Category

osobiste zapiski

Category

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, bo skąd niby mogłam wiedzieć- kiedy mgła jak zakurzona kurtyna w teatrze w końcu podniosła się do góry, ukazało się nam błękitne niebo, zimne, ale jasne słońce i ostatnie zdjęcia były nawet wakacyjne, gdyby nie ten płaszcz i czapka. To iluzoryczne, wymalowane pastelami lato zmyliło mnie i o czym jest ta historia, zrozumiałam dopiero ponad miesiąc później.

fot. Agnieszka Wanat

Problem z medytowaniem i pisaniem jest taki, że im więcej rozumiem w ciszy, tym trudniej i mniej chętnie przychodzi mi ubieranie tego w słowa. Chcę dziś poruszyć temat ciałopozytywności, ciałoneutralności i międlę te słowa na języku, a im dłużej to robię, tym bardziej nie jestem pewna, jakie znaczenia obecnie noszą. Bo chyba zgodzicie się ze mną, że klasyczna definicja to jedno, a to, co pracuje w rzeczywistości pod danym szyldem to już całkiem inna sprawa. Chciałam zatytułować ten tekst inaczej. Mój oryginalny tytuł brzmi tak:

zły dzień blimsien
fot. Agnieszka Wanat

We wszystkich wywiadach czy panelach, w których opowiadam o osiędbaniu, jest jedno pytanie, którego szczerze nienawidzę. Wiem, że ono padnie. To nieuchronne. Powinnam mieć przygotowany elevator pitch. I nawet mam, ale to nie załatwia sprawy.

.