tattooSwój pierwszy tatuaż robiłam…12 lat temu! Dziś już go nie ma. Jest przykryty innym tatuażem, który… chętnie bym poprawiła. Mimo to planuję kolejne wzory na swojej skórze. Trochę bo to kocham, trochę bo od dzieciaka czułam, że tatuaże i ja = WNM, a jeszcze trochę dlatego, że nie żałuję. Jestem jak Edith Piaf. Naprawdę niczego nie żałuję. A jak to zrobić, żeby się wydziarać i nie żałować?

U KOGO SIĘ TATUOWAĆ?

1 U tatuatora, który robi tatuaże w klimacie, na którym Ci zależy. Nie idź do „najbardziej renomowanego studia w mieście”, a już na pewno nie do kogoś kto się „uczy, ale robi tanio”. Zrób rekonesans w necie. Zobacz kto i w jakim mieście robi takie tatuaże na jakich Ci zależy. Do kogo innego pójdziesz po tatuaż realistyczny, do kogoś innego po orientalny, kto inny jest od ornamentów, kto inny od cieni. To chyba najpowszechniejszy błąd laików, który również popełniłabym, gdybym tylko jako małolata miała więcej kasy. Tak, opłaca się czekać kilka miesięcy w kolejne. Tak, opłaca się zapłacić słono. Tak, opłaca się jechać do innego miasta. Tatuaż to coś co w założeniu masz mieć do końca życia. Jak masz na nim oszczędzać – lepiej go po prostu nie rób.

2 Gdzieś, gdzie jest czysto. Tak, można tatuować się w domu u kogoś. Nie tylko studia mają warunki, żeby zrobić tatuaż sterylnie. Jeśli wybierzesz tatuatora z głową na karku (i takiego, który ma poważanie – choćby w środowisku – znów, sprawdzasz net, wchodzisz w temat głębiej) będzie miał czysto. Jeśli spytasz opowie Ci na czym polega sterylność tatuażu. Szczęśliwie wszystkie igły są jednorazowe, a dobry tatuator nie szczędzi na lateksowych rękawiczkach więc bez obaw. Za to gardziłabym początkującymi tatuatorami, którzy za paczkę fajek będą czynić próby na Twoim ciele i którzy renomę mają jedynie u ziomków z tej samej klatki.

3 U kogoś komu ufasz. Dobry tatuator, w dodatku jeśli jest popularny niechętnie zrobi Ci „walk-in’a” czyli „proszę mi wytatuować delfina/wilka/kwiatka” i jeszcze dajesz mu gotowy wzorek. Jasne, rzucasz temat, pokazujesz tatuaże, które Ci się podobają i są w stylu w jakim chciałbyś mieć zrobiony swój tatuaż. Ale to tatuator ma doświadczenie, którego nie masz i zna swoje możliwości, których Ty nie znasz. Jeśli ktoś mówi Ci, że dany wzór ma za dużo szczegółów albo w tym miejscu na ciele nie będzie wyglądał dobrze – posłuchaj. Jeśli mówi Ci, że trzy dni na wygojenie stopy to mało – posłuchaj. Warto tatuatora słuchać, ale do tego trzeba mu zaufać. Zaufać, że naprawdę chce zrobić na Tobie świetny tatuaż, a nie jesteś kolejnym numerkiem na jego rozkładzie dnia.

Jednocześnie jednak ufaj sobie. Jeśli idziesz zrobić sobie subtelnego kwiatuszka, a tatuator namawia Cię na wielką lilię z kolibrem (i robi się z tego cała łopatka a miało być coś wielkości 5 złotówki) to choćby tatuator miał rację, kompozycyjnie i w całości będzie wyglądać to fajniej niż to co Ty chcesz, możesz wrócić do domu z płaczem i googlować „jak usunąć tatuaż”. Tatuator jest jak fryzjer – znajdź, zaufaj, pozwól działać i nie wtrącaj się za mocno, ale dokładnie powiedz czego oczekujesz. P.S Pamiętaj, jak fryzjerka namówi Cię na grzywkę, a wrócisz do domu z płaczem i bez stówy nie ma wielkiej tragedii. Jak tatuator skasuję Cię na 500zł i wrócisz do domu z czymś czego nie chcesz… hmmm… kończyny nie odrastają!

JAK WYBRAĆ MOTYW?

1 Nie ma zasady. Na początku ludzie mają tendencję do nadawania znaczenia swoim tatuażom. Tytuł ulubionej płyty, imię ukochanego, chiński znaczek chroniący przed złem (w rzeczywistości może znaczyć sajgonki) lub piękne sentencje po łacinie… no cóż… z czasem wypada to pretensjonalnie. Nie mówię, że tatuaże mają być tylko wzorkami. Dla mnie, moje coś znaczą, ale niekoniecznie jest to ściśle związane z motywem. Za to mój napis na nadgarstku, który jest tytułem niegdyś ulubionej płyty, niegdyś ulubionego zespołu do dziś budzi ciekawość. Wytłumacz teraz wszystkim, że „Life won’t wait” to nie to samo co „carpe diem” i co poeta miał na myśli.
2 Może lepiej nie rób modnego motywu, jeśli to nie jest lubiany przez Ciebie motyw od dawien dawna. Posiadam dwa takie motywy. Jednym są gwiazdki na biodrach, drugim, diament na palcu. Planowałam je od dawna i choć to jedne z moich pierwszych tatuaży, nie żałuję ich i nigdy nie żałowałam. Natomiast robienie modnych motywów pod wpływem chwili, kojarzy mi się z brakiem charakteru. Oczywiście to tylko Twoja sprawa jeśli chcesz być setną osobą z łapaczem snów, wilkiem, lisem czy jeleniem. Musisz się tylko liczyć z tym, że każda moda po osiągnięciu swojego punku kulminacyjnego spada bardzo mocno w dół. Niebawem wszystkie tak modne dziś motywy będą budziły takie samo zażenowanie jak tribale, starzy, rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej, delfiny i słońca wokół pępka. Jeśli i tak go lubisz i zawsze chciałaś/eś mieć, nie ma tragedii. Nie masz przecież wpływu na modę.

Pamela, pamiętamy Twój tak często naśladowany drut kolczasty wokół ramienia. Hell yes!

2 Dobierz motyw do miejsca. Zapytaj tatuatora. Jest szansa, ze tatuowanie brzucha przed ciążą nie jest najlepszym pomysłem. Jest szansa, że nie ma to znaczenia bo i tak będziesz wyglądać inaczej. Niektórzy nie chcą tatuować łokci, palców, stóp bo ponoć tusz z tego miejsca „wyciera się” szybciej i tatuaże blakną i tracą na urodzie. Wszystko zależy od ciała, mój palec się nie rozlał i ma się znakomicie natomiast są faktycznie miejsca, które lubią się rozlać – pytaj tatuatora, któremu ufasz i sam przemyśl.

JAK DBAĆ O TATUAŻ

1 Słuchaj tatuatora. Noś folię tak długo jak Ci poleca. Smaruj Alantanem albo innym środkiem, który bardziej Ci pasuje. NIE DRAP! Nie zrywaj skórek. Nie rozmocz i nie przesusz. Stosuj się do wszystkich zaleceń. Jeśli chodzi o zachowanie młodości tatuażu nie ma sprawdzonej rady, tatuaż pod skórą pracuje, skóra starzeje się, traci jędrność i jest gorzej ukrwiona. Z własnego doświadczenia wiem, że na zagojony tatuaż pomagają:
– peelingi
– masaż ostra gąbką
– smarowanie tatuaży kremem z wysokim filtrem i chronienie ich przed słońcem
– dobre nawilżenie skóry od zewnątrz (balsamy) i od wewnątrz (odpowiednia dieta, odpowiednio dużo wypitej wody, odpowiednio dużo tłuszczu dobrej jakości w diecie).

Ogólnie – wiadomo. Im skóra w lepszej kondycji, bardziej jędrna, napięta, ożywiona, tym lepiej widać kolory i tatuaż wygląda fajniej.

CZEGO UNIKAĆ ŻEBY NIE ŻAŁOWAĆ
1 Robienia tatuażu, bo chyba chcesz, ale nie wiesz. Bo to seksowne – zapewniam Cię, tatuaże wraz z wiekiem przestają być seksowne. Nie mówię, że starzeją się bez godności, że starzy wytatuowani ludzie nie wyglądają fajnie. Wyglądają i nie boję się tego kompletnie. Ale zrobienie słodkiego napisiku w seksi miejscu ma sens kiedy masz 17 lat. Kiedy masz 56 może nie być już takie seksi. Pomyśl o tym.
Swoją drogą jak masz bez przekonania zrobić jeden tatuaż i żałować, lepiej poczekaj. Moi znajomi, którzy mają najpiękniejsze tatuaże to Ci, którzy tatuowali się po 25 roku życia. Powód? Wiedzieli czego chcą, mieli kasę żeby iść do super tatuatora, byli pewni po co idą, uczyli się na cudzych błędach. Nie bądź jednym z tych błędów. Chyba, że podchodzisz do swojej skóry z dużym dystansem i poczuciem humoru oraz sentymentem.
2 Robienia tatuażu w bardzo młodym wieku. Skutecznie odradziłam wielu nastolatkom tatuaże i do dziś mi za to dziękują. Czemu skoro dziś są wytatuowani? Coś co wydaje się pomysłem na całe życie w wieku 16 lat… nie jest koniecznie dobrym pomysłem na resztę życia. Niczego nie żałuję a mimo to zakryłam dwa tatuaże z wczesnej młodości (czaszki z kokardkami) – powód był prosty… jedna była fatalnie wykonana (tanio i u tatuatora, któremu nie ufałam) obie były w kretyńskim miejscu. Chciałam to miejsce spożytkować i zamiast poprawiać buraka i maliznę, po prostu zrobiłam dużo większą kompozycję. Kompozycja byłaby fajniejsza, gdyby tatuator nie musiał myśleć jak cokolwiek zakryć. Może tatuowanie sobie „Cocksparrer” nie jest takie fajne jak Ci się wydaje… może… 😉
3 Jak nie chcesz słabego tatuażu, nie idź do słabego tatuatora. No po prostu.
4 Czwarta zasada głosi – TATTOOS ARE LONGER THAN ROMANCE. Wytatuowanie sobie czegoś związanego z naszą druga połówką jest naprawdę słodkie. Ciekawe tylko czy następca będzie uszczęśliwiony 🙂 Nie chcę zapeszać ani mówić, że nie ma miłości do końca życia. Ale jest tyle sposobów, żeby miłość okazać, że może tatuaż nie jest takim znowu najlepszym pomysłem?

5 Nie rób jobkillerów kiedy nie masz dobrej job. Możesz kozacko wytatuować czoło, wierzch dłoni, palce czy szyję. Tyle, że potem być może do końca życia będziesz nalewać piwo. Tatuaże stają się coraz powszechniejsze, ale póki nie masz nawet cienia orientacji, czym będziesz się zajmować w przyszłości, radze unikać tak radykalnych kroków.

Ufff… mam nadzieję, że te kilka rad przyda się Wam do czegokolwiek. Że nie umęczycie swoich tatuatorów i będziecie ślicznie pomalowani. Byłabym rada gdyby ktoś powiedział mi to samo 8 lat temu! A jednocześnie jestem szczęśliwą posiadaczką tatuaży, które kocham i tego życzę tym z Was, którzy również mają ochotę się wytatuować!

 *post pochodzi z mojej starej strony Mad Tea Party
P.S Moje rady są spóźnione? Przeczytaj mój artykuł o tym JAK BEZPIECZNIE USUNĄĆ TATUAŻ.
Author

8 Comments

  1. Chociaż jeszcze nie mam żadnego, zgadzam się w każdym calu. A póki co czekam, aż konto bankowe zgodzi się ze mną w tej kwestii

  2. Fajnie, że napisałaś o peelingach, muszę zacząć robić. W ogóle bardzo trafny tekst, swój pierwszy tatuaż zrobiłam w styczniu i nadal się jaram, codziennie czuję, że to była dobra decyzja. Czekałam długo, najpierw na moment aż byłam w 100% pewna, że tego chcę, a potem na termin. Już planuję następne, ale muszę się z tym przespać kilka miesięcy no i nazbierać hajsu, bo to jednak spory wydatek.

  3. Blum

    Rosaline – ja mam od kilku dni pomysł na tatuaż i czekam czy przejdzie czy zostanie. Zawszemusze trochę „pochodzić”. A inna sprawa, że właśnie moje tatuaże nie biorą się z intelektualnego konceptu, tylko z intuicji, że „właśnie to, właśnie tu!”.

  4. Zdziwiłaś mnie tym szorowaniem skóry, ja po wyżyciu się na udzie gąbką Syrena miałam uwypuklone kontury, myślałam że to niedobrze.

  5. Blum

    Anna Prus – ja mówię ze swoich doświadczeń, a szoruję swoje dziary nawet szczotką na sucho i nie wpływa to na wypukłość konturu. Tusz jest dużo głębiej niż my pobudzamy skórę z zewnątrz. A wypukłe kontury mnie zawsze zastanawiały. u mnie potrafią same z siebie się pojawić i swedzieć, żeby za kilkanaście minut wrócić do normy. Czasem są też wypukłe przy stanie podgorączkowym.

    Ale może mamy tu wśród czytających jakiegoś eksperta?

  6. Ja zrobiłam swój pierwszy tatuaż w lutym,jeszcze nie przywyklam.jest piękny i taki jak chciałam,kobiecy i nietypowy.Chciałabym kolejny,mam pomysł ale myślę że minie sporo czasu zanim się przyzwyczaje. I ciesze się że zrobiłam go na przedramieniu,bo mogę na niego patrzeć ale równie łatwo go ukryć w razie potrzeby.a tatoo chciałam od 18r.z. i ciesze się że wtedy go nie zrobiłam.

  7. Dziewczyny, dość niepopularną kwestię poruszę, ale… Jeśli byłyście szczepione przeciw WZW-B (a wiele z nas było), to zróbcie sobie oznaczenie poziomu przeciwciał przed tatuowaniem się. Jeśli nie byłyście szczepione, może warto temat rozważyć…?

  8. Ja swój pierwszy tatuaż zrobiłam, mając 18 lat (ale pomysł miałam parę lat wcześniej), a z następnym czekałam aż 17 lat:) Z obu jestem zadowolona. Myślę, że nie ma co gonić za oryginalnością – niewielu się udaje, a to, co dziś oryginalne, może po kilku latach stać się popularne. Dla mnie ważne jest co innego – szczerość wobec siebie i wyrażenie tego, co nam się podoba i jest dla nas ważne. Wtedy nawet taki motylek może być nadal fajny dla właścicielki, jeśli np. jest maniaczką motyli. U mnie pewnie na tym się nie skończy, może nawet trochę żałuję, że tyle zwlekałam:) Niedawno w bardzo fajnej książce „Wielka magia” Elizabeth Gilbert wyczytałam historię o kobiecie, która często i w dość przypadkowy sposób się tatuuje, tłumacząc, że tatuaże, jak i ciało, na którym są robione, są przecież tymczasowe. Nie chcę więc w śmiertelnie poważny sposób podchodzić do swojego ciała, bo nie ma przecież gwarancji, że wzór przemyślany nawet przez 10 lat, nie znudzi się po roku. Zresztą czym różnią się niechciane już tatuaże od rozstępów czy krzywych zębów – to tzw. niedoskonałości, które można zaakceptować lub nie, a skąd się wzięły, to już sprawa drugorzędna.

Dodaj komentarz