Jeden z moich ulubionych zakątków naszego mieszkania
Jeden z moich ulubionych zakątków naszego mieszkania

Gdybym miała powiedzieć, jakie jest nasze mieszkanie, powiedziałabym: bardzo osobiste, sentymentalne, żywe, elastyczne. Ponieważ wynajmujemy mieszkanie i nie będzie to nasze ostatnie lokum w życiu (choć teraz ciężko nam to sobie wyobrazić) nie przywiązujemy się za bardzo do naszych pomysłów i często zmieniamy nasze wnętrze. Najpierw nasze przedmioty i osobowości ścierały się na arenie tych kilku metrów kwadratowych. Teraz czuję, że płynnie tańczą ze sobą. Po niecałych dwóch latach wspólnego mieszkania dotarliśmy się jako partnerzy i jako domownicy.

Dziś jednak chcę Wam pokazać, jaką robotę zrobił Wojtek. To on wynajął to mieszkanie, kiedy jeszcze się nie znaliśmy i to on je sobie wyremontował. Tło tej historii znajdziecie TU. Trzeba było wiele wysiłku, żeby doprowadzić to mieszkanie do statusu „dom” i chcę Wam pokazać, co zostało zrobione.

Przed

Mieszkanie należało do pani, która poruszała się na wózku inwalidzkim, co mocno naruszyło parkiet. Było tu też wiele udogonień dla osoby niepełnosprawnej – rączek, uchwytów i innych rzeczy. Wojtek mówi, że wyciągnął z milion różnych haczyków, wkrętów, a mieszkanie było podziurawione, jak ser szwajcarski. Podłogi należało gruntownie umyć, ściany wyczyścić, dziury zaszpachlować i odmalować całość.

Po
Po

Ten sam pokój, a wygląda dużo lepiej. Ważny był na tamtym etapie każdy grosz, dlatego Wojtek wybrał najtańsze farby i zmieszał je w szarość. Z tego, co wiem, nie podobają mu się też całe białe mieszkania. Ja dla odmiany marzę, żeby ten pokój był w kolorze ciepłej bieli. Uważam, że wszystko wygląda wtedy pogodniej i czyściej, a kolorowe książki i rośliny oraz tkaniny nadają charakteru i wigoru. Piękne dwuskrzydłowe drzwi świetnie wyglądają koło miodowego pieca kaflowego. Teraz piec niestety jest zasłonięty łóżkiem córki Wojtka, ale zakładam się, że niebawem odmówi spania na dziecięcym, piętrowym łóżku i będziemy musieli wymyślić, jakieś sprytne rozwiązanie (półkotapczan? Ukryte łóżko? Macie jakieś pomysły?). Wcześniej mieszkanie było ogrzewane elektrycznie za pomocą tych pieców, ale to bardzo drogie rozwiązanie. Wojtek zamocował piec gazowy i założył kaloryfery, żeby ogrzewanie było bardziej ekonomiczne.

IMG_3121
Dawno, dawno temu…

Przyznam, że nie mam wielu zdjęć sypialni, bo ciągle mamy tam miszmasz różnych mebli, które są tam ze względu na potrzebę, a nie nasz gust. Dziecięce łóżko, które pod spodem ma szafki, nie jest wizualnie w naszym stylu, ale przy tej różnicy wieku i różnicy płci nadszedł czas, by każde dziecko spało w innym pokoju. Jest tam też nowoczesna komoda, w której Wojtek trzyma swoje ubrania i duża szafa z Ikea, którą przywiozłam ze sobą z Krakowa, tylko dlatego, że ma taką kombinację półek i koszy, że idealnie mieści moje ubrania i jest dla mnie łatwa w obsłudze. Na szczęście wymieniliśmy już szklany stół na biurko-sekretarzyk, który można złożyć na noc i leżąc w łóżku, nie musimy patrzeć na komputer i papiery. Męski fotel szefa również wyleciał, ale wciąż nie mamy tam godnego następcy.

Kącik pracy w sypialni.
Kącik pracy w sypialni.
IMG_3133
W takim stanie była kuchnia, w dodatku z czerwoną ścianą. Ktoś miał fantazję 😉
Teraz ściany są białe, tylko kafelki zostały karminowe.
Teraz ściany są białe, tylko kafelki zostały karminowe.
IMG_3130
To już w sumie zdjęcie ze stanu pomiędzy, bo są kaloryfery!
Duży pokój dla odmiany był kiedyś bardzo kolorowy.
Duży pokój dla odmiany był kiedyś bardzo kolorowy.
Przez chwilę mieliśmy też taką kanapę. Była boska, ale bardzo stara i właściwie to przechowywaliśmy ją znajomemu (a może pożyczyliśmy ją od niego?). W każdym razie, kiedy dziecko nr 1 zrobiło się strasznie duże i wymagało osobnego łóżka, zamieniliśmy ją na mniej stylową, za to ultrawygodną i rozkładaną kanapę z IKEA, którą mam jeszcze ze swojego pierwszego krakowskiego mieszkania.
Przez chwilę mieliśmy też taką kanapę. Była boska, ale bardzo stara i właściwie to przechowywaliśmy ją znajomemu (a może pożyczyliśmy ją od niego?). W każdym razie, kiedy dziecko nr 1 zrobiło się strasznie duże i wymagało osobnego łóżka, zamieniliśmy ją na mniej stylową, za to ultrawygodną i rozkładaną kanapę z IKEA, którą mam jeszcze ze swojego pierwszego krakowskiego mieszkania.
Jeden z moich ulubionych zakątków naszego mieszkania
Teraz jest tak, ale to już wiecie 🙂 W międzyczasie było jeszcze milion faz przejściowych. Ta radiola miała w sobie niedziałające głośniki i gramofon. Wojtek oczyścił ją z lakieru i zabezpieczył oraz wyjął wszystkie bebechy. Mieliśmy ją sprzedać jako szafkę lub zostawić sobie, a sprzedać inną radiolę, którą mamy, ale tak bardzo lubimy obie, że uznaliśmy, że muszą zostać.
Np. taka. Kiedy poznałam Wojtka miał trochę roślin, ale mieszkanie było raczej minimalistyczne i surowe. To nie jest sytuacja docelowo, ale klimat dość podobny.
Oto jedna z nich.
Wojtek ma oko do mebli. Nawet jak ja kręcę nosem, że łeee i fee, on już widzi, jak to zaaranżuje, jak odświeży i zwykle się nie myli!
Wojtek ma oko do mebli. Nawet jak ja kręcę nosem, że łeee i fee, on już widzi, jak to zaaranżuje, jak odświeży i zwykle się nie myli! Na tym zdjęciu widzicie właśnie drugą radiolę, ma stary panel do wybierania stacji i barek, w którym trzymamy kielkiszki. Barek jest podswietlany.
Przedpokój.
Przedpokój.
Te drzwi ponoć były pokryte jakimś futerkiem! Wojtek pomalował przedpokój na ciemną szarość (tak samo jak sypialnię) a na drzwi nakleił fototapetę ze sobą. Mówi, że nie miał innego zdjęcia w tak dobrej rozdzielczości ;) i ciągle zastanawia się, czy nie zmienić jej na coś innego. Mi fototapety kojarzą się z palmą oraz nadrukiem lasu i boazerią i uważam, że ta jest bardzo spoko przez swój minimalistyczny wydźwięk. Poza tym od razu wiesz do kogo wchodzisz.
Te drzwi ponoć były pokryte jakimś futerkiem! Wojtek pomalował przedpokój na ciemną szarość (tak samo jak sypialnię) a na drzwi nakleił fototapetę ze sobą. Mówi, że nie miał innego zdjęcia w tak dobrej rozdzielczości 😉 i ciągle zastanawia się, czy nie zmienić jej na coś innego. Mi fototapety kojarzą się z palmą oraz nadrukiem lasu i boazerią i uważam, że ta jest bardzo spoko przez swój minimalistyczny wydźwięk. Poza tym od razu wiesz do kogo wchodzisz i perspektywa sprawia, że korytarz jeszcze bardziej się wydłuża.
Trochę sentymentów.
Trochę sentymentów.

Tak naprawdę Wojtek zrobił, co mógł: wymienił ogrzewanie, oczyścił parkiet oraz ściany, zaszpachlował dziury, wymalował. Niestety parkietu nie udało nam się ruszyć i chyba już tak zostanie — klepki są niestabilne, a nowy parkiet lub cyklinowanie starego nie opłaca się w wynajmowanym mieszkaniu. Tak samo z kaflami w łazience, choć zastanawiamy się, czy nie kupić farby do kafelków i zamalować, chociaż tych z obciachowym dekorem. Mamy też framugi i drzwi wymalowane tysiącem warstw farby olejnej. Mozolnie je obskrobujemy i czerwone drzwi zmienimy na bananowe, a framugę i parapet w kuchni chyba tylko pobielimy. Kupiliśmy też trochę mebli, którym należy się odświeżenie, ale działamy małymi kroczkami. Planujemy też metamorfozę kuchni — chcemy do blatu na nogach dodać zamknięcie, żeby nie było widać pralki i całego bałaganu typu słoiki, skrzynki z narzędziami itp. To jednak będę Wam pokazywać na bieżąco.

Jest też dużo rzeczy związanych z klimatem, które nie wymagają jednak aż tyle technicznej pracy ze strony Wojtka, a którymi zajmuję się ja. Jak to ujęła jedna z komentujących „położę kamyczek, muszelkę, kilka roślin i myślę, że coś zrobiłam”. Tak właśnie myślę 🙂 Więc ja dla Was opiszę bardziej miękką część domowego klimatu, którą robię. Wszystkie posty z tej kategorii będę zamieszczać w kategorii DOM.

 

Author

5 komentarzy

  1. Efekt jest świetny, swoją zazdroszczę Wam że potraficie i macie chęć udomawiać przestrzenie w któ®cyh mieszkacie nie na stałe, ja nie potrafiłam się do tego zmobilizować i wszystkie moje mieszkania wynajmowane wyglądały jak przeczekalnie. Czerwone kafelki rządzą! Parkiet na zdjęciach wygląda przyjemnie, uwielbiam jodełkę, drewno nawet zniszczone zawsze wygląda szlachetnie, wiec zniszczenia nie robią przykrego wrażenia. Swoją drogą możesz mi polecić jakieś niewymagające i nietrujące dla kotów kwiatki? Chciałabym w tym roku podjąć próbę uzielenienia mieszkania, zawsze się wymigiwałam bo koty, na razie znalazłam jukę, wszystko inne co dla kotów wymaga jakichś cudów pielęgnacyjnych, Wasz pies interesuje się kwiatami?

  2. Blum

    Basiu, nasz pies interesuje się wszystkim ale o dziwo nie kwiatami. Jak mi kwitną na balkonie, to najwyżej je wącha 😉 Żaden z moich kotów też nigdy się nie interesował, więc nie znam listy zakazanych. Moim zdaniem kwiaty dla opornych to anginka (ale chyba nie lubi się z kotami) i sukulenty. Sprawdź węćownicę – jest efektowna i nic z nią nie trzeba robić, może ona gra z kotami 🙂 Poza tym kotom zawsze można posiać kocimiętkę lub mieć w domu zioła (te sztywne, jak rozmaryn czy kocankę ciężej wykończyć niż bazylię). Zioła w słonecznym mieszkaniu też są super. Ja całą zimę miałam wielką donicę z rozmarynem, dopiero przed wiosną padło wszystko.

  3. agata_tuareg

    Jukka jest trująca (wiem, bo kupiliśmy półtorametrową i musieliśmy oddać mojemu bratu po jednym dniu, bo źle sprawdziłam), podobnie jak wężownica. Ja sprawdzam zawsze na stronie ASPCA, wydaje mi się, że tam są najbardziej godne zaufania informacje. Ja mam część roślin niedostępnych dla kotów (m.in. wężownicę, ale też chamedorę, bo ta jest dla kotów bezpieczna, ale tak za nią szaleją, że wygryzłyby do korzeni), w ich zasięgu są kaktusy, które są mało zachęcające. I palma kokosowa, którą trochę szarpią, ale jakoś żyje. Dla mnie zdrowie kotów jest najważniejsze, więc nie ryzykowałabym umieszczania w ich zasięgu trujących roślin. Z drugiej strony te bezpieczne cieszą się u nich zbyt dużym powodzeniem, więc bądź tu mądry 😉 Ja po prostu zawiesiłam półki z roślinami wysoko.

  4. Dzieki agata_tuareg, faktycznie wg tej listy jest trujaca:) Wróciłam wczoraj z OBI z Zielistką i dwoma donicami Cyperusu

  5. Zgadzam się! Ciepły biały kolor na ścianach (do tego względnie jasne meble, ale ściany i tak są najważniejsze) sprawiają, że książki, kwiaty, ozdoby, plakaty, zdjęcia – wszystko wygląda ładniej, milej, przytulniej, domowo. Drewniany parkiet, nawet trochę zniszczony, też fajnie tworzy domową atmosferę.
    Swoją drogą masz ładne czarne proste ramki na zdjęcia.
    Pozdrowienia

Dodaj komentarz