15826775_10102813657410048_4287720963213752672_n

Jeśli jesteście ze mną długo, wiecie jakiego bzika miałam zawsze na punkcie planowania i wyznaczania celów do zrealizowania w każdym nadchodzącym roku. Zeszły był przełomowy, bo jedynym celem było wyłączyć wreszcie myślenie i przesadne analizowanie, a skupienie się na czuciu, słuchaniu intuicji i podążanie taką drogą, co roboczo nazwałam dla siebie „ścieżką serca”. Chcę podzielić się z Tobą jak zmieniło się moje życie, w tym pomysł na planowanie sztywnych struktur.

Już widzę jak wszystkie panie od planowania swojego czasu, kołcze i menago z kalendarzem pod pachą niepokojąco kukają na moje teorie, a na czole pulsuje im żyłka. No cóż… uznałam, że będę żywym organizmem, na którym będę eksperymentować. Pogodziłam się, że efekty eksperymentu mogą nie być powalające i dałam sobie jeden cały, pełny rok na wypróbowanie mojej nowej drogi. Od tamtego czasu nie planuję, nie jestem get it girl, nie wymyślam dużych celów i nie rozbijam na mniejsze kroczki tak jak dotychczas. Oczywiście na początku byłam przerażona, bo wydawało mi się, że jak przestanę to robić, to świat się zawali, ja zgnuśnieję i nie znając miejsca przeznaczenia, będę dryfować bez celu. Ale stało się całkiem inaczej!

1 Nie znając miejsca przeznaczenia, przestałam napinać się na efekt, a zaczęłam cieszyć się podróżą. Każdy dzień, każdy projekt, każde osiągnięcie, wszystko czego się uczę nie jest już stratą czasu, albo niepowodzeniem. Nie chcę pierścionka zaręczynowego na palcu przed trzydziestką, nie chcę awansu, nie planuję kupna mieszkania, a nawet nie zakładam kwoty, którą chcę zarabiać będąc na swoim. Nauczyłam się tego od Rulo, że uwalniając się od oczekiwań, ale nastawiając na wdzięczność, cieszy mnie naprawdę niemal wszystko, rzeczy idą jak z płatka. Rozumiem też pewne upośledzenie w planowaniu, bo mając ograniczoną wiedzę i świadomość, bazując na informacjach, które mam teraz wymyślam swój perfekcyjny scenariusz, do którego dążę. Złoszczę się gdy nie udaje mi się do niego doskoczyć. Martwię się konkurencją. A jak już mam to, czego pragnęłam, okazuje się, że nie jest takie różowe i świecące jak mi się wydawało, że będzie. Więc co robię? Wyznaczam kolejny cel. Tak było do tej pory. Teraz, kiedy uwolniłam głowę od sztywnych założeń, nabrałam elastyczności i wchodzę w projekty, relacje i sytuacje z wielką ciekawością i bez namysłu „a po co?”. To sprawia, że dostaję bardzo dużo satysfakcji z miejsc, w które normalnie bym nie polazła, bo móżdżek mówił, że to nie ma sensu.

2 Nie jestem zmotywowana. Jestem zainspirowana. To wielka różnica. Nie ukrywam, że żeby przejść z planowania na płynięcie z nurtem i łapanie fali, trzeba wykonać pewną pracę wewnętrzną. Ja od kilu lat dość intensywnie pracuję ze sobą samą, więc to był proces, a nie wyrzucenie terminarza przez okno.  Motywację postrzegam jako coś zewnętrznego. Jakby obwiązać się sznurem w pasie i dać się ciągnąć do przodu. Inspirację rozumiem jako silny podmuch wiatru w plecy. Korci Cię, żeby coś zrobić, biegniesz do przodu, ale nie bo tam się kryje jakiś profit, ale bo cieszy Cię robienie. Jarasz się procesem. W tym stanie, w stanie inspiracji tworzenie jest przyjemnością. Budzę się rano i od razu nabieram syndromu niespokojnych stóp, dosłownie przebieram nogami, żeby zabrać się za pisanie, czytanie, śniadanie, za dogrywanie spraw. Inspiracja jest wielką siłą!

3 Wszystko powyższe nie oznacza, że jestem głupią złotą rybką, co beztrosko macha ogonkiem. Mam kalendarz i względną orientację w materii, która mnie otacza. Mam swoje mechanizmy. Mam harmonogram spraw zawodowych. Mam wgląd w swoje konto w banku. Wiem co powinnam zrobić, ale pozwalam sobie na elastyczność, a nawet totalną zmianę planów. Nie mam też już celów na przyszłość. Co zamiast tego?

INTENCJA IS A QUEEN

Intencja to myśl, zamysł, zamiar. Dla mnie to energia, która kreuje przestrzeń dla danej sytuacji. Rozpoczynając dzień zaczynam go od intencji. Dzisiejszy zaczęłam z intencją sprawnej, szybkiej i wydajnej pracy, która da mi pieniądze, ale będzie również pomocna i wartościowa dla ludzi, dla których ją wykonuję. Pisząc tego posta miałam intencję, żeby zainspirować Cię do pracy z intencjami. Na ten rok nie mam żadnego celu, bo postanowiłam kontynuować ścieżkę serca. Mam za to intencję, żeby tworzyć wartościowe i głębokie relacje z ludźmi, skupić się na swojej twórczości i podróżować. W mojej najważniejszej w tej chwili relacji, mam intencję widzieć człowieka takim jaki on jest, nie naciskać go, być osobno i mimo to być zachwycona. Karmić i być karmioną. To jak widzisz nie są sztywne koncepcje, ale są BARDZO pomocne. Idąc na rozmowę kwalifikacyjną zamiast spinać pośladki, możesz pomyśleć „moją intencją jest robienie dobrej roboty, dla ludzi, którzy chcą żeby ją dla nich wykonać. Wiem, że możemy sobie wiele dać i jeśli oni szukają mnie, a ja ich, to wspaniale”. Paradoksalnie rozluźnienie umysłu, który ciągle kombinuje i naciska na wkładanie wszystkiego do ciasnych pudełek, daje przestrzeń i przepływ energii, ludzi i zdarzeń, który sprawia, że nie toniesz. Dla mnie to działa!

A ponieważ jestem ostatnio na bardzo wysokiej fali, niezmiernie cieszę się życiem i czuję, że jestem bardzo zadbana w każdej materii, będę mieć dla Ciebie dużo dobra! Po pierwsze, żeby być zainspirowaną i chcieć działać, nie wolno jechać na oparach paliwa! Trzeba najpierw o siebie zadbać. Jak? Nad tym będziemy pracować na ZLOT 2017. Napisałam też MAŁY ZESZYT OSIĘDBANIA, w którym podaję Ci najlepsze pomysły jak zauważyć gdzie przecieka Ci bak, jak się sobą zaopiekować i czym jest osiędbanie dla innych kobiet. Mam nadzieję, że pomoże Ci wrócić do równowagi, zaopiekować się sobą i ruszyć z prędkością rakiety kosmicznej w kierunku Twoich marzeń. Taka była moja intencja 🙂 Będziesz mogła go kupić pod koniec stycznia.

Gdybyś potrzebowała wsparcia, szukała formy dla swoich artystycznych, zawodowych lub innych przedsięwzięć, wiedz, że GRL PWR to nie jakieś trele morele. Mamy swój GANG, bo w kupie siła. Wiadomka. Pracuję nad tym, żeby się tam działo i żebyś mogła dostać tam zarówno inspirację jak i wsparcie.

Ucieszysz się też pewnie jak powiem Ci, że mam tyle energii, by wreszcie przyrządzać dla Ciebie rurki nadziane kremem dziewczyńskich inspiracji. Wierzę w siłę kobiet bardziej niż kiedykolwiek i wiem, że mamy moc. Dlatego mój bezpłatny newsletter RURKI Z KREMEM będzie i Ciebie utwierdzał a przekonaniu, że MOŻESZ.

OSTATNIA SPRAWA. Może masz ochotę na mały rytuał na początek roku? Wybierz jakąś intencję na ten rok, pobądź ze sobą, zobacz co gra Ci w duszy, jak ją nakarmić, czego Ci potrzeba? Intencję, nie cel! Niech ten ceremoniał będzie spokojny, pachnący, przepełniony muzyką, którą lubisz. Może chciałabyś założyć sobie zeszyt intencji? A może pomyśl o tym roku, jak o książce która ma 12 rozdziałów. Będą zwroty akcji, nauka, dramaty, radości. Będzie pięknie, ale czasem i trudno. Wszystko to jest potrzebne. Od siebie chcę za Reginą Spektor przypomnieć TO TY JESTEŚ BOHATERKĄ TEJ HISTORII, NIE POTRZEBUJESZ BYĆ URATOWANA. Ja napisałam sobie to na moim naszyjniku – amulecie. Bardzo osobistym, który towarzyszy mi i dodaje wiary, że zawsze jestem w stanie sprostać, nawet jak jest ciężko, nie jestem bezradna. Może chciałabyś na swoim napisać całkiem coś innego? Możesz to zrobić. KAVO personalizuje biżuterię i cokolwiek wyśpiewa Ci podczas rytuału Twoje serce, możesz sobie napisać na pierścionku, bransoletce czy naszyjniku. Niech towarzyszy Ci cały rok, a nawet dłużej! Oby 2017 był dla Ciebie piękny, karmiący, inspirujący! Niech to będzie pasjonujące 12 rozdziałów!

P.S Wiesz, że myślałam, że Regina Spektor jest rodzajem zagranicznej Ireny Santor? Dopiero niedawno jarnęłam się, że to całkiem młoda laseczka! Silly me.

P.S2 Zdjęcie Marek Petraszek popełnił. Jak zwykle. Zajawka.

Author

9 Comments

  1. Dzięki Blum za wszystko co robisz. Dajesz dobrego kopa i motywacji do akcji.! Chce w tym roku zaopiekować się sama sobą. Ustawiłam na tapetę tefelonu zdjęcie mnie jako małej dziewczynki, super słodkiej i codziennie gdy na ni patrzę to wiem ze chce dla niej wszystko co wyjątkowe i najlepsze. Buziaki

  2. Bluza/kurtka/katana wymiata!

    Pomysł z 12 rozdziałami jest spoko, chyba sobie założę specjalny zeszycik na ten cel, albo nie wiem, jakieś podsumowanie w standardowym dzienniku.

  3. Ja brak oczekiwań zaczęłam stosować w stosunku do ludzi. Od tego czasu nie mam problemu z ich innym zdaniem,sposobem na życiem i zachowaniem. KasiaJ

  4. Blum

    KasiaJ – ja też! Miłość, przyjaźń i relacje z rodzicami są teraz całkiem inne.

  5. Przeczytałam ten post z rana, przed zajęciami na uczelni.. Oj, dostałam mocnego kopa w tyłek i to bardzo motywującego! Dziękuję Blum, za inspirację!

  6. Blimsien – jeszcze tylko trzeba przekonać swoich (moich) rodziców do tej pozycji względem dzieci i będzie idealnie 🙂 KasiaJ

  7. Hej! Niespełna kilka dni temu wpadłam tutaj po raz pierwszy. Badam, czytam i przecieram oczy ze zdziwienia, że wreszcie znalazłam TO miejsce. Super.
    Mam pytanie dotyczące zlotu: czy w tym roku planujesz podobne przedsięwzięcie? Nawet nie wiecie jak smutno, że spóźniłam się tutaj o tydzień! Prześledziłam plan krakowskich wydarzeń i zdecydowanie nie chciałabym żeby ominęły mnie w przyszłości.

    Dziękuję, dziękuję. Będę tu bardzo często.
    K.

  8. Blum

    Kasiu – Zlot jest organizowany co roku, w tym już się odbył więc następny raczej w styczniu.

    Co do czytania to zapraszam do lektury, zdecydowanie. Wejdź też w zakładkę GIRL GANG (pasek na górze) i dołącz do nas a zobaczysz ile innych fajnych rzeczy robię z dziewczynami.

    Co do spotkań krakowskich zamierzam wznowić podwieczorki dziewczyńskie, więc będzie okazja posiedzieć w kręgu 🙂

  9. Pingback: Styczniowe znaleziska z sieci | ekopozytywna

Dodaj komentarz