pytania o dzieci

Pytania o dzieci cisną się niektórym na usta tak naturalnie, jak płatki śniegu spadają w styczniu z nieba. To nie w porządku i warto zacząć mówić o tym głośno. Pytanie o plany rodzicielskie jest pytaniem bardzo intymnym. Nie wiem, dlaczego ludziom tak łatwo przychodzi dawać sobie do niego prawo.

Z pozoru niewinne: czy chcesz mieć dzieci? To kiedy dziecko? Kiedy kolejne dziecko? – pytania o dzieci to pytania o bardzo, bardzo wiele innych spraw. Jakich? Kiedy będę dziadkiem/babcią, jak wam się układa, czy zamierzasz egoistycznie żyć i nigdy nie mieć dzieci? Czy boisz się zostać matką tak samo, jak ja? Co myślisz o rodzicielstwie? Dlaczego się na nie nie decydujesz? Jakie to jest dla Ciebie być w roli matki?

Niestety nie zauważam, żeby pod równą presją byli niedoszli tatusiowie. Pytanie o dzieci kieruje się głównie do kobiet i co gorsza, to pytanie nigdy nie zamyka tematu. To ledwie preludium do oceniania: za szybko ma dziecko. O rany, tylko jedno? Dzieci powinny mieć rodzeństwo. No cóż ona! Ile tych dzieci? Piątka? Oszalała? A o antykoncepcji słyszała? Trzeba było nóg przed byle kim nie rozkładać, a nie się teraz dziwi, że on alimentów nie płaci… Twoje dziecko ma autyzm, bo w ciąży nie jadłaś mięsa / szczepiłaś / cośtam robiłaś / czegoś nie robiłaś. Potem jest dotykanie brzucha bez pytania. Później udzielanie porad, jak wychowywać dziecko lub ocenianie, jak tego nie robić. Pod obstrzałem jest wszystko: czy karmisz piersią, jak długo karmisz piersią, czy rodziłaś siłami natury, czy cesarką. I tak dalej…

MACIERZYŃSTWO DOTYCZY NAS WSZYSTKIE.

Niektóre rzeczy są obecne poprzez swoją nieobecność. Niechęć (lub niemożność) pełnienia roli matki nie sprawia, że temat macierzyństwa kobiety nie dotyczy. O wielu rzeczach możemy dziś decydować praktycznie każdego dnia. Gdzie pojedziemy na wakacje, czy zrobimy doktorat, założymy własną firmę, rozwiedziemy się lub przeprowadzimy. Sęk w tym, że macierzyństwo jest decyzją szczególną – trzeba o nim zdecydować w pewnym przedziale czasowym i zazwyczaj nie w pojedynkę! Właściwie ledwo jesteś po studiach, rozkręcasz się w pracy, a nagle Twój zegar biologiczny tyka, a Ty zaczynasz się bać tego tik-tak-tik-tak jak kapitan Hak w Piotrusiu Panie.

Nawet brak decyzji, staje się decyzją – często na całe życie. Nie chcę nawet pisać o ogromie wątpliwości, odpowiedzialności za drugiego człowieka i mierzeniu siły na zamiary. Naprawdę nie uważam, że każdy powinien mieć dzieci i że każdy się do tego nadaje. A w dodatku nie każdy chce. Ale nadal nie to jest powodem, dla którego pytania o dzieci budzą mój wewnętrzny sprzeciw.

CZY JESTEŚ GOTOWA NA ODPOWIEDŹ ZADAJĄC PYTANIA O DZIECI?

Wydaje się, że to pytanie niewinne. Po prostu ktoś chce zaspokoić swoją ciekawość. A co z odpowiedzią? Dlaczego nie wolno pytać o dzieci? Oto szereg odpowiedzi, które mogą nie przejść przez gardło, a być prawdziwe. Zastanawiam się, czy dla osoby pytającej nie byłoby krępującym je usłyszeć:


Bardzo się staramy z moim mężczyzną o dzieci, ale poroniłam już trzy razy. Od lat śnię o dziecku, zrobiłabym wszystko, żeby być w ciąży, ale wciąż utrzymanie jej mi nie wychodzi. Czuję się przez to bezwartościowa i złoszczę się na moje ciało, a seks w naszym związku już dawno nie jest o radości i namiętności. Co miesiąc czekam na okres, jak na wyrok.

Bardzo chcę mieć dzieci, ale mój partner stanowczo nie chce. Kocham go i nie wiem, którą stratę wybrać – nie być mamą czy stracić męża.

Moje dziecko umarło przed narodzinami. Nie chcę już nigdy przez to przechodzić. Nie będę próbować.

Nie chcę mieć dzieci. Miałam aborcję. Poczułam ulgę. Nie chcę być o to pytana i nie chcę ocen.

Po pierwszym dziecku czułam, że nie wiem, kim jestem. Nie byłam już sobą, a moje ciało nie należało do mnie, tylko do małego ssaka. Nie śpię od 3 lat. Moja cipka wygląda inaczej niż wcześniej, a seks nie sprawia mi takiej przyjemności, jak kiedyś. Tęsknię za wolnością. Kocham swoje dziecko, ale nie mam siły na kolejne. Tak bardzo tęsknię za tym, kim byłam kiedyś…

Jestem bezpłodna z powodów zdrowotnych. Czuję się wybrakowana. Nie wiem, czy chciałabym mieć dzieci, ale czuję się fatalnie, z tym że nie mogę o tym sama zadecydować. Twoje pytanie sprawia mi ból.

Mój partner ma dzieci z poprzedniego związku i przed naszym poznaniem poddał się wazektomii. Jak to zbyt prywatne? Myślałam, że pytasz, czemu nie mamy jeszcze dzieci…

Chcę mieć dziecko, ale facet, z którym jestem, nie będzie dobrym ojcem. Nie chcę mieć dzieci z nim. Nie jestem jeszcze gotowa na rozstanie, a lata lecą. Nie wiem, co mam robić.

Jako dziewczynka opiekowałam się młodszym rodzeństwem. Weszłam w rolę mamy – odrabiałam z nimi lekcje, gotowałam obiady, chodziłam do swoich koleżanek razem z ogonami. Nie miałam przez to dzieciństwa. Teraz kiedy mam wolność, chcę robić tylko to, czego ja chcę! Nie oddam swobody, za którą tak tęskniłam, gdy był czas by być dzieckiem, a nie opiekunką.

Bardzo martwię się, że nigdy nie będę mieć dziecka, ale wciąż jestem singielką, a nie chcę być samodzielną mamą. Marzę o stworzeniu pięknej, pełnej rodziny, ale nie spotykam nikogo właściwego, kto chciałby tego samego.

Nie chcę mieć dzieci, bo rodzicielstwo to nie słodkie obrazki na Insta, ale masa nerwów, pieniędzy i robienia przez lata rzeczy, których ja nawet nie lubię robić. Nie lubię dzieci i dziecięcych tematów i wolę spędzić ten czas inaczej.

Nie mam instynktu macierzyńskiego i nie wyobrażam sobie podejmować decyzji i sprowadzeniu na świat kolejnego człowieka, bo może go pokocham, bo tak wypada, bo cokolwiek innego.

Jestem WWO i boję się mieć dziecko.

Mierzę się z chorobami psychicznymi/fizycznymi i bardzo boję się, że moje dziecko mogłoby je odziedziczyć. Żal mi na samą myśl, nie chcę narazić ukochanej osoby na trudności, które sama przechodzę.


To tylko niektóre z odpowiedzi, które wymyśliłam lub które znam z rozmów z kobietami. Rozumiem, że pytania o dzieci są formą przymierzenia się, zobaczenia, co się myśli samej. Czasem to chęć uplasowania się na drabinie społecznej, a czasem to pytanie o naszą rodzinę – czy będę babcią? Ciocią? Czy moje jedyne dziecko będzie mieć dzieci? Czy nasz ród będzie kontynuowany? Jednocześnie szklanka wody podana na starość, kontynuacja rodu czy to, że dzieci będą ładne po rodzicach, nie są powodami, żeby te dzieci mieć! Kiedyś rozmawiałam z osobą, która opowiadała mi, że bada temat rodzicielstwa zawodowo. Okazało się, że z roli mamy najbardziej zadowolone są te kobiety, których motywacją była chęć wychowywania drugiego człowieka – wycierania mu tyłka, uczenia literek, chodzenia do dentysty, odrabiania lekcji, czytania bajek i bawienia się w dziecięce zabawy. Najgorzej miały się młode mamy, które dla tej roli porzuciły edukację lub/i karierę zawodową stając się w młodym wieku zależne od męża i jego rodziny. Osoby, które podejmowały decyzję o macierzyństwie z powodu typu „owoc miłości” czy „szklanka wody na starość” lub innych ideowych powodów nie były zbyt zadowolone, jeśli nie umiały znaleźć spełnienia w prozie życia z dzieciaczkiem.

Nie pytajcie proszę o dzieci. Nigdy nie wiecie, co jest pod spodem – a są to intymne rzeczy, którymi nikt się z Wami nie musi dzielić. Nawet jeśli jesteście rodzicem lub ciotką pytanej osoby.

...

9 komentarzy

  1. Gdybyś miała tu komentarze Disqus chyba odzywała bym się pod każdym wpisem. Dziękuje Ci bardzo za ten post!!! Sama jakiś czas myślałam o tym temacie. Przeżyłam te pytania głównie przez ex teściów. W kilku odpowiedziach, które przytoczyłaś bardzo się odnajduje. Stąd jak ktoś zadaje takie pytania uaktywnia mi się wewnętrzny buntownik. Ja już od dłuższego czasu powtarzam ludziom NIE ZADAWAJ PYTAŃ NA KTÓRE NIE CHCESZ ZNAC ODPOWIEDZI co w dużym skrócie oznacza to co napisałaś. Najbardziej mnie boli, że najczęściej to robią to kobiety innym kobietom. Chociaż dziadkowie/teściowie itd też.

  2. Bardzo Ci dziekuje za ten wpis. Chcialabym, zeby przeczytal to kazdy na swiecie, zeby ludzie przestali krzywdzic innych takimi pytaniami. Szczegolnie, ze jak slusznie zauwazylas, mezczyzn raczej sie o ojcostwo nie pyta. Biologia pozwala im duzo dluzej byc plodnym, wiec moze z tego tez wynika mniejsza presja.
    Kolejna kwestia jest tez sytuacja osob w zwiazkach homoseksulanych – mysle, ze dla nich takie pytania tez sa bardzo trudne (pytajacy moze nie miec pojecia o czyjejs orientacji).
    Dziekuje, ze poruszasz te tematy.

  3. Dziękuję. Jestem kompilacją tych odpowiedzi. Często odczuwam tego typu pytania jako publiczne badanie ginekologiczno-psychiatryczne. Co ciekawe w oczach mężczyzn widzę niezrozumienie, a w oczach Kobiet-Matek potwierdzenie, że u nich wszystko jest zgodne z „porządkiem świata”, bez doszukiwania się czy to je czyni szczęśliwymi. Jeszcze nigdy to pytanie nie padło od świadomej Kobiety-Matki.

  4. Sama poroniłam dwa razy. Przez 9 lat chodziłam po lekarzach, aż okazało się, że mam endometriozę IV stopnia. W końcu musieliśmy starać się o dziecko (przez ten czas partner się zmienił i od ostatniego poronienia minęły ponad 3 lata), bo ŻADNE leczenie na mnie nie działało. Brałam różne leki, ale nic nie dawały. W pracy słyszałam pytania o dzieci, albo wręcz rozkazy: no, musicie się starać o dziecko, bo pandemia, bo to bo tamto (powodu genialne…). A my się bezskutecznie wtedy staraliśmy. W końcu się udało, ale jeśli jeszcze kiedyś ktoś zapyta o dziecko (np. drugie) to chyba rozszarpię, bo ciąża przez 1 trymestr była dla mnie bardzo trudna.

  5. u mnie problem będzie rozwiązany – moje dziecko będzie (bardzo prawdopodobnie) autystyczne, bo autystyczna jestem ja 😁 💖🌈✨

  6. Ja sie najbardziej dziwie, ze ktos w ogole sie przejmuje tym że jakaś stara ciotka klotka sie pyta o dzieci. Na prawde Was, silne niezlależne kobiety z własnymi biznesami, tak bardzo dotyka że ktoś pyta się Was o to KIEDY DZIECKO? Kiedy ja słysze osoby któe zadają mi takie pytania, lub widze że kimś kieruje zawiść jedyne uczucie jakie mam to jest szczery żal, żal mi tych osób że są takie ograniczone. W żadnym stopniu nie przejmuje sie jakimi kolwiek pytaniami od osób ktore jak widać intelektualnie są na dużo nizszym poziomie. Polecam to samo, kto by sie przyjmował takimi ludzmi i takimi pierdołami. To nie pasuje do prawdziwych feministek.

  7. Blum

    Co to są prawdziwe feministki? Bo ja np. jestem prawdziwym człowiekiem – wrażliwym, ze swoimi emocjami, traumami, tematami tabu, w swoim procesie zdrowienia. Jestem feministką jeśli oznacza to osobę, która uważa, że kobiety i mężczyźni są tyle samo warci, tak samo ważni. Nic więcej i nic mniej mnie nie definiuje w tym względzie.

Dodaj komentarz

.