OLYMPUS DIGITAL CAMERA Processed with VSCO with f2 preset

O taką pielęgnację walczyłam! Niby wszystkie wiemy, że to, jak żyjemy, ma gigantyczny wpływ na nasz wygląd, że piękno bierze się z wnętrza, że ważna jest dieta, ruch, sen i poziom stresu. W praktyce jednak wciąż bywa ciężko wdrożyć to w życie. Jestem wielką orędowniczką ajurwedy i wreszcie natknęłam się na kogoś, kto do pielęgnacji podchodzi holistycznie, a kosmetyki uważa jedynie za kropkę nad „i”. Patrycja, założycielka marki CHIC CHIQ robi wspaniałe, ajurwedyjskie maski do twarzy, a do tego prowadzi bloga o pielęgnacji, która jest integralną częścią dbania o ciało. 


Mówiłyście, że chcecie słuchać o patentach na osiędbanie, więc przepytałam Patrycję pod tym kątem. Zanim jednak przeczytacie jej odpowiedzi, posłuchajcie chwilę o kosmetykach, które tworzy. Muszę przyznać, że czułam się onieśmielona wyborem, bo choć najwięcej mam cech doszy vata, moje zaczerwienione policzki wskazują na pitę, ale skórę mam grubą, chłodną i dość tłustą, jak rasowa kapha. Na szczęście Patrycja zadała mi kilka pytań i na podstawie odpowiedzi uznała, że najodpowiedniejszą maską dla mnie będzie de la Mer. De la Mer na ożywiać zmęczoną skórę, działać przeciwstarzeniowo, wspomóc nawilżenie i dodać blasku. Nie zgadniecie, jak bardzo się zdziwiłam, kiedy po pierwszej aplikacji, skóra faktycznie jaśniała! Maska pięknie pachnie, a jej konsystencja na twarzy to coś pomiędzy glinką a typowo algową maską. Dwie małe saszetki zawierały Soiree i la Noce. O ile ostatniej nie udało mi się jeszcze przetestować, o tyle Soiree, którą ratowałam się przed wieczornym wyjściem, nie zadziałała na moją skórę tak spektakularnie, jak de la Mer. Jestem bardzo ciekawa la Noce, która ma wyrównywać koloryt skóry, oczyszczać ją i nawilżać. Brzmi jak coś, czego moja skóra bardzo potrzebuje po lecie pełnym słońca (nie używam filtra UV na twarz i chyba nigdy się nie przekonam). Maski pakowane po 8 gramów są zamknięte w saszetkach, a pełnowymiarowe 100 ml jest zamknięte w puszce i bambusowym opakowaniu (które pokochałam od pierwszego wrażenia i jestem pewna, że będę je twórczo wykorzystywać nawet po zużyciu maski). Tyle o samych produktach. Patrycja ma jednak sporą wiedzę w zakresie ajurwedy i pielęgnacji, dlatego bardzo gorąco, polecam Wam lekturę jej firmowego bloga!

ajurweda


Jak  ajurwedyczną widzę o doszach możemy przełożyć na język pielęgnacji i dbania o urodę?

Ajurweda wymienia 3 dosze (energie), które rządzą naszym ciałem, umysłem, ale też i wszystkim, co nas otacza. Konkretny klimat, pogoda, pora roku czy posiłek, również reprezentuje ajurwedyjską doszę. Są to: Vata, Pitta i Kapha. Każda dosza charakteryzuje się inną budową fizyczną i charakterem. Co za tym idzie, różne typy skóry są reprezentowane przez różne kombinacje dosz. Możemy mieć dominującą energię Pitta, ale też i dużą dawkę Vata dosza, czy też być Vatą, ale z tendencjami w stronę Pitty. Dzięki poznaniu swojej unikalnej mieszanki energii możemy właściwie dobrać najkorzystniejszy sposób pielęgnacji skóry i włosów.

Pielęgnację zawsze należy połączyć z właściwym odżywianiem, ponieważ Ajurweda wierzy, że wszystko zaczyna się w systemie trawiennym; dobre trawienie równa się zdrowa skóra. Rozpoznając już swoją dominującą doszę (lub więcej niż jedną) możemy dobrać właściwe składniki i produkty kosmetyczne, które będą miały większą szansę zadziałać na naszą skórę.

Przykładowo skóra typu Vata charakteryzuje się skórą cienką i przesuszoną, kiedy jest w nierównowadze, do tego jest skórą zimną, dlatego też warto ją nawadniać i nawilżać (zarówno od wewnątrz, jak i od środka) i oleje takie jak sezamowy bardzo sprzyja Vacie ze względu na swoje rozgrzewające właściwości.

Skóry z dominującą doszą Kapha charakteryzuje się skórą grubą i przetłuszczającą się, z tendencją do powstawania trądziku, jeśli jest w nierównowadze, dlatego skóra ta może spokojnie używać glinek i dobrze dobranych olejów roślinnych (np. słonecznikowy), które będą pacyfikować skórę.

Jak zaczeła się historia z CHIC CHIQ? Opowiesz trochę o kulisach powstania marki?

CHIC CHIQ tak naprawdę zrodziło się bardzo dawno temu, kiedy mieszkałam w Azji. Kiedy przeprowadziłam się do Hongkongu, ze względu na ciepły klimat z dużą wilgotność powietrza, nie mogłam opanować swojej skóry i włosów. Pielęgnacja skóry, którą stosowałam, mieszkając w Europie, nie działała, tak samo moja dieta uległa zmianie. Moje ciało wariowało. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że moja Pitta dosza została rozbudzona, przebywając w otoczeniu Pitta (zarówno klimat, jak i styl pracy w mieście takim jak Hongkong). Wtedy kilka koleżanek z pracy pochodzących z Indii podzieliło się ze mną ich sposobami na pielęgnację włosów i skóry, które ich mamy i babcie stosowały od lat.

Tak rozpoczęła się moja przygoda z Ajurwedą, która zaowocowała zmianą stylu życia, pielęgnacją skóry i włosów oraz własnych eksperymentów i tworzenia własnych kosmetyków domowych. Kilka lat później poznałam mojego męża, z którym podzieliłam się moją pasją i pomysłem na stworzenie platformy, gdzie mogę dzielić się z ludźmi ajurwedyjskimi sposobami na dbanie o urodę, które jest połączone z pielęgnacją skóry i włosów, ale też wiąże się z odpowiednim jedzeniem, ćwiczeniami, medytacją itd.

Tak powstała pierwsza linia kosmetyków — maseczki w formie proszku. Wybraliśmy taką formę maseczek, ponieważ maseczka sproszkowana jest jednym z najstarszych znanych kosmetyków na świecie, a w Ajurwedzie nosząc nazwę „ubtan”, jest stosowana do dzisiaj. Co więcej, jest to świeży produkt, którego składniki aktywujemy sami poprzez dodanie wody.

Dlatego rozpoczynając swoją przygodę z pielęgnacją urody w CHIC CHIQ, zaczynamy od maseczki w proszku – pierwszego kosmetyku znanego na świecie. Zadbaliśmy również o zapachy w naszych maseczkach. Tradycyjne kosmetyki ajurwedyjskie nie pachną za ładnie, są to ciężkie, ziołowe, gorzkie zapachy, które nie każdy może lubić. Ważne było dla nas to, aby zaspokoić też zmysł węchu i dzięki temu nie „cierpieć” i odliczać sekundy do ściągnięcia maseczki, a zrelaksować się.

Jak wygląda Twoja rutyna pielęgnacyjna? Jakie są punkty, których nigdy nie opuszczasz?

Moja codzienne pielęgnacja poranna i wieczorna są bardzo podobne, jednak do wieczornej dochodzi kilka elementów.
Rano po obudzeniu się, ochlapuję kilka razy wodą twarz, dla pobudzenia krążenia, a następnie przemywam ją moją domową mieszanką DIY: mąka z ciecierzycy + neem, następnie spryskuję twarz wodą różaną i na wilgotną twarz nakładam mieszankę olejową, którą traktuję jako serum, na bazie oleju z jojoba. Przed wyjściem z domu nakładam krem z filtrem.
Jeśli chodzi o wieczór, do pielęgnacji raz w tygodniu dochodzi oczyszczanie peelingiem cukier + ciecierzyca, oraz maseczka do twarzy, którą dobieram w zależności od potrzeb skóry w danym dniu, zazwyczaj w ciepłe dni wybieram maseczkę na bazie kurkumy lub glinki, a w okresie zimowym bardziej nawilżające. Często dochodzi do tego cały masaż ciała olejem (w ajurwedzie nazywanym abhyanga). Wierzę w masaże i ich pozytywny wpływ na naszą skórę, ale też i samopoczucie. Czas wieczorny (w Ajurwedzie jest to czas Kapha) jest idealny na czas dla siebie i pielęgnację ciała, dlatego staram się go wykorzystać do maksimum.
Zdecydowanie nie opuściłabym nigdy wieczornego oczyszczania twarzy po całym dniu i nałożeniu oleju na noc. To moje osobiste „must have”.

Czym dla Ciebie jest osiędbanie i jak praktykujesz je w swojej codzienności?

Osiędbanie dla mnie jest wszystkim, co robimy dla siebie — taki „mój czas”. Mogą to być proste rzeczy jak wyjście na chwilę na spacer, gdzie potrzebuję resetu i muszę naładować baterie. Jest to czas wieczorem spędzony z książką i maseczką na twarzy, jest to herbata z przyjaciółką, albo bez siedząc w kawiarence i patrząc na przechodzących ludzi. Są to podróże nawet te małe wypady na weekend „w naturę”, to joga, albo zumba, a czasami chodzenie boso po trawie. Rozmowa z mężem wieczorem i opowiadanie o tym, co stało się w ciągu dnia albo oglądnięcie filmu razem. To wszystko składa się dla mnie na moje osobiste „osiędbanie”, które dodaje mi energii do działania i na te dni, gdzie jest mniej czasu na zadbanie o siebie. Jestem mamą niespełna dwu latki i łatwo jest „zapomnieć o sobie”. Dlatego takie małe elementy są istotne, dobrym sposobem jest, jeśli to możliwe wstanie rano wcześniej przed wszystkimi i na spokojnie przygotować się do nadchodzącego dnia.

Dlaczego używanie naturalnych składników w kosmetykach jest dla Ciebie takie ważne?

Dużo w tej chwili dzieje się w świecie pielęgnacji ciała, jest też już innowacji technologicznych. Wielkie koncerny prześcigają się, kto wymyśli „lepszy” sposób na zatrzymanie, usunięcie zmarszczek itd. Jednak ja uważam, że lepiej jednak zwolnić i powrócić do źródeł pielęgnacji – czyli bardziej naturalnych składników takich jak zioła, kwiaty, glinki, które są używane od tysiąca lat w pielęgnacji. Uważam, że czasami nie ma co przesadzać, nasze ciało, jeśli zaczniemy go słuchać, może nam bardzo dużo powiedzieć, czego potrzebuje. Naturalne kosmetyki są świetną i zdrowszą opcją zapobiegawczą. Czuję się lepiej, nakładając kosmetyk na twarz czy włosy, który wykorzystuje więcej naturalniejszych składników, niż ten napchany wyłącznie chemicznymi odpowiednikami.

Jak dbasz o zdrowie swojej skóry poprzez odżywianie?

Odżywianie według ajurwedy zaczyna się już na naszym języku. Dlatego ważne jest dbanie, aby pozbyć się rano wszelkich toksyn z naszej buzi, dzięki temu lepiej będziemy mogli czuć smaki potraw. Dlatego dzień zaczynam od płukania ust olejem sezamowym lub kokosowym, a następnie przepłukanie ust ciepłą wodą.
Dla mnie ważne jest spożycie lekkiego śniadania rano, najczęściej jest to granola z ciepłym mlekiem owsianym i dodaniem masła orzechowego. Dużą uwagę przywiązuję do lunchu, ma być syty i dać dużo energii na resztę dnia. Istotne jest niejedzenie ciężkich posiłków wieczorem, które mają zły wpływ na trawienie, co możemy szybko zauważyć na naszej twarzy następnego dnia. Oczywiście zdarza mi się zjeść np. ciasto czekoladowe wtedy, kiedy nie powinnam : ), ale co jest istotne to równowaga, wszystkiego po trochu.

Od których produktów Twojej marki najlepiej zacząć przygodę z pielęgnacją w ajurwedyjskim stylu?

W tej chwili posiadamy 5 maseczek w proszku na bazie alg z ziołami, kwiatami, spiruliną itd. Przygodę z pielęgnacją zainspirowaną ajurwedą jest bardzo dobrze zacząć od maseczki sproszkowanej. Myślę, że zmieszanie samemu i nałożenie takiej świeżej maseczki będzie fajnym pierwszym krokiem w ajurwedyjską pielęgnację, kto wie, może później sami zaczniecie tworzyć swoje własne domowe kosmetyki.


Mogłaś przeczytać ten artykuł dzięki wsparciu moich cudownych Patronek. Jeśli masz ochotę na więcej wartościowych treści, wysłuchanie podcastów i maile ode mnie do Ciebie zostań moją Matronką-Redaktorką i prześlij mi miłość o ♥ TU ♥

Author

Dodaj komentarz