suple

Zebrałam w końcu moje top of the top w dbaniu o zbilansowaną dietę. I co prawda mam specjalną zakładkę, tak zwanego BOHATERA TYGODNIA, w tym poście zebrałam dla Was moje totalne must have. Przetestowane, skuteczne, takie któremu jestem wierna. W tytule zasugerowałam, że to suple dobre dla roślinożerców, ale tak naprawdę przydadzą się również wszystkożercom. Nie tylko dla zdrowia, ale też i urody.

Kiedyś nie wierzyłam w moc suplementów i wydawało mi się, że zdrowa, zrównoważona dieta, spokojnie wystarczy by zaspokoić potrzeby mojego ciała. Niestety wcale nie miałam racji. Po pierwsze obecnie ziemia jest naprawdę wyjałowiona, produkcja masowa, a to co dociera do supermarketów leży tam swoje, później leży swoje u nas. Mało kto ma opcję przydomowego warzywnika. To piszę tylko o owocach i warzywach, ale jeśli jesz nabiał lub mięso, musisz wiedzieć, że zwierzęta karmione są często najtańszym shitem, a ich życiu daleko od łelnesu. Jeśli nawet nie obchodzi Cię to z powodu etyki czy empatii, musisz wiedzieć, że po prostu obecnie mięso i nabiał to zgoła bezwartościowe jedzenie. Nie mówiąc już o tym, że nasze wyobrażenia o tym jak bardzo zbilansowaną dietę mamy zazwyczaj są myśleniem życzeniowym.

W moim poście wyróżniłam nie tylko suplementy, ale też „superfoodsy” które jednak działają dla mnie jak suplementacja właśnie. Są dostosowane do mnie, możesz mieć inne potrzeby, ale część z pewnością jest wspólna.

WITAMINA D3

Mój wybór: dr Jacob’s. 20 ml na 600 porcji dziennych po 800 j.m.

wysokiej jakości olej słonecznikowy (95%), cholekalcyferol (witamina D3), przeciwutleniacz: tokoferol (naturalna witamina E pozyskiwana z niemodyfikowanej genetycznie soi).

Produkt odpowiedni dla wegetarian – w przeciwieństwie do innych produktów z witaminą D3, ta zawarta w produkcie D3 Witamina słońca pozyskiwana jest z lanoliny z wełny owczej (ekstrahowana za pomocą naświetlania promieniami UV).

PO CO? Najpierw niefortunnie złamałam rękę, potem zauważyłam, że moje zęby nie mają się tak dobrze jak kiedyś, ale tak naprawdę szukałam remedium na słabą odporność i… wielkie, kosmiczne, obrzydliwe doły, które łapałam jesienią i zimą odkąd pamiętam.

Oczywiście rekomenduję zrobienie sobie badań zanim zaczniecie łykanie suplementów, aleee jeśli chodzi o D3, jest wielkie prawdopodobieństwo, jeśli nie pewność, że brakuje Ci tej witaminy! Powodem niedoborów jest fakt, że używamy kosmetyków z filtrami przeciwsłonecznymi, mało przebywamy na świeżym powietrzu z odsłoniętymi kończynami, a poza tym wszyscy, że tak powiem „ustawowo” mamy przewalone, bo w Polsce od października do kwietnia promienie słoneczne padają pod takim kątem, że nie jesteśmy w stanie sami wytwarzać witaminy D3. Wtedy też dobrze jest suplementować D3.

Ja wybrałam opcję w kroplach, wyczytawszy że to łatwo wchłanialna forma. Aplikuje się kroplę dziennie pod język i po krzyku.

Wolałabym nie rozpisywać się teraz jakie są skutki niedoborów witaminy D3 (google powie Wam to bardzo szczegółowo). Powiem tylko ze swojego doświadczenia, że suplementacja tej witaminy odmieniła moje życie. Serio, serio! Jak ręką odjął jesienne depresje, w ogóle zima stała się dla mnie totalnie do zniesienia, poprawiła mi się odporność. W zeszłym roku byłam non stop chora. Miałam zapalenie zatok dosłownie co miesiąc od listopada aż do wiosny. W tym roku może raz. Suplementacja D3 zmieniła moje spojrzenie na suplementację w ogóle.

HERBATKA Z CZYSTKA to prawdziwe dobrodziejstwo w walce o lepszą odporność organizmu. Herbatka jest dość smaczna, należy ją pić codziennie. Sam czystek lekarski zawiera dużo polifenoli (mówią na mieście, że więcej niż czerwone wino i więcej niż witamina C) czyli silnych antyoksydantów, które to walczą z wolnymi rodnikami, niwelują stany zapalne i wspierają działanie systemu immunologicznego. Nie da się jej przedawkować i jest odpowiednia również dla dzieci powyżej trzeciego miesiąca życia. Polecana jest palaczom i ludziom żyjącym w smogu (czyli jak raz dla mnie) gdyż rzekomo pomaga usuwać metale ciężkie z organizmu. Hmm… czystek na pewno działa, przetestowałam go nie tylko ja, ale też wiele moich koleżanek, jednak nie jestem przekonana czy jest on magiczną różdżką, chroniącą przed rakiem i złym urokiem. Działa odmładzająco (no antyoksydanty w końcu, co nie?). Z rzeczy, w które jeszcze wierzę – czystek pomaga dbać o higienę jamy ustnej i może służyć jako płyn do płukania ust, ponoć nawet wybiela zęby (czego nie potwierdzę, bo robię jeszcze inne rzeczy dla ich naturalnej bieli więc nie mam zielonego pojęcia co działa). Z rzeczy, w które powątpiewam, aczkolwiek nie wiem czy słusznie – prawdopodobnie zmienia zapach potu na bardziej znośny (ha!).

Kupuję go w sklepie zielarskim.

OMEGA3 – nie jem ryb i choć może łykanie omega3 pochodzenia zwierzęcego byłoby dla mnie dobre, jakoś nie mogę się przemóc (no tak, wiem, moje D3 jest wyczesywane z owczego runa but still…). Zdrowe kwasy tłuszczowe występują w wielu orzechach i pestkach. Problem jednak polega na tym, że zazwyczaj mają one niekorzystny stosunek kwasów omega6 do omega3. Dlatego tak ważne byłoby szamanie ultradrogich nasion chia lub… lnu!

Cytując VeganWorkout:

„Podobno niezbędnym elementem zdrowej diety powinny być ryby. Błąd. Niezbędnym elementem zdrowej diety powinny być nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, zawarte między innymi w rybach, ale nie tylko. Dużo bezpieczniejszym ich źródłem są produkty roślinne. Szczególnie surowe ziarna siemienia lnianego. Wystarczy jedna łyżka świeżo zmielonych ziaren dziennie by zaspokoić swoje zapotrzebowanie na kwasy omega-3. Pamiętajmy jednak, że w przypadku kwasów omega-3 i 6 liczy się nie tyle ilość co odpowiednie proporcje. Powinniśmy spożywać kwasy omega-3 i 6 w proporcji pomiędzy 1:4 a 1:2. Zawartość kwasów omega-3 to jednak nie koniec jeśli chodzi o wartości odżywcze siemienia lnianego. Znajdziemy w nim również dużo witaminy B1, żelaza, wapnia, magnezu, fosforu i manganu. Dane w tabeli odpowiadają 100 g surowego produktu.”

Nie sądzę, żeby omega 3 z lnu było tak wartościowe jak tran (chodzi o to, że w nasionach lnu omega 3 nie jest zbyt stabilny) ale jest to moja świadoma decyzja, którą podejmuję ze względu na etykę. Żeby jeść jak najbardziej wartościową omegę 3 mam bardzo szczelny pojemnik, mielę nasiona lnu na bieżąco i przechowuję w ciemnym kredensie lub lodówce, bo nie zjełczały. Uważam picie oleju za stratę kasy i zbędny zachód (wtedy właśnie jest największe ryzyko, że omega3 się zdestabilizuje, poza tym pomijając olej kokosowy, uważam że lepiej zjadać coś w całości bo czerpiemy z tego więcej zysków). Jedzenie całych,niezmielonych nasion nie ma sensu – nie są trawione przez nasz organizm.

Omega 3 jest potrzebna naszym mózgom, sercu, osłabia depresję, działa hamująco na stany zapalne.

DROŻDŻE BABUNI – czyli witaminy z grupy B

Ale nie tylko! Drożdże są źródłem potasu, chromu, magnezu, miedzi, selenu, cynku, i witaminy H, B1, B2.

Co to oznacza w praktyce? Że cudownie działają na włosy, paznokcie, cerę, zmniejszają apetyt na słodycze (chrom!), przeciwdziałają przedwczesnemu siwieniu i wypadaniu włosów, zapobiegają powstawaniu zajadów, przeciwdziałają depresji, pomagają w leczeniu trądziku i łojotoku (choć najpierw mogą powodować wysyp).

Świeże drożdże są dla mnie o wiele skuteczniejsze niż takie w tabletkach. Są tacy, którzy nienawidzą ich smaku, ale mi on nie przeszkadza, więc nie staram się go niczym zniwelować. Co bardzo ważne – drożdże zalewamy wrzątkiem i odczekujemy około15 minut. Trzeba je zabić, jedzone na surowo nie sprzyjają naszej florze jelitowej.

Jeśli chodzi o mnie zazwyczaj na przełomie zimy/wiosny robię sobie kurację i codziennie piję kubek drożdżowego napoju (1/4 kostki zalana wrzątkiem). Robię to ze względu na witaminy z gruby B, u mnie nie działa jakoś znakomicie na cerę, za to włosy nie wypadają (choć nie mam takiego problemu zazwyczaj) i naprawdę rośnie bardzo dużo babyhair! Rosną też o wiele, wiele szybciej. Tak, te na nogach też 🙁

 

GREENS&FRUITS marki This is Bio traktuję jako turbodopalanie. Gdybym miała skopiować skład, byłby on niemiłosiernie długi. Suplement różni się od tych aptecznych tym, że jest komponowany na zlecenie Pepsi, osoby która temat odżywiania ciągle zgłębia i dywaguje publicznie na temat swoich odkryć co zwiększa moje zaufanie w temacie. Na pewno nie zapłaciłabym tyle za suple z apteki (bo nie mam do nich najmniejszego zaufania). Driuts&Greens jem pierwsze opakowanie, ale jestem powoli przy końcu (90 tabletek do sporo żeby poczuć czy coś działa czy nie). Zdecydowałam się na te suple w celu podniesienia odporności i poza czystkiem i ww. to była już taka kropka nad „i”. Odkąd jem wszystko co wyżej wypisane, razem (w tym sensie, że niektóre stosowałam przed innymi i działanie nie było tak spotęgowane) nie zachorowałam ani razu w związku z moimi zatokami i w ogóle nie złapałam nawet przeziębienia. A jak próbowało mnie coś rozłożyć to łaziło za mną dwa dni i się odczepiło. Nie jestem pewna czy po końskich dawkach Greens&friuts nie zafunduję sobie teraz czegoś innego, ale na bank coś z TiB będę zamawiać. Tabletki co prawda są wielkie i ciężko się je przełyka, ale za to pachną obłędnie. Słodko – ziołowo. Mniam. Traktuję je jako uzupełnienie mojej diety, do której wpycham i zielone szejki i więcej warzyw i owoców (i jasne, nadal opycham się glutenem, a w knajpach pożeram croissanty i podlewam to kawą). Jak już powiedziałam na początku to moje turbodopalanie. Nie zwalnia mnie to z dbania o urozmaicony jadłospis, ale uważam, że pomaga mi zadbać o to o co nie zadbałam jedząc danego dnia mało zdrowo. Nie chcę zagłębiać się w skład i działanie bo to przeczytacie sobie TU

WITAMINA B12 – no tak… nie ma jej w moim zestawieniu! A to dlatego, że wykańczam obecnie jakieś tabletki, które mają zbyt małą dawkę. W przyszłości zaopatrzę się w coś bardziej sensownego. Chciałam tylko podkreślić, że B12 jest bardzo ważną witaminą i choć jest magazynowana w ciele, należałoby co jakiś czas zbadać czy mamy jej pod dostatkiem chyba,że chcemy zapaść na depresję, stany podobne do schizofrenii, problemy z poruszaniem się, zaburzenia świadomości… Ciągle mówi się o tym, że B12 powinni suplementować weganie. Obawiam się jednak, że na niezbyt lepszej pozycji są wegetarianie, których krowy nie pasą się całymi dniami na łąkach oraz mięsożercy, żywiący się tymi samymi krowami, w dodatku nie jadający podrobów, które to B12 mają najwięcej. Rozsądnie więc byłoby się przebadać i przemyśleć dodatkowe wspomaganie. Ja prawdopodobnie tu też zwrócę się do TiB po suple.

Jestem ciekawa co Wy suplementujecie na stałe i co polecacie. Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem w komentarzach. Nie chciałam zanudzać Was benefitami i niedoborami związanymi z każdą witaminą lub jej brakiem – można o tym napisać całą książkę i chyba nazywa się ona książką od biologii 😉 Na samym końcu chciałam jedynie wyrazić żal, że jakkolwiek moje włosy i paznokcie czerpią z sumplementacji pełnymi garściami, tak moja skóra ma serdeczne wyjebundo na temat odżywiania. Robi co chce i kiedy chce. Podejrzewam ją o sabotaż. Jak jest u Was? Po czym widzicie największe zmiany? No i aha… nie zapomnijcie wspomnieć czy jecie roślinnie, wege czy wszystko, bo to też dla mnie ważne jeśli macie opisywać swoje samopoczucie po suplach.

Author

43 Comments

  1. Jadam czasami mieso ale raczej warzywa, owoce i straczki. Od ok 3 miesiecy pije co jakis czas czystka, siemie lniane i lykam wit D3. I nie robie tego jakos mega systematycznie. A moje ciągłe zapalenia zatok gdzies przepadły 🙂 jest o niebo lepiej. Wszyscy chorzy a ja nawet kataru nie mam (moze dlatego ze zaczelam biagac?). A co do siemienia lnianego, faktycznie rosną po nim włosy. Dlatego trzeba uważać bo rosną szybciej wszędzie 🙂

  2. zagubiony omułek

    ja tez piję czystek, wydaje mi się że działa faktycznie bakterio i wirusobójczo, ja generalnie mam dość dobrą odporność, więc nie wiem. w tym sezonie bylam chora tylko raz i powaliła mnie grypa której raczej nie mogłam uniknąc bo jak się przebywa w małym pokoiku z zagrypionym to cóż…

    siemię też zjadam ale jak mi się przypomni 😛 muszę popracować nad regularnością; czasem tez dosypuję chia do owsianki albo szejka albo do gluta z siemienia dodaję jeszcze sproszkowanego soku z jęczmienia.

    biorę b12 1000ug ale jakoś się nie spinam strasznie i biorę co 2-3 dni

    d3 wegańskie od dwóch zim suplementuje i faktycznie efekt jest powalający – widać to szczególnie pod koniec zimy, kiedy to zawsze miałam problemy ze zmęczeniem i deprechą. tu tez sie jakos nie spinam i nie biore od października do marca tylko grudzień-luty. jednym z niewielu plusów bycia rudym z natury jest to że syntezuje się wit d lepiej niż cała reszta świata i jest się w stanie uzbierac jej tyle żeby starczyło na prawie całą zimę 😛
    warto też pamiętać że ludzie którzy siedzą cały dzień w biurze a jak już wyjdą to smarują się filtrem 50 od stóp do głów powinni brać ją cały rok.

    z powodu problemów z cerą ostatnio eksperymentuję z castagnusem i cynkiem. z castagnusem to dlatego że moje wyrzuty na ryju sa ściśle związane z cyklem menstruacyjnym i chociaż sam okres mam niezbyt uciążliwy, to pms trwa u mnie co najmniej 10 dni i przez ten czas przewijają mi się wszelkie mozliwe objawy.

  3. Rozbawiła mnie Twoja kreatywność w pisaniu nazwy Greens&Fruits 😉 Swoim tekstem zwróciłaś moją uwagę na suplementację witaminy D. Podawanie jej jest zalecane noworodkom i niemowlętom a później właściwie nie wiadomo czy dawać czy nie, bo każdy lekarz ma swoje zdanie na ten temat.Teraz podaję wit. D mojemu półtorarocznwmu synkowi co kilka dni a o sobie w ogóle nie pomyślałam. A jeśli chodzi o czystek to mam wrażenie, że ostatnio stał się bardzo modny jak kiedyś jagody goji. Ale skoro polecasz to spróbuję:)

  4. zagubiony omułek

    a, zapomniałam dodać, że jestem wegetarianką, z przewagą pokarmu roślinnego, nabiału i jajek jem mało.

  5. O, czekałam na ten post 😉 Ja suplementuję d3 wegańskie z viridian (ale chyba poszukam jakieś tańszej opcji jak wykończę), b12 w sprayu, które też chcę zmienić na vegevit (bo mam pewne obawy, czy słodki spray nie zrypie mi uzębienia) i lniane tabletki z holland & barrett. Czasem wspomagam się wegańską multiwitaminą z H&B, multi w ogóle mam końskie zapasy (ta z tesco jest tzw accidentally vegan i kupiłam 3paczki za 3f hehe). Najlepiej chyba sprowadzać prochy z UK bo polskie ceny tych niezwierzęcych są dosyć bolesne 😉 pozdrawiam, lekomanka 😉

  6. Ja jako wegetarianka od 5 lat od jakiegoś czasu łykam okazjonalnie B12 i raz na kilka dni zjem trochę siemienia, oleju lnianego. Do tej pory wyniki badań miałam dobre, ale systematyczne badania to podstawa 🙂

  7. Ja suplementuję b12 i kompleks witamin D2 i D3 firmy Veganicity, kupione na wegekoszyk.pl, obie wegańskie (tak tak, jest już wegańska d3 dzięki amerykańskim naukowcom :). Do tego jem siemię lniane – łyżkę zmielonego siemienia dziennie do koktajlu i regularnie płatki drożdżowe do posiłków. Muszę wypróbować czystek koniecznie.

  8. Weronika

    Czyli tak… Nie zalewasz lnu gorącą wodą przed zjedzeniem? Jak tak robię, bo łatwiej go zmielić, bo nie mam młynka, żeby mielić surowiznę i wytwarza się taka śliska otoczka wokół nasionek… Zalewam wrzątkiem, odstawiam na 15-30 min i mielę blenderem. I jeszcze jedno pytanie: A co z suplementami Solgara? Ktoś, coś? Część z nich jest odpowiednia dla wegetarian i wegan.

  9. Twój wpis dał mi do myślenia, jeśli chodzi o wspomaganie naturalnej odporności. Ja też mam z nią problemy, całe życie często się przeziębiam, do tego non stop mam katar i też żaden z lekarzy nie potrafi tego wyjaśnić (wielokrotnie miałam robione badania w różnych kierunkach)… Odkąd przeszłam na weganizm, jest lepiej, bo przestałam żreć leki jak cukierki i przestawiłam się na leczenie naturalne, a w końcu zaczęłam pić imbir jak tylko często się da, no i wow, są efekty, bo choruję znacznie rzadziej, a jeśli już to tylko lekkie przeziębienie, z którym da się normalnie funkcjonować (a nie ma potrzeby tego przeleżeć) i które bardzo szybko mija. Ale wiadomo, że lepiej by było, gdyby się w ogóle nie chorowało, więc pewnie z twojej listy coś dodam do tego imbiru 🙂

  10. Zapomniałam dodać, że prócz imbiru jem też czystą witaminę C – codziennie po trochu, a jak jestem chora to kilka razy dziennie małe dawki. To pewnie też ma wpływ na moją odporność, nie tylko imbir 🙂

  11. Ja się „dożywiam” D3, B12, kwasem foliowym (z przyczyn chcenia zostania mamitą ;)). Jestem wege choć z nabiałami mam coraz mniej do czynienia (w zasadzie ser żółty czy serek wiejski jem może raz na dwa miesiące albo i rzadziej). Przy czym również gdzieś doczytałam, że B12, które wybrałam ma za małą dawkę. No ale póki co lesze to niż nic ;). Zauważyłam, że zdecydowanie lepiej przebrnęłam przez okres jesienno-zimowy pod względem zdrowia fizycznego jak i psychicznego. W ciągu całego okresu dopadła mnie jedynie jakaś infekcja górnych dróg oddechowych, którą przytaszczył do pracy mój szefunio 😀 Wyleczyłam się z niej domowymi sposobami (głównie czosnek i malina). Muszę jeszcze dodać, że faszeruję się (niestety) również zapisanymi przez ginekolog hormonami 🙁 które – mam nadzieję – będę mogła niebawem odstawić.
    Pozdrowienia w ten słoneczny dzień 🙂

  12. Ja w chwili obecnej suplementuję B12 i K2 firmy veganicity, dawki pozwalają brać co drugi dzień. Wit D mi się skończyła i waham się czy domówić czy wyglądać wiosny i dać sobie spokój z suplementacją do końca kwietnia. Moja dieta jest w 95% wegańska.O witaminie K2 dowiedziałam się od pepsi, a potem mój ojciec chorujący na serce (wszystkożerca) dostał zalecenie, gdyż badania wykazały zwapnienie tętnic co jest bardzo niebezpieczne. O K2 pepsi pisze tutaj – http://www.pepsieliot.com/paradoks-wapnia-i-niepozorna-witamina-k2/

  13. Hmm… A ja od roku zalewam wieczorem całe ziarna zimną wodą, a rano wypijam tego gluta razem z ziarnami. Mogłabym cedzić, ale wychodzę z założenia, że niezmielone ziarna przeczyszczą trochę jelita. Nawet nie o to chodzi, że nie mam jak, czy jestem zbyt leniwa, żeby zmielić, po prostu zmielone produkują większy ‚glut’, który sprawia, że mam odruchy wymiotne. Dotychczasowa rutyna działa bardzo nawilżająco, a negatywnych skutków ubocznych nie zauważyłam. A teraz jeszcze znalazłam ten wpis: http://elkiblog.pl/index.php/siemie-lniane-jak-jesc-by-sobie-nie-szkodzic-bowiem-siemie-zawiera-substancje-cyjanogenne/

  14. Ja łykam kompleks Witamin B Solgara dla wegetarian, polecam. Chociaż krzem lepszy.

  15. Niestety, „cudowne” kwasy Omega-3, to nic innego jak, mówiąc delikatnie, pic na wodę. Warto czasem poszukać u źródeł, a nie powielać utarte mity, służące jedynie koncernom produkującym suplementy. To rzecz szczególnie smutna na blogu, którego autorka chce publikować opiniotwórcze posty.

  16. Blum

    Nigdy nie znalazłam nic co by zaprzeczało, że omega3 jest o mega ważne! Co więcej oparłam swoją sumplementację o zalecenia dla diet wegańskich. O tu:http://adst.mp.pl/s/dieta/weganska-2200_kcal.pdf To teraz Ty podaj wiarygodne źródła o tym, że omega3 nie jest potrzebna, chętnie zweryfikuję swoje poglądy 🙂

  17. Blum

    Tak, bo glut nawilża, ale nie ma wiele wspólnego z Omega 3. Do tego musisz zjeść je na zimno, świeżo zmielone. Np posypując nimi kanapki.

  18. OK, dzięki za wyjaśnienie. Na kanapce dam radę zjeść 😉

  19. Mad, przetłumacz mi dawkowanie takowej witaminy D w odniesieniu do dziecka 7letniego

  20. neofelis22@tlen.pl

    Ja mam taką listę weganskich, potencjalnie newralgicznych składników w diecie i po prostu wdrożyłam sobie codzienną rutynę ich dostarczania
    – wit b12 – 5000m w postaci metylu, biorę 3 razy w tygodniu
    – wid d2-d3 1500IU codziennie, prawie cały rok, bo pogoda u nas licha, słońca jak na lekarstwo, a i tak siedzie w biurze w godzinach, gdy najlepiej byłoby tę wit syntetyzować:)
    – omega 3 – jem zamiennie len, chia, konopie, dodaję czasem włoskich orzechów i myślę o zakupieniu wegańskiego dHA z glonów, jest już na polskim rynku, myślę że 2-3 razy na tydzien tylko nam to pomoże
    -wit k2 – jem codziennie pół łyżeczki suszonego natto
    – selen – też codziennie wsuwam 1-2 brazylijskie orzechy, taka dawka jest wystarczajaca, a selenu jest bardzo mało w innych rzeczach niż te orzechy
    JOD – mało solę, ale używam jodowanej soli, zawsze taką wybieram i kilka razy w tyg jem glony – nori, wakame, ogólnie uwielbiam sushi, zupę miso, wiec samo tak jakoś wychodzi

    Pozdrawiam ciepło

  21. To u mnie jest tak, że całe życie choruję jakieś 3-4 razy w roku, do tego dużo przeziębień, więc przyznacie, ze to sporo. W tej chwili jestem trzeci raz na l-4 w tym roku… Tym razem mam pierwszy raz w życiu grypę (zawsze to były anginy). Uprawiam sport – siłka 3 razy w tyg i 2 razy joga, mam dietę semi wege (jem ryby), jem bardzo dużo owoców, warzyw, kasza codziennie inna wchodzi. Sporo chia, siemienia (ale właśnie całego!), piję wody ok 1,5 l dziennie, czystek codziennie, ale od kilku tyg dopiero. Nie jem ŻADNYCH przetworzonych rzeczy, wszystko robimy sami, nawet placki do tortilli.
    Słabą odporność miałam od zawsze, a od kilku lat upatruję tu problem w małej ilości snu, bo rzadko udaje mi sie spać 6,5h, co przy aktywnym trybie życia jest obciążające. Trochę szkoda, że tak łądnie się odżywiam, a rozwalam to brakiem snu, right?
    Obiecuję popracować nad snem, żeby było 6,5h codziennie, a poza tym to siemię mnie zainteresowało – zupełnie surowe mielisz, si?

    AAA, no i zamawiam d3 obowiązkowo. Tylko czy w okresie kwiecień-październik też przyjmujesz? Czy np mniej?

    Dodam jeszcze tylko, że czystek poznałam dzięki Tobie i się od razu zakochałam!

  22. @Omega3

    Np. tutaj:
    http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1357266

    Polecam również bloga Bena Goldacra (szanowanego lekarza i autora książek o nauce i farmacji): http://www.badscience.net/category/fish-oil/

    Albo chociaż takie „pierdołowate” artykuły:
    http://www.dailymail.co.uk/health/article-2359466/Taking-omega-3-fish-oil-supplements-increase-risk-aggressive-prostate-cancer-70.html

    Mimo wszystko uważam, że o suplementacji i dietach wypowiadać powinny się osoby wykształcone w tym właśnie kierunku.

  23. Blum

    Spec – niestety ale nauka ciągle odkrywa coś nowego, a lekarze i dietetycy za tym nie nadążają. Jakbym zostawiła tę działkę pożal się boże specjalistom, musiałabym jeść mięso, bo „przecież ma pani mensturację i zamierza być matką”. Jak pytam lekarzy o moją dietę radzą mi wrócić na mięsno mączne obiadki do mamy. Czemu? Bo nikt nie chce brać odpowiedzialności za moje zdrowie jeśli zdecyduję się jeść 20 bananów dziennie, a jakoś wszyscy zamiast poczytać i porównać to ze swoją fachową wiedzą wolą zapitalać na drugi etat, żeby kupić jeszcze większe mieszkanie, w jeszcze bardziej strzezonym osiedlu. Więc – no thanks, polegam na tym co sama znajde lub podsuną mi inni. W tym wypadku Ty. I na bank się zapoznam z powyższymi linkami, bomit o omega3 byłby dla mnie korzystny (nie chcę jeść ryb).

    Reszta wymienionych przeze mnie sumplementów mi służyi widzę realne zmiany w swoim zdrowiu. Niekoniecznie trzeba traktować to jako poradę – można jako recenzję. Nie jestem lekarzem, wiadomo.

  24. Blum

    Majkabilly – Czystek is love <3 odporność to wielka zagada - może to być też kwestia stresu. Ja np bardzo czesto się przeziębiałam przez ostatnie dwa lata i miewałam zapalenie zatok, ale absolutnie zero grypy czy anginy. Od lat ich nie miałam.

    Może Twoja dieta działa na odporność jak u mnie na cerę. Niby tak, ale nie. Mimo to nie rezygnuj.

    Wit D zaczełam suplementować w październiku i niby powinnam skończyć w kwietniu, ale pracuję w biurze, nie wiem czy spędzam wystarczająco dużo czasu na świeżym powietrzu. Może przedłużę suplementację? Tak czy inaczej to D3 najbardziej poprawiła moją odporność i sampoczucie, to na bank!

  25. Blum

    Nrofelis22 – muszę rozkminić tę K2. Wiem, że ważna ale jakoś nie wzięłam się za nią jeszcze.

  26. Blum

    Anonim gosselka – lepiej zapytaj lekarza o zalecenia w stosunku do 7letniego dziecka.

  27. ja jestem narażona na ogromny stres, niestety i chyba zbyt szybko się to nie zmieni. Tylko więcej jogi mnie uratuje… 😉
    no to zmieliłam sobie już len dzisiaj i posypałam pierwsze kanapki, pycha. myślisz, ze 2-3 łyżeczki dziennie wystarczą?

    dodajemy siemię do chleba zawsze, nawet pół szklanki, ale rozumiem, ze skoro dodaję je w całości, to jest to bez sensu, bo nie trawimy? true? Czy upieczone z chlebem jakoś inaczej działa na nasz org?

  28. Kupiłam wczoraj natto, smakuje dosyć obleśnie (choć w porównaniu ze spiru daje rady) ale wychodzi mimo wszystko taniej niż tabsy, myślę, że to jest dobra opcja na k2, w końcu soja zawiera też wiele innych cudowności 😉 😉

  29. neofelis

    @Blum nie ma co rozkminiać , pół łyżeczki natto suszonego i nie trzeba magicznych supli d3+k2. Wit k2 odprowadza wapń do kości, tak aby nie odkładał się w tetnicach. Natto jest na liście najzdrowszych pokarmów świata, taki super foods, nei wychodzi drogo, a policzyłam że własnie pół łyżeczki spełnia dzienne zapotrzebowanie. Wyglada jak kocia karma i niektórzy nie mogą sie przemóc, ale dla mnie to było jak z oliwkami. Najpierw ohyda, a teraz tęsknię za tym specyficznym smakiem:)

  30. kwasy omega3 są mega ważne – nie wiem skąd informacja, że to pic na wodę. Nie chcę jeść ryb, w dodatku zawierają metale ciężkie i w masowej hodowli coraz mniej Omegi. Dziś aż siadłam z wrażenia jak poczytałam o wegańskim tranie (!!!!!) opracowanym przez młodego polskiego biotechnologa – 4x bardziej bogatszego w omegę 3 niż ryby!
    http://m.trojmiasto.pl/news/wiadomosci/Algi-pomyslem-na-zycie-i-na-biznes-n87879.html
    http://www.aptekagemini.pl/ultivia-omega-3-x-30-kaps.html

  31. Blum

    veganplate – ciekawe, z tym też się zapoznam.

  32. Blum

    Neofelis – Gdzie kupujesz natto? Sproszkowane?

  33. Blum

    Majkabally – Siemię jako takie, niezmielone jak ma wodę to nawilża organizm (mówię o tym żelu). Tak samo myślę działa pudding chia, nie wiem czy chia są trawione bez uszkodzenia nasionka (czy czym one tam są?). Siemię w chlebie nie wiem jakie może mieć właściwości, może pomaga na wypróżnienia? Na chłopski rozum jeśli nie wolno podgrzewać oleju i nie powinno się jeść zmielonego na ciepło bo omega3 się utleniają, to w wypieczonych chlebie z lnem – omega 3 nie znajdziesz ni hu hu.

  34. u Ciebie zawsze się czegoś dowiem ciekawego. Uratowałaś moją twarz maseczką/peelingiem z sody, którą stosuję 2-3 razy w tygodniu, to może odporność uratujesz d3? Już zamówiłam. do końca kwietnia będę brała codziennie, potem do października co drugi lub trzeci dzień. i jesień-zima znowu codziennie.
    I czystek codziennie, siemię zmielone codziennie. I obiecuję spać 6,5 co noc. Reszta bez zmian, tylko coraz mniej ryb.

    Blum, bardzo nie chcę już chorować…
    Tobie pomogło na zatoki, może i mnie się przyda.. Wiara podstawą sukcesu, bo wszystko się zaczyna w głowie 🙂

    Ściskam i dziękuję, że jesteś.

  35. W czym mielicie siemię lniane? Ja mam z tym problem, w młynku do kawy elektrycznym nagrzewa się podczas mielenia (podobno straty omega 3) a w ręcznym jakoś słabo mi się mieli…

  36. Blum

    To już bez znaczenia:) Ja przestanę się pałować z mieleniem lnui kupię te kapsułki z wegańskim omega 3 z glonów, które ma te właściwie kwasy tłuszczowe i nic się nie utlenia. Eureka!

  37. ziółko

    Bardzo lubię Twojego bloga i przykro m, że wśród spoko produktów znalazłam czystek i to opisany w tragiczny sposób- podałaś złą jazwe czystka plus błędy (witamina c nie zawiera polifenoli… Jest witaminą!)

  38. Blum

    Ziółko – poprawię to, chodziło mi chyba o to, że czystek je zawiera, nie witamina C. Wyedytuję posta i dzięki za uwagi 🙂

  39. i ten napoj drozdzowy to tak w ciagu dnia? czy moze z rana?
    a co mozna do niego dodac na poczatek zeby lepiej smakowal?

  40. Blum

    Niektórzy dodają coś słodkiego. Ja wolę nie łączyć drożdzy ze słodkim. boję się, że to namiesza.

Dodaj komentarz