galaxyforever

W zeszłym roku zaczęłam testować bardzo różne naturalne sposoby na pielęgnacje ciała, cery i włosów. Wynikało to bardziej z mojej ciekawości jak wypada naturalna i tania pielęgnacja vs kosmetyczna i drogeryjna, niż z rzeczywistej potrzeby. Niestety kiedy po grudniu (który obfitował w czekoladę, brak ruchu, pierogi, pierogi, pierogi, brak ruchu…) w styczniu przeszłam na czyste odżywianie i dodałam minimalny ruch… no cóż. Jestem na etapie totalnego skinny fat. Mięśni jeszcze ani widu ani słychu, tłuszcz odszedł w niepamięć została pomarańczowa skórka, którą wolałabym pożegnać (pomarańcze tylko w okresie świątecznym, co?). Z przykrością stwierdzam też po 3 miesiącach w bezruchu, że ani moja siła, ani jędrne, gibkie ciało nie były tak same z siebie (a przecież jak miałam 20 lat nie musiałam robić nic i wszystko jakoś samo się regenerowało no hej…) i były efektem regularnej pracy z ciałem. Uuuuppps! Więc nagle moje zabiegi „urodowe” nabrały większego sensu a ja determinacji. Dziś przedstawiam Wam mój absolutny must have pielęgnacyjny. Jest tani, jest niesamowicie skuteczny, jest przyjemny… ale wymaga codziennej praktyki i cierpliwości. Niestety, pielęgnacja, którą Wam proponuję jest PRAWDZIWA. Opiera się nie na cudownym napinaniu skóry do pierwszego mycia ale na ciągłym dbaniu o ciało, co sprawia, że faktycznie, na stałe i naprawdę ma się ono lepiej. A to wymaga pewnego samozaparcia i w praktyce i w oczekiwaniu na efekt.



CO DAJE NAM SZCZOTKOWANIE CIAŁA NA SUCHO:

– wspomaga działanie układu limfatycznego

– ujędrnia skórę (naprawdę skutecznie!)

– jest „peelingiem” na sucho

 – jest wspaniałą pobudką dla ciała (stosowany rano przed prysznicem)

– redukuje cellulit

– „poleruje skórę” – jest jaśniejsza, lepiej ukrwiona, tatuaże są bardziej jaskrawe, skóra wygląda na młodszą (jak po peelingu, usuwamy martwy naskórek) przy regularnym stosowaniu przez ok tydzień raz dziennie – skóra naprawdę wygląda na wypolerowaną.

– poprawia ukrwienie skóry
 
– niweluje problem wrastających włosków po depilacji

CZYM SZCZOTKUJEMY?

Ja używam dwóch rodzajów szczotek i służą mi one trochę do czego innego. Szczotka po lewej pochodzi z The Body Shop. Jest ostra i ma sztywne włosie. Idealnie nadaje się do szczotkowania/peelingu całego ciała przed prysznicem i to jej staram się używać codziennie. Szczotka po prawej stronie jest z Rossmanna i posiada twarde, zaokrąglone bolce. Masaż nią jest przyjemniejszy w moim odczuciu ale nie daje ona efektu wypolerowanej skóry. Używam jej okazjonalnie, kiedy czytam albo oglądam filmy, masuję kolistymi ruchami brzuch, uda i pośladki tak żeby skóra była lepiej ukrwiona, jędrniejsza i by zredukować cellulit. Jeśli chcecie zainwestować w jedną szczotkę zdecydowanie bardziej polecam jakąś w typie tej z TBS. Dostaniecie podobne w Rossmannie, są nawet mixy włosów z drewnianymi wypustkami.

JAK I KIEDY SZCZOTKUJEMY?

Najlepiej przed prysznicem. Rano pobudza. Jednak przed wieczornym prysznicem często mamy więcej czasu, możemy wyszczotkować ciało dokładniej. Poza tym po szczotkowaniu -> prysznicu -> dobrze jest skórę wysmarować olejem.

Ważne, żeby robić to codziennie.

Zaczynamy od stóp i kierujemy ruchy ku górze. Nie wolno przyciskać szczotki zbyt mocno zwłaszcza kiedy mamy nieprzyzwyczajoną skórę. Szczotkujemy też podeszwy stóp, paznokcie, palce u rąk i wewnętrzną stronę dłoni. Warto zwrócić szczególną uwagę na kolana i łokcie. Brzuch szczotkujemy okrężnymi ruchami wokół pępka. Ja okrężnymi ruchami ku górze szczotkuję też uda i pośladki oraz dół pleców. Piersi można szczotkować bardzo delikatnie okrężnym ruchem. Dekolt i szyja są wrażliwe więc tu tylko głaszczemy skórę szczotką (ja robię to od szyi w dół). Naturalnie nie szczotkuję twarzy – włosie jest zdecydowanie zbyt ostre.

szczotkowanieciała

Szczotkowanie ciała wymaga wyrobienia sobie pewnego nawyku ale w połączeniu z wcieraniem oliwki naprawdę potrafi zdziałać o wiele więcej niż drogie balsamy w ładnych pudełeczkach. O ile z cellulitem jeszcze walczę (oczywiście również dietą i ruchem) o tyle jędrność skóry ulega bardzo szybko znacznej poprawie a po kilku razach sam rytuał jest przyjemny.

Szczotkujecie? Przyznam szczerze, że ja dopiero za drugim razem wykazałam się cierpliwością, zazwyczaj brakuje mi motywacji, czasu albo chęci żeby swoje rytuały pielęgnacyjne kultywować dłużej niż tydzień ale szczotkowanie ciała, zwłaszcza zimą przynosi mi takie rezultaty, że z pewnością nie zarzucę go tym razem prędko.

* Ten post pochodzi z mojego poprzedniego bloga Mad Tea Party, który jest zawieszony. Reszta postów będzie się tu regularnie ukazywać.

Author

8 komentarzy

  1. oj cellulit po zimie to zło. Póki co od 3 marca 5 dni w tygodniu killer Chodakowskiej i raz w tygodniu body wrapping z cynamonowym koncentratem bingo spa i już niewiele do zwalczenia zostało 😀 Co do szczoty, to mam i myję nią plecy, ale boję się na razie wejść w etap szorowania na sucho. Powodzenia Blum 😀

  2. Generalnie szczotkujemy w kierunku węzłów chłonnych. Kiedyś zaczęłam, ale przerwałam. Jakoś nie widziałam rezultatów, oczywiście wszystko chciałam szybko… Dziękuję, za przypomnienie, postaram się wrócić do szczotkowania 🙂

  3. Agnieszka

    Szczotkowałam po każdym myciu regularnie przez ponad 4 miesiące. Przestaje być potrzebny jakikolwiek peeling i krążenie faktycznie jakby lepsze
    ALE
    przestrzegam wszystkie dziewczyny o kruchych naczynkach. Moje paskudnie popękały na udach 🙁 akurat nadchodzi lato, więc mocno się wystraszyłam (zauważyłam w marcu). Na szczęście miesiąc po zaniechaniu szczotkowania wszystko wróciło do normy 🙂

  4. Blum

    Agnieszka – to prawda, przy kruchych naczynkach należny uważać, masować lżej lub szczotką z miękkim włosiem i… jeść dużo witaminy C.

  5. Hej Blimsien. Uwielbiam Twojego bloga. Dlaczego tak rzadko piszesz? W poście o ścieżce serca piszesz, że każdy sam musi” Dać sobie poczucie bezpieczeństwa”. Blimsien co to znaczy? Jak to zrobić ? Pozdrawiam Asia

  6. Blum

    Asia – bo ja piszę szczerze i z serca. Mój blog nie jest strategią marketingową, maszyną do zarabiania kasy, ani jakimś grafikiem wypakowanym postami po brzegi. Żeby pisac tak jak chcę to robić muszę… żyć. Doświadczać, przeżywać, upadać i wstawać i jeszcze zdobyć się przy tym wszystkim na refleksje.

    Powiedziałabym, że moje miejsce w sieci to jak nadawanie z frontu. Żeby to wszystko miało sens, czasem muszę wpaść w wir działań! 🙂

    Dać sobie poczucie bezpieczeństwa oznacza, że musisz wypracować sobie schronienie w sobie. Nie w świecie zewnętrznym, ale w stanie umysłu. I wypracować sobie narzędzia w tym celu.

  7. Pingback: Pielęgnacja urody Literatki - u Literatki

Dodaj komentarz