medycyna naturalna

Jako WWO (wysoko wrażliwa osoba) od dzieciństwa borykałam się z różnymi problemami z moim ciałem. Wszystkie emocjonalne napięcia natychmiast znajdowały odbicie w tkankach. Mój system nerwowy nie ułatwiał ogarnięcia stresu, a i mój styl życia, w którym nie brakowało alko, papierosów i pizzy, robił swoje.

Kompulsywnie szukałam dla siebie diet, rodzajów pielęgnacji i złotych patentów na to, jak czuć się w swoim ciele komfortowo i być zdrową, ale też dlatego, że ja to szukanie i testowanie po prostu bardzo lubię! To mnie od zawsze interesuje, a otaczanie siebie (pełnej słabości siebie) troską po prostu sprawia, że czuję się dobrze zaopiekowana.

Przerobiłam masę różnych podejść i chcę Ci dziś o nich trochę opowiedzieć. Może w mojej historii odnajdziesz cząstkę siebie i coś Ci ona rozjaśni w głowie. Jeśli chodzi o mnie, nigdy nie byłam mniszką żującą o liściu sałaty. Nie wstawałam też biegać o 5 rano, ale zdarzały mi się forsowne treningi oraz uleganie modnym dietom. Nigdy w życiu się nie odchudzałam (choć przy 168 cm wzrostu najmniej ważyłam 49 kg, a najwięcej 59 kg) i od 17 roku życia jadłam wegetariańsko. Miałam epizod z przewagą żywności surowej (plant based raw food diet) oraz przygodę z makrobiotyką. Miałam roczny epizod wegański, miałam fazę na gotowanie zgodnie ze zaleceniami tradycyjnej medycyny chińskiej.

Widzisz sama, było tego trochę. Co mnie zatrzymało? Wizyta u Skin Coach, a potem praca z nią. Kiedy szłam do Bożeny Społowicz, wydawało mi się, że ogarniam i jestem świadoma. Coś tam wiedziałam o czytaniu składów, korzystałam z „dobrodziejstw” OCM (oczyszczanie skóry olejem), własnoręcznie kręconych kosmetyków, regularnie myłam swoje pędzle, stosowałam domowe maseczki i toniki z octu. Słowem stosowałam się do wszystkich złotych rad z internetu i poradników blogerek oraz specjalistów, którzy wydawali je w formie książek.

Część z Was nie uznaje porad Bożeny. Mnie uratowała skórę. Nasza znajomość zaczęła się od mojego przetestowania jej coachingowego programu i opisania go w artykule, ale potem, przez wiele miesięcy pracowałam z nią i siłą rzeczy uczyłam się. To właśnie Bożena, która ma ogromną wiedzę z różnych dziedzin, pokazała mi, jak łapanie się każdej porady i sklejanie jej we własny system, może przynieść wiele szkód. Zwyczajnie bez fachowej wiedzy, nie jesteśmy w stanie zrozumieć pewnych zależności i powiązań, pomiędzy wszystkim tym, co robimy.

To jednak nie jest post pochwalny na temat Skin Coach. Sądzę, że jeśli to czytasz, rozumiem Twój dylemat. Lekarze się nie znają, bo patrzą wąsko. Ciężko trafić do dobrego specjalisty. Boisz się znachorów od alt-medu, masz mętlik w głowie, a czujesz się i wyglądasz tak sobie. Może to Twój przypadek?

Moje doświadczenie mówi, że nie jesteś w stanie słuchać tylko specjalistów, bo po pierwsze ciężko Ci będzie bez wiedzy, zweryfikować ich kompetencje, po drugie, rady specjalistów, naukowców i lekarzy niejednokrotnie się wykluczają. Jeśli chodzi o magazyny, które piszą o dietach i urodzie — radzę omijać szerokim łukiem. Mało kto ma czas i siły oraz wiedzę, żeby pisać artykuły, które nie zaszkodzą. Jest trend na oleje? Będzie o olejach! Jest trend na makijaż mineralny? Będzie o minerałach, potem o pielęgnacji azjatyckiej i tak dalej i tak dalej. Dlatego, tak, finalnie i tak to Ty odpowiadasz za swoje zdrowie i będziesz musiała nauczyć się swojego ciała. Warto jednak też wspierać się wiedzą innych i fajnie, żeby to nie był byle kto.

Właśnie dlatego, przestałam pisać na blogu o zdrowiu i urodzie, w sposób, w jaki robiłam to wcześniej, a robiłam to, jak większość blogerek. Dziś moje pisanie polega raczej na testowaniu samodzielnym i długotrwałym różnych technik i dzieleniu się najlepszymi. Rozmawianiu o nich ze specjalistami, którzy świecą tu swoją twarzą, stroną www i których dobieram tak starannie, jak tylko mogę.

Ostatnio byłam na warsztatach z Healthy Aging, które były wykładem o wpływie zdrowia organów wewnętrznych, diety, suplementacji, ćwiczeń twarzy na zdrowo wyglądającą i młodą twarz. Było o tym, że starzenie się, jest naturalnym procesem. Było o tym, co starzy Chińczycy wyczytywali z twarzy i zmarszczek. Było o różnych praktykach dookoła tego. Ku mojemu zaskoczeniu, większość z podawanej tam wiedzy, już miałam. Z częścią się nie zgadzałam lub wydawała mi się szkodliwa, jeśli pozostanie niedoprecyzowana. Część była całkiem nowa.

Do tego robiliśmy ankietę funkcjonalną, która miała za zadanie określić nasz stan zdrowia (wewnątrz) na podstawie objawów. Ze zdziwieniem i wielkim zadowoleniem odkryłam, że w prawie każdym przypadku mogę zaznaczyć, że nie mam danego objawu, a te, które mam znam i wynikają w dużej mierze z mojej ajurwedyskiej konstytucji, czyli naturalnej skłonności. Dwa lata temu, po roku antybiotykoterapii, ta ankieta wyglądałaby zupełnie inaczej! Miałam problem z jelitami, skórą, odpornością, wypadaniem włosów, systemem nerwowym, słowem, niemal w każdym wymienionym objawie mogłabym zakreślić TAK, mam TO. Cieszę się, że dziś jest inaczej i napiszę Ci, dlaczego tak jest i co ja bym polecała zrobić, żeby wyjść na prostą (raczej przyjrzyj się moim postulatom i sprawdź, jak jest dla Ciebie, niż je kopiuj wklej).

fa-barboza-411697-unsplash

MEDYCYNA NATURALNA

Znajdź swoją medycynę naturalną, która skategoryzuje Cię jako konkretną mieszankę typów, a potem zapewni godną profilaktykę. Do głowy przychodzą mi oczywiście TCM i Ajurweda. Miałam do czynienia z obiema, ajurweda jest dla mnie nieporównywalnie skuteczniejsza, bo jest bliższa mojemu stylowi życia (joga, ahimsa, wartości, medytacja) i wpisuje się w inne praktyki, które stosuję, stanowiąc z nimi integralną całość. Ajurweda jest też dla mnie bardziej intuicyjna oraz łatwiejsza do samodzielnego stosowania. Nie muszę chodzić na akupunkturę czy moksę, łatwo mi było zrozumieć wszystkie zalecenia i wprowadzić je w życie, a pierwsze efekty pojawiły się już po miesiącu i z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o ajurwedzie wpisz to słowo w wyszukiwarkę na moim blogu, znajdziesz sporo wpisów. Myślisz, że ajurweda jest dla Ciebie? Gorąco polecam książkę Agnieszki i Macieja Wielobób Ajurweda w Praktyce. Naprawdę w przystępny sposób podpowie Ci, jak traktować swoje ciało, żeby zrównoważyć to, co teraz jest w nierównowadze lub, jak nie zachorować.

To nie oznacza jednak, że TCM nie działa. Tradycyjna medycyna chińska ma w Polsce bardzo wielu zwolenników i specjalistów i również jest skuteczna. Po co Ci w ogóle taka wiedza? Medycyna naturalna nie musi wcale wykluczać tej alopatycznej. Możesz potraktować ją, jako instrukcję obsługi do swojego ciała i systemu nerwowego, stosować mądrą profilaktykę i wreszcie zrozumieć i zaakceptować siebie.

Dzięki Ajurwedzie zrozumiałam, dlaczego raw food totalnie mi szkodził, a nawet przyjęłam do wiadomości, że masło nie tylko mnie nie utuczy, ale może pomóc mi uspokoić nerwy, a wycisk, który fundowałam sobie na rurce nie do końca był dla mnie, gdybym zaś próbowała cisnąć crossfit, mogłabym nakryć się nogami, zamiast skorzystać.

Uważam, że poznanie siebie i mądrze wdrożone porady odnośnie stylu życia, bardzo poprawiają komfort i sprawiają, że nie trzeba ganiać od mody do mody!

sztuka umiaru

UMIAR

Mam tendencje do bycia kategoryczną. Łatwiej jest mi nie robić czegoś w 100% lub iść w coś na 100% niż robić coś czasem. Dlatego nie mogę palić papierosów oraz rzadko kończę na jednym kieliszku wina (choć mam okresy, że miesiącami lub tygodniami nie ruszam w ogóle alkoholu). Bywało więc, że chodziłam na 4 treningi tygodniowo i jeszcze codziennie ćwiczyłam w domu. Albo nie robiłam nic, bo zbyt niska częstotliwość wydawała mi się pozbawiona sensu. Dziś nie fiksuję się tak bardzo na tym, że wszystko musi być na 100%. Czasem jem 8 czekoladowych ciastek po pizzy z ciągnącym serem, żeby przez kolejne dni jeść domowo i zdrowo i to jest ok. Nauczyłam się, że wszystko ma swój czas i to całe pierdololo o wychodzeniu ze strefy komfortu i ciśnienie, żeby zrobić trening, kiedy mam ochotę leżeć pod kocem i poczytać, nie jest ani dobre, ani zdrowe. Ku zaskoczeniu wszystkich, moje ciało wcale nie wygląda gorzej, a moja głowa czuje się o niebo lepiej. Skończyłam więc z dietami wykluczającymi, z okresami odstawienia, intensyfikowania i całej reszty. Płynę sobie na moim luźnym flow i słucham ciała oraz pór roku, pór dnia i nocy, siebie samej. Polecam!

louisa-potter-1060828-unsplash

MIKROPRAKTYKI

Łączą się z umiarem. Chodzę po schodach. Dużo! Spaceruję z psem. Wybieram w pierwszej kolejności chodzenie wszędzie pieszo, w drugiej rower, w trzeciej auto lub komunikację miejską. Robię kilka przysiadów, kilka pajacyków, wspinam się trzy razy dziennie po dwadzieścia razy na palce, żeby pomóc swojemu układowi limfatycznemu. Jem kiszonki. Suplementuję. Codziennie medytuję minimum przez 10 minut. To są małe praktyki, które potrafię wcisnąć nawet w najbardziej hardcorowy dzień. Nie muszę siedzieć w kwiecie lotosu, żeby być tu i teraz, mogę medytować gotując, zmywając lub idąc z psem po parku. Ćwiczenia dla układu limfatycznego robię myjąc zęby, stojąc w kolejce na poczcie, czekając na wrzątek. Siłą mikropraktyk jest to, że są łatwe do wdrożenia, świat nie runie, jak ich nie zrobisz, ciężko się zniechęcić, ciężko mieć wyrzuty sumienia no i działają. Wolę zróżnicowany ruch, chwilę mindfullnessu niż wielkie plany. Oczywiście, świetnie byłoby budować masę mięśniową na siłowni, rozciągać się na jodze, chodzić na medytację dynamiczną raz w tygodniu… tyle że nie zawsze jest czas, chęci czy pieniądze. Mikropraktyki za to, są ze mną stale i tworzą moją dobrą codzienność.

jesper-aggergaard-495757-unsplash

SPERSONALIZOWANE PORADY

Mimo słuchania siebie potrzeba wiedzy. Polecam tam, gdzie coś nas naprawdę gniecie iść do specjalisty. Kogoś od konsultacji ajurwedyjskich, mądrego gastrologa, psychologa, coacha, dermatologa, który potraktuje nas holistycznie. Zrób dobry reaserch i idź. Wybierz kogoś najlepszego i nie bój się zadręczać go pytaniami. On od tego jest! Jeśli Cię spławia lub przewraca oczami, tylko dlatego, że boisz się, że umierasz na raka, bo przeczytałaś to w Googlu, wyślij go na bambus. Trafiłam z totalną schizą na super spokojną i cierpliwą ginekolożkę, która poświęciła mi tyle czasu ile potrzebowałam, a nawet rozrysowała mi wszystko, żebym była spokojna. To było ważne. Wymagaj od specjalistów i nie bój się ich!

rawpixel-777259-unsplash

REGENERACJA

W naszych czasach jest moim zdaniem ważniejsza niż spinka i ogień do działania. Wszyscy działamy, działamy szybko, napinamy się. Często z powodu życia w mieście i intensywnego życia zawodowego, nawet nie wiemy ile mamy napięcia w ciele. W cipkach, szczękach, plecach, klatce piersiowej. Jesteśmy bombardowani przekazem, żeby spiąć się bardziej — ogarnąć, zmobilizować, zdążyć, ścieśnić, ujędrnić. Bycie rozluźnionym glutem to moje wellensowe odkrycie! Można robić to na wiele sposobów: świadomy oddech, masaż, wizyta u osteopaty, medytacja, praktyka mindfullnessu, osteopata ginekologiczny, skanowanie ciała, kąpiel senna. O wielu z tych praktyk piszę w tej przestrzeni. Rozluźnienie jest dziś esencjonalne, bo jesteśmy przebodźcowani.

aaron-burden-90144-unsplash

PRACA Z EMOCJAMI

Nie ma zdrowia, kiedy w garze jest niepoukładane. Czasem pomaga długa rozmowa z przyjaciółką, czasem pisanie dziennika lub poranne strony. Czasem jednak trzeba iść do psychoterapeuty. To wszystko jest ok! Każda nieuwolniona emocja, zapisuje się w naszym ciele, kurcząc je, zaciskając coś, oddalając nas od siebie i tworząc koleiny dla złych nawyków w głowie i ciele. Czuję, że emocjonalne osiędbanie trochę niedomaga na blogu, słyszę Wasze komunikaty i postaram się to zmienić.

No dobra. A jak jest z Tobą? Co pozwoliło Ci wyzdrowieć i czuć się dobrze w sobie?

baner

Author

11 komentarzy

  1. ja też przeszłam bardzo dużo praktyk i diet, które nie służyły mi. Dwa razy na bardzo długo zatrzymał mi się okres z powodu nadmiernego wysiłku fizycznego i niedojadania, miałam od młodości nieregularne cykle, zmagałam się z nadwagą pomimo tego że byłam chudym, ruchliwym dzieckiem. Waga i okres ustabilizowały się dopiero kilka lat temu, a mam 33 lata. Weganką jestem prawie 7 i w tym okresie też zdażało mi się szaleć z dietami, jednak gdy trzymałam się zdrowego plant-based nie było na co narzekać. Totalnym niewypałem w moim wypadku było trzymanie się założeń diety niskotłuszczowej, przypisała mi ją specjalistka, z uwagi na wysoki cholesterol, ale to co sprawdza się u otyłych amerykanek w wieku menopauzalnym nie sprawdziło się u bardzo aktywnej osoby jaką wtedy byłam. Finalnie pomogło mi odpuszczenie, przytycie do wagi, którą obrał sobie mój organizm (poznaję to po tym, że czy jem mniej czy wiecej zawsze wraca do tego samego punku, nieważne czy świateczna wyżera czy tydzien na sałatkach, bo goraco). Dla mnie sygnałem że jest ok było przede wszystkim wrócenie na stałe miesiączki, jestem też kilka łądnych lat w terapii i pomogło mi to ogromnie.

  2. Niby jestem pitta dosha, ale raw food w zimne dni był dla mnie katorgą, a przeszłam i ten sposób żywienia. Od pewnego czasu w ogóle nie czytam żadnych porad zdrowotnych, bo jak teraz to piszę to myslę że najgorszy problem w życiu miałam z ortoreksją, byłam chodzącą encyklopedią wiedzy o minerałach, witaminach, co z czym łączyć, jak się suplementować, ale czułam się fatalnie. Teraz myślę co bym zjadła i staram się odróżnic zachcianki od potrzeby. Wciąż dużo mnie to kosztuje, żeby nie analizować i nie hipochondryczyć, ale jest o niebo lepiej. I nie tyję i nie mam nawracających zatok, zajadów. To co mnie męczy ciągle to bolesne menstruacje, reszta jest o niebo lepsza jak odpusćiłam i przestałam jeść według tabelek

  3. Jednak największym odkryciem było dla mnie to że moje potrzeby zmieniają sie w zależności od cyklu i to jest ok. Wcześniej zadręczałam się dlaczego nie umiem jeść tak samo, spać tyle samo itd.
    Przepraszam że w 3 komentarzach, ale nie mogę dodać ciurkiem, na safari w ogóle nie mogę dodać komentarzy u Ciebie, a na chrome jeżeli jest za długi to ucina mi część w której mogę go zsubmitować i nie mogę wrócić

  4. Blum

    Basiu, dzięki za ten piękny i jakże osobisty komentarz! Bardzo czuję to, co mówisz i ściskam Cię!

  5. Bardzo ciekawy artykuł Blimsien. Ja sie totalnie posypałam w tym Roku ale jedyne czego się o sobie nauczyłam, to że kiedy mocno mi się plącze życie emocjonalne siada też zdrowie I bardzo trudno jest mi odzyskać równowagę. Największy problem to infekcje uro-gin I ani lekarze ani to Co kiedyś było ostatnią deską ratunku nie pomaga. Podpowiedziałabyś jak sobie radzić w takiej sytuacji? Zaciekawiłaś mine ajurwedą, wierzę że mogłabym się sporo nauczyć przy jej pomocy.

  6. Kurcze, czytam Twojego bloga już od dawien dawna, ale nigdy nie skomentowałam, a jestem pod wrażeniem! Twoje posty są dla mnie zawsze pewną dawką inspiracji. W większości jestem dokładnie tego samego zdania i sama wysnuwam podobne wnioski co do życia, energii i działania. Również jestem osoba niezwykle wrażliwą, która kompleksowo podchodzi do swojego zdrowia. Ogólnie też podziwiam, że znajdujesz czas aby tworzyć nam tak dużo pożytecznej treści ❤. Ja zwykle kiedy próbuję przelać swoje przemyślenia na papier to nie umiem dobrze opisać i zebrać w zdania tego gąszczu, który rodzi się w mojej głowie. I to chyba tyle, co chciałam Ci powiedzieć. Rób dalej to co robisz dla nas, Twoich fanów 🙂

  7. Blum

    Esk – tak! Zmiana stylu życia bardzo pomaga w takich przypadkach! Ja też męczyłam się długo z uro-gin, nie wiem czy w ramach psychosomatycznych historii po przemocowej sytuacji, czy w ramach antybiotykoterapii, która mi popsuła bardzo odporność i zdrowie.

    To, co mi pomogło – to dbanie o ciepło, dbanie o zdrowie jelit i odpowiednie suplementy.

    O pęcherzu postaram się napisać oddzielny post 🙂

  8. Blum

    Cliss – dziękuję bardzo! Każdy ma inną supermoc, moją jest ubieranie myśli w słowa. O wiele lepiej idzie mi to w piśmie, niż mowie 🙂
    Mogę pisać tak dużo, bo teraz dzięki wsparciu czytelników na Patronite jest to element mojej stalej pracy. To Wasze pieniądze umożliwiają mi zrobienie przestrzeni na pisanie i szukanie informacji oraz robienie wywiadów.

    Sama zauważyłam, że jest super mało treści, które ja bym chciała czytać, dlatego bardzo zależy mi, żeby one powstawały i były ogólnodostepne. Zarówno te o zdrowiu, jak i innych waznych dla mnie rzeczach 🙂

  9. Blum, dzięki za podpowiedź i czekam na tekst o pęcherzu 🙂

  10. rozwiniesz temat stawania na palcach dla układu limfatycznego? 🙂

  11. Blum

    Martyna – układ limfatyczny nie ma swojej pompy, dlatego dla lepszego krążenia limfy czy braku cellulitu, liczy się ruch, luźne, nieopinające ubrania i np. szczotkowanie na sucho. Pomyślałam, że mało się ruszam (oprócz chodzenia po schodach, spacerów czy jeżdżenia na rwoerze) i że takie 20 wspięć na palce, które jak słyszałam pomagają pracy układu limf. mogę przecież trzy razy dziennie dać. Dwa razy myjąc zęby i raz np. gotując 🙂

Dodaj komentarz