0 JAKICH KOSMETYKÓW NIE KUPOWAĆ

Przyznam Wam się do czegoś. Nie lubię wydawać dużo pieniędzy na kosmetyki. Zwłaszcza denerwuje mnie, kiedy w łazience stoi za dużo butelek z mazidłami. Nienawidzę „akcji denko” i nigdy nie robię kosmetycznych zapasów. Moja skóra kaprysi i grymasi, a ja staram się jej dogodzić. Lubię, żeby kosmetyki były skuteczne i kompaktowe. Lubię pachnące żele pod prysznic i chemiczne lakiery do paznokci oh well, ale jeśli chodzi o wszelakie kosmetyki do skóry, staram się, żeby miały maksimum działania przy minimum wydatków. Nie chodzi o to, że jestem skąpa. Po prostu drogeryjne kosmetyki nie działają, a nawet te drogie potrafią uczulić. Jest kilka rodzajów kosmetyków, których nie warto kupować w ogóle. Zamiast nich podam Wam zarys propozycji naturalnych kosmetyków DIY. Świeżych, zrobionych w większości z produktów, które można użyć też w kuchni. Wszystkie są skuteczne. Szczegółowe przepisy będę podawać wkrótce!

PEELING

Niezależnie od tego, czy jest to peeling do twarzy, do ciała czy do wyjątkowo upierdliwych i twardych stóp — nie warto kupować peelingu. Nawet niespecjalnie warto kupować korundu (drobnego piaseczku używanego do mikrodermabrazji). Wiadomo przecież, że do ciała najlepszy jest peeling z kawy i oliwy lub szczotkowanie ciała na sucho, do twarzy niezastąpiony peeling z sody i soli morskiej a do stóp zwykła, porządna tarka (nie metalowa, najlepiej z naklejonym jak ja to nazywam papierem ściernym). Oprócz tego jest cała gama możliwości, wystarczy tylko zainwestować w młynek do mielenia kawy (koszt nie przekracza 100zł). W tymże młynku mielimy fasolę adzuki, płatki owsiane, ciecierzycę — i używamy jako peelingu. Mamy też opcję cukru z miodem lub łagodnym żelem do mycia twarzy, wzbogaconą wybranym olejkiem eterycznym. Jak do tego ma się kupny, chemiczny, nieskuteczny peeling sklepowy? Nijak. Drobinki są za małe albo za duże. Jest ich za mało albo są zbyt ostre. No i po co Ci peeling do stóp, ciała i twarzy osobno? To oznacza 3 duże tubki z pojemnością praktycznie nie do wykorzystania.

MASECZKA

Twoja cera może mieć różne zachcianki. Raz jest przekarmiona, raz wysuszona. Czasem brakuje jej nawilżenia i jędrności, innym razem oczyszczenia. Gdybyś miała kupić maseczki na wszystkie te dolegliwości, bardzo dużo byś wydała i szybko by się przeterminowały. Nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, na mnie kupne maseczki działają bardzo słabo. Czuję jakby miały za dużo składników robiących konsystencję a za mało prawdziwie aktywnych składników. Zamiast inwestować w maseczki ze sklepu, polecam Ci kupić kilka produktów spożywczych i ewentualnie półproduktów kosmetycznych (żel aloesowy, kwas hialuronowy, hydrolat, olejki eteryczne). Dobrą robotę robi miód, olej dostosowany do naszej cery (dla mieszanych i tłustych polecam nieustannie olej migdałowy), płatki owsiane, soda, zmielona na mąkę ciecierzyca lub fasolki. Gdybym miała polecić kupną maskę, radzę zainwestować w glinki. Nie rozrobione, w proszku. Masz wtedy pewność, że użyjesz tyle ile Ci potrzeba w czasie, w którym potrzebujesz, a Twoja maseczka to czysta glinka + woda lub hydrolat, bez zbędnych dodatków.

SUCHY SZAMPON

Sprawę załatwia mąka besan, czyli mąka ze zmielonej ciecierzycy. Nie tylko wspaniale odświeża włosy, ale też nadaje im objętość. Dla mnie to i tak mały ratunek, bo każdy suchy szampon widać na ciemnych włosach, ale jeśli ktoś używa to zdecydowanie polecam.

TONIK

Tonik jako rzecz drogeryjna(choćby to miała być Spehora, sorry) jest od razu do wywalenia. Dużo skuteczniejsze są robione w małych porcjach i trzymane w lodówce tonik z octem jabłkowym (świetnie rozjaśnia cerę i zakwasza), hydrolaty (moje najnowsze odkrycie to hydrolat różany i kilka kropelek olejku bergamotkowego) lub po prostu napary z ziół.

PUNKTOWE ŻELE NA PRYSZCZE

Zamiast dziwacznych wysuszaczy polecam olej herbaciany, olej tamanu albo mazidło DIY – rozpuszczona łyżeczka oleju kokosowego + olejek tamanu/herbaciany i do lodówki. Wtedy mamy formę maści. Moim faworytem jest olejek tamanu stosowany solo – goi wszystko, co stanie na jego drodze.

 

A jakie są Wasze kosmetyki, których nie kupowałyście już sto lat? Macie swoje patenty?

 

Author

33 Comments

  1. Blum

    No ale właśnie ja nie lubię kupować czegoś co używam raz na ruski rok. Więc w bardzo kryzysowej sytuacji wolę już nawet użyć besan i ładnie ją wyczesać. Zwłaszcza, że po niej mam lwią grzywę 😉

  2. kakao + skrobia ziemniaczana 😉 suchy szampon dla brunetek 😀

  3. Blum

    Ha! Wiedziałam, że warto napisać tego posta pomimo zarzutów o tym, że zbytnio idę w porady na blogu. Nie wymyśliłabym tego sposobu! Dzięki! BTW słyszałam, że mąka ziemniaczana cudownie matuje twarz 😉

  4. mój hit, produkt nr 1 olejek pichtowy (do użytku zewnętrznego), a także olejek rycynowy, choć ten drugi rzadziej. Twarz przemywam rumiankiem, pokrzywą (jeśli akurat robię sobie kurację wzmacniającą jak np teraz, przemywam także sokiem z pokrzywy, a także sokiem z cytryny). Kolejnym produktem są drożdże, z których wytwarzam maseczki, a także piję, oczywiście uprzednio zabite.
    No i raz na jakiś czas obowiązkowo dobrze znana autorce maseczka z sody.
    Jakiś czas temu przestałam kupować wszelkie maseczki i żele, bo podczas ich używania cera była dobra, ale zaraz jak przestałam, bo np skończyły mi się produkty, moja twarz wyglądała jakby ktoś mnie obstrzelał, dlatego postawiłam na naturę i dobre odżywianie i nawet przed okresem moja cera jest niezła. Pozdrawiam

  5. Jeśli chodzi o peelingi do twarzy to te robione w domu zupełnie mi nie pasują (lub jeszcze nie znalazłam odpowiednich dla siebie składników) i tu niestety mam kupny (profesjonalna linia Farmony). Co do peelingu do stóp i ciała – zgadzam się;kawa i dobra tarka to jest to! Mam też wątpliwości co do kwasu hialuronowego,bo podobno nie przenika przez skórę jeśli nie robi się go wraz z zabiegami kosmetycznymi (jakieś tam naklowanie igłami…nie znam się na tym).
    Nie stosuję tonikow-mam wrażenie,ze oblepiają moją skórę.
    Niestety mam słabość do kolorowych kosmetyków 🙂
    Poszukuję jakiegoś dobrego nawilżacza do ciała, bo nie ufam drogeryjnym balsamom.

  6. Ja wczoraj odwiedziłam poradnię ziołolecznictwa i w tym miesiącu pozbyłam się całego badziewia do pielęgnacji jakie do tej pory stosowałam, nareszcie! Teraz rano myję twarz wodą z mydłem z ozonem (dostałam próbkę w aptece bonifratrów i zobaczymy czy faktycznie jakieś fajne), bo jeszcze nie umiem sobie wyobrazić mycia bez niczego;). Kupiłam ściereczkę z mikrofibry to mycia twarzy właśnie, póki co sprawdza się fajnie. Potem wyciąg z oczaru w sprayu (zalecone przez brata w poradni u bonifratrów), krem brzozowy sylveco. Wieczorem zmywam mejkap olejem kokosowym+woda+ściereczka, potem spray (używam go zamiast toniku) i zamiast kremu/oleju, maść z oczaru, też zalecona przez brata. Oprócz tego zaczęłam pić mieszankę ziół 3 razy dziennie. Ciekawa jestem co z tego wyniknie, ale nawet jeśli to tylko w głowie, to od razu mi lepiej na myśl o tym, że nie wcieram w siebie miliona chemicznych składników:)

  7. Suchego szamponu używam co drugi dzień, toniku wcale ( płyn miceralny z Biodermy w zupełności mi wystarcza) Peeling do ciała robię sama ale już do twarzy używam enzymatycznego z lirene lubię potem nałożyć olej kokosowy na twarz. A na włosy cytryna żółto plus olejek rycynowy 🙂

  8. Blum

    Też pijam czasem drożdże, fajnie mi wygładzają buzię.

  9. Blum

    No ja w ogóle nie łudziłabym się, że naturalne kosmetyki będą migrować w najgłębsze warstwy naskórka. Nie ta wielkość cząsteczek, nie ta technologia. One działają spoczko,ale powierzchownie.

    Co do nawilżacza drogeryjnego – ja używam Isany kremu do ciała shea&kakao. Nłożony na wilgotną skórę szybko się wchłania, kocham zapach i naprawdę skóra jest po nim miła. A jak wybieram oliwki to Babydream fur Mama bo lubię migdałowy.

  10. Przez kilka dni używałam mąki ziemniaczanej zamiast pudru i efekt był… hmmm… resztę tych dni spędziłam na mniej lub bardziej ukradkowym spoglądaniu w lusterko i zastanawianiu się, czy bardzo widać, jak moja twarz jest pomarańczowa, więc nie polecam. Na co dzień jako pudru sypkiego używam pudru dla dzieci Babydream.

  11. kosmetyki z różą działają na mnie wyśmienicie, tak jak różne olejki – aktualnie testuję ten z marchwi.
    na stronie calaya mozna zaopatrzyc się w różne ciekawostki.
    a na kanale „czarszka” podpatrzeć co jak mieszać 🙂
    do fusów z kawy dodaję olej kokosowy – peeling idealny!
    dziś nie mogę w to uwierzyć że czasem zdarzyło mi się kupić krem Ę Ą z douglasa za nie powiem ile pieniędzy… dobrze, że w końcu spływa na człowieka oświecenie 😉

  12. Na piękne zmatowienje twarzy polecam mąkę ryżową.

  13. ja od jakiegoś czasu zrezygnowałam z kosmetyków wszelkich do demakijażu, wód micelarnych i żeli pianek i innych cudów do oczyszczania twarzy i stosuję metodę oczyszczania olejem. Zawsze czułam że jest coś nie halo z tym że najpierw sobie tę twarz myję i wysuszam (no dobra, woda micelarna z avene za 50 zł nie wysusza, ale jej skład zbyt naturalny nie jest) a potem muszę na to nakładać krem żeby zniwelować efekt. Przy oczyszczaniu olejami krem do twarzy staje się zbyteczny, więc jeszcze jeden kosmetyk odpada. Tylko trzeba dobrać odpowiednią mieszankę oleji i być cierpliwym – to trwa kilka tygodni, zanim cera się przyzwyczai, że nie jest ciągle wysuszana…

  14. Ha, a u mnie mąka ziemniaczana sprawdza się jak ta lala. Świetnie matuje i jeszcze jest tania jak barszcz:)

  15. kosmetyki naturalne DIY rzadza!

    Jutro jade do Alchemii Lasu bo swoje serum. Kosmetyki DIY sa najlepsze. Dezodorant z oleju kokosowego i sody, plukanka do wlosow z octu, olej tamanu punktowo, suchy szampon z rozowej glinki- to sa moje stale elementy pielegnacji:)

  16. Mam taki sam problem z maseczkami, które stoją na szafce i wysychają. Dlatego kupuję takie do jednorazowego użytku (chociaż to nie jest ekonomiczne rozwiązanie). A z peelingiem do twarzy mam taki problem, że do mojej wrażliwej i suchej cery żaden ścierający się nie nadaje, muszę stosować peelingi enzymatyczne. Znasz może jakiś domowy sposób na taki łagodny peeling?I dałaś mi do myślenia z tym tonikiem…

  17. tak mi się teraz przypomniało, że nie warto kupować odżywek do paznokci Eveline; tych 5w1, 10w1…..mają takie stężenie formaldehydu że dosłownie likwidują paznokcie! U mnie to się objawiło już po kilku razach, u mojej znajomej po zużyciu kilku buteleczek, a jakby poszukać w internecie to na wiele osób tak zadziałała. Najpierw pod paznokieć (u mnie pod wszystkie!) podchodzi powietrze i tworzą się pod płytką bąble, a potem paznokieć odpada :/
    I jeszcze tak zastanawiając się nad kosmetykami których nie warto kupować to myślę, że cienie specjalnie do brwi…wg mnie nie różnią się niczym od tych do powiek.

  18. Świetny post i super komentarze! Tyle porad, dzięki, dziewczyny:)

    Teraz mam ochotę wyrzucić pół łazienki…

  19. jesli chodzi o stopy to polecam wszystkim tarke(taka z niby papierem sciernym) weglowa z firmy gulivere(polska firma) ich produkty mozna spotkac na targach albo w internecie kosztuje bodajze 13 zl a starcza na dlugo dlugo. Jest naprawde genialna i co ciekawe sciara sie stopy na sucho.
    Brzmi to troche jak reklama, ale to jest pierwszy moj scierak do stop do ktorego wracam 🙂

  20. Dla mnie totalnym niewypałem są chusteczki do demakijażu albo do higieny intymnej- nie zmywa toto, zaśmieca środowisko, zjada pieniądze. Myślę nad normalnymi chustkami do smarkania zamiast higienicznych i faktycznie mam w domu haftowane przez mamę, ale szkoda mi w nie nos dmuchać, są śliczne.
    Balsamów nie kupuję. Podczas prysznica maziam się jakimś olejkiem, zwłaszcza te miejsca, które mam suche czyli ogolone nogi, dupencja (żeby pryszcze nie wyłaziły), masuję brzuch i piersi i to tyle z mojego balsamowania.
    Nie używam też tuszu, no chyba że od wielkiego dzwonu to wtedy coś kupię albo pójdę na makijaż do koleżanki – wizażystki. Sama krecha linerem robi oko.

  21. Peelingi mechaniczne rzeczywiście lepsze są te domowe, ale mnie mechanicznych nie wolno. Enzymatyczny domowy? Musiałabym otworzyć w kuchni laboratorium chemiczne 😉

    Nie kupuję balsamów do ciała – naturalne masła i oleje dużo lepiej się sprawdzają niż drogeryjna parafina z gliceryną.

  22. Po niemal 1,5 roku stosowania OCM powiem tylko jedno: kup jednak ten krem. Oleje są super, ale one nie nawilżają, tylko oczyszczają bez wysuszania. Na dzień ten krem zdecydowanie powinien być. Najlepiej z filtrem, chyba że nakładasz na niego makijaż.

  23. Dokładnie o tym pisałam komentarz parę godzin temu, ale widzę, że się nie pokazał 🙁

    Peelingi mechaniczne najlepsze są te domowe, to wiadomo. Ale moja histeryczna skóra nie cierpi żadnego podrażniania w ten sposób, nie mówiąc o twarzy. Peeling enzymatyczny to tylko ze sklepu, najlepiej z apteki 🙂

    Ja nie kupuję balsamów do ciała. Te drogeryjne wcale nie nawilżają, tylko oblepiają skórę mieszanką parafiny, gliceryny i wazeliny. Olej kokosowy czy masło shea robią podobnie, ale przynajmniej ładnie pachną i nie powstały w laboratorium 😉 Inna sprawa, że dużo mniej takich balsamów i maseł potrzebuję, od kiedy odstawiłam żele pod prysznic, którymi można by z powodzeniem myć naczynia 😛

  24. Blum

    Ja kupuję swoje w studiu manicure. Też są dość przystępne cenowo i niezużywalne. I chyba zawsze ściera się na sucho 😉

  25. Blum

    A jakich żeli używasz teraz?

  26. Lady Ghul

    Może to dla wszystkich oczywiste (choć na pewno nie naturalne) rozwiązanie, ale ja ostatnio byłam zachwycona odkryciem, że nie potrzebuję pianki do golenia, bo o wiele przyjemniejszy poślizg daje odżywka do włosów 🙂

  27. zagubiony omułek

    na domowy peeling enzymatyczny ananas i papaja

  28. Dla mnie wielofunkcyjnym kosmetykiem jest oliwka fur mama czy jakoś tak, ta z rossmana. Używam jej do ciała – nie potrzebuje balsamu i naprawdę ładnie radzi sobie z rozstępami, do skórek przy paznokciach- codziennie masuję nią całe dłonie ale głównie skupiam się na skórkach, paznokciach, nie potrzebuje odżywki eveline 8w1, która niszczy płytkę, wystarczy zwykła odżywka albo lakier żeby płytkę zabezpieczyć a oliwka zrobi swoje jeżeli chodzi o odżywienie paznokci. Oliwki używam też na końcówki włosów, a jakieś tam odżywki bez spłukiwania czy jedwabie do włosów nie są tak ekonomiczne jak ta oliwka, wystarczy kropelka, maksymalnie dwie. Też sprawdza się przed myciem do olejowania włosów. I zamiast tysiąca olejów, mam jedną, tanią buteleczkę która robi wszystko 🙂

  29. Apropos mydla, polecam Allepo, mydło oliwkowe z dodatkiem oleju laurowego, co prawda, wysokie steżenie moze przesuszac, ale bardzo fajnie zmywa makijaz i poprawia stan skory. P.S. uwaga na oczy, pali jak cholera:). Ponadto stosuje go do wlosów po czym zakwaszam plukanka z octu jablkowego, HIT.:)

  30. Ja polecam kremy Bleuet Naturel. Pojawiły się między innymi na blogu Kasi Tusk. Mają w ofercie 6 kremów naturalnych w fajnej cenie, dopasowanych do różnych typów cery. Marka jest polska, skład w pełni naturalny, zero chemii oprócz bezpiecznych środków zapewniających bezpieczeństwo, zero olejów mineralnych i innych zapychaczy porów. Ja używam przeciwzmarszczkowego z bawełną- to pierwszy od dawna krem, który mnie nie uczulił, poprawił stan podrażnionej skóry. Ten krem plus płyn micelarny z Tolpy i nie potrzebuję już innych kosmetyków- wyrzuciłam serum, krem pod oczy itd, bo już nie są potrzebne.
    Kosmetyki naturalne przeciwzmarszczkowe- a już nie wierzyłam, że takie isntnieją- bez chemii można się pozbyć zmarszczek!

Dodaj komentarz