Te drobne kwiaty to właśnie łąka kwietna, którą samodzielnie wysiałam.
Te drobne kwiaty to właśnie łąka kwietna, którą samodzielnie wysiałam. W lewym dolnym rogu to własnie chyba hyzop.

Susza stała się faktem. Klimat ociepla się, a Polska wysycha. Z roku na rok obserwujemy to coraz wyraźniej. Radość z ciepłych zim i suchego przedwiośnia przechodzi w refleksję, że nie jest dobrze.

Duża w tym „zasługa” rabunkowej gospodarki wobec natury – osuszania torfowisk i bagien, strach przed powodzią, który sprawił, że betonujemy wszystko, naturalny bieg rzeki staramy się wcisnąć w sztucznie utworzone koryta i tak dalej i tak dalej. Dziś chcę się podzielić z Tobą takimi naprawdę maleńkimi sposobami na to, jak oddać naturze ziarnko z tego, cośmy jej zabrali.

W moim podejściu nie ma natury osobno od człowieka. Niszcząc naturę, niszczymy siebie i to jest dla mnie jasne. Oddając naturze – leczymy siebie i jak to często bywa, nie uda się może naprawić wszystkiego w sekundę, (a już na pewno będąc jednostką w tej wielkiej sieci połączeń), ale to, co dla Ciebie jest niewiele znaczącym gestem, dla okolicznych wróbli i zmęczonych pszczół będzie pokrzepieniem.

susza
Tak wyglądał mój balkon zeszłego lata. Smagliczka wylewa się z donicy po lewej stronie – to te malutkie białe kwiatki.

ROŚLINY NA BALKONIE LUB PARAPECIE ZEWNĘTRZNYM


Na balkonie lub zewnętrznym parapecie hoduj rośliny, które będą źródłem pokarmu dla motyli i pszczół. Ja wysiewałam kwietną łąkę (zamówisz nasiona online (klik)), ale najlepiej sprawdziły mi się lawenda i smagliczka (klik). Ta druga ma maleńkie kwiatki i wcale nie lubi nadmiaru wody, więc na obecne czasy nada się idealnie. Jest bardzo tania i wieloletnia. Ja kupowałam na Hali Mirowskiej i przechowała mi się przez zimę – teraz oddaję ją mojej sąsiadce, bo ja już nie będę mieć balkonu. Smagliczka pięknie pachnie miodem i przyciąga masę owadów! Bez obaw, pszczoły nie są zainteresowane człowiekiem, mają zajęcie. Lawenda przyciąga również motyle. Ja polecam też np. hyzop lekarski (klik) – ma różowe kwiecie i kwitnie do późnej jesieni i również przetrwa zimę na balkonie.

W zeszłym sezonie, zamiast wyrzucać rośliny jesienią, zostawiłam je na całą zimę. I chociaż właśnie się przeprowadzam i nie będę mieć balkonu, wiosną wróble odwiedzały mnie często, żeby wyszarpać sobie suche kawałki roślin i budować z nich gniazda. Łąka kwietna zamieniała się również w nasiona, które zostały zjedzone.

susza - poidełko dla owadów
Z mojego poidełka zaskakująco szybko znikała woda! Kilka dni później zauważyłam, że Luśka wypuszczana na balkon wypija ją z lubością (bo we własnej misce 2m obok nie smakuje już tak dobrze).

POIDEŁKO DLA OWADÓW I PTAKÓW


Poidełko dla owadów to po prostu płytka miseczka, w której należy umieścić kilka kamieni, żeby owady nie potopiły się i w razie wpadnięcia do wody, mogły się wygramolić i wysuszyć skrzydła. Również miejskie ptaki skorzystają z tej odrobiny wody. Obecnie nie ma kałuż, ptaki gniazdują, przyda im się taka pomoc o wiele bardziej niż nagminne dokarmianie ptactwa chlebem (czego nie należy robić, w ogóle nie dokarmiamy ptaków poza zimą, a i zimą tylko, kiedy jest dużo śniegu i znaczny mróz).


OSZCZĘDZANIE WODY DO PODLEWANIA


Kiedy trzeba oszczędzać wodę, podlewanie roślin nie jest mile widziane. Z drugiej strony, przecież one też potrzebują wody by żyć, i by inne stworzenia mogły z nich korzystać. Dobrze jest połączyć 2 w 1 i zbierać tzw. szarą wodę – wodę, w której myjesz owoce i warzywa, wodę, którą opłukujesz szczoteczkę do mycia zębów lub której używasz do mycia twarzy. Ja od kilku dni zbieram też wodę podczas brania prysznica. Zanim się namydlę, muszę się zmoczyć – stawiam sobie pod prysznicem miskę, opłukuję ciało, a część wody znajduje się w naczyniu. Staram się nie podlewać roślin mydlinami (choć ponoć w domowych ilościach można). Taka woda nadaje się idealnie do podlewania roślin na balkonie lub parapecie, a jeśli nie masz balkonu, jest jeszcze jedna rada… zaprzyjaźnij się z jakimś drzewem albo krzakiem w pobliżu swojego domu. A może jest jakiś wydeptany trawnik? Dlaczego nie uczynić z tego rytuału? Codziennie zebraną wodą podlać to drzewo przed swoim domem? To możliwe i w bloku i w kamienicy. Jeśli masz dzieci, naucz je tego! Niech to będzie Wasze drzewo, niech ma imię i niech nawiąże się między Wami relacja. Bardzo potrzebujemy zieleni w mieście!


JESZCZE INNE RADY


Jeśli jesteś szczęściarą, która ma ogród albo działkę – zastanów się czy jest szansa, żebyś nie kosiła trawnika! A może masz część ogrodu, którą możesz przeznaczyć na dziką łąkę? Moi rodzice mieli równo skoszony trawnik i wszystko w ogrodzie było oddzielone słupkami, palisadami i ogarnięte. Do mojego taty nadal nie przemawia koncept dziekiego miejsca, ale zaraz po skończeniu tego tekstu, zamierzam powiercić mu dziurę w brzuchu. Krótko obcięta trawa nie ma szansy zatrzymać wiele wilgoci, a podczas suszy brzydko zółknie i sama wysycha. Dlatego właśnie w mieście powinno być jak najwięcej łąk kwietnych lub niekoszonej trawy – część wody (jeśli ta spadnie) wsiąknie w ziemię, część zostanie przypowierzchni, a część na liściach. Goła gleba sprawia, że ziemia wysycha na wiór i nawet gdy spadnie ulewny deszcz, woda nie może wsiąknąć w ziemię, tylko ucieka do studzienek kanalizacyjnych i zalewa ulice.

Żeby zadbać o równowagę suszy-wilgoci w mieście, musimy mieć jak najwięcej przestrzeni, która zatrzymuje wodę w ziemi, a nie wysyła ją prosto do ścieków.

Rozejrzyj się po swojej okolicy i zastanów, które z powyższych rozwiązań możesz wdrożyć w życie już teraz. To bardzo małe akty dobroci, ale wyobraź sobie, że każdy Twój sąsiad robi to samo. Często używam tej miary wobec własnego postępowania – czy chciałabym, żeby 100, 1000, 10000 osób postępowało tak jak ja? Jeśli nie – staram się poprawić swoje zachowanie, jeśli tak – staram się je nagłaśniać z nadzieją, że kogoś zainspiruję.

Jeśli uważasz ten tekst za przydatny puść go proszę w świat dalej!


 

...

9 komentarzy

  1. Pingback: Update #2: teorie spiskowe, powrót kina i Ekstraklasy - Troyann.pl

  2. Dziękuję za pomysł ze zbieraniem wody po prysznicu, itp. Wydaje się oczywisty, ale jakoś na to nie wpadłam. My już dzisiaj zaczeliśmy i zbieramy tak wodę do podlania grządek.

  3. Nieskromnie przyznam, że w codziennym życiu sporo robię dla przyrody, ale ostatnio czuję kompletną bezsilność i brak znaczenia swoich działań – działań pojedynczej osoby. Wiem, wiem, ziarnko do ziarnka… Ale cóż z tego, że ja zrobię sobie kwietną łąkę skoro włodarze mojego miasta (a żeby było wiadomo kto się źle zachowuje to skonkretyzuję – włodarze Lublina, choć niestety nie odstają od innych samorządów) mają obsesję betonozy i dosłownie wszędzie gdzie się da budują coś. Wiem, że trzeba rozwijać miasta, ale nie jest to równoznacznie z laniem wszędzie betonu. Mimo sprzeciwu mieszkańców miasta, mimo braku zgody ze strony Sądu Administracyjnego karczują teraz ogromną zieloną przestrzeń cenną ekologicznie (bo koronawirus i nikt nie zaprotestuje poza wirtualną przestrzenią), aby wybudować tam bloki (mam na myśli Górki Czechowskie). No i cóż z mojej łączki, z mojej deszczówki czy wielorazowych siatek jak miasto jeszcze bardziej utonie w smogu, jeszcze bardziej wyschnie? Obserwując to co się dzieje w mojej okolicy czy to co się dzieje w skali globalnej, nie widzę dla nas przyszłości.

  4. Blum

    Słyszę Cię Zanienka – też jestem załamana tym faktem 🙁

  5. Bardzo dobre rady. Znam cię z instagrama, ale dopiero teraz trafiłam na twojego bloga i nie żałuję! NAtura jest mi bliska. Gdybym miała ogród albo chociaż balkon, to chętnie bym coś z tego zrobiła. Ale niestety. Więc dbam o naturę na inne sposoby 🙂

  6. Blum

    Klaudia – zapraszam, rozgość się 🙂 No i czy zdradzisz swoje sposoby?

  7. Te roślinki do mnie przemawiają <3 Dzięki wizytom owadów na tak bliskie wyciągnięcie ręki można by je kapitalnie upolować zdjęciowo :))

  8. Pingback: Majowa piąteczka: ze spacerami – Polska pyza na europejskich dróżkach

Dodaj komentarz

.