wśród znajomych, którzy założyli aparaty raczej nie widze powrotu do krzywych zębów. Skąd te informacje?

  30. A ja bardzo cieszę się że „płaska przestrzeń na klatce piersiowej” zaczyna być dostrzegana, albowiem bardzo seksowne to miejsce 🙂

  31. To odniosę się do tych pierścieni – obejmowały one dużą powierzchnię zęba i mimo szczerych starań i częstego mycia, płukania, nitkowania, najwyraźniej nie udało się dostatecznie zachować higieny między pierścieniami a zębami. Może to przypadek, ale faktem jest, że leczyłam wszystkie szóstki. A jedna z nich w niedługim czasie po zdjęciu aparatu rozpadła się podczas gryzienia (uważam, że nacisk lub zdejmowanie pierścienia też mógł na to wpłynąć).

  32. masz racje, nie dosc że moda przemija to i jeszcze takie rzeczy sa uwarunkowane kulturowo, z kompleksów na punkcie wyglądu wyleczyło mnie mieszkanie za granicą i styczność z innymi kulturami. jak byłam nastolatka to strasznie wstydziłam się bladej cery, próbowałam się opalać (ZAWSZE kończyło sie poparzeniem), raz nasmarowałam się badziewnym samoopalaczem i wyszła zebra, często słyszałam, że wyglądam jak córka młynarza itp. po maturze wyjechałam do UK i nikogo nie interesował kolor mojej skóry, ba – wyglądałam bardzo przeciętnie, jak ludzie wokół mnie, a Chinki z roku zachwycone pytały jakich kremów używam, żeby się tak cudnie wybielić 😀

  33. Aparat aparatem, ogólna konkluzja świetna! Jeśli coś chcemy zmieniać, zmieniajmy, ale nie dajmy się zwariować. Najpierw zdrowie i samoakceptacja 🙂

  34. Ja mam jedną z górnych jedynek cofniętą, tak że przy zamknietej szczęce chowa się za dolną jedynkę, zamiast siedzieć na niej. Druga jest normalna 🙂 I co? I nic. Nigdy mi to nie przeszkadzało, chociaż dentystka namawiała mnie na stały aparat już gdy miałam 14 lat. argument: taka ładna dziewczynka, a takie krzywe zęby. Wg mnie wcale nie krzywe, jak się dobrze uśmiechnę to tego wcale nie widac. Nie miałam z tego powodu żadnych kompleksów, nigdy. Miałam z powodu diastemy, ale ta w jakiś automagiczny sposób mi zniknęła około 10 roku życia, może wcześniej, może to było jeszcze za mleczaków. Potem było trochę żal, jak się diastema zrobiła modna, bo to takie słodkie 🙂

  35. Blum… zgrzyta mi tu. Bo zawsze nawołujesz do akceptacji, i tolerancji , a jednocześnie sadzisz taki komentarz: „(…) który przy dużym biuście wyglądał zwyczajnie wulgarnie (…)”
    Czy to przykład tego, że „(…) ludzie którym wydaje się, że mogą komentować Twoje ciało jak łopatkę u rzeźnika, byli, są i będą(…)”?

    Nie myśl, że celowo „łapię za słówka”, to po prostu jest jakieś takie przykre, jakieś…nie „Twoje”.

  36. Blum

    Mona – jestem projektantem ubrań. Ubrań dla ludzi. Są pewne zasady co wygląda dobrze, a co źle. One się zmieniają, ale jednak są pewne proporcje i złote podziały, które uważamy za ładne. Po to są rady dla gruszek, jabłek i kolumn 😉 Czy MUSISZ się ich trzymać? Możesz mieć je w nosie.

    Jedną z modowych zasad jest, że aby nie wyglądać wyzywająco, nigdy nie pokazujemy na raz dekoltu, nóg i pleców. Coś odkrywamy, coś zakrywamy. To jak gra fakturą, kolorem, wzorem. Tu mniej, tam więcej. Czy ładna pupa w leginsach albo ekstremalnie krótkich szortach w centrum miasta stanie się brzydsza? Pupa nie, jej odbiór tak. Duże piersi plus dekolt po pępek nie prezentują się pięknie, nie bo są nieatrakcyjne, raczej bo nachalnie eksponowane.

    Ale jeśli chodzi o mnie – łamcie wszelkie zasady o ile tylko nosicie się tak jak Wam się to podoba. Komentowałam strój, nie ciało zauważ.

    * A swoją drogą ja lubię ciała. Ale nie wszystkie mi się podobają. Jestem człowiekiem z krwi i kości i mam swoje preferencje, lubisie i nie lubisie. Uważam, że każde ciało trzeba szanować, ale nie można, nigdy nie można liczyć na to, że autorka tego bloga przestanie być wyrazista w swoich opiniach. To by zepsuło całą zabawę 😉

  37. Dzięki Blum za odpowiedż i wyjaśnienie, „co poeta miał na myśli” 😀

  38. asiiiia

    Blum, pytasz jak to jest, że wada wraca – u mnie był to na przykład efekt zbyt wczesnego założenia aparatu. Zaczęłam nosić go jakoś w wieku 11 lat, na wakacjach przed 5 klasa podstawówki (a wcześniej nosiłam ściągane aparaty na dół i górę oddzielnie przez jakieś 1,5 roku w celu chyba sprawdzenia czy czasem takie nie wystarczą). Nie było tak żebym się wstydziła drutów czy miała z ich powodu kompleksy, ale trzeba powiedzieć wprost, że nie da się o nich raczej zapomnieć – afty, urazy, dyskomfort po wizycie u ortodonty, gdy przykręci śrubę czy po prostu problem z publicznym jedzeniem. Pomęczyłam się więc sporo czasu a moje wyobrażenia na temat tego jak będę wyglądać po ściągnięciu aparatu rosły z każdym rokiem. Trochę się przeliczyłam, przez pierwsze tygodnie miałam wrażenie, że moje zęby są wręcz ogromne. Rozczarowanie minęło, może nie stałam się hollywoodzką gwiazdą o olśniewającym uśmiechu (pamiętajmy, że w momencie ściągania miałam jakieś 14 lat ;p), ale zęby były proste i zadbane i nikt się już ich nie czepiał poza kumplem, który nazywał mnie króliczkiem z powodu dużych jedynek (ku mojemu rozczarowaniu nie zmniejszyły się magicznie). Pod koniec gimnazjum zaczęły mi wychodzić ósemki i cała wada powróciła – zęby zaczęły się tłoczyć i dolne całkiem się pokrzywiły zanim podjęłam decyzję o usunięciu zębów mądrości. Na pierwszym roku studiów PONOWNIE założyłam aparat, tym razem wystarczyło jednak 8 miesięcy tortur. W sierpniu znów mogłam cieszyć się prostymi zębami, ale aparat ściągany na noc i drut podklejony od tyłu czeka mnie jeszcze przez co najmniej półtora roku.

    Czy żałuję? Nie. Mimo wszystko jakoś wolę mieć wszystko „poukładane w garażu”. Trochę się wycierpiałam, portfel moich rodziców tym bardziej – w końcu to dwa stałe aparaty, dwa ściągane i jakieś 7 lat wizyt kontrolnych w sumie. Tak naprawdę ciężko mi powiedzieć czy warto… od kilku lat jestem z chłopakiem, który ma krzywe zęby i wcale mi to nie przeszkadza. Nie zauważam raczej wad zgryzu u innych. Jednak myślę, że gdybym dotąd nic z moimi ząbkami nie zrobiła to teraz właśnie bym się za nie zabrała…

  39. Blum

    Asiaa – dzięki za obszerny komentarz 🙂 Może gdyby płacici rodzice zabrałabym się też. Ale tyle tysiaków wywalić wolę na… podróże,tatuaże i odwiedziny u znajomych w innych miastach. Zdecydowanie.

  40. Trafiłam przypadkiem 🙂 tez mam krzywe zeby i male piersi i cieszę się z tego, bo to jestem JA! Najważniejsze to być zdrowym 🙂

  41. Szczerze Blum,owszem są rady dla ,,gruszek,jabłek i kolumn”,ale z tego co widzialam nieraz na zdjęciach często je łamiesz sama;p Na wąskie biodra i małe pupy raczej nie zalecają czarnych rurek w jakiś poradnich itp, które je optycznie pomniejszają.I nie piszę tego złośliwie tylko szczerze,sama często np ubieram mini mając mocno krągłe,za duże do reszty sylwetki uda.Dlatego i tak najważniejsze jak sami się w czyzmś czujemy,nie ma osoby która absolutnie zawsze ubierałaby tylko dzwony mając przykładowo niezgrabne szerokie kostki. Dla mnie np większość kobiet bez stanika wygląda okropnie,szczególnie jak biust jest naprawdę mały. I patrząc na modę we Wrocławiu nie zauwazylam żeby zapanowala moda na miseczkę A/B,dekolt do pępka i zero stanika. Wręcz przeciwnie,push-upy dalej w cenie więc jak dla mnie to są Twoje przemyślenia po prostu,a nie fakty. Poza tym o ile na wybiegu panuje moda na różne trendy tooo w życiu codziennym jakoś nie zauwazylam żeby duży biust uchodził za nieładny/wulgarny/nie pasujący do duzego dekoltu;)Zaznaczam, że sama mam 65E czyli zdecydowanie średni przy moim 170,na pewno nie duży. Po prostu to co w zblazowanym i nieprzychylnym kobiecym sylwetkom świecie mody uchodzi za super, w życiu codzienym juz niekoniecznie. Wystarczy popytać facetów co w kobiecej garderobie im sie podoba- jakoś większość bez względu na słuchaną muzykę,ilość tatuaży,zawód itp powie że obcisłe lub rozkloszowane sukienki,żywe kolory,szpilki itp czyli KLASYKA. Coś co jednak istnieje zawsze obok tego co jest aktualnym trendem. Czasami mam wrażenie, że na modę patrzysz bardzo jednostronnie,bo akurat teraz sprzyja ona Twojej drobnej sylwetce. Z kolei gruszki,klepsydry i przykładowo wiolonczele nie mają kompletnie co na siebie włożyć, bo wszędzie jest oversize. I nawet będąc szczupłą jak ja,ale mając wyraźne okrągle,szerokie do talii biodra w czymś workowatym wygląda się zwsze gorzej niż w bandażowej sukience,obojętnie jakiej długości. Moda przez to często jawi mi się z czymś nieprzyjaznym,gloryfikującym głównie męskość u kobiet a nie kobiecość. Taaak,kobiecosc to tez male cycki,plaski tylek,chude nogi,dziewczęcość,delikatnosc itp itd,zgadzam sie z tym.Jasne, że są różne sylwetki,ale skoro są różne to dlaczego w 90% sklepów trafiam na ubrania przeznaczone na a)bardzo wysokie i chude kobiety bez zaznaczonych bioder i tyłków b)niskie chude kobiety c)jabłka?To jest fenomen.I żeby nie było ciągle się spotykam z tymi zarzutami wśród co do mody koleżanek,rodziny,przyjaciółek bo w końcu cały świat nie składa się tylko z kobiet które tyją w górnych partiach ciała lub bardzo chudych,zero miejsca na różnorodność w modzie…Niby zmieniają się kolory,niby zmieniają się fasony ale i tak najwięcej jest bezkszłtatnych ubrań mających jak najbardziej zasłonić biust,talię,biodra itp. Wiem, że są laski którym to pasuje,wlasnie takie drobne jak Ty,ale są też takie którym to w ogóle nie pasuje.Faktem jest,że topowe komercyjne,,diwy” mają przeważnie kobiece kształty na wypasie (Rihanna,Beyonce,Lopez,Rita Ora),ale to i tak nie zmienia faktu że moda bardziej kocha malutkie krągłości. Nawet Dawid Woliński cały czas akcentuje, że większość trendów JEST wg niego tylko dla modelek z wybiegów. Trochę to wszystko chore,bo gdzie tu tolerancja,szacunek,akceptacja?Jak dla mnie świat mody jest bardzo przykrym miejscem dla kobiety z dużymi cyckami i tyłkiem przykładowo,bo ciągle wmawia się jej że powinna być drobniejsza i że niby wyższa i chudza jest lepsza. Powiesz mi że gadam glupoty i przesadzam, tylko powiedz mi dlaczego w absolutnie kazdym miejscu gdzie idę (siłownia,klub fitness,imieniny u cioci)zawsze chudnięcie spotyka się z aplauzem naeet jak babka chudnie z 38 do 34 i wygląda jak agonalnie chora,a przytycie nawet kilku kg jest odbierane w stylu ,,byle nie za dużo”. To jest efekt tego co promuje świat mody,media itp. Uff,dużo tego,ale zachęcilas mnie tym postem do spojrzenia na modę z innej strony.Mam nadzieję, że Cię nie urazilam bo nie to bylo moim celem.

  42. Blum

    Kochana Ines, ale ja przecie jestem figurą kręgla! 🙂 Mam w biorach 38 rozmiarmniej więcej bo mam szeroką miednicę, w dodatku mam bardzo wystające kolce biodrowe i ledwo co dopinam spodnie na siebie, a przy tym mam mega chude łydeczki, 34-36 więc nie jestem kolumną 🙂

    Poza tym oczywiście jak o modzie wypowiadam się z punktu widzenia projektanta, który ma wiedzę o trendach które nadchodzą i są na świecie, niekoniecznie roztrzasam klasykę czy losy ulicy. Zboczenie zawodowe takie 🙂

    Co do jednego się zgodzę – nośmy to co lubimy.

    a z kolejnym się nie zgodzę – wali mnie co myślą faceci i co im się podoba, bo najmniej mnie to interesuje. Wychodzę z założenia, że ja podobac mam się tym, którym spodobam się taka, jaka podobam się sobie. No i jeszcze – ubierac się dla koleżanek to większa frajda. Mają lepsze oko 😀

  43. Paulina

    No to teraz ja cos napiszę. Mozecie się śmiać. Jestem dość atrakcyjną 29-letnią mamuśką (mamuską od stycznia). Od jakiegos czasu klikalo mi w stawie skroniowo zuchwowym. Dolna szczęka troszkę przesunięta względem górnej, a może bardziej przyczyną jest fakt niesłusznego usunięcia dolnej ósemki – diagnoza kolejnego konowała. Postanowilam cos z tym zrobic i co się okazało? Że g*wno zrobiłam. Po 1, wybrałam złą ortodontkę(orto z polecenia przez babkę od stomatologii zachowawczej, która leczyła od dawna moją paszczę, ale przeciez kazde polecenie jest tylko słowem). Założyłam żelastwo na zęby polikrystaliczne i się zaczęło lawinowo 1) ciąża (orto: tak w ciąży można nosić aparat- to nie ma związku)->2) krwawienie dziąseł, ruchomość zębów (o kurwa…jednak dziasla w ciazy krwawią – od hormonów – kurwa !!!! orto nic nie wspominała, ruchomosc ponoc normalna przy leczeniu orto…a ja ,,srałam” po gaciach ze strachu, że mi zęby powypadaja) (zafundowany hardcore stres w ciąży, DZIĘKUJE ZA wku*** mnie i mojego dzieciątka)3) zdjęcie dolnego łuku celem wygojenia gingivitis 4) zęby wracają na stare miejsca 5) poród + połóg (brak chęci na kontynujację ze względu na zapowiedź boleści – uwierzcie poród bolał też i potem jeszcze przesuwanie zębów…nieee….+ karmienia nocne ect.) 5) okazuje się , że są 2 teorie co do wykonywania zdj. rtg. podczas karmienia piersią (trzeba zachować przerwę i 2 teoria: nie trzeba tego robić…kto karmił ten wie jak to łatwo te przerwy np. 24/48godzinne zrobic. Praktycznie niewykonalne gdy dziecko nie chce ml. modyfikowanego. O zachowaniu przerwy poinformowal mnie 1 stomatolog, w sieci raczej krazy info, że mozna robic). CO z mojej strony: odbior dokumentacji medycznej, reklamacja uslugi ortodontycznej, pismo do rzecznika praw pacjenta , pytanie: zmiana lekarza czy zdjęcie (??? ciągle się zastanawiam choć na 19 lipca mam umowione zdjęcie). Problemy: zrobic zdj czy nie, kto przejmie mnie w Krakowie, kto zna ten system, który ja mam na zębach, ile teraz fot rtg. będą mi pstrykać, nowe wyciski, nowe koszty – S*AM na to WSZYSTKO i chyba oleję choć tak bardzo wierzyłam w medyków. Dochodzę do wniosku, że lekkie mrowienie od stawu skroniowo zuchwowego kosztuje mnie mniej stresu niz ortodoncja. Mało tego, w natłoku spraw przestałam je odczuwać. Nie wiem….moze kiedys jeszcze zaloze aparat, ale nie wiem…moze strace jakies zęby, poprzesuwaja sie i sprawa sama sie rozwiaze. NAdmienie,ze po ciazy lub po aparacie mam 2 ubytki do leczenia. Cudownie. CHyba tez zaloze bloga zeby to wszystko opisac i na db sprawe na prv odpisywac gdziez to w Krakowie mi to tak spartaczyli.

  44. Ja uważam, że jest to indywidualna sprawa czy ktoś chce zakładać aparat czy nie. Jeśli komuś nie przeszkadza jego uzębienie, mimo tego, że nie jest idealne to też dobrze. Najważniejsze, że dobrze się czuje z tym jak wygląda.

  45. Paulina Chlosta

    Świetny ten post! Każdy z Nas jest inny, wyjątkowy i przede wszystkim wartościowy!!! Szczególnie ludzie w Polsce powinni się tego nauczyć! Skończmy ze wstydzeniem się samych siebie i przestańmy oceniać innych, to im też będzie łatwiej! Każdy z Nas ma jakieś kompleksy! Przez co? Przez inne”sypatyczne” osoby…
    Ja od dziecka mam krzywe zęby, przez co strasznie ciężko utrzymać mi je w pełnym zdrowiu, ale nigdy nie miałam pieniędzy na aparat stały..Aż do teraz. Mieszkam w Kanadzie i po 1 mam łatwiej, bo duża część aparatu jak i wizyt jest dofinansowana, po 2 tutaj co druga osoba nosi aparat, więc nie mam oporów co do wyglądu moich zębów z „drutami”.

  46. Wiesz, Blim, zawsze lubiłam małe piersi, niestety zostałam obdarzona rozmiarem od F do H (w zależności od dnia cyklu) i długo ich nie chciałam, nie podobał mi się ich kształt, martwiłam się, ze szybko obwisną, a już zwłaszcza kiedy chudłam. Zadowolenie mojego prehusband z niego trochę to wszytko poprawiło i nabrałam dystansu, więc tym bardziej zabolało jakoś to, co napisałaś o większych biustach. Jestem znanym butthurt i na pewno nie miałaś nic złego na myśli, ale jednak, jakoś tak było to uszczypliwe i czuje dawne niezadowolenie z własnego ciała :/ Eh.

  47. Blum

    Szpaku – ale ja zwracam tylko uwagę na konwencję. To że kiedyś duże biusty były modne, a teraz nie są nie znaczy, że przegrywają z małymi! To tak jak z modą na duże pupy, która teraz święci triumfy. Czy to znaczy,że duże piersi, a małe pupy są niefajne? Wręcz przeciwnie! To tylko oznacza, że mody przychodza i odchodzą i trzeba mieć je w głębokim poważaniu <3

  48. Mam krzywe zęby i do tej pory siĘ ich nie wstydziłam ale od 4 klasy podsawówki chłopaki mówili tylko o tym że mam krzywe zęby mówili na mnie i dalej mówią że np.jestem krzywus krzywozębna i takie dogryski.
    Kiedyś nawet miałam jakieś dziwne myśli ale zrozumiałam że nie warto dla takich idiot**.
    Pozdrawiam was dziewczyny i wszystko mówcie osobom starszym nie dajcie się manipulować.

  49. Super dzięki to dało mi wiele do myślenia …
    Mam w sumie te same „problemy ” co Ty ale jak przeczytałam tego bloga to upewnilo mnie w moich przekonaniach że to moje ciało i moja sprawa jak będzie wyglądać

  50. Blum

    Anonim – tak, Ty masz być z niego zadowolona 🙂

  51. Krzywe zęby niekoniecznie oznaczają zły zgryz. Jeżeli ma się faktycznie zły zgryz, to lepiej wyleczyć wadę, bo zdrowotne konsekwencje niewyleczenia są tragiczne. Wiem co mówię – mam 29 lat, dopiero teraz założyłam aparat ale mam cofniętą żuchwę + tyłozgryz (zęby minimalnie krzywe, bardziej wychylone). Cierpię na tzw. zespół Costena, rozsypuje mi się staw skroniowo -żuchwowy, nie jest to zbyt przyjemna choroba… Być może gdybym wcześniej wzięła się za prostowanie problemów by nie było..

Dodaj komentarz