relaksacja
Jedna z najprzyjemniejszych pozycji, jakie znam. Otwiera klatkę piersiową, pozwala otworzyć się biodrom i w moim przypadku relaksuje kręgosłup. Trzeba tylko uważać, żeby wałek nie był zbyt duży. Za wysoki i sztywny wałek powoduje ból pleców. W tej pozycji dupka jest na macie, na wałku kładę tylko plecy od odcinka lędźwiowego, aż po głowę.

Relaks w domu z użyciem praktyk i narzędzi podpatrzonych na zajęciach jogi i kursach medytacji? Bardzo proszę. Poduszki do medytacji, wałki do jogi czy poduszeczki na oczy to przedmioty, których używam i polecam je od lat, ale nigdy nie miałam ich we własnym domu. Głównie dlatego, że sobie nie ufam i wiem, jak ciężko mi czasem zmusić moją entuzjastyczną, lecz niespecjalnie stałą naturę (vatę) do wytrwania przy niektórych praktykach. Tu musimy sobie powiedzieć jasno, że ten wpis powstał we współpracy z marką Plantule Pillows, która zaopatrzyła mnie w produkty ze swojego gryczanego skarbca – teraz więc mam je we własnym domu i mogę z radością Wam pokazać, w jaki sposób ich używam.

Nauczyłam się korzystania z tych przedmiotów podczas wieloletniej praktyki w szkołach jogi lub na kursach, o czym opowiem niżej. Mam nadzieję, że moje wskazówki będą dla Was przydatne.

wałek do jogi


WAŁEK DO JOGI


Zacznijmy od wałka do jogi. Przez lata byłam wierna tradycji Iyengara, w której praktykuje się w ciszy, jest dużo wskazówek od nauczyciela, w asanach stoi się długo i używa wielu pomocy. To wspaniała szkoła jogi dla osób, które nie mają dużych zakresów, nie są rozciągnięte, mają problemy z kręgosłupem i potrzebują takiego wsparcia. Podczas zajęć używa się kostek, pasków, wałków oraz krzeseł. Moje zajęcia zawsze zaczynały się pozycją, którą widzicie powyżej. Często nogi i biodra były jeszcze wsparte paskiem, by mogły bardziej się otworzyć, ale na potrzeby relaksu sam wałek w zupełności wystarczy. Po godzinach spędzonych przed komputerem ta pozycja przynosi prawdziwą ulgę moim plecom w odcinku lędźwiowym.

relaks

Drugim sposobem wykorzystania wałka do relaksu jest zmodyfikowana pozycja dziecka. Wsuwamy wałek pod siebie i pozwalamy, by nas wspierał. Głowa może być bokiem lub można oprzeć ją na czole (co będzie ulgą dla osób, które mają problemy z odcinkiem szyjnym). Ta pozycja jest bardzo relaksująca w pierwszych dniach okresu.

joga

Nogi na ścianę! Przyznajcie się – czy też podczas słabszego dnia wybieracie viparita karani, zamiast cisnąć świecę? Wałek wspiera tu lędźwie, ale moja najukochańsza wersja tej pozycji zawiera jeszcze jeden wałek, który leży bezpośrednio na stopach. Niejednokrotnie mówiłam Wam, że bardzo lubię uczucie dociążenia ciała. W warunkach domowych wykonują ją tylko z wałkiem podpierającym lędźwie. Podczas praktyki nogi powinny być wyprostowane i bardziej aktywne niż widzicie to na zdjęciu, ale ja nie udzielam Wam właśnie lekcji jogi, a jedynie piszę o moich sposobach na relaks. Odpoczynek z nogami na ścianie wyrównuje ciśnienie, jest moim osiędbaniowym remedium na zmęczone nogi, napięcie przedmiesiączkowe i upały!

WAŻNE: ja używam dużego wałka. Takie znam z zajęć jogi i taki właśnie zamówiłam do domowej praktyki.


PODUSZKA NA OCZY Z LNEM


poduszka na oczy

Poduszka na oczy jest moją wielką miłością, a odkryłam ją dzięki nauczycielce yogi Lisanne na surf-yoga campie. Nie wiem, czy to kwesita mojego bycia WWO, czy relaksujących okoliczności, oceanu i wspaniałej Lisanne, ale taka wypakowana lnem i lawendą poduszeczka na oczy przynosi mi niesamowite ukojenie i uspokojenie. Z początku chciałam sobie samodzielnie wymienić len na sól himalajską, teraz jednak cieszę się, że tego nie zrobiłam. Korzystam z niej podczas relaksu, ale też… codziennie z nią zasypiam. Ciężar i zapach lawendy oraz totalna ciemność bardzo mnie regenerują. Ta poduszka nie ma żadnego paska, więc kiedy obracam się na bok, spada mi z głowy i bardzo mi to odpowiada, bo wtedy zazwyczaj śpię już snem sprawiedliwego. Oczywiście wszystkie te akcesoria mają zdejmowane etui, które łatwo jest uprać.

Gdybym miała polecić Wam który produkt wybrać najpierw, polecałabym właśnie tę poduszeczkę. Z drugiej strony moja miłość może być kompletnie nieobiektywna. Mój przyjaciel wspomniał, że kiedyś w dzieciństwie kupił taką poduszkę i kasetę (!!!) z nagranym i relaksacjami od pani terapeutki, do której chodził. Po moim wybuchu entuzjazmu, że poduszeczki na oczy są wspaniałe, zdziwiony odparł – ja tam nie wiem, drogie w cholerę, taki woreczek jak ten z grochem na WF. Więc nie będę Wam doradzać ; )


PODUSZKA DO MEDYTACJI W SIEDZENIU


poduszka do medytacji

 

Zawsze sądziłam, że poduszka do medytacji to zbędny gadżet. Medytowałam po prostu na siedząco na podłodze albo łóżku. Medytacja na leżąco u mnie odpada – natychmiastowo odcina mi prąd i zasypiam. Moje myślenie zmieniło się podczas 8-tygodniowego kursu mindfullness (zdaje się, że miałam o nim napisać, prawda?). Tam praktykowaliśmy długie medytacje w siedzeniu i zwyczajnie bolały mnie kolana. Właśnie podczas tego kursu nauczycielka pokazała nam też drugi sposób korzystania z poduszki do medytacji i moim zdaniem jest on o wiele wygodniejszy dla ciała.

Poduszkę należy ustawić w pionie tak jak na załączonych zdjęciach.poduszka z gryką

Wystarczy wsunąć ją pod siebie i na niej usiąść. Cała pozycja wygląda wtedy tak:

medytacja w siedzeniu

Trochę jak klęczenie, ale moje kolana lepiej się czują w tej pozycji niż w siadzie skrzyżnym. Jeśli praktykujecie ponad 15 minut, to może taka zmiana pozycji przyniesie Wam korzyść. Ja zdecydowanie wolę skupić się na oddechu lub obserwacji myśli niż na bólu kolan i kręgosłupa. Inna sprawa, że po to jogini praktykują jogę – żeby móc bez bólu wysiedzieć w medytacji i w zdrowiu przeżyć swoje wcielenie : ) to chyba opowieść na całkiem inny wpis.


NATURALNY TERMOFOR Z PESTKAMI WIŚNI


termofor z pestek wiśni

 

Termofor z pestkami wiśni to coś, co wielokrotnie mi polecałyście, coś, co wyróżniłam nawet w grudniowym prezentowniku kilka lat temu, ale nie chciałam takiego nabywać, póki mój gumowy dawał radę. Od Plantule Pillows dostałam dwa termofory – ten, który widzisz na zdjęciu i podłużny, który oddałam mojej przyjaciółce w imię niekumulowania zbyt dużej ilości dóbr, a kultywowania miłości do bliskich mi osób.

Termofor z pestek wiśni bardzo się różni od takiego na wrzątek i te różnice mogą się podobać albo nie. Przede wszystkim bardzo wolno się nagrzewa. To perspektywa osoby, która nagrzewała swój w piekarniku rozgrzanym do ok. 100 stopni. Wiem, że można go też podgrzewać w mikrofali (ja nie mam), albo na patelni (uważać, żeby nie spalić materiału) lub nawet na kaloryferze zimą (moim zdaniem będzie wtedy ledwo letni). Wg. właścicielki Plantule – im dłużej się nagrzewa, tym dłużej oddaje ciepło. W moim odczuciu on nie jest tak gorący, jak te gumowe, co będzie zaletą dla mam małych dzieci, dla osób, które chcą go używać przy bólach menstruacyjnych lub, jak w przypadku jego podłużnej wersji – obkładać nim lędźwie albo kłaść wzdłuż kręgosłupa. Można spokojnie włożyć go w dresy i z nim chodzić – pestki komfortowo układają się i pięknie pachną.

Nie sprawdzi się za to raczej, jako ogrzewacz do spania – o ile lubicie spać z termoforem zimą. Moim zdaniem nie jest aż tak gorący.termofor pestki wiśni


Używam również poduszki z łuską gryki, która służy mi do spania, ale żeby szczegółowo opisać ją i wrażenia dotyczące jej użytkotwania potrzebuję osobnego miejsca.

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam eksperymentować lub przypomni ulubione pozycje i praktyki – niezależnie od tego, z jakich sprzętów korzystacie.

Jeśli macie ochotę kupić produkty polskiej małej marki, jaką jest Plantule Pillows, możecie skorzystać z kodu rabatowego BLIMSIEN15, który daje Wam -15% na wszystkie nieprzecenione produkty.

Kod działa do końca tego roku, więc jest czas i nie ma potrzeby kompulsywnie kupować. Właścicielka marki jest bardzo pomocna i jestem przekonana, że chętnie doradzi i pomoże wybrać.

Za profesjonalne zdjęcia odpowiada Agnieszka Wanat, która robi sesje produktowe, ślubne i jakie tylko sobie życzycie : )

A mata do jogi, na której ćwiczę to całkiem osobny temat. Jej recenzję znajdziesz o tu (klik). Na produkty marki Miamiko mam bezterminowo 5% zniżki na hasło BLIMSIEN. Jeśli miałabyś potrzebę go użyć przy zakupach – śmiało, częstuj się.

 


Jestem bardzo ciekawa jak Ty używasz powyższych pomocy. Może sprzedasz mi jakiś pantent, którego jeszcze nie znam, albo o nim zapomniałam? Jak zawsze na wszelkie podpowiedzi i sugestie czekam w komentarzach.


 

...

15 komentarzy

  1. Marta Wolna

    Piękne zdjęcia! Brawo dziewczyny 🙂 Faktycznie, muszę zamówić wałek, bo to była jedna z przyjemniejszych form relaksu na zajęciach. Od kilku miesięcy jestem właścicielką Pranamatu, także w Savasanie często leżę na kolcach:) To też jest mega relaks i dobre ciepło dla organizmu!

  2. Blum

    Duuużo dobrego słyszałam o Pranamat. Rozumiem, że przyłączasz się do zachwytów i poleceń? 🙂

  3. Marta Wolna

    Tak, może nie ogromnych zachwytów, ale szczerze odczułam jej działanie. Na początku boli, ale potem jest to sama przyjemność. Łagodzi napięcia, nerwobóle, podczas leżenia czuć jak „pulsuje” krew, jest zastrzyk energii a potem rozluźnienie. Czekam najbardziej na lato, by testować podczas upałów, na moje puchnące nogi… A no, i jest bardzo porządnie wykonana i łatwa w czyszczeniu:)!

  4. Blum

    To nie jest kombinezon do ćwiczeń – portki to stara kolekcja z Wearmedicine, a jeśli chodzi o górę to body z merino marki Love on the snow – normalnie nie używam go do jogi, po prostu wcześnej robiłyśmy zdjęcia w spódncy i nosiłam go jako bluzkę 🙂

  5. Maja Kowalska

    Dzięki za wpis 🙂 Ja regularnie korzystam z maty akupresurowej (Akurat nie mam pranamat, tylko no name ze sklepu medycznego. Testowałam pranamat i nie widzę różnicy) i poduszeczki z lnem od Plantule pillows. Długie lata medytowałam na zafu z łuską gryki, dopóki nie wyzionęło ducha. Teraz czekam na kolejne. To akcesorium to moje all-time-love i must-have – pomaga spokojnie medytować, podczas gdy w innych pozycjach bolą mnie plecy, biodra, kolana i kostki. A na takim zafu – pyk – godzina mija bez zauważenia.
    zaciekawił mnie termofor z pestek i wałek. Termofor mam – puchatego gumowego królika, i na razie używam, dopóki jest, ale zobaczę co przyniesie sezon owocowy. Może zrobię sama mniejsze ogrzewacze do medytacji i do kieszeni na zimę.

  6. po twoim poleceniu Plantule na instagramie poleciałam sprawdzić, co to za poduszki. dawno temu, podczas weekendu w przecudownym Pokrzywniku 11, spałam właśnie na poduszce z gryką. pamiętam, że było mi bardzo dziwnie, ale po dwóch dniach kręgosłup się zaczął przyzwyczajać. zapomniałam o tych poduszkach na jakiś czas, a Ty mi przypomniałaś. podczas kwarantanny moje plecy bardzo cierpiały. stwierdziłam, że skoro i tak przepuściłam w swoim życiu majątek na poduszki profilowane, które mi nie odpowiadają, to spróbuję z gryką i zobaczymy, co się stanie.

    zamówiłam 😀 (ze zniżką, dzięki!) i śpię na niej od miesiąca. po pierwszych czterech godzinach snu obudziłam się z mdłościami. tak na mnie działają eksperymenty przy karku. podłożyłam jednak pod plantule moją starą poduszkę, takiego już zgniecionego i wysłużonego placka, dzięki któremu śpię trochę wyżej. i ta kombinacja zapewnia mi mega komfort. faktycznie można fajnie ustawiać ułożenie gryki pod siebie, czy śpię na boku, czy na plecach. to mi pomaga i jest wygodne. mam też tę poduszeczkę na oczy i przyznam, że zamówiłam ją trochę z kaprysu. nigdy takich nie używałam, nawet na jodze. a tymczasem teraz pomaga mi zasypiać, pomaga mi podczas migreny. tak że dziękuję!

  7. Blum

    Godzina medytacji! Moje kolanka płaczą na samą myśl (nie mówić o popłochu w jaki wpadł umysł) 😉

  8. Blum

    Beata – jaka piękna rekomendacja! Mnie przy gryce do spania najpierw bolały lędźwie, ale mam wrażenie, że już się przyzwyczaiłam – to specyficzne uczucia, dlatego nie chciałam się już rozpisywać w tym poście, ale tak – i nie jest to najprzyjemniejsze i jednocześnie jest najbardziej regenerujące. Śpię na gryce jak zabita, mniej się wiercę i lepiej regeneruję.

  9. Blum

    Czyli nie tylko ja lubię „woreczek z WFu” 😉 Poduszeczka na oczy jest super miła i można zabrać w podróż.

  10. Masz i mnie! Strasznie lubię Twoje zdjęcie kiedy leżysz na wałku – wyglądasz na tak zrelaksowaną, że relaksuję się przy samym zdjęciu 🙂 Dziś przyszło zamówienie z Plantuli – wałek i poduszka. Staram się pracować, ale co 30 minut chodzę chociaż na chwilkę położyć się na wałku czy na poduszce! Są tak przyjemne i w wykonaniu i w relaksie. Przede mną pierwsze noce na poduszce, ale jak przeżyłam schodzenie z Pranamatu gdy zdarzało mi się przysnąć to gorzej już nie będzie 😀 Dzięki za polecenie i inspirację!

  11. Blum

    Ewo, dziękuję za tak miły komentarz i mam nadzieję, że będzie służyć. Jakie wypełnienie wybrałaś do poduszki? A co do Pranamat – polecasz? Słyszę wiele dobrego o tej macie.

  12. Do wałka wzięłam grykę a do poduszki płaskurkę i lawendę 🙂 pranamat baaaardzo polecam! Bez oszczędzania. Skusiłam się 30 dniowym terminem zwrotu, po 2 tygodniach powiedziałam że nie oddam 🙂 ląduje na pranamacie kilka razy w tygodniu a poduszki używam codziennie do masażu pleców podczas pracy na krześle lub do masażu stóp również podczas pracy. Chyba nawet częściej używam poduszki ale w zestawie z matą robią swoje.

Dodaj komentarz

.