Tag

blimsien

Browsing

11372168_1479747425681886_1100009237_n

Dziś notka i konkurs w jednym. Do wygrania książka o tym jak budować swoją markę na autentycznym i porywającym przekazie. Jak ugryźć marketing z innej strony. Jak oprzeć swój biznes na sobie lub po prostu – jak lepiej pisać. Ania Piwowarska pokazuje jak poznać siebie i wykorzystać swoje atuty w promocji tego co robimy. A ja piszę o trudnej sztuce bycia sobą i zapraszam Was do dodania kilku zdań od siebie – co jest właśnie przedmiotem konkursu!

WYGRYWA KAROLINAO!

summer deals!Moim kosmetycznym celem jest zmniejszanie kolekcji używanych specyfików, stosowanie możliwie jak najwięcej skutecznych kosmetyków DIY oraz wymiana drogeryjnych bestsellerów na produkty o prostych, przyjaznych składach. Dziś testuję dla was rękawicę Glov, która zapewnia demakijaż bez użycia czegokolwiek poza wodą!

11117178_1611364562419542_1899530829_nW te słowa pytacie mnie często. No bo rozgłaszam wszem i wobec, że nie liczę kalorii, jem duże porcje, z dokładkami nawet, dużo owoców a i orzechem nie wzgardzę, a i ciemną czekoladę wsunę, a i pizza mi nie jest obca. „To co ty jesz Blimsien, że nie tyjesz? Może wcale nie jesz dużo?” pytacie. Dziś przygotowałam więc kompilację tego co jem. Widać też wielkość porcji. Nie jest też tak, że nie tyję. Na pewno moja waga leci w dół samoistnie (to znaczy bez treningów i liczenia kalorii) kiedy nie jem glutenu i kiedy dużo się nawadniam (nie wiem jaki to ma związek, ale w moim przypadku nawilżona jestem jakaś smuklejsza). Nie jestem dietetykiem. Mój post ma charakter informacyjny, poglądowy. To co jem działa na mnie. Teraz. Czuję się świetnie. Chcę odpowiedzieć na Wasze pytanie, nie roszczę sobie pretensji do bilansowania cudzej diety.

sirensgirlgangTen super rysunek to dzieło rysowniczki z San Jose, która rysuje dziewczyński komiks The Sirens of San Francisco.

No więc pomyślałaś sobie, że skoro tyle o tym gadam, fajnie byłoby poczuć trochę tego girlpowerowego kopa, zebrać się z jakimiś sensownymi laskami i… zadziałać! Zrobić coś dla siebie, poczuć wsparcie, zrozumienie, ruszyć do działania! No to świetnie, że jesteś w tym miejscu. Mam dla Ciebie sposób w jaki możesz założyć swój oddział Girl Gangu, a jeśli nadal nie wiesz czemu do licha miałabyś to zrobić, kuknij TU.

selflovetonierurkizkremem

Nareszcie mogę postawić kolejny, zaplanowany wcześniej krok, na drodze rozwoju mojej strony (a właściwie to inicjatywy) i poza podwieczorkami (następny w opracowaniu) oraz GIRL GANGIEM dla podwieczorkujących, mogę zaprosić Was na… RURKI Z KREMEM! Tak, tak! Po miesiącach rozkminiania, właśnie tak postanowiłam nazwać blumny newstletter. Czemu? Bo kochanie siebie to nie rurki z kremem, a ja chciałabym dać Wam jakieś narzędzia, albo chociaż ciepłe słowo, które jednak uczyniłoby tę transformację łatwiejszą!

Moje świeżutkie, osobiste maile, będą wpadać do Waszych skrzynek dwa razy w miesiącu. 14tego i 28ego. I zamierzam je pisać zainspirowana i natchniona, z kubkiem wybornej herbaty, delektując się tym dodatkowym przepływem energii. Mam nadzieję, że Wy równie chętnie będziecie do Rurek zasiadać i palce oblizywać. Tym bardziej raduje mnie ten fakt, bo wiem, że niektóre z Was czują, że blog się nieco sformalizował i brakuje tu trochę tego kumpelskiego czegoś co miał MTP. Mam nadzieję, że Rurki będą godną kontynuacją.

Jestem też przekonana, że nazwa jest trafiona. Dziś ponad 105 osób napisało „cześć, prosze o rurkę z kremem” lub „chciałabym rurkę z kremem” i „mam ochotę na rurkę z kremem”, a ja szczerzyłam się przy każdej takiej wiadomości. Oczyma wyobraxni widzę, jak nie mogę wywiesić prania, ani w ogóle nic,  i prosze mi nie przeszkadzać, bo zajmuję się nadziewaniem rurek. Mam nadzieję, że Wy w podobny sposób będziecie rurki konsumować.

Więc gdyby któraś miała ochotę na grubą porcję inspiracji, wystarczy napisać mi maila przez KONTAKT.

Zwyczajnie napisz mi, że chcesz dostawać Rurki z kremem.

P.S Pamiętajcie by dobrze skonfigurować Wasze skrzynki, inaczej jest szansa, że Rurki będą lądować w Ofertach lubco gorsza Śmieciach,a to by było przykre gdyby tyle kremu poszło na marne ; (