Tag

styl życia

Browsing

sypialnia retro

Ta jesień jest taka cudowna, kolorowa i słoneczna, że nawet najgorsze marudy (to o mnie) nie mają na co narzekać. I chociaż prognoza mówi, że zbliżamy się już w kierunku zimy, nie zamierzam oporować. Postanowiłam, że w tym roku zrobię WSZYSTKO by nie tylko akceptować nielubiane pory roku, ale też i się nimi cieszyć. I ponieważ złożyło się tak, że całe lato byliśmy w biegu i wcale nie oswoiliśmy jeszcze naszego nowego mieszkania, robimy to teraz. Ja np. kupiłam do sypialni dywan w TK MAXX, który wizualnie ocieplił wnętrze (chociaż długo ze sobą walczyłam, bo odkurzanie dywanów jest męką).

Ja - Polka. W ukochanej Warszawie, nad Wisłą, jesienią.
Ja – Polka. W ukochanej Warszawie, nad Wisłą, jesienią.

Kocham podróże! Barcelona, Lizbona, Berlin, Londyn, Budapeszt są inspirujące. Chętnie zobaczyłabym Amsterdam, Oslo, Kopenhagę i Sztokholm. Nie byłam w Irlandii, nie znam Francji, Paryż jest mi obcy. Jeśli czegoś mam w życiu mało to są to podróże. Jednak jest jedna, niezaprzeczalnie ważna sprawa: UWIELBIAM MIESZKAĆ W POLSCE.

Cilbir
Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie wiecie jak bardzo mam ostatnio fazę na jajka z płynnym żółtkiem. I jak marzyłam, żeby zjeść w końcu cilbir czyli tureckie śniadanie!

Miałam kiedyś ambicje stworzyć obszerny przewodnik po moim Mokotowie, ale potem mi przeszło. Pomyślałam, że podzielę moje miejsca i ścieżki bardziej organicznie – to zagwarantuje, że na pewno będę mieć jakieś zdjęcia. Dziś o pysznych i tanich śniadaniach, winylach i starych książkach oraz malutkich sklepikach.

Ericeira

 

Ćwiczę teraz jogę wraz z instrukcjami z książki Joga 7/7 autorstwa Gertrud Hirschi. Prowadzi mnie ona nie tylko przez kilka asan, ale też medytację z wizualizacją, mantrę i mudrę. Każdy dzień jest o czym innym, a piątek jest o przyjemności. Kiedy czytam polecenie do medytacji – wyobraź sobie, że patrzysz na cudowne miejsce (rzeczywiste albo zmyślone), które przemawia do twojego wyczucia piękna, spokoju oraz harmonii – miejsce, w którym chciałabyś spędzić chwilę, dzień, tydzień – nie muszę się zastanawiać. Mój umysł (a może serce?) od razu przywołuje to miejsce. Jedno, jedyne miejsce. Wygląda ono tak:

zerowaste

Kiedy minimalizm owładnął przeżartych konsumpcjonizmem ludzi, wpadłam w pułapkę wymieniania starych i brzydkich rzeczy na nowe, jakościowe, porządne. Nigdy nie robiłam tego bezmyślnie, ale trend, który w założeniu miał mnie uwolnić od myślenia o rzeczach, generował niezdrowe obsesje (czego jeszcze się pozbyć) i jeszcze większą konsumpcję (wymienić pstrokate na monochromatyczne, uspójnić, wymienić bla, bla, bla). Nigdy nie chciałam złapać się w te same sidła, tym razem pod flagą zero waste. Dlatego podchodziłam do tematu jak pies do jeża.

.