medytacja dynamiczna kundalini

Słyszałaś o medytacji, ale sądzisz, że nie potrafisz medytować? W pozycji lotosu jest ci niewygodnie, kręgosłup i kolana bolą, a myśli zalewają falami Twój mózg, który zamiast doświadczyć odprężenia, staje się jeszcze bardziej rozbiegany i lękowy? Z myślą o takich ludziach, jak Ty czy ja, Osho wymyślił formę medytacji aktywnych, zwanych inaczej dynamicznymi. Nie tylko pozwolą Ci doświadczyć ciszy i wyćwiczą w obecności, ale pozwolą też pozbyć się napięcia z ciała i… poprawią Twój seks.

Niezależnie od tego, czy cenisz Osho, czy nie, medytacje dynamiczne, których był pomysłodawcą to czyste dobro, które potrafi odmienić życie człowieka zachodu. Osho uważał, że dla ludzi przebodźcowanych i niewprawionych w sztuce medytacji, która polega na siedzeniu nieruchomo i skupieniu się na oddechu, bardziej odpowiednia będzie medytacja, która najpierw pozwoli im dać ujście emocjom i spuścić napięcie ciała. Medytacje aktywne są pod tym kątem bardzo skuteczne. W Niemczech NFZ refunduje uczestnictwo w zajęciach oshowskich medytacji, bo uważa je za skuteczną terapię przeciwstresową lub antydepresyjną. Mnie medytację aktywną wg. Osho zapisał znawca ajurwedy podczas konsultacji. Osho stworzył programy dwóch medytacji aktywnych: kundalini i medytacji dynamicznej wg. Osho. I chociaż mój ajurwedysta rekomendował mi właśnie dynamiczną, jako osoba, która nie pracuje z ciałem i boi się wyrażania poprzez ciało emocji, nie byłam w stanie się przemóc, żeby na nią pójść. Zwyczajowo medytację dynamiczną ćwiczy się rano, jest ona pobudzająca i uwalniającą emocje w tym gniew, ma moc odklejania bardzo mocnych emocji skumulowanych w ciele, można więc się po niej pochorować, wymiotować itp. a na to nie byłam gotowa.

Wybrałam medytację aktywną kundalini, która również pracuje z ciałem, ale jest bardziej wyciszająca, pobudzająca zmysły, energię seksualną i poprawia odczuwanie ciała. Ponieważ mam wiele traum zamrożonych w ciele, których nie byłam w stanie uleczyć z pomocą klasycznego terapeuty pracującego poprzez psychikę, postanowiłam postawić na pracę z ciałem. Jako osoba, która doświadczyła przemocy seksualnej, chcę odzyskać moje ciało i sprawić, by dotyk, bliskość i seks kojarzyły mi się, jak dawniej, z przyjemnością, miłością i przepływem energii, a nie z bólem, strachem czy poczuciem zamrożenia (bycia poza ciałem). To były moje motywacje i muszę przyznać, że medytacja kundalini BARDZO POMOGŁA. Pozwoliła mi na nowo poczuć swoje ciało, była na tyle łagodna, że nie musiałam się krępować, nie wywalała na wierzch bardzo silnych emocji, ale powolutku czyści brudy. Oczywiście, kiedy tylko poczuję gotowość, z pewnością spróbuję też zaleconej mi medytacji dynamicznej.

Moja przygoda z medytacją kundalini zaczęła się od cudownej rozmowy z Agą Kozak, która prowadzi takie zajęcia w warszawskim klubie Oh Lala i zaprosiła mnie na pierwsze, nie dając szansy na dłuższą zwłokę. Jestem jej za to głęboko wdzięczna, a zajęcia w Oh Lala polecam. Koszt jednorazowego wejścia to 30 zł. Medytacje kundalini odbywają się wieczorem, medytacje dynamiczne rano.


MEDYTACJA KUNDALINI – DLA KOGO?

Dla wszystkich, którzy chcą rozpocząć swoją pracę z ciałem. Dla kobiet i mężczyzn. Dla osób, które chcą doświadczyć własnej zmysłowości, podnieść libido, poczuć swoje ciało, zrelaksować się, mieć lepszy seks.


PRZEBIEG

Medytacja kundalini odbywa się w trzech etapach. Można ćwiczyć w opasce na oczy, sala jest zaciemniona. Sensem tej praktyki jest poczucie własnego ciała, więc nie chodzi o to, żeby było ładnie, albo grzecznie. Muszę przyznać, że ja posapuję, chichoczę, ale w grupie zdarzają się osoby, które wydają orgazmiczne dźwięki lub dzikie pomruki 🙂


CZĘŚĆ PIERWSZA

To część, w której rozstawiamy stopy na szerokość bioder i trzęsiemy się. Wytrząsamy w rytm muzyki wszystkie napięcia, puszczamy ręce, ramiona, barki, uginamy kolana, rozluźniamy żuchwę i szyję. Pozwalamy ciału wibrować i drgać, falować i oddawać skumulowane stresy. Pozwalamy sobie być trzęsieniem, zamiast trząść się według planu, który ułożyła głowa. To nie aerobik, trzeba zaufać ciału.


CZĘŚĆ DRUGA

To taniec intuicyjny. Wolałabym, żeby nie mówić o tym taniec, bo taniec mnie krępuje. Nie musi być ładnie, nie tańczy się w parach, po prostu puszczamy ciało i pozwalamy mu robić to, czego ciało potrzebuje. Czasem prowadzi ręka, czasem tupią nogi, czasem biodra kręcą ósemki. Ciało samo prowadzi, każdy zajmuje się sobą, nikt nie patrzy, można pozwolić ciału być i robić to, na co ma ochotę. Dla mnie to chyba pierwsza taka okazja od dzieciństwa!


CZĘŚĆ TRZECIA

To klasyczna medytacja, kiedy emocje i stresy zostały upuszczone i można spotkać się ze sobą. Można wybrać pozycję stojącą lub siad. Skupiamy naszą uwagę na oddechu. Teraz jest o wiele łatwiej, niż kiedy siadasz do takiej medytacji bez żadnego wstępu.


CZĘŚĆ CZWARTA

Ma za zadanie integrować całe doświadczenie i odbywa się tak, jak jogiczna savasana.


Każda część trwa 15 minut. Na koniec ciało jest rozluźnione, miękkie, gotowe na przyjęcie pieszczot lub naprawdę dobry sen!

Author

7 komentarzy

  1. Wczoraj koleżanka opowiadała mi o warsztatach z metody Labana, pracy z ciałem, w których brała udział, wiec temat dla mnie na czasie. Póki co nie wyobrażam sobie tego, zawsze miałam jakiś wstyd i stres związany z ruszaniem się przy innych, od niedawna się przełamałam i chodzę na zajęcia sportowe. ale brzmi ciekawie i wierzę że może być bardzo pomocne w kontekście napięć i zamrożen emocjonalnych, ja chyba jestem za analityczna do tego i mało we mnie sensualności, chyba zostanę na razie przy pracy z psyche

  2. Blum

    Da się samemu, w tekście znajdziesz link do oshostrony, gdzie jest rozpisane krok po kroku, jak to wygląda 🙂 Trzęsienie ma być „z ciała” nie z głowy, taniec, jak opisałam, klasyczna medytacja i savasana i gotowe! 🙂

  3. Blum

    Basiu Labana czy Loena? W moim odczuciu medytacja kundalini jest łagodna. Ja ogromnie nie lubię przy ludziach śpiewać, a nawet tańczyć, nie potrafię być spontaniczna na płaszczyźnie ciała i nie lubię tego! Jednak praca z ciałem przynosi efekty tam, gdzie praca z psyche była bezradna.

  4. o, brzmi to calkiem klawo. moze dam szanse. wiem, ze to co innego, ale bylam dwa razy na jodze kundalini i bardzo mnie wk**ialy te zajecia i nigdy nie wrocilam. Zamiast mnie chillowac jakos wzbudzaly we mnie wlasnie jakies zle odczucia a ja raczej naleze do spokojnych ludzi ;p no i moze pora odczarowac haslo ‚kundalini’

Dodaj komentarz