fot. Marta Streng dla Tyszert
fot. Marta Streng dla Tyszert

Masz czasem takie uczucie, że partner dwoi się i troi, żebyś poczuła się kochana, a Tobie ciągle jest mało? Jak przytulił, to nie spojrzał, jak spojrzał, to nie złapał, a jak objął to zbyt krótko. Kwiatów nie kupił albo kupił żółte, jak na złość, nie znosisz żółtych, czy on nie słucha?

Powodów takiego odczuwania może być wiele. Niektórzy doradzają wtedy, przyglądniecie się byłym relacjom oraz relacji z… tatą (banał, banał, szkoda, że często faktycznie nas to kształtuje). Czy to na pewno partner nie słucha, nie dba, nie domyśla się, czy może nasz wewnętrzny deficyt, który mapujemy na niego, bo wtedy nie musimy osięzadbać? Warte przemyślenia, przyjrzenia się — czy w ogóle ukochana osoba ma szansę dać nam to, czego chcemy, czy to jak lanie wody w sitko. Jeśli odkryjesz, że to Twój problem, najlepiej popracować z czymś takim na terapii. Niektóre z nas radzą sobie z tym same, ale zazwyczaj są to kobiety, które już działały z terapeutą i mają za sobą jakiś rodzaj pracy, znają narzędzia i łatwiej im wejść w proces.

Są jednak też sytuacje całkiem inne. Mój wspaniały partner kupił mi na te walentynki… lampę. Zwykłą lampkę nocną, po prostu odkąd zabrał mi poprzednią, żeby postawić ją na swoim biurku, sprzeczaliśmy się o to przynajmniej raz w tygodniu (znów przestawiłaś moją lampkę, to była moja lampka, nie była twoja, tylko stała u ciebie, ty masz swoją na biurku i taaak dalej). Lampka wydaje Wam się mało romantyczna? Na święta dostałam skórkę na telefon i szybkę ochronną.

Nie chodzi o to, że ja nie dostaję kwiatów i romantycznych gestów, owszem, dostaję. Często jednak mój partner okazuje miłość w bardzo pragmatyczny sposób — zawiezie mnie do lekarza, zrobi zakupy, o które go proszę, albo wyjdzie w nocy na pizgawicę z psem, bo ja już jestem w samych majtkach i nie chce mi się ubierać od nowa. Dba o moje sprzęty, wynajduje mi aukcje na OLX czegoś, co jego zdaniem mogłabym chcieć kupić, ogarnia różne techniczne sprawy i to jest wielkie, tłuste, wyboldowane ILOVEYOU w jego wydaniu.

Wiecie, kiedy ja czułam się najbardziej kochaną kobietą świata? Kiedy nie mieszkaliśmy razem i pisał mi ręczne listy miłosne i wysyłał je prawdziwą pocztą! Albo, kiedy kończył wcześniej spotkanie z kumplem, żeby jeszcze móc ze mną pogadać, zanim zasnę. Słowa są bardzo ważne w moim świecie. Wyznawanie miłości, barwne metafory, analogowe, nikomu niepotrzebne symbole miłości, które zamierzam trzymać do późnej starości w pudełku na strychu.

Moglibyśmy się o to kłócić, ale się nie kłócimy. Ja staram się pamiętać, że dla niego ważniejsze jest, żebym nie suszyła mu głowy, kiedy jest w warsztacie i miał być za dwie godziny, a wraca o pierwszej w nocy, żebym nastawiła mu pranie, kiedy się spieszy i nie ma ani pół czystej skarpetki, a on stara się pamiętać, że jakkolwiek wszelka pomoc jest dla mnie ważna, naprawdę przyjemnie mi będzie, jak mi napisze liścik, miłą wiadomość lub kupi mi kwiaty.

Byłam też w związkach, w których czułam się jak podczas wymiany zdań Chińczyka z Węgrem. Nijak to nie szło, bo kompletnie rozmijaliśmy się w naszym miłosnym języku i co gorsza, bez świadomości tego, czego potrzebujemy i co sami dajemy, po prostu rozmijaliśmy się wyczerpani poczuciem, że dajemy z siebie wszystko, a i tak nikt nie czuje się kochany.

Myślisz, że to może być Twój przypadek? Wiesz, co sprawia, że czujesz się kochana? Potrafisz to zakomunikować wprost? I czy kochasz innych tak, jak oni tego potrzebują, czy tak jak sama chciałabyś być kochana? Jeśli nie jesteś pewna, możesz zrobić test na język miłości i zobaczyć, czy się zgadza.

ZRÓB TEST I POZNAJ JĘZYKI MIŁOŚCI, KTÓRYMI WŁADASZ


Pomóż mi postować częściej stawiając mi raz w miesiącu kawę na Patronite:

baner

Author

1 Comment

  1. Byłam w kilku związkach i od każdego partnera potrzebowałam czegoś innego. Z jednej strony w ciągu tych kilku dobrych lat zmieniłam się, więc to logiczne, ale z drugiej każdy z moich chłopaków dawał mi coś nowego i innego, coś czego wcześniej nie znałam. Moj pierwszy chlopak był tak samo niezależny jak ja, nie spędzaliśmy wcale dużo czasu ze sobą i choć nasz związek był dysfunkcyjny na wielu płaszczyznach, to czułam, że jest obok i dlatego było mi z nim dobrze przez tak długi czas. Ostatni z kolei był bardzo inwazyjny i nie szanował mojego terytorium, prośby i groźby nie pomagały, bo on i tak wiedział lepiej, ale nauczył mnie czegoś. Właśnie wtedy ogarnęłam, że jego potrzeby, które tak usilnie przekłada na mnie są dla niego ważne i wcieliłam je w życie. I nauczyłam się bezpośrednio komunikować moje potrzeby (niestety bez skutku ;p).

    Zrobiłam test i częściowo się z nim zgadzam, a na pewno z tym, że nie potrzebuję prezentów. Nie wiem czy jestem dziwna, ale ja naprawdę nie lubię dostawać upominków ani nawet kwiatów, niespodzianki to dla mnie koszmar. Wolę gdzieś pojechać czy pójść na fancy kolację ;D

    A tak na koniec (bo sie rozpisałam…), dla mnie najgorzej jak, zakochujesz się bez pamięci, tak o! Nagle! Wtedy od razu internalizuję język partnera, a potem kiedy mija już miesiąc miodowy okazuje się, że jestem „niedopieszczona” i nie wiem dlaczego, bo wszystko jest pozornie cudnie 😉

Dodaj komentarz