0zlot

Nie wiem czy na myśl o 200 rozentuzjazmowanych kobietach otwiera Ci się serce czy raczej nóż w kieszeni, ale chcę opowiedzieć Ci, o pewnym niesamowitym wydarzeniu. Wydarzeniu magicznym. Skrzyżowaniu pierwszej komunii świętej, marzeń o ślubie, czerwonym dywanie i domowych pieleszach. I to na raz. Hardcore, mówisz? To posłuchaj dalej!

W wydarzeniach związanych z Latającą Szkołą dla kobiet, uczestniczę często. Bywałam i na latających kręgach, na dywanach, na męskim gadaniu i finisażu zeszłorocznej edycji Latającej Szkoły.Wiem z czym to się je, czasem się jaram bardziej, czasem mniej. LS skupia się głównie na aktywizowaniu kobiet, motywowaniu ich by zakładały własne biznesy, co nie zawsze jest dla mnie inspirujące i zgodne z moimi potrzebami.O Zlocie nie myślałam zbyt wiele, wiedziałam, że mam na nim wystąpić i wygłosić przemówienie. Potem jednak zostałam moderatorką kręgów. A z resztą, wciągnęłam się już pierwszego wieczora, kiedy to mężczyźni z pasją, suppoartowali nas, dziewczyny, męskim gadaniem w Pauza in Garden. To rozgrzewające wydarzenie było za free. Bilet na dwudniowy zlot kosztował 200zł. Najpierw pomyślałam, że to dużo. Jednak po dwudniowym, wypasionym evencie, łapałam się za głowę, zastanawiając JAK TO MOŻLIWE, ŻEBY KILKA DZIEWCZYN DOKONAŁO IMPREZY NA TAK DUŻĄ SKALĘ, TAK PROFESJONALNEJ, BEZ SPONSORINGU, TYLKO ZA ZWROTY Z BILETÓW? Szok, niedowierzanie, radość.

Pierwszego dnia zaczęłyśmy od kręgów. Każda uczestniczka została przydzielona do dwóch miejsc, zgodnie z jej zainteresowaniami, gdzie właścicielki snuły swoją zawodową historię, dzieląc się swoim know how. Wszystkie wymieniałyśmy się wizytówkami, dzieliłyśmy marzeniami na własne biznesy lub opowiadałyśmy o swoich pasjach, którym poświęcamy się w życiu pozaetatowym. Zwykle dużo się wtedy mówi o godzeniu życia rodzinnego z pasją i zarabianiem – tak było i tym razem. Z kręgu, który moderowałam w Slow Fashion Cafe, dowiedziałam się m.in o możliwości pozyskania mentora biznesu! To ktoś, kompletnie z innej branży, wytrawny biznesmen, który jest Twoim przewodnikiem. To nic nie kosztuje, a on (bo z tego co zrozumiałam, zazwyczaj to jest on) pyta Cię WTF? O co Ci biega w tym Twoim biznesie? Więc pyta Cię o rzeczy, które nie przychodzą Ci do głowy. Takie, o które może spytać tylko ktoś, kto kompletnie nie zna kontekstu Twoich działań. Świeży look zawsze w cenie. Poza tym, udziela Ci rad, dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jeśli chodzi o mnie, to była chyba informacja dnia!

Po dwóch odbytych kręgach, szybka przerwa i opcja Gali w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Mangha. I o tym chcę Wam opowiedzieć najwięcej, bo właśnie gala zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Zabrałam ze sobą Surfera, lekko przytłoczonego ilością progesteronu i kurnikiem jaki tam powstał. Oczywiście piskom, wrzaskom i szeptom nie było końca. Każda uczestniczka na wejściu dostała torbę mocy:

 zlot1A w niej prezenty od innych uczestniczek (magnesy, naklejki, know how, a nawet pyszne, czekoladowe CIASTECZKA!) i zeszyt-torebkę od Agaty. To sekretne zapiski, które podpowiadają jak odkryć co chcemy robić, jakie mamy talenty, i w jaki sposób możemy ogarnąć własny biznes! Cudnie!

 Można było coś przekąsić, zrobić sobie zdjęcie na ściance i poczuć się jak celebrytka. Nie chciałabyś czuć się celebrytką?Ja też, ale ściana ze skrzydłami idealnie wpisała się w klimat i wszystkie jak jeden mąż cykałyśmy sobie na niej foty, czułyśmy się aż tak bardzo latające! Moją fotkę na Piotrusia Pana możecie z resztą zobaczyć na insta.

zlot2Potem nastąpił czas prelegentek i czerwonego dywanu. Wszystkie te piękne, wystrojone i tryskające energią dziewczyny, kolejno wychodziły na scenę i gadały, gadały, gadały. O zarządzaniu czasem, o pracoholizmie, o seksie, o aplikacjach ułatwiających komunikację przez internet. Dziewczyny inspirowały na maksa, nowe technologie przeplatały się w powietrzu rękodziełem i magicznymi lalkami z Ukrainy, konkretne, mocne umiejętności i kompetencje, uzupełniane były przez miękkie, kobiece i empatyczne cechy uczestniczek i prelegentek. A wszystko to podlane Cydrem Słowiańskim.

Agata Dutkowska wieściła, że oto nadchodzi czas kobiet lub mężczyzn, którzy myślą jak kobiety. Oto kobiety rosną w siłę, ale nie po to, żeby naśladować mężczyzn czy ich zmiażdżyć, ale by wnieść całkiem nową jakość. By wnieść współpracę, wsparcie, dobrą energię. Mądre kobiety dzielą się z innymi i dają, pomagają sobie wzajemnie. Nie ma jednej liderki. To był zlot wszystkich czarownic. Galę czarująco prowadziła Maria Rauch, która mogłaby zrobić konkurencję TVNowskim prowadzącym a inicjatywa była kompletnie oddolna, żadnych znanych person.

Muszę przyznać, że to co zrobiło na mnie największe wrażenie, prócz całej masy bardzo różnorodnych inspiracji skondensowanych do pigułek, było to, że Zlot nie naśladował niczego. Naprawdę czułam, że coś się rodzi. Że te kobiece, delikatne kręgi na wodzie, te małe przyjacielskie relacje, te współprace, to nie jest jakieś małe miki. To jest coś wielkiego. Coś co rośnie, staje się silne i może mieć swoje własne, dwudniowe wydarzenie. Przyjechały kobiety z całej Polski. No copycats, no limits. Nie było nudziarskich garsonek ani trzymania fasonu. Nie było korpoświata, były nieśmiałe uśmiechy i łzy wzruszenia. Kobiety nie naśladowały mężczyzn i ich przemówień, stworzyły swoje własne, odrębne, piękne.

A kiedy dana prelegentka znacząco przekraczała czas prezentacji, dookoła niej unosiły się mydlane bańki, delikatnie ją informując, że czas minął i trzeba zbliżać się do kropki nad i.

zlot4zlot12Wiedza i emocje, którymi dzieliłyśmy się ze sobą, pochodziły tak samo z mózgu, jak i z serca. Tym razem nikt tej duchowej, zmysłowej, wibrującej strony biznesu się nie wstydził. zlot13 zlot11 zlot9 zlot6 zlot5 zlot3 zlot2a Samą galę zwieńczyła imprezka. Na grubym rapie. Za konsolą 75 letnia Dj Wika, o której więcej przeczytacie niebawem w dziale KOBIETY PISTOLETY.

zlot16zlot17Następnego dnia były alternatywne wycieczki po Krakowie, brunch połączony z networkingiem i kolejna porcja kobiecych wystąpień pełnych mocy. W tym moje. Mówiłam o tym „jak rock’n’roll uratował moje życie” i ogłaszałam uroczyście debiut strony. Dziękuję tym z Was, z którymi udało mi się spotkać. Z tymi, które czytały mnie wcześniej, z tymi, które mnie jeszcze nie czytały ale już dziś tu są. Ale historie niedzielne to już osobna opowieść.

Tymczasem chciałabym skonkludować: jeśli świat będzie w rękach takich kobiet jak te zlotowe (złote?) to jestem spokojna. To będzie bardzo, bardzo fajny świat. Mam nadzieję, że moja krótka relacja daje Wam chociaż trochę nadziei i namiastkę tej mocy. My naładowałyśmy akumulatory tak, że w nocy fosforyzujemy ze szczęścia.

zlot7 zlot15 zlot14Zdjęcia dzięki uprzejmości Magdaleny Trebert.

Author

29 komentarzy

  1. świetna sprawa! sama dzięki BiznesMandali z LatającejSzkołyKobiet zaczęłam wreszcie konkretnie siebie pytać: co? po co? Bije energia z tych fotek i faktycznie czuć, że jest moc. Fantastycznie, że CośTakiego istnieje, że są Kobiety, którym się chce, które pokazują, że się da i jeszcze podają rękę! W tym TY. THX!

  2. Blum

    No było mega. Mimo moich obaw, że będzie zbyt ezoterycznie czy też za mało konkretnie, muszę przyznać, że to był strzał prosto w serce. Power na maksiora!

  3. „Kobiety nie naśladowały mężczyzn i ich przemówień, stworzyły swoje własne, odrębne, piękne.” – to było to, co chyba zrobiło na mnie największe wrażenie podczas całego weekendu w Krakowie. Pracowałam trochę z kobietami ale zawsze byli tam obecni także mężczyźni albo męski kontekst i kobiety się do tego dostosowywały. Atmosfera kobiecego profesjonalizmu na Zlocie była nie do podrobienia i jak o niej opowiadam to zwyczajnie brakuje mi słów, tak nowe było to dla mnie doświadczenie.
    A zobaczyć swoją twarz na Twojej stronie jest mega!!! 😀

  4. Zakochałam się w Twojej relacji. Genialny. Ale jeszcze genialniejsze, że też tam byłam. Cmok, niech Cię nigdy nie pożre smok.

  5. Świetne, świetne i jeszcze raz świetne! Polki? Polki!! A zdjęcia wyglądają jak z jakiegoś amerykańskiego magazynu 😉 Jako kobiety-ludzie mamy w sobie siłę, potencjał, energię. Musimy ja tylko w sobie obudzić. Musimy mieć chęci – i wiarę, że potrafimy 🙂

    Bardzo podoba mi się to, co robisz i żałuję, że nie byłam na takim evencie. Jako bardzo młoda dziewczyna, która dopiero staje się kobietą, chciałabym poczuć tyle dziewczyńskiej energii wokół siebie! Nie ma przypadkie Latającej Szkoły dla Nastolatek? ;))

  6. Blum

    Tak, to było na światowym poziomie. Nie mamy się czego wstydzić. Nie ma Latającej dla nastolatek bo Latająca skupia się na własnym biznesie ale z pewnością możesz chodzić na Latające Kręgi, a niebawem też i na moje podwieczorki, które pewnie przyciągną młodsze kobiety 🙂

  7. Blum

    A najgenialniejsze, że to współorganizowałaś 😉

  8. Blum

    To zacznij je organizować na licencji Agaty 🙂

  9. CZEMU JA JESZCZE NIE MIESZKAM W KRAKOWIE? To tylko kolejny pretekst żeby się tam wcześniej przeprowadzić 🙂
    Dzięki Blimsien!

  10. bogaty zlot dla pańć, ktore teraz beda sobie nawzajem klikac lajki i podlinkowywać w swoje projekciki?

  11. Blum

    Tak, zlot dla bogatych duchowo pańć, które mają przysłowiowe jaja, żeby wziąć życie we własne ręce i nie czekają aż ktoś zrobi coś za nie. Potrafią same zorganizować wielką imprezę, potrafią przyjechać na nią z całego kraju lub przemawiać na niej, choć wcale nie lubią tego robić. I jeszcze na sam koniec, zamiast pluć jadem i szukać podziałów, potrafią się podbudować i promować wzajemnie swoje inicjatywy. Tak fajne są te kobiety <3

  12. Po przeczytaniu Twojej relacji żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w tym zlocie 🙂 Myślę, że każda kobieta chciałaby tyle inspiracji innych kobiet a szczególnie te, które podobnie do mnie nigdy nie miały koleżanek. Dla mnie laski zawsze były nudne, bez wyrazu i z fochem. Dopiero od niedawna mam jakąś sensowną przyjaciółkę, ale i tak kobiet z jajem jak na lekarstwo a tam widzę cała masa 🙂

  13. Blum

    Też nie lubiłam kobiet, póki nie trafiłam na takie, które okazały się być fajniejsze od moich kolegów 😀

  14. Nie do konca konstruktywnie, ale szacun dla Ciebie nat, ze pod tonami wazeliny masz odwage na uszczypliwy komentarz.

    A Blimsien pamietaj ze jestes lekko publiczna i pisanie o tej sytuacji na fb jest z deka słabe. Lubie tu wchodzic, ale czasem poza pozytywna energia doznaje slodkiego pierdzenia i doze pychy.

  15. Blum

    True that. Niemniej zdumiewa mnie ile siły trzeba znaleźć w sobie, żeby skrytykować tak fajną inicjatywę. Gdyby to był zlot szachistów (co mnie nie interrerre w ogóle) to bym nie skrytykowała, bo wydaje mi się, że jak kilka osób robi fest na osób dwieście to znaczy, że jest w tym moc. Rozkminiłabym raczej jak mogę się nauczyć robić to po swojemu i zrobiłabym coś co mnie cieszy.

    Co do fejsika, to było nawet troszkę autouszczypliwe. A co do słodkiego pierdzenia i rzygania tęczą – mamy chujową pogodę przez połowę roku, umowy śmieciowe, a myw Krakowie tomamynawet smog.WPolsce jest dostatecznie dużo jadu i narzekania, żeby to multiplikować. Tu, rzygamy tęczą. Nawet ja. Mimo, żem grumpy cat 😀

  16. dobry komentarz, glitter
    taka w sumie jest prawda, ze niby dystans wielki joł elo pozytywna energia, ale krytyki przyjąć się nie potrafi. i krytykę nazywa się hejtem, a to smutne 🙂

  17. Blum

    Uwielbiam tę lawinę, która będzie teraz mieć miejsce 🙂 Nie pozostaje mi nic innego jak zacytować Gemmę Teller „I can accept that”.

  18. A ja uwielbiam to, że jak odpowiesz na krytykę i masz swoje zdanie w danej kwestii, to chwilę potem słyszysz, że „krytyki przyjąć się nie potrafi.”

  19. Wiesz Blum,bo tu tez o to chodzi, zeby akceptowac to,ze nie da sie czegos lubic w 100% bo to jakis medialny wytwor. Bardzo lubie pozytywne dzialania, tworczosc , fajne jedzonko i energie ale nastawienie dziewczyn jest dokladnie odwrotnoscia tego,o czym piszesz i do czego namawiasz, czyli samodzielnego myslenia i wlasnego zdania a popiskuja tutaj fanki,a ja dostaje wtedy gesiej skorki. Daj pobluzgac troche w komentarzach, bedzie bardziej ludzko.

  20. Blum

    Nie. Mam dość negatywnych emocji, mam dość bluzgania, mam dość wylewania żali. To ja tworzę to miejsce i to jest miejsce do inspirowania się, analizowania siebie i świata (w tym krytycznego) i dzielenia się POZYTYWAMI. Ja tu dużo od siebie daję, dziewczyny dużo dostają. Co z tym robią – ich sprawa. Niekoniecznie dzielą się swoimi najbardziej intymnymi wnioskami na forum. Ja czuję, że proces odbywa się wewnątrz nas. Ten „lukier” to zazwyczaj tylko podziękowania. Ten „lukier” to nie jest uwielbienie dla mnie. To raczej wskaźnik zapotrzebowania na pozytywy w naszym życiu. I jeśli ja się cieszę i zarażam tym innych, a ktoś przychodzi i obrzuca to kupą, to świadczy bardziej o nim niż o mnie. Komentarz o Zlocie w żaden sposób mnie nie poirytował, ani nie zabolał. Ostatecznie to nie było nic osobistego. Jednak dużo energii wkładam w to, żeby się zamknąć na temat negatywów i pisać zazwyczaj tylko o pozytywach. Dlatego osoby, które lubią „rzucić kupą” żeby nie było tak różowo i obrzydliwie entuzjastycznie, nie są tu mile widziane. MTP od początku było moim projektem „dziel się dobrym” i tego od siebie wymagam również tu. Wymagam też tego od odwiedzających. To nie jest blog dla niedowiarków a ja nie zamierzam jak jakaś neofitka nikogo przekonywać. Ani do rzucenia mięsa, ani do jedynie słusznego modelu życia. Sądzę po prostu, że w Polsce za dużo mamy „ludzkiego wkurwienia” żebym miała się z tym zmagać jeszcze tu. Ale jest na to pewien sposób. Jakby Was zemdliło od blumnej różowości i słodkopierdzących komentarzy polecam wizytę w NFZ i rundkę po urzędach. Wystąpi natychmiastowe wyrównanie poziomów. Promise :p

  21. dobrze, ze w koncu piszesz tak jawnie o panujacej tu (troche jak poprzednio na mtp) polityce „podziwiaj albo wypierdalaj”. mam tylko pytanie, bo szanuje Cie za wiele inicjatyw, tylko ta jest słaba. to rozumiem ze skoro krytykuję jeden z miliona projektów, a reszte wspieram to i tak wypierdala? 😀

  22. Blum

    Jestem bardzo krytyczną wobec siebie i innych osobą. Bardzo potrzebuję dyscypliny w kwestii „puknij się w głowę zanim chlapniesz”.
    Jeśli chodzi o mnie – bardzo miło jest słuchać miłych rzeczy na swój temat, ale nie muszę być podziwiana przez obcych ludzi. Liczą się ci najbliżej.

    Jeśli chodzi o projekty, inicjatywy i całą resztę zasada jest jedna – Oferuję dużo. Chcesz brać? Pasuje Ci? Korzystaj. Bo bardzo chętnie się dzielę tym co mam dobrego i bardzo lubię widzieć jak dobrze to działa na życie innych. Daję z wdzięcznością. I daję bo mam.

    Nie podoba Ci się? Jest słabe? Nie jarasz się? W porząsiu. Nie bierz. Nie musisz wypierdalać. Wybierz tylko to co podoba się Tobie, co jest dla Ciebie przydatne. A mi daj robić moje.

    Nie oczekuję, że spodobam się wszystkim. Nie oczekuję, że spodobam się cała. Po prostu nie chcę polemizować w tej materii. To miejsce jest dla tych, którzy je lubią, i którzy mogą cokolwiek na nim skorzystać. Mam jedną dobę, mam jedno życie i zamiast odpisywać ludziom, którym się nie podoba, wolę szukać nowych inspiracji i pisać kolejne posty.

    Niemniej jednak merytoryczne uwagi są zawsze spoko. Chce tylko zaznaczyć, że wolę tak:

    X: kocham oliwki!
    Y: ej, ja też! Możesz użyć ich w taki sposób, a w sklepie Z są pyszne i tanie!

    niż:

    X: kocham oliwki.
    y: ale gówno. nie lubię oliwek.

  23. Ja trafiłam dopiero na kilka takich dltaego zazdroszczę zlotu bo tam pewnie była ich cała masa 😉

  24. To nie jest konstruktywna krytyka. To tylko niepotrzebna uszczypliwość. Życzę wiele pozytywnych emocji!

  25. O kurczę, tak ładnie opisałaś to wydarzenie, że sama czuję ekscytację i jakąś taką radość, sama nie wiem. Chyba po prostu serce rośnie na samą myśl o tym ile fajnych, zdolnych i dobrych dziewczyn chodzi po tym świecie.
    Generalnie trafiłam tu przed chwilą dzięki @aniamaluje i chciałam tylko dać znać, że jestem totalnie oczarowana i lecę zwiedzać dalej. 🙂

Dodaj komentarz