myszkanko

Jesienny polski obrazek, na którym znajdzie się i palma i hamak? Proszę bardzo! Hamak dotarł do mnie w połowie września i okazało się, że nie da się go zamontować w mieszkaniu (gdzie na każdy pokój przypada średnio po 3 pary drzwi), a palmę uratowałam ze śmietnika i czeka ją kuracja przeciwgrzybicza!

I jakkolwiek nie mogę powiedzieć, że przebierałam nogami w oczekiwaniu na jesień, tak moment spowolnienia i wyciszenia we własnych 4 ścianach naprawdę mi się przyda. Podoba mi się to, że mogę włączyć nastrojowe światło, rozpylić ulubione olejki i nie wychodzić nadmiernie na zewnątrz, bo i tak jest zimno i mokro. Wykorzystuję ten czas na cieszenie się swoją gawrą ; )  Co między innymi oznacza…

książki kucharskie

Gotowanie! Mam wiele mniej lub bardziej wspaniałych książek kucharskich i właśnie teraz mam czas by je testować. Może brukselka i frytki z polenty nie wyszły prima sort, ale nie zamierzam się poddawać. W ramach kulinarnych eksperymentów ugotowałam ostatnio pierwszą w życiu grochówkę, a ze starych przepisów męczę chlebek bananowy, bo tani, prosty i u nas znika w  jeden wieczór. Ze wszystkich zebranych tu książek najbardziej cenię PONIEDZIAŁKI BEZ MIĘS, inspiruje mnie WEGAŃSKA SPIŻARNIA i Kuchnia Kryszny.

lektury na jesień

Nie brakuje mi też czasu i chęci, żeby nadrobić czytelnicze zaległości. Opowiadania Margaret Atwood bardzo mi się podobały, a teraz zabieram się za to! Pamiętacie, jak w The Sims był kod na hajsik? Ja ostatnio musiałam taki kod wstukać w swój smartfon, by odzyskać życie. Był to kod pt. zablokuj Instagram i Pinterest po 30 minutach korzystania dziennie + odinstaluj Facebooka i czaty + nałóż blokadę od 22:00 do 8:00. Nagle jest czas na rozciąganie i na lekturę!

domek

Jedną z podstaw dobrego sapompoczucia w domu, jest jego częste wietrzenie. Chociaż kocham, jak jest ciepło, bardzo nie lubię śmierdzącego zaduchu. Spanie w przewietrzonej sypialni czy uchylenia okna w pracowni daje oddech! Pomaga też w pozbyciu się z mieszkania zapachu jedzenia i życia (w tym pieska). Wiadomo, wietrzenie nie zastępuje sprzątania, ale jest też przydatne w jeszcze jednej kwestii…

świeca wosk sojowy

Jesienią i zimą kocham otulać się zapachem! O ile latem pachną kwiaty, powietrze, życie, o tyle zimą i jesienią zapachów jest coraz mniej, lub coraz mniej przyjemnych dla mojego nosa. Obiecywałam już milion razy, że napiszę o domowym BHP związanym z zapachami i może faktycznie, będzie kiedyś o tym osobny tekst, dziś chcę zwrócić uwagę na kilka rzeczy, związanych z wyborem świec.


JAKIE ŚWIECE SĄ BEZPIECZNE W UŻYCIU, A JAKICH LEPIEJ UNIKAĆ?


Świece kupuję w różnych miejscach, ale zawsze zwracam uwagę na WOSK. Odpuszczam sobie pięknie opakowane świeczki z sieciówek, żadna ZARA HOME, H&M HOME, YANKEE CANDLE ani nic w tym stylu mnie nie może skusić. Dlaczego? Bo tego typu świece to głównie źródła światła, sztucznego aromatu i sadzy…

Ciężko jest kupić tanio dobrą świecę. Większość zrobiona jest na bazie parafiny, a ja jestem zdania, że parafina nie jest tego warta, żebym trzymała ją w swoim domu i często jej używała. Jest to odpad przemysłu związanego z ropą, a efekty spalania tego typu świec oddają do domowego powietrza m.in acetaldehyd, formaldehyd, toluen, benzen czy acroleinę. Częste palenie świec parafinowych może działać rakotwórczo.

Kiedyś dawno, dawno temu spotkałam w pociągu starszego pana, który całe życie przepracował przy produkcji zniczy. Bardzo przestrzegał mnie przed chodzeniem we Wszystkich Świętych po cmentarzu. Mówił, że świece i znicze są koszmarnym zanieczyszczaczem i trzeba się trzymać od nich z daleka. Jechaliśmy razem pociągiem ze Szczecina do Warszawy, mogłam mieć wtedy 18 lat. Pamiętam, jak opowiadał, że na grobach dawniej palono wiązki słomy. Wierzono, że tak uwolnione światło pozwala duszy wyjść z grobu i spotkać się z innymi duszami, jeśli i na ich grobach płonęły snopki. Nie wiem, ile jest prawdy w tej słowiańskiej legendzie, jego słowa przestrzegające mnie przed parafiną zapadły mi głęboko w pamięć.

Ja wybieram świece na wosku sojowym. Taka świeca pali się o 30%-50% dłużej od parafinowej, a wosk nie rozgrzewa się aż tak mocno. Jest wegański, nie ma dodatków, a jego spalanie jest znacznie bezpieczniejsze niż spalanie parafiny (ta oprócz potencjalnego działania rakotwórczego, może niekorzystnie wpływać na drogi oddechowe, powodować bóle głowy, zawroty głowy, krwawienia z nosa itp. przyjemności).

Jeśli chodzi o zapach, gustuję w świecach, które zawierają naturalne oleje eteryczne. Nigdy nie miałam przyjemniejszej świecy od Pecksniff’sa, którego widzicie na zdjęciu. Mam jednak zastrzeżenia co do wosku, a nie mam już etykiety. Sama świeca zawiera naturalne oleje eteryczne i knot pozbawiony ołowiu (tu niestety kolejna sztuczka – producent nie musi informować o dodatku ołowiu w knocie, a ten składnik jest bardzo toksyczny i bardzo często wykorzystywany).

W TK MAXX można kupić dużo dobrych świec w niezłych cenach i sensownie opisanych. Ja odkąd zwracam uwagę, kupuję różne marki, ale właśnie zwracam uwagę na rodzaj wosku, informację o knocie i najchętniej o zapachu. Jesienią przebierałam w zapachach cynamonu, dyniowego latte i innych boskościach, aż w końcu wróciłam do domu ze świecą w słoiku, która nazywa się VANILLA BLOSSOM i jest marki PURITY LAB. Ich świece nie zawierają wosku palmowego, wosku pszczelego, ale nie wiem jakiego pochodzenia jest zapach. Vanilla bloosom pachnie ciastem, ciepłem i otuleniem. Uwielbiam czarować zapachem dom, ale pamiętam, żeby wietrzyć! 

*słusznie zwróciłyście moją uwagę, że wietrzenie może być niebezpieczne w przypadku miast przyduszonych smogiem. To smutne, ale prawdziwe. Nie dotarłam w moim domatorskim bziku jeszcze do oczyszczaczy powietrza, ale pewnie w końcu będę musiała…

Moon Lights

Jest też oczywiście opcja ręcznie robionych świec prosto z Polski. Moon Lights są warte polecenia, podobnie jak Soyoosh. To świece zamknięte w małych słoiczkach, bazujące na sojowym wosku, mają bawełniane knoty i eteryczne olejki w środku. Nie pachną tak intensywnie, jak duże świece z TK MAXX, ale w całej tej ruletce są chyba najbezpieczniejsze.

Jeśli chcesz poczytać szczegółowo o świecach, przeczytaj TO.

A może same robicie swoje świece? Chętnie bym się nauczyła! Szukam rekomendacji gdzie kupić sojowy wosk, knoty i resztę!


Warto wspomnieć, że kadzidła, palo santo, szałwia czy ręcznie robione okadzacze też nie są najlepsze dla naszego zdrowia, jeśli palimy je w małym pomieszczeniu o słabej wentylacji i robimy to często. Dym z kadzideł potrafi być równie trujący, co dym z papierosów (za sprawą żywic jest nawet bardziej lepki). Kiedyś czytałam o badaniach, w których wykazywano, że tradycyjne rodziny w Azji, które używają kadzideł w praktykach religijnych (kilka razy dziennie lub non stop na ołtarzyku), wcale nie mają się najlepiej, jeśli chodzi o zdrowie płuc. Tradycja oczyszczania dymem z żywic i suszonych kwiatów, olejków i roślin ma sens, ale należy zawsze pamiętać, że powinien zostać zapach, a samo pomieszczenie trzeba wietrzyć, wcale nie ma być gęste od dymu. Jeśli ten temat Was interesuje, dajcie mi znać w komentarzach, a w osobnym tekście postaram się zebrać te dane razem.


dyfuzor ultradźwiękowy

Mimo że dyfuzor ultradźwiękowy nie jest tak klimatyczny, jak żywy ogień, w naszym domu używamy go codziennie. Zabieram go też na kręgi, by tam rozpylał swoją magię. Wbrew ostrzeżeniom, że dyfuzory mogą być słyszane przez zwierzęta i bardzo je drażnić, Luna nie wykazuje oznak zniecierpliwienia, często zalega w sypialni, gdzie dyfuzor jest odpalony przed snem i najwyraźniej nie ma na nią wpływu. Na człowieka ma o tyle, że nawilża powietrze i pomaga moderować nastrój.

Olejki można zmieniać – rozmarynowy do nauki i pracy, cytrusowy dla pobudzenia, a przed snem coś kwiatowego i kojącego. Ważne, by używać prawdziwych olejków eterycznych, a nie mieszanek zapachowych (te znów nie służą osiędbaniu i mogą być szkodliwe). Każdy olejek ma swoje właściwości, więc warto o nich poczytać przed zakupem. Ja najchętniej sprawdzam olejki na targach, bo kupując online, zdarzyło mi się naciąć i kupić coś nietrafionego. Nie zapomnę olejku z bazylii, który w mojej głowie miał pachnieć jak świeżo zrywane na pesto liście, a pachniał ziołowym lekiem. Fuj!

Nie zdziwi Was pewnie, jak powiem, że obecnie gustuję w cytrusach, ale przemycam też sosnę, cedr, cynamon i totalnie zakochałam się (ale kupię dopiero na krąg) w zapachu kakao!

Dyfuzor pozwala skorzystać w pełni z mocy olejków eterycznych (również przy przeziębieniu, choć ja wtedy wolę inhalować), ale warto trzymać go z dala od sprzętów elektronicznych (no cóż, powietrze robi się wilgotne), za to polubią go niektóre z roślin.

WIĘCEJ INFORMACJI O OLEJKACH I DYFUZORACH ZNAJDZISZ  TU:

Aromaterapia i olejki eteryczne, czyli o leczniczej mocy zapachu i osiędbaniu dla zmysłu powonienia.

kwiaty pomarańczowe

Warszawa

Kiedy za oknem ciemno, chłodno i mokro jest jeszcze jedna cudowna rzecz, która działa jak najlepszy mood booster!

lapka solna

Wiem, że lampy solne, niektórym kojarzą się z ezoteryką z lat 90. We mnie nie budzą takich skojarzeń. Przypisuje im się miliard zdrowotnych właściwości od redukcji objawów związanych z astmą przez podnoszenie poziomu energii aż po poprawę snu, odstresowanie i jeszcze inne cuda. Nie mam pojęcia ile w tym prawdy, zwłaszcza w takiej mikroskali – co innego grota solna, co innego lampka solna. Jest w niej jednak coś niesamowicie kojącego. Różowo-pomarańczowe światło, które rzuca, jest tak ciepłe i otulające, że stwarza wrażenie niesamowitej przytulności. Lubię przy niej drzemać i lubię, kiedy świeci wieczorem. Jestem przekonana, że jest w stanie oswoić nawet najbardziej ponure wnętrze.

polaroidy moonlab

Część z Was wie, że szukałam firmy, która drukuje fotoksiążki. Chociaż rok jeszcze się nie skończył, jesień nastroiła nas do oprawienia w ramy grafik i wywoływania zdjęć. Te w formie retro polaroidów są od Moonylab. Dzięki aplikacji można zamówić zdjęcia bezpośrednio ze swojego telefonu lub Instagrama w formie magnesów, wydruków lub fotoksiążeczki. Do 6.12.2019 z kodem blimsien10 macie -10% (kod nie jest afiliacyjny).

pan lis

A tu grafika, którą dostałam w prezencie od znanej i lubianej Pan Lis. Oh wait… coś wlazło w pierwszy plan!


Jestem ciekawa Waszych patentów na jesiennie otulenie i domowe hygge! Myślę też o podobnym wpisie ale osiędbaniowo – kosmetycznym. Chcecie?

Przypominam też, że WIĘCEJ wpisów, podcastów i fajnych rzeczy daję w podzięce za wsparcie na Patronite. Szczegóły tutaj:

baner

 

Author

11 komentarzy

  1. emiliateofila

    Też nie możemy powiesić w mieszkaniu hamaku, przykra sprawa.
    A czy gdzieś można przeczytać u Ciebie o tej kuracji przeciwgrzybiczej dla roślinki? Coś mi awokado kiepsko się czuje ostatnio i nie wiem, jak je wykurować. 🙁
    I tak, bardzo Cię proszę, napisz jeszcze o kadzeniu w mieszkaniu. O rozpylaniu zapachów i o wentylacji. Bardzo przyda mi się więcej wiedzy w ty zakresie, a wiem, że jesteś pewnym źródłem. (Pewnym nie w sensie, że jakimś, tylko pewnym, że sprawdzonym mur-beton).
    Pozdrówki i dzięki za jesienny update! 🙂

  2. Blum

    Tak, postaram się powołać na te źródła. Czy ja jestem źródłem na mur beton? Nie znam się na wszystkim i zawsze się znajdzie ktoś kto podesle kolejne informacje w komentarzu, ale to dobrze akurat!

    Na chłopski rozum – efekt spalania czegokolwiek nie jest przyjazny dla płuc niestety. Co prawda niektóre rośliny, żywice itp mają działanie bakteriobójcze (ale nie wszystkie działają na wszystko rzecz jasna), ale nadal – trzeba wietrzyć i nie przebywać bezpośrednio w dymie! No chyba, że mowa o wdychaniu palonej brzozy (zdaje się) na gronkowca (daje się?), ale to są metody, na których ja się nie znam i pisać o nich nie będę.

  3. Justyna, ale Ty mi otworzyłaś oczy tym świeczkowym wykładem, nigdy o tym nie pomyslałam, a własnie zastanawiałam się nad tymi bajecznymi zapachami z HM &Home! Szok. Dzięki za ten tekst. Co do lampki solnej, niech mówią co chcą ja też jestem pod wrażeniem ciepłego światła jakie rzuca na ściany. Milutko u Was. Duzo dobrej energii tej jesieni zyczę!

  4. Właśnie wczoraj dostałam w ramach prezentu, o którym krzyczyałam już baaaardzo długo, dyfuzor do olejków, o którym dowiedziałam się od Ciebie. Jaki to był dobry pomysł! Mam póki co maleńką kolekcję olejków, więc jeszcze nie szalałam, ale od wczoraj rozpylam u siebie mandarynkę i jest cudowna, dziękuję!

  5. Mam taką lampę solna w swojej sypialni, wiem, że tym działaniem pewnie ją niszczę, ale wieczorem wylewam na jej powierzchnię kilka kropli olejku eterycznego i chwile potem mam gotową aromaterapię 🙂 O świecach mam takie samo zdanie, unikam parafiny. Szkoda, że świece z wosku pszczelego są takie drogie… Jak one pięknie pachną (takim spokojem…)

  6. Właśnie ostatnio zastanawiałam się nad tym, jaki wpływ na moje zdrowie mają te kadzidła, które regularnie odpalam w mieszkaniu… Interesuje mnie temat, chętnie poczytałabym o tym więcej! Dzięki Tobie myślę tez intensywnie nad dyfuzorem i lampką solną, jako domatorka koniecznie muszę mieć u siebie na maksa przytulnie 😉 Dzięki za inspiracje <3

  7. Hej. Czytałam, że te nawilżacze ultradźwiękowe mocno podgrzewają olejki przez co tracą właściwości zdrowotne a zostaje tylko zapach 🙂

  8. Blum

    W ustawieniach telefonu da się nałożyć limit 😉

  9. Kaja Nowakowska

    Uwielbiam kuchnie kryszny i te pomarańczowe , duże dania jarskie…to jedne z moich najstarszych książek wege i mam do nich mega sentyment. Poniedziałki bez mięs przeszły bez większego entuzjazmu ale ok. Świece i kadzidła robię sama i już chyba nie potrafiłabym się zmusić do kupienia. Chyba że od kogoś kogo dobrze znam i ufam. co do olejków…bazyliowy, nawet dobrej jakości pachnie jak apteka;) albo się go lubi albo nie:d tak samo jest z imbirowym albo aksamitkowym. To chyba zapachy dla niewielu. Ja osobiście bazyliowego nie znoszę, imbirowy toleruję w mieszankach a aksamitkowy i wetiwerowy kocham totalnie:) i uwielbiam solne świeczniki!,<3

Dodaj komentarz