Tag

dom

Browsing

microgreens

Chciałabyś mieć balkon pełny kwiatów, soczyście zielonych liści, krzaczków pomidorów o kwaskowatym zapachu, ze stolikiem, przy którym można napić się kawy… ale nie masz balkonu? Ja bym chciała mieć borówki amerykańskie, grządki pełne pachnących ziół oraz kurę… ale nie mam ogrodu. Nic straconego, jeśli wiosną chcesz się poczuć, jak królowa ogrodnictwa, Pani Wiosna ucieleśniona, Perfekcyjna Pani Domu, zostaw mycie okien na inną okazję, a teraz lepiej…

zerowaste

Kiedy minimalizm owładnął przeżartych konsumpcjonizmem ludzi, wpadłam w pułapkę wymieniania starych i brzydkich rzeczy na nowe, jakościowe, porządne. Nigdy nie robiłam tego bezmyślnie, ale trend, który w założeniu miał mnie uwolnić od myślenia o rzeczach, generował niezdrowe obsesje (czego jeszcze się pozbyć) i jeszcze większą konsumpcję (wymienić pstrokate na monochromatyczne, uspójnić, wymienić bla, bla, bla). Nigdy nie chciałam złapać się w te same sidła, tym razem pod flagą zero waste. Dlatego podchodziłam do tematu jak pies do jeża.

Jeden z moich ulubionych zakątków naszego mieszkania
Jeden z moich ulubionych zakątków naszego mieszkania

Gdybym miała powiedzieć, jakie jest nasze mieszkanie, powiedziałabym: bardzo osobiste, sentymentalne, żywe, elastyczne. Ponieważ wynajmujemy mieszkanie i nie będzie to nasze ostatnie lokum w życiu (choć teraz ciężko nam to sobie wyobrazić) nie przywiązujemy się za bardzo do naszych pomysłów i często zmieniamy nasze wnętrze. Najpierw nasze przedmioty i osobowości ścierały się na arenie tych kilku metrów kwadratowych. Teraz czuję, że płynnie tańczą ze sobą. Po niecałych dwóch latach wspólnego mieszkania dotarliśmy się jako partnerzy i jako domownicy.

 

geranium
Geranium opowiada prawie tak dobre żarty jak sałatka!

Zaliczyłam różne roślinne obsesje. Mięsiste bananowce (zawsze mi umierają), minimalistyczne mikrolistki Sophora Little Baby (trudna w uprawie), kwiaty, których nazw nie pamiętam lub nie znam i zawsze, ale to zawsze wracam do roślin, które są łatwe we współżyciu, łaskawe oraz przydatne. Jednym z nich jest geranium, retro roślinka, którą pewnie kojarzycie z dzieciństwa.


DLACZEGO GERANIUM?

Gerniaum to roślina o szorstkich listkach, która wydziela przyjemny, słodki cytrusowo-różany zapach. Nie wiem, czy kojarzycie ją z rodzinnego domu, ja miałam cytrynkę w pokoju i była moją dobrą znajomą, bo jako dziecko nieustannie chorowałam na zapalenie ucha. Przy bólu ucha należało oderwać jeden listek, zwinąć go w kulkę, zawinąć w watę i wetknąć do ucha, a ból ustępował. Wiem, że w niektórych domach z gerniaum robiło się esencję herbacianą.

Potocznie zwana „anginka” ma właściwości przeciwwirusowe oraz przeciwbakteryjne i jest faktycznie stosowana przy przeziębieniach. W dodatku olejki eteryczne zawarte w tej pelargonii poprawiają nastrój i działają antydepresyjnie i kojąco na układ nerwowy. Za to na pewno nie poprawiają humoru muszkom owocówkom i komarom, owady go nie znoszą.

W dodatku roślina te jest mało wymagająca, nie trzeba być obeznanym z pielęgnacją kwiatów, żeby sobie wyhodować bujne drzewko o pachnących listkach. Szczepkę można wziąć od mamy, babci, zapytać zaprzyjaźnionej nauczycielki (tak, geranium nadal kibluje na szkolnych parapetach) lub ostatecznie kupić przez allegro. Jeśli jednak będziecie w posiadaniu choć jednej sadzonki tej rośliny, możecie ją właściwie rozmnażać w nieskończoność.

Geranium rośnie szybko, dlatego, jeśli nie chcecie wyhodować sobie długaśnego badyla z wielkimi liśćmi, co jakiś czas trzeba uciąć główną łodygę tuż nad miejscem, gdzie widzicie sporo nowych listków. Wiem, wiem… serce boli, ale obcięty kawałek łatwo ukorzenić wkładając go po prostu do wody lub można przeznaczyć go właśnie na herbatę, lub posiekać i dorzucić do wanny.

W miejscu uciętego pędu roślina zacznie wypuszczać nowe, rozchodzące się na boki, przez co zrobi się gęsta i bujna.

anginka

 


GERANIUM DLA SKÓRY.

Anginka ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne i antyseptyczne, co ma dobry wpływ na skórę tłustą, mieszaną i łojotokową. Możesz dorzucić liście wprost do wanny lub przygotować z nich najpierw mocny napar i wlać go podczas kąpieli (sprawdza się też, przy nawracających problemach ze zdrowiem intymnym, ale nie zamiast wizyty u lekarza).

Niektórzy stosują zmiażdżone liście cytrynki na opryszczkę (przeciwwirusowe działanie) lub ukąszenia owadów (zmniejsza opuchliznę).


HERBATKA PRZECIW PRZEZIĘBIENIU Z GERANIUM LUB KOJĄCA NERWY LEMONIADA.

Ok. 3 liście gerniaum – umyte

cukier – do smaku

cytryna – do smaku

Liście gerniaum należy utrzeć z cukrem (jak miętę do drinka) i zalać wrzątkiem. Po lekkim przestudzeniu dodać sok z cytryny.

Można też wykorzystać same liście geranium i zalać je poszatkowane i umyte wrzątkiem lub dodać je w tej formie do innej herbaty, którą pijemy.

Latem możecie utrzeć liście z cukrem i kiedy puszczą sok, potraktować to jako bazę do lemoniady. Można do niej wedle uznania dorzucić jeszcze miętę, cytrynę, owoce i dosłodzić do smaku.


JAK PIELĘGNOWAĆ?

 


PODLEWANIE: Woli być podsuszona niż przelana. Podlewaj ją raz na tydzień, małymi ilościami wody. Jeśli dolne liście zaczną żółknąć, znaczy, że ma za mało wody i można delikatnie zwiększyć ilość. Zimą podlewaj rzadziej.

ZIEMIA: Uniwersalna ziemia doniczkowa. Na dół doniczki (koniecznie z dziurkami) można wysypać trochę kamyczków lub keramazytu, żeby korzenie nie stały w wodzie, gdyby przydarzyło się przelanie.

STANOWISKO: Gerniaum lubi słońce! Latem możesz wystawić ja na tas lub balkon.

NAWÓZ: Niektórzy nawożą geranium standardowym nawozem do roślin doniczkowych. Przyznaję się, że nigdy tego nie robię, bo takowego nawozu nie posiadam.


Chcesz wiedzieć więcej? W zakładce DOM znajdziesz więcej wpisów o roślinach, domowej atmosferze i życiu wewnętrznym (czyli ulubionym życiu każdego introwertyka). Jeśli lubisz mnie czytać i chcesz mi pomóc regularnie postować, postaw mi kawę na Patronite:

baner

słoik

Dla mnie zaczął się czas, kiedy moja wewnętrzna emerytka i rencistka poprawia druciane okulary na nosie i zaczyna się zajawiać na grzebanie w ziemi. Trochę podśmiewam się z tych siewek w opakowaniach po jogurtach, trochę sobie żartuję z tych fascynacji kojarzących się z moją babcią, ale dla mnie zarówno gotowanie, jak i obcowanie z roślinami są czynnościami nie tylko medytacyjnymi, ale łączącymi mnie z moją kobiecością. No bo jak to — wkładam do ziemi kulki, a potem są z tego potężne rośliny? Lubię też cykliczność procesu, no ale ja chcę mieć kurę. Jeśli Twoja wewnętrzna emerytka i rencistka nadal czeka na siedemdziesiątkę, spróbuj, chociaż własnoręcznie wyhodować kiełki.

skrzynka

Kiedy mieszkałam z moim pierwszym chłopakiem, wszystkie domowe naprawy były na jego głowie. Kiedy się rozstaliśmy, przeżyłam jednak festiwal mieszkań, które wygrałyby w kategorii „gruz”. Musiałam nagle utrzymać się sama, wynajmowałam więc tanie lokum w wielkim bloku. Mieszkanie rozpadało się i co chwilę coś szwankowało.