Category

fotomigawki

Category

Saska kępa

Kocham Warszawę za to, że każda dzielnica ma swój specyficzny klimat. Swoje knajpki, sklepiki, warzywniaki i budynki, które zapraszają do snucia wizji „kim bym była i jakie byłoby moje życie, gdybym nie była akurat sobą”. Na Saskiej Kępie mieszka Marta w sieci znana jako utalentowana MUA Lempapilo. Zabrała mnie kilka miesięcy temu na przechadzkę po swoim rewirze.

Mazury fotomigawki

Od kilku lat co roku planuję lepiej układać sobie kalendarz i co roku życie mnie zaskakuje, jak zima polskich drogowców. I tak potem wychodzi, że taki wrzesień, który miał być momentem mobilizacji zawodowej po dość nieudanym sierpniowym urlopie, okazał się obfitować we wrażenia, a zapału do pracy było jak na lekarstwo. Normalnie zacisnęłabym pewnie zęby, ale nie tym razem. Chciałam nacieszyć się ostatnimi promieniami słońca, bo tegoroczne lato nie było dla mnie łaskawe.

Sierpień był sprawcą zamieszania jak chłopak, w którym się podkochujesz i robisz sobie wielkie nadzieje, żeby na końcu zostać wystrychniętą na dudka. Tak się czułam, bo właśnie wtedy miał przypaść cały wielki, obszerny, tłusty miesiąc mojego urlopu. Podczas urlopu zamierzałam robić N I C. Leżeć na trawie i czytać książki, praktykować rano jogę na trawie w ogródku mojego rodzica i chodzić z psem po lesie.

Maj zaczęłam majówka, co brzmi absurdalnie, ale nigdy nie jest oczywiste, gdy prowadzi się własną DG. Pojechaliśmy na chwilę do Szczecina i zahaczyliśmy o Lubsko, więc wróciliśmy obładowani skarbami ze sklepów ze starociami – żyrandolem do łazienki, dwoma wazonami i innymi szpargałami. A na tym zdjęciu siedzę sobie na dachu samochodu i jestem taka, jaką lubię siebie najbardziej – naturalna, poczochrana i rozmarzona od gapienia się w tańczące czubki sosnowego lasku okalającego jezioro.

blimsien myszkanko

Ach, spóźnione kwietniowe love! Sporo się działo i, mimo że pandemia nie odpuszcza przyszła spóźniona wiosna, a wraz z nią oddech świeżości. Co prawda myszkanko nadal w stanie mocnej dekonstrukcji, ale za to ja w swoim żywiole! Wyszperałam na starociach tę piękną karafkę – rybę z ZSRR. Mam do niej jeszcze 4 małe kieliszki, ale kupiłam ją z myślą o tym, że będzie pełnić funkcję ozdobną lub występować jako wazon. To niesamowite jak na lakierowanej na wysoki połysk meblościance mogłaby wyglądać ponuro, a tu w otoczeniu kolorowych książek i świeżo wymalowanej ściany nabiera azjatyckiego kontekstu. Bardzo lubię osadzać przedmioty w innym środowisku niż to, z którego są znane.

.