usuwanie ósemki

Jeśli chodzi o integralność mojego ciała, mam na jej punkcie świra i czuję się nieswojo, gdy mnie ubywa. Najbardziej nieswojo czuję się na fotelu dentystycznym podczas dłutowania. Czy jakkolwiek nazywają się te tortury, które stosuje się przy wyrywaniu ósemek. Czy usuwanie ósemek boli? Czy da się je przeżyć łagodnie? Jak osięzadbać w takiej sytuacji?


 

Może ten wpis wyda się Wam pozbawiony sensu, ale jako naczelna panikara przeszukałam cały internet przed swoim pierwszym zabiegiem, już miałam suchy zębodół, już miałam złamaną szczękę… ale nie… okazało się, że wyrywanie zębów to w zasadzie nic strasznego. Lżejsza o 3 zęby (i ponad tysiąc złotych) wiem już jednak, jak można sprawić, żeby czas zdrowienia się skrócił i żeby nie było tak niemiło, jak potrafi być.

Moje ósemki wszystkie z wyjątkiem jednej były zębami zatrzymanymi, co oznacza, że nijak nie chciały wyrosnąć, tylko napierały na resztę zębów. To było niemiłe, powodowało bóle, opuchnięcia no i nie dawało dużych szans, na to, że te zęby w ogóle wyrosną. Moja buzia jest mała i nawet te zęby, które mam ledwo się w niej mieszczą, co tu mówić o nadkomplecie. Decyzja była więc prosta, zatrzymanych ósemek trzeba się pozbyć. To oznaczało też rozcinanie dziąsła i dłubanie w celu wydobycia ukrytych części zęba. Słowem: długo i boleśniejsze gojenie.


MÓJ BŁĄD NUMER JEDEN

Wyrwanie dwóch zatrzymanych zębów na raz. Z jednej strony fajnie było mieć to odhaczone za jednym zamachem, z drugiej… naprawdę spuchłam. Spuchłam, a opuchlizna utrzymywała się prawie miesiąc. Pierwsze dni taka duża, ale jeszcze potem moja twarz była asymetryczna (pamiętam, bo robiłam zdjęcie do dowodu). Na instagramie pisałyście do mnie, żebym nie rwała dwóch na raz, bo jeden to już duże obciążenie dla organizmu. Tym razem chirurg potwierdził Wasze zdanie i uznał, że nie ma potrzeby wyrywać obu zębów. Powiedziałam, że jest to równoznaczne z odroczeniem ostatniej ekstrakcji, bo nie można liczyć na mojego silnego ducha, ale mimo to trzymał się wizji pojedynczego wyrywania.


OKŁAD? PO CO MI OKŁAD?

Moim błędem numer dwa, było bagatelizowanie okładu. Stosowałam okład wybiórczo, lodowata woda kapała mi po rękach, woreczek przeciekał, na zmianę się tym frustrowałam i odmrażałam sobie skórę. WARTO stosować okład już pierwszego dnia (nawet kiedy ciągle jesteś znieczulona i nie boli) i przykładać go przez warstwę ochronną. Za drugim razem kupiłam żelowy okład wielokrotnego użytku w aptece. Kosztował ok. 20 zł. Wkłada się go na 20 minut do zamrażalnika i przykłada do twarzy przez ochronne etui. Szybko się chłodzi, szybko się nagrzewa. Wygodna opcja. Okładu będziesz mogła użyć też kiedyś na ciepło, jeśli będzie taka potrzeba. Przydatny gadżet i żałuję, że nie wiedziałam o nim za pierwszym razem. Dentysta powiedział, że okład liczy się przez dwie pierwsze doby, potem nie ma już wpływu na hamowanie powstawania opuchlizny. Opuchlizna utrzymuje się wg ulotki od dentysty nawet do 5 dni. U mnie po trzecim dniu zaczyna być znacznie lepiej! P.S siniaki na twarzy się zdarzają po tym zabiegu.


ANTYBIOTYK = probiotyk + prebiotyk

Bardzo nie lubię brać antybiotyków, a już zwłaszcza profilaktycznie. Za pierwszym razem nie brałam żadnego, ale dentysta zaszył w zębodole małe żelatynowe (sic!) gąbeczki nasączone jakimiś środkami, które miały pomóc w gojeniu. Za drugim razem było samo szycie, ale obowiązkowy antybiotyk przez 7 dni. Chirurg powiedział, że zakażenie tej rany jest bardzo mało prawdopodobne, ale jeśli się przytrafi, będzie hardcorowe i bolesne, że to blisko gardła i żebym nie pomijała antybiotyku pod żadnym pozorem. Nauczona przykrym doświadczeniem zaopatrzyłam się od razu a probiotyki. Farmaceutka poleciła mi SANPROBI Super Formula. To probiotyk i prebiotyk, bezglutenowy, w otoczce, która nie jet zrobiona z żelatyny. Zawiera siedem szczepów żywych bakterii. Probiotyk zawsze należy łykać w minimum 3-godzinnym odstępie od antybiotyku. Inna nazwa na probiotyk to osłona. Jednak nie bierzmy go tylko osłonowo, flora bakteryjna potrzebuje czasem nawet do pół roku, żeby wrócić do normy. Oprócz tego zaopatrzyłam się jeszcze od razu w probiotyk dopochwowy. Czasem osłona w postaci probiotyku doustnego nie działa na miejsca intymne, a ostatnia rzecz, o którą chcesz się martwić po wyrwaniu zęba, to infekcje intymne.


SZWY.

Tu zabawna rzecz — warto zapytać dentystę o termin ściągania szwów. Julce dentysta powiedział, że robi jej czarmymary w jakiejś supertechnologii i w ogóle nie musi wracać do gabinetu. Jagnie nie powiedział nic i bardzo się zdziwiła, gdy samorozpuszczalne szwy po dwóch tygodniach nadal były w dziąśle, bo… nie były rozpuszczalne, ale dentysta zapomniał o tym wspomnieć. Marianowi dentysta nic nie powiedział i nic mu nie było, ale to dlatego, że Marian w ogóle nie wyrywał zęba.


ŚRODKI PRZECIWBÓLOWE.

To środki, których unikam. Przy wyrywaniu zęba, dla własnego komfortu łykałam jednak przeciwbóle (zwłaszcza na noc) przez pierwsze dwa dni. Lepiej wziąć je, zanim zacznie naprawdę boleć, bo zazwyczaj potrzebują trochę czasu, żeby zadziałać.


PŁUKANIE UST.

Dostałam różne wskazówki. Pierwszy dentysta zalecił specjalną płukankę do ust, ale kazał raczej przechylać głowę niż płukać usta, jak zazwyczaj. Wszystko po to, by dezynfekować jamę ustną i pomóc się ranie goić, ale nie naruszyć skrzepu, który powstaje w miejscu wyrwanego zęba. Dlatego też bezwzględnie nie wolno palić ani pić przez słomkę. Nawet kichać należy z otwartymi ustami 🙂 Drugi dentysta powiedział, żeby w ogóle niczym nie płukać, a przez pierwsze dwa mycia zębów pastę wypluć i nie przepłukiwać ust nawet wodą. Najwyraźniej są różne szkoły. Na szczęście wszystkie ekstrakcje udało mi się przeżyć bez suchego zębodołu, czyli właśnie wypłukania skrzepu.


JEDZENIE.

Dentyści pozwalają na lody, ale nie wiem, czy nie dlatego, żeby zrobić nam dzień dziecka. Ktoś wie i podpowie? Na chłopski rozum nabiał i cukier nie jest najlepszą kombinacją z antybiotykiem i raną. Zjadłam wiadro czekoladowych lodów Grycan. Ukoiły mój ból oraz słaby humorek 😉 Poza tym już drugiego dnia jadłam normalnie, mogłam gryźć, miałam tylko problem z szerokim otwieraniem ust. To zjawisko potrafi ponoć trwać nawet do 10 dni.


ZAJADY.

Dwa razy przez naciąganie kącika ust zdarzyło się, że niestety skóra pękła. Za drugim razem nie podczas zabiegu, ale zaczerwienienie szybko przemieniło się już wieczorem w mikropęknięcie. Normalnie zajady powstają z powodu słabej odporności, braku witaminy B lub żelaza. Przy wyrywaniu zębów powstają po prostu z powodów mechanicznych. Za pierwszym razem nie miałam pojęcia co z tym robić, łykałam więc witaminę B i czekałam, aż się zagoi, ale dentysta ponownie rozerwał mi usta przy ściąganiu szwów. Efekt był taki, że dwa tygodnie chodziłam z raną, okropnie się tego wstydziłam i miałam gigantyczny dyskomfort. Za drugim razem byłam mądrzejsza i od razu posmarowałam pęknięte miejsce Clotrimazolum, czyli maścią przeciwgrzybiczną (do dostania w każdej aptece bez recepty). Zazwyczaj takie mechaniczne pękniecie zagoi się szybko, jeśli tylko się nie nadkazi. Po 3 dniach nie było po nim śladu. Polecam Wam ten sposób na zajady!


SPORT.

Joga nie wchodzi w grę. Schylanie się nie wchodzi w grę i sporty, które znacząco przyspieszają krążenie lub wymagają dużego wysiłku też nie wchodzą w grę.


 

Sam zabieg usuwania ósemki nie jest bolesny! Zastrzyk znieczulający nie jest miły, ale to raczej dyskomfort niż ból, a potem nic już nie czuć. W dodatku nie trwa to wcale długo i najgorsze są potem trzy pierwsze dni, jednak z lekami przeciwbólowymi i zimnym okładem, spokojnie da się je przeżyć. Wyrywanie zęba boli mniej niż tatuowanie, a nawet niż hardcorowy pierwszy dzień okresu.

Ważne, żeby przez pierwsze dwa dni sobie odpuścić i naprawdę pookładać zimnym, wtedy jest szansa, że nie będzie się goić dwa tygodnie i dłużej. Choć szczęce zajmie ponoć nawet pół roku całkowita regeneracja, Wy po 1,5 tygodnia zapomnicie o zabiegu.

Macie jakieś super patenty na przeżycie ekstrakcji zęba? Jeśli tak, piszcie w komentarzach. Kiedy szukałam informacji przed pierwszym zabiegiem, wystraszyłam się wszystkimi komplikacjami świata. Nikt nie pisze „to jest lajtowe i nie ma czego się bać” więc może warto o tym wspomnieć? 🙂


Żeby posłuchać osiędbaniowego podcastu Rurki z Kremem i poznać jeszcze więcej sposobów na osiędbanie kliniknij tu:

baner

 

Author

11 komentarzy

  1. Czytałam z zaciekawieniem, bo ostatnio nawet dyskutowałyśmy na insta o wyrywaniu zębów i powiem Ci, że ja miałam trochę inne przygody z ósemką… A mówiono mi właśnie, że jest lajtowo 😀 Mam napisany na ten temat post i chyba w końcu go wrzucę, bo przed ekstrakcją 5 zębów, i założeniem aparatu też szperałam w necie, i to na pewno wartościowe info.

    Ps. Jak nie mamy pod ręką żadnych specjalistycznych maści na zajady, to bardzo skutecznie radzą sobie z nimi… drożdże 🙂 A te żelowe okłady to cud! Ja na szczęście dostałam je od chirurga zaraz po wyrwaniu <3

    Pozdrawiam!

  2. Blum

    Drożdże działają dlatego, że są źdródłem witaminy B. Jeśli jednak skóra pęka mechanicznie pod naciskiem narzędzi podczas zabiegu, to potem zazwyczaj nadkaża się, bo mokre i ciepłe miejsce w kąciku ust jest wymarzone dla grzybków. Dlatego wtedy maści do infekcji intymnych świetnie sobie radzą z tematem 🙂

    Po drugim zabiegu dostałam lód w opakowaniu (jednorazowy) ale to i tak lepiej, po pierwszym nie dostałam nic i trochę niestety przykisiłam z tematm okładów, bo lodem okłada się po prostu trudno.

  3. Kończę leczenie orto i wyrywam zatrzymane ósemki, na razie pozbyłam się jednej i było ultralajtowo. Chyba wszystko zależy od umiejscowienia zębów i osobistych predyspozycji, bo ja nie spuchłam wcale, bolało mnie tylko w dzień ekstrakcji, a jedyną rzeczą która mnie wkurzała to lekki szczękościsk. Dentystka przed zabiegiem obejrzała zdjęcie szczeny i powiadomiła o możliwych skutkach ubocznych, czyli np. przerwaniu nerwów i paraliżu kącika ust czy brody. Niestety moje dolne są przy uchu i takie rzeczy mogą się dziać. To był chyba najgorszy moment, bo się zaczynasz zastanawiać czy będziesz chodzić resztę życia ze smutną miną z jednej strony czy nie. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca 😉 Ponoć górne ósemki są mniej upierdliwe ;D Robię też implantację górnej dwójki (której nigdy nie miałam) i ten zabieg przeszłam dużo gorzej, ból utrzymywał się aż tydzień, ale też nie spuchłam. I co ciekawe w obu przypadkach nie dostałam antybola, lekarz mi powiedział, że raczej się od tego odchodzi.

  4. Lody łagodzą ból, bo są zimne. Dentyści raczej nie myślą o ich składzie zalecając ich spożycie. Ja po wycinaniu ósemek nie mogłam się nawet napić kawy, bo ciepłe napoje podwajały ból. Antybiotyk brałam tylko przy pierwszym zębie, pozostała trójka obeszła się na szczęście bez.

  5. Blum

    Jula – ja mam smutną twarz genetycznie i to po obu stronach hahaha 😀 no to po co on mi dał ten antybiotyyyyyk! Powiedział, że blisko ucha i gardła i że naprawde nie chcę mieć tam infekcji! No to posłuchałam, bo naprawdę nie chciałam mieć tam infekcji!

  6. Haha, ja nie wiem jak bym wyglądała w połączeniu sad/bitch+baby face ;D

    Nie mogę powiedzieć, że mój dentysta miał rację, ot pewnie wiele szkół. Na „pocieszenie” powiem Ci, że po implantacji zrobiła mi się mała przetoka (bąbelek z ropą na dziąśle), podanie antybiotyku wcześniej podobno nie zapobiegłoby jego powstaniu, but still ;p same zabiegi przebiegły bez komplikacji, więc może też dlatego się na to nie zdecydowali.

  7. Marian rulez 😀
    Moje dziecię miało autotransplantowane ósemki w miejsce brakujących zawiązków stałych piątek. I wszystkie te patenty też stosowaliśmy, łącznie z antybiotykiem. Przesadzony ząbek przyjął się bardzo ładnie, natomiast wydłubane miejsce po ósemce (do transplantacji trzeba zarodek zęba tak wyjąć, żeby się nie uszkodził, więc rozoranie paszczy jest masakryczniejsze, niż przy zwykłej ekstrakcji) goiło się trudniej, a właściwie to zrobiła się mega afta w okolicach migdała obok tej pobranej ósemki. I to było upierdliwie bolesne i się goiło, jak to afta, długo i namiętnie. Pomimo antybiotyku. A być może ten dodatkowo osłabił mojego syna i wyostrzył aftę.
    Przy drugiej transplantacji (miał dwie ósemki przesadzane), która była pół roku później, pilnowaliśmy tego migdała obok i od razu pojechaliśmy dezaftanem i udało się bez komplikacji.
    Afty lubią pojawiać się w uszkodzonych miejscach, przy osłabionym organizmie i po prostu, jak ktoś ma skłonności (niewłaściwy odczyn śliny?)

  8. Blum

    Zuzanna – mi niestety też afty się pojawiły po obu ekstrakcjach. Ale też zniknęły po 2 dniach same, bez mojej interwencji.

  9. Ja miałam wyruwane 4 ósemki. Wszystkie bez bólu czy opuchlizny. Pierwszy dzień tylko wzięłam od razu po wyjściu antybiotyk i lek przeciwbólowy oraz okład robiłam. Na drugi dzień już nic proc antybiotyku. Naprawdę jestem w szoku jak gładko poszło wyrywanie j mnie 😀 dwie ósemki miałam zszywane 😀

  10. Blum, sorki, ze tutaj piszę (bo nie na temat, wiec wywal ten komentarz), ale nie mogę odczytać hasła do postu o styczniowej uważności, bo jak klikam w post na Patronite, to mnie przerzuca do notki o autorze, zamiast do postu z hasłem :/ Inne posty na Patronite (takie z hasłami) działają. Widocznie ten jest coś źle podlinkowany.

Dodaj komentarz