47249476_270631863636801_7749562513267621888_n
fot. Marta Moosiatko Streng

Bywały lata, kiedy autentycznie nie chciałam dostać żadnego prezentu. Prezenty związane z jakąś okazją są kłopotliwe, mogą być nietrafione, mamy i tak za dużo rzeczy, trzeba coś kupić, bo wypada, a nie bo właśnie patrzysz na przedmiot i do głowy przychodzi Ci ta konkretna osoba. Przez cały 2018 pisałam dla Was o różnych praktykach osiędbaniowych, przeprowadziłam wiele rozmów ze specjalistami i zgłębiłam wiele technik. Niektóre z nich mogą być ubogacone różnymi akcesoriami. Pozwólcie, że nie będę prawić morałów o tym, co jest najważniejsze podczas świąt. Wiem, że jeśli to czytasz, konsumujesz mądrze, jesteś wrażliwa i czuła na świat, więc oczywistości sobie daruję. W tym roku przygotowałam listę prezentów, które być może sama będziesz chciała dostać, a może masz bliźniaczą siostrę, mamę lub przyjaciółkę, którą coś z tej listy ucieszy? Produkty, które wybrałam uzupełniają się z tym, o czym pisałam tu cały rok.

Prezenty wybierałam w 100% sama. Nie ma tu produktu, który by mnie osobiście nie zachwycił, którego nie mam lub nie chciałabym mieć. Artykuł powstał w wyniku głosowania, w którym powiedziałyście, że chcecie zobaczyć moją selekcję. Wybierałam dla Was (i dla siebie!) produkty polskie, dotyczące osiędbania, produkty z małych firm, produkty piękne, użyteczne i związane z tym, o czym piszę dla Was na blimsien. Na moim Instagramie w relacjach wyróżnionych (to te przypięta na stałe na pasku pod opisem mojego profilu) znajdziecie szczegóły niektórych produktów. Zależy mi, żebyście mogły zobaczyć szwy i detale z bliska.


OSIĘDBANIOWY KALENDARZ OD NATURALNA BOGINI


Processed with VSCO with b5 preset

osiędbanie

osiędbanie prezent

naturalnabogini

Ten kalendarz mnie oczarował! Co roku kupowałam bardzo minimalistyczny kalendarz od Muji, ale wraz ze zmianą sposobu, w jaki pracuję, zmieniły się moje potrzeby. Pracuję z domu, sama sobie jestem szefową i potrzebuję bardzo dużo samodyscypliny. Ten kalendarz spodoba się jednak nie tylko tym, które lubią planować w papierze. On może być kalendarzem-dziennikiem osiędbania, trzymanym i wypełnianym tylko w domu. Idea jest taka, żeby to właśnie osiędbanie było osią, którą potem obudowujecie dalszymi zadaniami. Każda pora roku zawiera opis, jak żyć, żeby było jak najzdrowiej i w zgodzie z naturą. Na początku kalendarza możecie zrobić osiędbaniowy audyt, żeby zobaczyć, w jakim punkcie jesteście. Znajdziecie tu wskazówki jak medytować, jak żyć w zgodzie ze swoim kobiecym cyklem i troszkę informacji o kobiecej energii. Jest też rozrysowany cykl księżycowy i ikony, jakie praktyki najlepiej wtedy wykonywać. Mamy siatkę całego miesiąca (dla mnie to ważne, bo nanoszę na nią wyjazdy służbowe, podróże, spotkania z przyjaciółmi) i kalendarz podzielony na tygodnie. Każdy dzień rozpisany jest od 5:00 do 23:00, co sprawia, że możesz szczegółowo zaznaczyć, kiedy chcesz medytować, kiedy masz zajęcia sportowe, masaż, randkę, spotkanie z przyjaciółką itp. Każdy dzień ma pole, by wymienić 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna! Cudowności!!! Również pod każdym dniem znajdziesz ikony w stylu bullet journal, które należy zaznaczyć (nawodnienie, medytacja, wypróżnienie, ruch, rytuał pielęgnacyjny, balsamowanie duszy i jeszcze puste, które sama możesz określić). Cały planner pomyślany jest tak, żebyś tydzień po tygodniu mogła zobaczyć, jak naprawdę wygląda Twoje życie i które obszary zaniedbujesz/nie zaniedbujesz i jak wpływa to na Ciebie w cyklu miesięcznym, tygodniowym, a nawet dzień po dniu. Powiem tylko tyle — żałuję, że sama nie stworzyłam tego kalendarza, bo to jest 100% osiędbania. Mam, już zaczęłam wypełniać, jestem podekscytowana!


KAMIENNY ROLLER DO TWARZY


faceroller

To może być fajny prezent dla lubiącej pielęgnacyjne ciekawostki przyjaciółki lub dla mamy! Rollery są piękne. Jadeitowe, z różowego kwarcu lub hipnotyzujące ametystowe. Żeby działały, muszą jednak być stosowane codziennie. Na instagramie padło zdanie, że bez sensu, że polecam coś, co nie wiem, czy działa. Jak mówię, prezentownik jest listą produktów, które mnie pociągają, nie oznacza to, że je wszystkie posiadam. Niemniej roller już mam, używam i spełnia on takie same funkcje jak masaże limfatyczne pochodzące z Japonii. Tamte wykonuje się palcami, co mi przeszkadzało, bo powodowało często wysyp (mimo że dłonie czyste). Rollerem posługujemy się w ten sam sposób, odprowadzając limfę z twarzy na boki. Masażer jest zimny, więc ładnie redukuje opuchliznę po ciężkiej nocy i używanie go jest bardzo przyjemne, również ze względów wizualnych. Warto jednak mieć świadomość, że jakiekolwiek zabiegi SPOWALNIAJĄCE starzenie, nie zatrzymają tego naturalnego procesu (to jakbyś próbowała zatrzymać mleczne zęby…) i nie dają tak spektakularnych efektów, jak obiecują to reklamy kremów z drogerii albo botoks. To miła, pomocna rutyna pielęgnacyjna.

*Mój roller pochodzi z Naturalnej Bogini, bo zamówiłam go w zestawie wraz z kalendarzem. Te zestawy są do zamówienia razem, ale  zapakowane osobno, spokojnie więc możecie rozdzielić te produkty na dwa prezenty. Roller jest zapakowany w estetyczne pudełko, ale jest też dołączony do niego woreczek do przechowywania.


MOC KRYSZTAŁÓW


blimsien kryształy

IMG_4118 IMG_4120

Skoro już jesteśmy przy kryształach! Mnie niesamowicie cieszą kamyczki, które dostaję od moich przyjaciółek. Na urodziny dostałam bransoletkę z małym zielonym kamieniem, potem Ewa przywiozła mi naszyjnik z ametystem, który przerobiłam niedawno na medytacjyjną malę. W kryształach i kamieniach jest coś energetycznego, to bardzo osobisty prezent. Często pytacie gdzie kupować minerały. Można na allegro, można na giełdach kamieni i minerałów czy giełdach biżuterii — kilka razy w roku są w każdym większym mieście, w Krakowie można kupić takie cudne ezoteryczne rzeczy w sklepie CUD na małym rynku, a w Warszawie na Ezoterycznym Straganie przy ul. Puławskiej. Oprócz kamienia można jednak kupić książkę o kryształach. Moc Kryształów Kiery Fogg to raczej album niż poradnik, choć są tam siatki kryształów (do tworzenia mandali) wraz z afirmacjami. Taka osoba musiałaby jednak mieć naprawdę dużo kamieni, żeby móc coś takiego skonstruować. Niemniej książka jest piękna i będzie inspirująca dla niejednej wielbicielki kamieni.


BIŻUTERIA I DODATKI OD MAPAYA


MAPAYA

Mapaya wydaje się być znana w Krakowie, gdzie można wejść do ich butiku, ja jednak nie miałam pojęcia, że ta marka istnieje, dopóki nie spotkałam jej założycielki na Roku Kobiet. Kiedy powiedziała, że wraz ze swoimi przyjaciółmi w Azji robią ubrania i akcesoria w klimacie etno, dreszcz niechęci przebiegł przez moje plecy. W wyobraźni zobaczyłam wszystkie tandetne hinduskawe sklepy rozsiane wokół krakowskiego rynku. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to boho w wydaniu, jakie uwielbiam. Monochromatyczne, minimalistyczne wręcz, surowe. Żadnych rzeczy, w których wygląda się jak studentka ASP pierwszego roku. Posłuchałam o historii marki, o tym, jak zamknęli butik w Warszawie i jak nie chcą skalować swojego biznesu, bo… nie są biznesmenami, ale po prostu chcą robić ubrania, chcą, żeby były one unikatowe i chcą mieć na to czas. Faktycznie, ubrania powstają w Azji, w zaprzyjaźnionych mini manufakturach, bardzo często ręcznie. Farbowanie nigdy nie jest takie samo, przedmioty różnią się między sobą, co w moich oczach przydaje im duszy. Oprócz ubrań znajdziecie tam kominy, szale i biżuterię. Ta ostatnia nada się również dla mężczyzny. Właściciele określają markę jako bohemian, ja widzę tam dużo rock’n’rolla. Mniam!


DOBRY BASIC OD TYSZERT


 

47230840_385531022207623_1471233174569746432_n

Zawsze uważałam, że kupowanie w prezencie ubrań i perfum jest dużym przekroczeniem granic i sprawcą sporej niezręczności. Dopóki nie zobaczyłam na żywo produktów Tyszert. Może sukienką można spudłować, ale koszulki czy bluzy są genialne na prezent. Grube, mięsiste, dobrze skrojone, starannie wykończone, pięknie podane, szyte w Polsce z dobrych materiałów. Takie, że wiesz, że będą służyć długo. Mogą stanowić bazę garderoby, mogą być najmilej otulającą materią, jak taki przytulas kiedy jesteśmy z daleka od obdarowywanej osoby. W tym roku Tyszert ma również propozycję dla panów. No i co ja Wam powiem… sami sobie zrobiliśmy taki prezent i uzupełniliśmy, zarówno Wojtek, jak i ja, naszą garderobę o kilka porządnych basicków. Gdyby nie to, z pewnością dostałby ode mnie coś Tyszertowego pod choinkę.

tyszert


PODARUJ TROCHĘ CIEPŁA OD LOVE ON THE SNOW


 

Ciepło rodzinne może przejawiać się w obdarowaniu kogoś… obłędnie luksusową, ciepłą bielizną zrobioną z merino. Wiecie, jak bardzo nie lubię marznąć. Całą zimę zarzucam Was przepisami na rozgrzewające potrawy, napary i sposoby na rozgrzanie się. Utrzymanie ciepła jest dla zdrowia i dobrego samopoczucia kobiet bardzo ważne. Mówi o tym TCM, mówi o tym ajurweda, mówi o tym Twoja babcia. Ważne by ciepło nam było tuż przed i podczas miesiączki. Ważne by ciepło nam było w zimne, wietrzne dni. Aż podskoczyłam, kiedy zobaczyłam piękną, minimalistyczną i bardzo seksowną bieliznę od nowopowstałej polskiej marki Love on the snow. Majtki z podwyższonym stanem, koszulki, body nie mają w sobie nic z aseksualnych galotów, ale sprawią, że dół pleców i brzuch będą utrzymane w zdrowiu. To ważne dla naszego samopoczucia i dla seksualności. Medycyna naturalna kładzie duży nacisk na zachowanie ciepła w tych obszarach. Ja to propaguję, ja to przetestowałam na sobie. Ale dla mnie Love on the snow jest ważne z jeszcze jednego powodu. Zimą nie mam strategii na czucie się seksowną. Ważne jest dla mnie, żeby było mi wygodnie i ciepło, często więc wyglądam jak człowiek ubrany w ortalionową kołdrę. Żadne gołe kostki, żadne cieniutkie rajtuzki nie mają racji bytu, bo mając do wyboru urok i wygodę, zawsze wybieram wygodę. Aż tu nagle body z zabudowanym solidnie dołem i super głębokim dekoltem. Cudo! Można założyć pod sweter z wielkim wycięciem, można włożyć pod zwiewną sukienkę, w której normalnie się zamarza, można włożyć i pod golf, bo przecież tego dekoltu wcale nie trzeba eksponować. Plecy są całe zakryte. Detale dopracowane, materiał to bajka! Jeśli jesteś zmarzluszką, poproś Mikołaja o ten prezent. + 100 do komfortu i poczucia atrakcyjności w sezonie jesień-zima!


PÓŁKULE DO KĄPIELI


mdm

Nie wszystkich możemy obdarować prezentem za miliony monet, to jasne. Ale gdyby tak dać nawet coś małego? Moja przyjaciółka piekła dla swoich sąsiadów ciastka, żeby było im miło. W tym roku również będę praktykować ten dobry zwyczaj. Jeśli nie stać Cię na wypasiony prezent zawsze fajnie jest podarować taką mikrokumulację. Kąpielową półkulę pachnącą kwiatami, cynamonem lub czekoladą, jedno kadzidło, ręcznie upieczone ciastko, sypaną herbatę lub dżem… czemu nie? Na moje tegoroczne urodziny dostałam dużo takich małych prezentów, niektóre nawet używane, jak nie noszony już pierścionek, czy przeczytana książka. Ale wszystkie one były dopasowane do mnie, miały dedykację, były ładnie zapakowane. Czułam się bardzo kochana i bardzo bogata tamtego dnia. Półkule od Ministerstwa Dobrego Mydła serdecznie polecam, jako mini prezent lub dodatek do takiej kumulacji właśnie.


OLEJKI DO AROMATERAPII I INNE PACHNIDŁA


Processed with VSCO with m5 preset

Albo inny zapach. Może palo santo? Może szałwię do okadzania? Może kadzidła? Może olejki eteryczne? Prezent działający na zmysły i samopoczucie, ale nadal nie tak osobisty, jak perfumy. Olejek można kupić ze względu na jego właściwości i napisać liścik, jak go stosować, na co pomaga, dlaczego obdarowujemy daną osobę takim olejkiem. Olejek jako forma życzeń i uważności. Wiem, że się często przeziębiasz, wiem, że boli Cię głowa, życzę Ci twórczego wigoru, weny, dobrego samopoczucia. A pamiętasz ten ogród pełen ziół i lawendy na naszych wspólnych wakacjach? Tu masz wydrukowane w formie polaroida zdjęcie i olejek lawendowy. Pamiętam, byłeś/aś ważną częścią tego wspomnienia. Dziękuję.


RĘCZNIE ROBIONE NERKI, POKROWCE NA MATĘ DO JOGI I INNE


IMG_5418

Nie spodziewałam się, że ujmę LuA w moim prezentowniku! Wczoraj jednak poszłam na jogę z myślą, że muszę albo kupić torbę sportową, albo pokrowiec na matę, bo nie da się wiecznie jak gypsy queen nosić tego wszystkiego pod pachą. Wchodzę do szkoły, a tam proszę bardzo- wiszą pokrowce z tkanin z recyclingu. Unikatowe, estetyczne, niehinduziujące, niewyglądające tanio. Chciałam już kupić, ale sobie przypomniałam, że najpierw przydałaby się nowa mata. Ale weszłam na stronę i obejrzałam. Ładne i myślę, że mogą Ci się spodobać.


KSIĄŻKI DLA DUŻYCH I MAŁYCH DZIEWCZYN


Uwielbiam czytać! Wraz z wielką potrzebą, by w historii zrobić miejsce na herstorię, powstaje masa książek o kobietach, które robią coś. Buntowniczki na dobranoc zna już chyba każdy, nasza Tola bardzo je lubi, zwłaszcza kobiety, które zajmują się zwierzętami i sztuką. Co jednak z dziewczynkami, które nie tyle bujają w obłokach, ile marzą o sięganiu do gwiazd? Kosmiczne dziewczyny to lektura dla nich. Portretuje kobiety, których wspólnym pierwiastkiem jest kosmos. Kawał dobrej roboty! Ode mnie tę książkę dostanie już dorosła kobieta, moja przyjaciółka, która do dziś ubolewa, że jako dziewczynka uznała, że praca w NASA byłaby poza jej możliwościami.

Drugą książką, którą chcę Wam pokazać, jest The Female Land, którą dostałam na zeszłe święta od bliskiej mi kobiety Ewy! To książka, która portretuje kobiety rakiety. Bizneswomanki. Tył książki to cytat, który mówi dużo o tym, co znajdziesz w środku:

I HEAR PEOPLE

ASKING HOW

DO I GET STARTED,

HOW DO I DO THIS?

YOU JUST START.

IT WON’T BE PERFECT.

IT’LL BE MESSY AND

IT’LL BE HARD,

BUT YOU’RE 

ON YOUR WAY.

Podarowałabym ją przyjaciółce, której trzeba dodać skrzydeł. Dobra robota Ewa! Trafiłaś w 10!


Jest też książka z wywiadami #GIRLSTALK. Jedna z autorek, Paulina Klepacz może być Wam znana z Grls Room. Znajdziecie tam rozmowy o partnerstwie, zdrowiu, seksie, ciele, biznesie, mobbingu. Dobra na start dla kogoś, kto żyje w bańce, w której rozmawia się mało. Sama czułam, że jestem trochę za dorosła na tę książkę, że polemizowałabym z wieloma stwierdzeniami, że część tych rzeczy już znam. Myślę jednak, że dekadę temu ucieszyłabym się z takiej książki. Gdybym dziś miała blisko dziewczynę, która właśnie wkracza w świat dorosłości, chciałabym, żeby mogła poczytać #GIRLSTALK, bo jestem pewna, że te dialogi obudziłyby jej dialog wewnętrzny. Może wewnętrznie by spierała się z tym, co czyta? A może kiwałaby potwierdzająco głową? Podobnie jak z feministycznymi książkami dla dziewczynek, żałuję, że kiedy ja byłam dużo młodsza, nie było takich lektur. Kup ją dorastającej siostrzenicy albo własnej nastolatce.


Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Dziś Wojtek zapytał mnie patrząc jak fotografuję i nagrywam- czy teraz jesteś szafiarką? Nie jestem. Rzadko pokazuję na stronie produkty, powód jest prozaiczny:

  1. Kiedy mam coś kupić, robię szczegółowy reaserch i długo się zastanawiam.
  2. Kiedy już kupuję, zazwyczaj trafiam. Skoro trafiam, nie szukam nowych produktów, kupuję stale to samo, bo szkoda mi energii na analizowanie nowości. Mam lepsze rzeczy do roboty.
  3. Jestem na bieżąco głównie z rynkiem wydawniczym i wellnessowym, bo to mnie interesuje.
  4. Ubrania kupuję najczęściej z drugiej ręki, więc mogę pokazać, ale to będzie tylko formą ciekawostki, w końcu nie kupicie tego samego.

Tym razem jednak nazbierało się sporo produktów i marek, które po prostu bardzo mi się podobały. Część z nich oferuje produkty luksusowe lub drogie. W normalnych warunkach ciężko sobie pozwolić na wydanie lekką ręką takich pieniędzy, a znów czasem jest tak, że mamy zostać obdarowani, ale nie mówimy, co byłoby nam miłe, w efekcie ktoś kupuje nam na szybko byle co. Pokazałam Wam dziś moje ulubione produkty, produkty, na które się czaję lub nigdy nie będę ich mieć, ale uważam za 10/10. Starałam się, żeby wszystkie niosły w sobie wartość. Żeby ich używanie było przyjemne dla skóry, żeby zmieniały życie na lepsze w swojej mikro skali. Mam nadzieję, że uznacie prezentownik za przydatny : ), bo zanim trafi się kolejny tego typu post, wiele wody w Wiśle upłynie.

 

Author

6 komentarzy

  1. Blum

    GOLANMAC – ja? Nie. Ale nie mam z nimi najmniejszego problemu. Gdybym jednak miała problem czy to z wypróżnianiem czy bezsennością, to z pewnością tak, chciałabym ogarnąć co robiłam/jadłam/piłam dzień wcześniej. Chciałabym zrozumieć zależności, które rządzą moim ciałem. I wyjaśniam to miło, jak komuś, kto jest nieświadomy i pyta szczerze.

    W głębi duszy jednak uważam Cię za Trola. Nie wierzę, że ktoś serio o to pyta. Dla mnie to ciąg komentarzy pt. „o fuj seks”, „o rany zaznaczasz, kiedy srasz” i moja odpowiedź jest nieustająco jedna: nie ma złych rzeczy wokół płci, ciała, wydzielin tego ciała. Na tej stronie można przeczytać o seksie, można przeczytać o trawieniu, można przeczytać o wzdęciach, a nawet można znaleźć rekomendację kalendarza, w którym zaznacza się, kiedy ostatni raz robiło się kupę. Bo to jest ludzkie, normalne, zwykłe. Thats it.

    Wybierz odpowiedź w zależności od tego kim jesteś.

  2. bluuuuuuum jak ja się zakochałam w Waszych zdjęciach na tyszercie! <3 <3 będę na nie patrzeć całe popołudnie, takie ciepło od nich bije.

  3. Golanmac

    Zaznaczanie stolców – abstrakcyjne i kuriozalne, ale nieszkodliwe. Może komuś to w czymś pomoże. Wierzę, że są tacy ludzie, którzy to notują, chociaż bez połączenia z jadłospisem jest to lekko bezsensowne. Tak jak wpisywanie odczynów alergicznych bez kontekstu z czym się miało styczność. Na pewno jednak nie niesie za sobą psychicznych problemów tak jak promowanie seksu w oderwaniu od relacji, odpowiedzialności, dojrzałości w związku, co w przeszłości wielokrotnie robiłaś opisując swoje życie i może dlatego spotkałaś się z negatywnymi jak mniemam (?) komentarzami. W sumie podobne zachowanie: kupa w oderwaniu od wszystkiego i seks w oderwaniu od wszystkiego. Może to ludzi drażni. Akcja cipkosprawa to tylko potwierdziła.

  4. Blum

    Mrugarnki – AAAAAA dziękujemy! Choć byliśmy trochę skrępowani! Ale ja jestem fanką zdjęć Moosiatka ot tak dawna, że nie mogłam przegapić tej okazji i bardzo chciałam z Wojtkiem zostać przez nią uwieczniona, bo to dla nas piękna pamiątka i ważna rzecz 🙂

  5. Blum

    Golanmac – nie użyłabym słowa „promowanie” w odniesieniu do opisywania swojego życia. Co innego cipkosprawa – tak, ale w cipkosprawie nigdy nie promowałam żadnego modelu seksualności, przeprowadziłam wywiad o MDM ze specjalistką oraz promowałam webinar zorganizowany przez gangsterki, który dotyczył profilaktyki raka szyjki macicy i HPV. To merytoryczne rzeczy i zamierzam kontynować tę serię pisząc o bezpiecznym seksie i seksualności bez tabu, bo tego w Polsce bardzo brakuje.

    Swoją pracę często traktuję, jako pracę dziennikarską. Na blogu jest miks moich poglądów i opinii z tekstami merytorycznymi, z tekstami gdzie wypowiadają się inni, a ja tylko pytam – różnie to wygląda i rozumiem, że wymaga zaangażowania by rozpoznać, co jest czym.

    Dla mnie bardzo ważne jest, żeby nie fiksować się na tym, że to co moje, jest wyłącznie słuszne. Dlatego przyjmuję, że niektórzy np. mogą uprawiać seks w oderwaniu od emocji. Są tacy, którzy mają inaczej niż ja czy inaczej niż Ty. Tak, moja otwartość na świat budzi czasem u ludzi duży opór.

    Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że seks w oderwaniu od związku jest oderwany od odpowiedzialności i dojrzałości – dla mnie taki najlepszy, najbardziej świadomy seks polega na bardzo przejrzystej komunikacji i odpowiedzialności właśnie. Można mieć jednorazowy seks z kimś i być z nim bardzo głęboko połączonym, można mieć płytki seks w relacji. Chociaż żyję w heteronormatywnym, monogamicznym związku nie zgadzam się z mówieniem, że to jedyny model, bo po porstu tak nie jest. To wytwór kultury. I choć mam powody, dla których jestem w tego typu relacji (energetyczne, zdrowotne i inne) nie czuję, żebym miała prawo oceniać seksualność innych. Więc jeśli budzę negatywne odczucia, to nawet na poziomie otwartości na inność bardziej niż własnym stylem życia.

    Masz jednak rację – jeśli obserwujemy tylko wypróżnienia, czy tylko symptomy bez monitorowania całości, z pewnością można nie dojść do żadnych sensownych wniosków. Czytałam opis w kalendarzu, gdzie autorki piszą, że wypróżnienie powinno mieć miejsce CODZIENNIE. Domyślam się więc, że te ikonki są po to, żeby sprawdzać jak ruch, nawodnienie i emocjonalność mają się do pracy naszych jelit – natomiast, jak piszę – domyślam się, bo nie ja jestem twórczynią kalendarza. Możesz napisać bezpośrednio do autorek. Myślę, że sens tego typu zaznaczeń bardziej rozumieją osoby, które są zajawione na bulet journal. Ja nie jestem. Dla mnie najważniejsze są pola o cyklu menstruacyjnym oraz mini dziennik wdzięczności, bo to moje praktyki, a teraz będą w jednym miejscu.

Dodaj komentarz