Tag

odporność

Browsing

IMG_20180407_121038_105

Na instagramie wspomniałam o tym, jak antybiotyk potraktował moją odporność. Odporność, która w dużej mierze bierze się z jelit. Temat bardzo was zainteresował, pozwólcie jednak, że o jelitach napiszę w innym poście. Dziś wspomnę tylko, że naturalne kiszonki (takie, jakie robi babcia lub jakie możesz zrobić sama w domu) zawierają kwas mlekowy i mają działanie probiotyczne (o czym wszyscy teraz mówią). Na szybko wspomnę też, że takie skolonizowane dobrymi bakteriami jelita powodują też ładniejszą skórę i… pomagają wyleczyć się z infekcji intymnych spowodowanych słabą florą bakteryjną w vajajay. Te powody wystarczyły, żebym chciała eksperymentować z kiszonkami, bo na apteczne probiotyki wydałam sporo i chciałam przyspieszyć swój powrót do zdrowia.

ZakwasburaczanyMoje ostatnie wspomnienia związane z procesem fermentacji, to zajęcia ZPT kiedy jako dzieci kisiliśmy ogórki. Niestety już wtedy moja artystyczna natura brała górę nad rozsądkiem i dosypałam bardzo dużo kuleczek gorczycy. Jakże piękne mi się one wydawały! Ile ja w to włożyłam serca, jaką kompozycję z kopru zrobiłam. Jak czekałam aż w domu otworzymy mój słój! Była to najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłam. No, może poza flaczkami.

leczniczy szejk

Znów Cię rozkłada. Łapiesz przeziębienie. Masz niezbyt dobrą odporność i nie wierzysz w suplementy. W porządku. Musze przyznać, że sama bardzo rzadko zażywam tabletki przeciwbólowe lub cokolwiek typu gripex, apap, ibuprom czy aspiryna. Przez moje różnorakie przygody z NFZ nauczyłam się kilku rzeczy:

1 lepiej zapobiegać niż leczyć

2 Dobrze szybko robić badania gdy czujemy, że coś jest nie halo (nie badam się jednak nałogowo bez powodu, ostatnie doniesienia o mammografii, która pogarsza stan zdrowia są przyznajcie szokujące).

3 Jeśli coś się przyplącze, najpierw uderzam w to naturą. Ale taką turbomocną. I o tym jest ten wpis.