przyciąganie pieniędzy
Te czerwone kropki to farba, którą nanosi się palcem w miejscu 3ciego oka. A tak naprawdę to zakładka do książki o Indiach, którą pożyczyłam niedawno od znajomej!

Zastanawiam się, co myślałyście, kiedy anonsowałam, że mogę napisać coś o zaklęciach na przyciąganie pieniędzy. Chciałabym znać kod w stylu #motherlode by dostarczyć Wam szybko dodatkowych Simoleonów. Jest jeden problem. No dobra dwa!

  1. Nie znam takiego kodu, który działałby poza The Sims. 2.  Gdybym znała, wywołałabym szaloną inflację.

To, co jednak mogę Wam zaproponować, to zmiana podejścia do myślenia o pieniądzach (może być trudno, wiem to). Miewam finansowe górki i dołki i tak, czasem wydawanie powoduje w moim żołądku ścisk, jakby zaciskała się na nim metalowa obręcz. Mam problemy z wydawaniem (a może raczej miałam?). Zarabianie to przecież tylko jedna część tej zabawy. Oprócz zarabiania trzeba też umieć wydawać (i jest to sztuka). Wcale niefajnie jest wydawać co do grosza i mieć na koncie przeciąg. Kiedy wypływa do nas więcej pieniędzy, niż napływa, jest bardzo źle. Kiedy wypływa tyle ile napływa, wcale nie jest dobrze. Paradoksalnie, nie jest też ok, kiedy gromadzimy pieniądze i nie umiemy się z nimi rozstać.

ENERGETYKA PIENIĄDZA DLA ŻÓŁTODZIOBÓW.

Nie zajmuję się nauczaniem, jak zarabiać ani przyciągać pieniądze. Jest jednak w tym obszarze kilka rzeczy, których się nauczyłam i które chcę Ci pokazać, a jeśli będziesz miała ochotę, zrób eksperyment i zastosuj je przez tydzień (albo miesiąc), notuj przy tym swoje myśli i zobacz, co się dzieje (w portfelu, albo w Twojej głowie).

  1. PIENIĄDZE SĄ ENERGIĄ I LUBIĄ JOGGING.

Ciężko mieć pieniądze, kiedy oceniamy je jako coś złego, brudnego i fuj. Nasze myśli o ludziach zamożnych potrafią bardzo skutecznie blokować własne wzbogacanie się, bo kto chciałby ukraść pierwszy milion, być krwiopijcą, materialistą, krezusem? No nikt. Wiadomo, szkołę można kupić, ale klasy nie… komu służą takie przekonania? Na pewno nie tym z nas, które pieniędzy chciałyby mieć więcej. Pieniądze to po prostu uniwersalny środek wymiany/energia wymiany. Można zmienić swoje myślenie o „wydawaniu”. Bo jak dla Ciebie brzmi samo wydawanie? Dla mnie jakby mi ktoś krew upuszczał na podłogę ; ) jakby coś, na co ciężko pracowałam, nieuchronnie opuszczało mnie wraz z siłami witalnymi. Czuję niesprawiedliwość, żal i jest mi smutno.

O ile milej jest pomyśleć, że pieniądze, to energia, którą gdzieś wysyłam i którą coś zasilam! To może być coś cennego! Inicjatywa, działalność charytatywna, mały sklepik, piekarnia na rogu… ale też Urząd Skarbowy, służba zdrowia, komunikacja zbiorowa, rolnik, opiekunka do dziecka. To nieprawda, że wydawać z przyjemnością można tylko na to, czego przyjemnie jest używać. Spróbuj pomyśleć o swoich wydatkach (nie wiem, na co wydajesz, ale może to być po prostu czynsz, rachunki, internet, dojazd do pracy, jedzenie) w formie Twojego daru. To Ty masz obfitość i właśnie ją materializujesz, wysyłając swoją energię w konkretne miejsce. Dzięki Tobie ono rośnie.

Oczywiście, można tu psioczyć na NFZ, ZUS i dziury w drogach. Jak wolisz. Na poczet naszego eksperymentu, wybierz na ten czas postawę wdzięczności i z każdym wydatkiem wyobrażaj sobie, jak coś, na co właśnie przekazałaś swoją energię rośnie, kwitnie, rozwija się. I poczuj to jako swoją moc.

A teraz pomyśl, że wszystko przypływa i odpływa i poczuj, jak Twoja głowa radzi sobie z koncepcją, że naturalnym jest, że Ty wysyłasz pieniądz, żeby pobiegał, ale inni też i że do Ciebie znów trafi. To nie jest zachęta do kompulsywnego wydawania! To zachęta do zmiany myślenia o wydawaniu i zluzowanie z poziomem lęku (bo… może nie uwierzysz, ale wszystko idzie łatwiej, kiedy boimy się mniej, można też wtedy zobaczyć okoliczności, których wcześniej nie rejestrowałyśmy z pozycji: walcz lub uciekaj).

2. Odkładaj.

To kolejny trick dla umysłu. Jasne, może nie możesz oszczędzić 10% swojego przychodu. Może sądzisz, że w ogóle nie masz z czego oszczędzać i… jeśli nie zaczniesz, nigdy nie wyrobisz sobie tego nawyku, ale też zakodujesz w swoim umyśle, że wydajesz do zera. Idealny przeciąg na koncie. Znasz? Zacznij odkładać małe sumy. Dychę miesięcznie? Możesz do koperty, możesz na inne konto. Nie chodzi o to, że za rok będziesz mieć aż 120 zł, chodzi o to, że Twój umysł właśnie koduje, że owszem, możesz oszczędzać i robisz to. Potraktuj to jako formę energetycznej zabawy. Konto oszczędnościowe to taki bardzo miły domek, w którym chętnie mieszkają nadwyżki Twojej energii. Dla mnie brzmi super ; )

3. WIRTUALNE WYDAWANIE PIENIĘDZY.

Znam dwa sposoby na tę zabawę. Jeden jest taki, żeby wybrać kwotę, z którą czujesz się bezpiecznie – 20 zł, 50 zł lub 100 zł i nosić się w portfelu. Zawsze zaglądając do niego, widzisz i kodujesz, że masz pieniądze. One tam są. To ważny sygnał dla Ciebie. Cóż… u mnie ta metoda nie działa, bo zazwyczaj szybko je rozmieniam i mam raczej poczucie, że szybko mi one topnieją. Zdecydowanie bardziej wolę „wirtualne wydawanie”. Danego dnia „kupuję” coś za np. 100 zł. W głowie myślę, że mogłabym wydać na kawę i ciastko, te buty, taką sukienkę, taką i taką książkę. Nie finalizuję tego zakupu, po prostu napawam się, myślę, że owszem, mogłabym to nabyć za tę sumę.

4. ZAKLĘCIA WYPOWIADANE PRZY OTRZYMYWANIU PIENIĘDZY.

Jedno znam od znajomych mojej mamy. Kiedy ktoś wręcza Ci pieniądze/zauważasz przelew powiedz na głos:

OBY WRÓCIŁY DO CIEBIE POMNOŻONE.

To proste zaklęcie nie tylko wyraża radość z otrzymanych pieniędzy, ale też jest życzeniem, by energia która trafiła do Ciebie, szybko została uzupełniona u osoby, która Ci ją wysłała.

DZIĘKUJĘ ZA ZAUFANIE, JESTEM WDZIĘCZNA ZA PIENIĄDZE, KTÓRE OTRZYMAŁAM.

To zaklęcie, które poznałam na kursie u Justyny z Zadbana Finansowo. Dla mnie to oznacza zarówno wdzięczność za zaufanie do mojej pracy i energii, którą poświęcam, by zrobić coś dla innych. Np. bardzo cenię sobie energetyczną wymianę z czytelniczkami, które wspierają mnie na Patronite.  Ja od lat tworzę treści prosto z serca, a one, jeśli czują wdzięczność, przekazują mi swoją energię w postaci pieniędzy, które pozwalają mi pisać jeszcze więcej. Dziękuję Wam za zaufanie! Ale to zaklęcie to dla mnie też forma podziękowania sobie za zaufanie do świata, że kiedy ja puszczam moje pieniądze w ruch, one… no tak, wracają do mnie pomnożone.

5. ZAKLĘCIE DO STOSOWANIA PRZY WYDAWANIU PIENIĘDZY.

JESTEM WDZIĘCZNA, ŻE MOGĘ ZA TO ZAPŁACIĆ, A WIĘCEJ PIENIĘDZY JEST W DRODZE DO MNIE.

Nie muszę chyba tego tłumaczyć? Przy czym wypowiadanie takiego zaklęcia nie ma znaczenia. Znaczenie ma CZUCIE GO. To nawiązanie do punktu pierwszego. Poczuj wdzięczność, że masz pieniądze, żeby kupić chleb, opłacić sobie dom, kupić dziecku kredki. Poczuj zadowolenie płynące z tego zakupu i pomyśl o tym wydatku jak o dobrostanie.


Potraktuj to jako zabawę, ale też okazję do przyjrzenia się, jakie masz przekonania na temat pieniędzy i ludzi bogatych. Jak Ty się czujesz w zarabianiu? Czy uważasz, że pieniądze się Ciebie nie trzymają? A może właśnie podobnie jak ja boisz się wydawać? Może narzekasz i sarkasz za każdym razem, jak musisz puścić pieniądze w ruch lub bardzo boisz się, że pieniądze do Ciebie nie wrócą? Jak to jest być w oporze? A jak to jest uwolnić trochę lęku? Nie namawiam do wydawania więcej. Namawiam Cię do eksperymentalnej zmiany podejścia do pieniądza, jako źródła energii, która krąży po świecie.

A jeśli czujesz czasem jak Ci cieplej na sercu, kiedy zaglądasz na blimsien, poślij swoją energię w moim kierunku. Życzę Ci, żeby wróciła do Ciebie zwielokrotniona i żeby zrobiła to z lekkością ♥

baner

Author

Dodaj komentarz