Category

osobiste zapiski

Category

Jestem w pełni świadoma emocji, które wywołał wczorajszy wyrok TK w sprawie aborcji. Również we mnie wiele jest żalu, złości i lęku. Jeszcze wczoraj przez kilka godzin starałam się zrobić w sobie przestrzeń, by przyjrzeć się tym emocjom, zamiast rzucać przekleństwami na prawo i lewo — choć przekleństwa i groźby wydają mi się dość naturalną reakcją na to, co się wydarzyło.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, bo skąd niby mogłam wiedzieć- kiedy mgła jak zakurzona kurtyna w teatrze w końcu podniosła się do góry, ukazało się nam błękitne niebo, zimne, ale jasne słońce i ostatnie zdjęcia były nawet wakacyjne, gdyby nie ten płaszcz i czapka. To iluzoryczne, wymalowane pastelami lato zmyliło mnie i o czym jest ta historia, zrozumiałam dopiero ponad miesiąc później.

fot. Agnieszka Wanat

Problem z medytowaniem i pisaniem jest taki, że im więcej rozumiem w ciszy, tym trudniej i mniej chętnie przychodzi mi ubieranie tego w słowa. Chcę dziś poruszyć temat ciałopozytywności, ciałoneutralności i międlę te słowa na języku, a im dłużej to robię, tym bardziej nie jestem pewna, jakie znaczenia obecnie noszą. Bo chyba zgodzicie się ze mną, że klasyczna definicja to jedno, a to, co pracuje w rzeczywistości pod danym szyldem to już całkiem inna sprawa. Chciałam zatytułować ten tekst inaczej. Mój oryginalny tytuł brzmi tak:

.