zazdrość

Zostałam zapytana o zazdrość. Próbowałam przywołać w pamięci jej kwaśny, metaliczny posmak. Jest tak wyblakły, że nie umiem odtworzyć zazdrości w ciele. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam zazdrosna. To duża ulga dla serca. Czasem jednak czuję się zasmucona lub mam ukłucie żalu związane z powodzeniem, które dotyczy drugiej osoby.

Nigdy nie przekłada się to na niechęć do niej, ale raczej robi mentalny dzień paszteta, w którym myślę „oh… no tak, ona jest taką wspaniałą artystką, a ja to klepię sobie teksty na bloga, piszę artykuły do gazet… ale dupa”. To mija i nigdy nie jest specjalnie wciągające. Czy jestem oświecona? Nie. Lepsza od innych? Gdzie tam. Może mam więcej cierpliwości? Z pewnością nie. Każdy z nas ma swoje triggery, swoje wrażliwe guziczki, które wystarczy nawet nieintencjonalnie smyrnąć i odpala się nuklearną zagładę. Kiedyś na pewno przeżywałam zazdrość i choć nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnego przykładu, doskonale pamiętam proces*, który doprowadził mnie tu, gdzie jestem dziś.

*czasem ludzie pytają mnie, po co mi duchowość. Duchowość kojarzy im się z dziwnymi rytuałami, infantylnymi wierzeniami lub metafizycznym odlotem. Dla mnie duchowość to po prostu sposób na pozostanie w kontakcie z moim prawdziwym ja, bycie lepszą dla siebie i świata. Jeśli duchowość nie służy życiu, nie jest warta kultywacji – takie jest moje zdanie i tego się w życiu trzymam.

CZYM JEST ZAZDROŚĆ?

To moje obserwacje, nie artykuł dla branżowej prasy. Nie jestem psycholożką, dzielę się własną mądrością, taka, jaka ona dziś jest. Według mnie zazdrość jest wspaniałym gościem, którego możemy posadzić przy stole i z nim pracować. Co nam opowie, jeśli nie będziemy pałować się, za to, że ją czujemy? Powie nam o naszych potrzebach i potencjale, który mamy, a którego nie realizujemy. Przybliży nas do nas samych. Kiedy to się stanie, w ogóle osoba, wobec której ją odczuwaliśmy, straci na znaczeniu jako obiekt tego uczucia. Jeśli lubisz malować, jest spora szansa, że pozazdrościsz komuś artystycznego sukcesu. Napisania książki, namalowania obrazu. Raczej nie będziesz zazdrościć uznanym artystkom, raczej Baśce, która nagle na Instagramie pokazuje swoje prace, które robi po godzinach. Chyba że jesteś zawodowcem. Zawsze możemy zazdrościć komuś, że jest zdolniejszy, ładniejszy od nas, bardziej kobiecy, ma więcej gracji, wspaniałą rodzinę i tak dalej…

NIE WIEM JAK JEST NAPRAWDĘ.

Nie znam tej historii. Nie wiem, czy X pobłogosławiona trójką dzieci (kiedy ja marzę, chociaż o jednym) nie zazdrości mi podróży czy wspaniałej pracy (sytuacje całkiem hipotetyczne, to wymyślony przykład). Czasem los błogosławi ludzi czymś, czego my dla siebie chcemy, ale dla nich to nie jest najwspanialsza rzecz pod słońcem. Mogą mieć całkiem inne pragnienia. A może mają to, czego chcieli, ale nie znamy ich losów, nie wiemy, co ich do tego puntu w życiu doprowadziło, ile ich to kosztowało.

CZEGO CHCĘ DLA SIEBIE? CO MNIE RUSZA W TEJ HISTORII?

 

Nigdy nie zdarzyło mi się zazdrościć żadnej naukowczyni. Prawdopodobnie dlatego, że choć uważam, że ludzie świata nauki robią wspaniałą robotę, nie mam do tego serca, rozumu i równie ciężko byłoby mi zazdrościć żyrafie. Doceniam, ale nie identyfikuję się. Łatwiej poczuć się źle, kiedy ktoś robi to, co ja bym chciała zrobić (ale nie umiem się odważyć, nie wzięłam się do roboty, nie wierzę w siebie, a czasem nawet nie wiem, że tego chcę, tak bardzo mam to w strefie cienia). Mogę zazdrościć ludziom lekkości, znajomości, możliwości dotyczących tego, co ja też bym mogła i CHCIAŁA robić. Czy to nie jest fantastyczna informacja? Tyle ludzi nie ma pojęcia, co chce robić w życiu. Wystarczy pogadać ze swoją zazdrością i sprawdzić, co dana osoba robi, czego nie robię ja. Zazdrość mówi nam o niespełnionych pragnieniach. To nie znaczy, że niespełnialnych! Mówi nam też o niskim poczuciu własnej wartości lub gorszej chwili. Kultura wytresowała nas jednak, że to bardzo brzydko być zazdrośnicą, więc jak tylko to uczucie się pojawia, dajemy sobie po głowie i jeszcze mówimy sobie w duchu, jakie jesteśmy beznadziejne.

Proponuję zaprosić zazdrość do rozmowy (np. w pamiętniku), a jak już wjedzie „ja tak nie umiem, X ma, ja nie” potraktować tę część w sobie, jak przyjaciółkę albo małe dziecko. Żadnego ganienia ani karnego jeżyka.

Same głaski — ok, czego bym chciała? Aha, dobra, zrobię teraz coś miłego dla siebie. Ugotuję pyszny obiad, zrobię sobie masaż twarzy, pójdę na spacer, wszystko jest ok. Wiem, czego chcę, jak będę w lepszym nastroju, pomyślę, jak mogę zrobić krok w kierunku tego zaniedbanego potencjału.

POCZUCIE JEDNOŚCI.

Pamiętam, że kiedy jeszcze miałam problem z zazdrością, często dziwiłam się różnicy kulturowej Polska — USA. Dziś również dla mnie cudzy sukces jest motywacją. Naprawdę nie pamiętam, żebym pomyślała — oho, tej to się udało, a ja to taka do dupy. Lubię, kiedy ludziom się wiedzie, lubię, kiedy są szczęśliwi, zdrowi i ładni. Dlaczego? Bo już nie wierzę, że jest jakaś ograniczona ilość zasobów. Nie wierzę, że jak ktoś ma, to ja zostanę bez. Wierzę, że ta osoba może być szczęśliwa i ja również mogę być szczęśliwa. Ba! Że to moje szczęście, to kwestia mojego nastawienia, ale też zbiegu okoliczności. Tu bardzo pomogła mi duchowość i medytacja. Mogę nie mieć tego, czego chcę, albo musieć długo na to czekać i nie boli mnie to, bo umiem być szczęśliwa w każdych warunkach. Byłam bardzo szczęśliwa, nie będąc w związku (mimo że czułam w sercu pustkę i chciałam dobrej relacji), umiem być szczęśliwa w mieszkaniu na brudnym Mokotowie, mimo że coraz bardziej marzę o domu w naturze, umiem być szczęśliwa z pieniędzmi i bez moja uroda przemija i nie da się na to wiele poradzić. Nauczyłam się być szczęśliwa bezwarunkowo. Kiedy ktoś coś ma, weźmy ten dom jako przykład, to ja się wspaniale czuję, że on mnie tam zaprasza. Że jest pięknie, jemy dobry posiłek. To o czym marzę, jest częścią mojego doświadczenia, właśnie za sprawą kogoś, kto już to ma. Czemu miałabym mieć tej osobie coś za złe?


Niejednokrotnie też po prostu mówię na głos: ale Ci fajnie, że masz/robisz X, chciałabym tego dla siebie też! Ludzie reagują na to ciepłem! Czasem pytam kogoś, jak osiągnął to, co ja bym chciała osiągnąć. Zazwyczaj dostaję rekomendację, sposób, poradę. 


Jest tylko jeden moment, kiedy to nie działa: kiedy ktoś jest na tej samej stronie co ja i nagle idzie mu lepiej, a robimy dokładnie to samo. To nie rodzi we mnie zazdrości, ale mnie demotywuje, spowalnia, w ogóle nakłada na mnie ciśnienie, że teraz muszę tak samo szybko, jak ta osoba. Nie lubię też, kiedy taka osoba się ślamazarzy, bo wtedy ja również się ślamazarzę. Lubię działać we własnym tempie, dlatego bardziej inspirują mnie ludzie, którzy robią to, co ja, ale są w tym o niebo lepsi, lub ludzie, którzy zajmują się totalnie czymś innym. Pisałam o tym TU i było trochę kontrowersji 😉


O zazdrości i kobiecej solidarności, mówiłam też kiedyś TU.


A na sam koniec, chcę pokazać Wam kilka osób, które w moim mniemaniu odniosłu wspaniały sukces i które mnie inspirują bardzo i nigdy nie poczułam cienia zazdrości, a tylko podziw i szybciej krążącą krew w żyłach. Ta krew szepcze „wszystko jest możliwe”

♥BASIA VEGAN RAMEN SHOP – naprawdę nie wierzyłam, że VRS odniesie aż tak duży sukces. Nagle Basię można czytać w Forbsie, a w obu lokalach w Warszawie ustawia się kolejka po kluski. Basia wcześniej zajmowała się modą, a do obecnego sukcesu doprowadziła ją zajawa, pasja i łatwość w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Swoją wspólniczkę poznała na punkowym forum dawno, dawno temu.

♥JANBARBA – nie jestem klientką tej marki, bo po pierwsze używam bardzo mało kosmetyków, po drugie, jakoś nie było mi dane. Jednak obserwuję tę parę i ich pasję, pokorę i po prostu dobro, jakie w sobie mają i jestem pod wielkim wrażeniem. W Warszawie otworzyli piękny butik, a kiedy ostatnio na Instagramie pod zdjęciem swojego nowego produktu apelowali, żeby kupować tylko produkty, których nasza skóra potrzebuje naprawdę i właśnie teraz, pomyślałam, że szanuję ich milion.

♥LEMPAPILO – nie tylko jest śliczna, robi wspaniałe makijaże, to w dodatku ma przystonejgo faceta, razem mają vana i jeżdżą po świecie. To jest styl życia, do którego aspiruję, który czuję,a. który z różnych powodów nie jest teraz dla mnie i moge partnera dostępny. Martę podglądam z nieskrywaną przyjemnością i mam w planach zacieśnić więzi również w realu.


To tylko trzy przykłady osób, które są w podobnym do mnie wieku, robią coś, co bardzo mi się podoba i wydaje mi się wręcz na tym etapie nieosiągalne. No bo jak to? Własny butki w Warszawie? Jednak ani razu nie poczułam się z powodu ich sukcesu źle, wręcz przeciwnie! Motywuje mnie on, inspiruje i sprawia, że bardzo im kibicuję 🙂


Jak u Ciebie jest z zazdrością? Chcesz pogadać w komentarzach?


Jeśli chcesz pomóc mi publikować częściej, postaw mi kawę na Instagramie. Wrócę do Ciebie z przepisami na sezonowe jedzenie, sposobami na osiędbanie, rekomendacjami książek, kursów i metod służących dobrostanowi:

baner

Author

3 komentarze

  1. Kiedyś zazdroscilam, czulam czemu nie ja. Teraz zycze wszystkim dobrze w duchu. Jednak mam problem czasem z zazdroscia o partnera i chociaz staram sie zeby nie bylo widac, ze ja jestem taki pewniak siebie.. jednak w srodku boli i chciałabym to zmienic. Nie wiem czy to problem zaufania, niskiej samooceny takie wlasnie rzeczy sugeruje mi terapeuta google to do konca nie wiem.
    Moze sprobuje z ta zazdroscia porozmawiac jak piszesz, a nie ja chowac gdzies i nie lubic sie za to ze czasem ukluje mnie to uczucie..

  2. Dziękuję Ci bardzo za ten tekst. Ja kiedyś bardzo długo zazdrościłam, ale to wynikało z tego, że nie wiedziałam co mam :)) nie powiem, że temat mam przepracowany, bo to nieprawda. Poza tym trzeba co jakiś czas się aktualizować bo nie wierzę w to, że można raz na zawsze przepracować takie rzeczy.. Czasami takie tematy wracają ale w innej formie.

    Duet Jan Barba są super – i można do nich zwracać opakowania i dostaje się rabat <3 duża lowka za to

    Nie wiem czy to i czas i miejsce al tak troche od czapy rzuce temat – wiem ze juz kiedys ruszalas temat bezpieczenstwa w sieci. Moze mialabys kiedys ochote napisac cos jak ogarnac temat osob starszych. Juz tlumacze. Moi rodzice i krewni wychowywali sie w innym momencie, w innym swiecie troche :)) i juz nie wiem jak mam im tlumaczyc jak poruszac sie po internecie, jak nie dac sie oszukac itp. jak sprawdzac wiarygodnosc informacji i nei dac sie zwariowac.To niby nie sa starzy ludzie, ale mlodziaszkami tez nie sa (ok 60), wiele rzeczy ktore dla mnie jest oczywista dla nich nie jest no a ja chcialabym pomoc

  3. Obejrzalam ten film na yt z latajacej szkoly. Ale wzruszkaaa.. Ja tez 10 lat temu uwazalam, ze laski sa glupie i wcale nie chcialam sie z nimi kolegowac bo ciagle jecza i sa slabe. Na szczescie mi przeszlo. Byl to dlugi proces, ale okazuje sie ze przyjazn kobieca to zupelnie inna jakosc 🙂
    A moment w moim zyciu kiedy zrozumialam, ze jak ktos inny jest fajny to nie znaczy ze tej fajnosci mi odbiera zmienil moje zycie diametralnie. Jasne, nadal czasami miewam momenty ze lapie sie na malych zazdrosciach np. zazdraszczam kobietom pewnosci siebie, przebojowosci, roznych rzeczy, ale nie zatruwa mi to zycia, staram sie komplementowac i pracowac nad soba 🙂 to komplementowanie to jest w ogole BARDZO dobra rada
    Sciskam!

Dodaj komentarz