Przyglądam się różnym wielorazowym gadżetom w duchu zero waste, które mają pomóc nam nie kupować wody w plastiku. Jeśli jednak czytałaś mój wpis o rozsądnym zero waste, wiesz, że ciężko mnie namówić na coś, czego nie potrzebuję.Korzystam od dwóch lat z butelki termicznej, bo lubię pić ciepłą wodę. W zimie noszę w niej napar z imbiru albo herbatę. Latem lekko ciepłą wodę (albo zimny napój wyskokowy, żeby być bliżej prawdy ;). Co jakiś czas piszą do mnie firmy, które produkują butelki z filtrami, dzbanki filtrujące, filtry z węgla i inne tego typu wynalazki. W sposób oczywisty jestem w ich targecie: lubię piękne rzeczy i jestem eko (cokolwiek to znaczy).

Z pełną świadomością odrzucam oferty tego typu, choć byłyby to dla mnie łatwe pieniądze. Robię to dlatego, że zwyczajnie sama nie używam takich butelek i uważam, że po prostu są niepotrzebne (mowa o butelkach z filtrami). Jedyna współpraca, której nie podjęłam, a żałuję, dotyczyła filtra montowanego w baterii prysznicowej — miękka woda sprawia, że włosy i skóra są po prostu boskie!

julia-zolotova-784840-unsplash

W NASZYM DOMU NIE FILTRUJEMY WODY.

Po prostu nie ma takiej potrzeby! W Polsce etyczniej, ekologiczniej i zdrowiej jest pić kranówkę. Wyjątek stanowią te momenty, kiedy chcemy się napić wody gazowanej (a robimy to na tyle rzadko, że nie ma sensu kupować syfonu) lub zawierającej minerały.

DLACZEGO PIJEMY KRANÓWKĘ?

 

Cena jedna butelki wody ze sklepu jest równa cenie ponad 250 butelek wody z kranu.

Kranówkę można pić bez przegotowania, bo w Polsce jest ona czysta bakteriologicznie (wyjątkiem może być woda z niekontrolowanych, własnych studni). Gotowanie zabija mikroorganizmy, które i tak wcześniej są usuwane, nie ma więc różnicy czy nalejesz sobie wody prosto do szklanki, czy zaparzysz herbatę.

Kamień nie jest zły! Ok, osadza się na dnie czajnika (gotowanie zmiękcza wodę), twarda woda bywa nieprzyjemna dla skóry i włosów, ale ten kamień to minerały i biopierwiastki, takie jak magnez i wapń. Nie ma powodu zmniejszać ich zwartości w wodzie, którą pijemy. Mitem jest też, że kamień w wodzie spowoduje kamienie nerkowe. Kamienie w ciele to po prostu złogi nierozpuszczonych szczawianów, moczanów, fosforanów itp.

Przez chwilę panowała też opinia, że woda w polskich wodociągach może być w porządku, ale jeśli rury są w złym stanie, to i tak może być ona niezdatna do picia. Wodociągi obalają ten mit, woda w Polsce jest zdatna do picia niezależnie od stanu rur.

Jedyną kontrowersją pozostaje chlorowanie wody. Co prawda chlor dodawany jest w określonych normach (ale z różnymi normami jest tak, że często są wzięte z czapy, stąd moja wątpliwość) i niezbędny dla bezpieczeństwa kraniczanki, ale może być niesmaczny lub brzydko pachnieć. Niektóre (ale nie wszystkie) filtry usuwają z wody chlor, nie usuwają za to żadnych zanieczyszczeń, bo takich w polskiej wodzie po prostu nie ma. Nie tylko obowiązują nas normy UE, ale te w Polsce bywają nawet bardziej wyśrubowane (wg krakowskich wodociągów).

No i na koniec — filtry to jednak nadal przedmiot konsumpcji (jak widzisz niepotrzebnej). Trzeba je potem wyrzucić, zastąpić nowymi, kosztują, muszą być jakoś utylizowane i ktoś je musi produkować. Dlatego uznaliśmy, że my nie potrzebujemy ich w naszym życiu, a ja nie czułabym się w porządku, wychwalając ich zalety. Pijemy warszawską kranówkę od ponad dwóch lat, wcześniej przez lata piłam kranówkę w Krakowie i nigdy nie zdarzyło się, żeby mi zaszkodziła.


Chcesz więcej? Dołącz do wspierających na Patronite i ciesz się podcastem Rurki z Kremem oraz ekskluzywnymi treściami na tym blogu:

baner

Author

10 komentarzy

  1. Ja też piję głównie kranówkę gdańską (chyba, że chcę bąbelki 😉 ), ale co jakiś czas wraca do mnie temat fluoryzacji wody. Nigdy nie zbadałam dokładnie tematu, ale słyszałam, opinie, że to nie jest zdrowe. Co o tym myślisz?

  2. Mnie właśnie zastanawiał ten kamień! Bo jak do innych rzeczy się nie potrzebuję przyczepiać tak tu miałam wątpliwości…

  3. Ja od niedawna pije kranówkę głównie z cytryną w piersiówce (kupowana przez allegro i określona jako bidon). I kompletnie nie widzę różnicy, butelkę tylko wtedy gdy chce bąbelki 😉

  4. Blum

    Kamień to minerały i jest dobry dla nas 🙂 Kamienie w nerkach to zaburzenie metabolizmu nie związane z twardą wodą 🙂

  5. W USA kranówka jest podawana za free w restauracjach i nikt nie ma z tym problemu, a w porównaniu z warszawska kranówa wali chlorem na kilometr:). Ja od zawsze piłam kranówkę, dopóki nie związałam się ze swoim mężem, który był wychowany na butelkowanej. Całe szczęście udało mi się go przekonać do rezygnacji z kupowania wody (do szału mnie doprowadziły śmieci i bezsensowne wydawanie pieniędzy) i teraz Muszynianka to taki mały rarytas, który się pije od święta. Chociaż przyznam ze co raz częściej zauważam, ze już nawet mi mineralnej wody specjalnie nie brakuje, kranówka najlepsza!

  6. Też jestem w drużynie kranówki, choć teraz w ciązy smakuje mi muszynianka i wszstko co ma gaz i bąbelki, a twarda woda jest znacznie zdrowsza od tej miękkiej, nie ma co demonizować kamienia

  7. Blum

    My też kupujemy muszyniankę jak nam się zachciewa bąbli. Szkoda, że nie jest w szkle!

  8. Ja już systematycznie od 9 lat używam szungitu do filtrowania kranówki. Sprawdza się rewelacyjnie, jest tani jak barszcz. A co najważniejsze woda jest pn nim naprawdę o nieboooo lepsza.

  9. W Polsce zawsze piłam wodę prosto z kranu i nigdy nie kupowałam wody butelkowanej. Niestety w rejonie Anglii w którym teraz mieszkam woda z kranu jest po prostu obrzydliwa. Nie dość że cuchnie, to zostawia paskudny posmak w ustach. Zdecydowaliśmy się więc na filtrowanie bo to jedyny sposób by była zdatna do picia. Ale nawet i to często nie do końca pomaga więc mało jej pijemy „surowej” bez gotowania. W naszym domu używa się wody mniej niż sugeruje producent filtrów to i je rzadziej wymieniamy, ale jednak śmieci powstają…
    Do dziś nie wiedziałam że istnieje coś takiego jak szungit i muszę się temu bliżej przyjrzeć, może to będzie odpowiedź na zmianę tej kranówki w zdatną do picia. Naprawdę nie wiem co z tą wodą jest tu nie tak, ale pić jej nie umiem ani ja. ani mój mąż, ani absolutnie żaden z naszych znajomych… Piłam z niejednej rzeki, źródła i kranu w Polsce i nigdy nigdzie nie zdarzyła mi się tak paskudna woda. O dziwo gdy byliśmy na wycieczce w Walii woda z kranu miała jakość i smak jak w Polsce, a u nas 3 godziny drogi na północny zachód jest okropna :(((

Dodaj komentarz