towarzystwo

Wiele osób tego we mnie nie rozumie i pewnie równie wiele nie lubi, ale jestem bardzo restrykcyjna przy wyborze towarzystwa, w którym się obracam. Niektórzy uważają to za snobizm, zadzieranie nosa czy niedostępność. Ja za to uważam to za swoje święte prawo. Dziś będę przekonywać cię, że warto przyglądać się bliżej swoim znajomościom.

TOWARZYSTWO INNYCH WSPIERA LUB OSŁABIA TO, CO CHCESZ SOBĄ REPREZENTOWAĆ.

Ludzie, którzy nas otaczają, kształtują nas swoim myśleniem, ich granice, stają się naszymi granicami, ich szerokie horyzonty, naszymi horyzontami a ich lęki włażą nam pod skórę. Wcale nie uważam, że potrzeba otaczać się takimi samymi ludźmi jak my, wręcz przeciwnie — różnice wiekowe, światopoglądowe, emocjonalne są w moim odczuciu wzbogacające. O co więc dbam w kontekście relacji (i co roku obiecuję sobie dbać jeszcze bardziej)? O to, żeby moje towarzystwo, ludzie, z którymi mam kontakt najczęściej, mieli cechy, które podziwiam i do których aspiruję. Ważny jest też dla mnie styl życia, który prowadzą.

Opowiadam o sobie, a nie o tobie — możemy mieć inne potrzeby i możliwe, że osoby, którymi otaczam się ja, ciebie by irytowały. Być może ty nie byłabyś kompanką dla mnie, więc i ja, co naturalne — dla ciebie. To wszystko ok i nie warto brać tego osobiście.  Możemy być w różnych punktach życia, mieć inną potrzebę socjalizacji (ja mocno selekcjonuję znajomości, bo jestem raczej samotniczką) i inne potrzeby w danym momencie. Opowiem o sobie, ale ty myśl, proszę o sobie i spróbuj na bazie moich przykładów ułożyć sobie takie, które dotyczą ciebie.


Dziś szukam ludzi, którzy:

SĄ STABILNI EMOCJONALNIE.

Sama bywam w tej kwestii, jak wahadełko, dlatego czerpię garściami od ludzi stabilnych, nawet gdy inni uważają ich za nudziarzy. Cenię sobie wyważone odpowiedzi, samoświadomość i przede wszystkim nie lubię dram, plotek i niezdrowego ekscytowania się sprawami, które w ogóle nas nie dotyczą. Wiem, że takie spokojne, stabilne a być może nawet przyziemne (czy może raczej stojące mocno na ziemi — kapha ludzie, mówię o was) osoby działają na mnie uspokajająco, gruntująco, studzą zarówno moje rozedrganie (vata, vata), jak i choleryczkę we mnie (pitta, pitta). Przy nich jestem najlepszą wersją siebie. Cały spokój, jaki mam, mam, bo nauczyłam się go od nich. Co daję w zamian? Iskrę do działania, inny sposób widzenia świata, artystyczne i intelektualne wygłupy, rozmowy do nocy, ciekawostki ze świata i pobudzanie do samorozwoju.

PROWADZĄ ZDROWY TRYB ŻYCIA.

Jestem cholernie zmęczona imprezowiczami i ludźmi, którzy mimo wieku nie przystopowali z narkotykami i alkoholem. Im jestem starsza, tym mniej interesują mnie ich wymówki, czy chodzi o dobry lot, czy narko zapewniają im „kontakt z wyższym ja”. Ponieważ sama raczej stronię od używek, wspólne spędzanie czasu polegające na zbiorowej zmianie świadomości nie jest dla mnie interesujące. Impreza do rana jest okej, ale raczej raz w miesiącu czy raz na dwa miesiące niż co weekend. Kiedy spotykam się koleżeńsko z masażystkami, nauczycielkami jogi, aktywnymi dziewczynami, ludźmi lubiącymi naturę, wiem, że wspaniale spędzimy razem czas. Możemy razem ugotować coś zdrowego, poćwiczyć, iść na długi spacer z psami, wybrać się na kajaki, na łąkę lub śniadanie w parku. Towarzystwo takich osób wspiera mnie w byciu w rytmie i dbaniu o własne zdrowie, a ja chcę o nie dbać już teraz, a nie po pięćdziesiątce. Stety lub niestety, relacje są dla mnie na tyle łatwe, że często porzucam własne zwyczaje na rzecz bliskich mi ludzi. Dlatego teraz już odpuszczam znajomości z ludźmi „imprezka, piwko, winko, lolek, kreska”. Nie mam co z nimi robić. Nie chcę robić tego, co oni robią. To nie moje życie.

MAJĄ WIEDZĘ, KTÓREJ JA NIE MAM.

Właściwie z dowolnej dziedziny! Jestem bardzo ciekawa świata. Uwielbiam słuchać ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. Wspaniale, kiedy inni wzbogacają mnie swoją wiedzą i otwierają mi klapki w głowie. Nie wyobrażam sobie przyjaźnić się z ludźmi, którzy mało myślą lub którzy nie mają zainteresowań. Nie wiedziałabym nawet co z nimi robić.

PROWADZĄ WŁASNĄ FIRMĘ I ZARABIAJĄ DUŻE PIENIĄDZE.

Albo po prostu — większe niż ja. Ostatnio poszłam na spotkanie internetowych twórców i moja głowa wybuchła. Nadal wstydzę się zarabiać, pieniądze są dla mnie tematem tabu, okazało się, że utrudniam sobie, jak mogę każdy proces w mojej działalności, nie mam pojęcia ani jak ryzykować, ani jak inwestować, ani jak szybko zmieniać kurs w razie zmiennych okoliczności czy porażek. Pracuję dla idei i głównie nią się karmię… nie muszę chyba dodawać, że większość tych ludzi była sporo ode mnie młodsza? Kto z kim przystaje, takim się staje! Ich rozmach w planowaniu i działaniu, ryzyko, jakie podejmują, łatwość, z jaką wchodzą w relacje z ludźmi, była dla mnie, co tu dużo mówić — onieśmielająca. Chciałabym przejąć te cechy, a to się często dzieje przez osmozę. Serio.

MAJĄ OKREŚLONE NASTAWIENIE.

Wiem, że dziś jest modnie śmiać się z tzw. mindsetu, ale też wiem, że bariery, które są w naszej głowie, nasze schematy, przekonania i granice, wyznaczają nam pole widzenia i działania. To nie musi być o sukcesie i produktywności. Jeśli żyjesz w grupie rozwódek, marudzących, że „każdy facet to świnia i zdradza” ciężko ci będzie nie tylko znaleźć miłość i jej nie sabotować z powodu tych przekonań, którymi przesiąkniesz, ale też dlatego, że wobec tej grupy będziesz podświadomie chciała być lojalna. Nikt nie chce zostać wykluczony, bo wykluczenie kojarzy się nam z zagrożeniem. Kiedyś nie było mądrze być wyrzuconym poza nawias stada. O czym więc mówi twoje towarzystwo? Jakim lękiem się karmi? Co uważa za „nie do zrobienia”? Kim gardzi, a do kogo aspiruje? Co jest wśród twoich przyjaciół i znajomych w dobrym tonie, a co jest obciachem? Możemy się przyznawać lub nie, ale każda grupa ma swój niepisany kodeks. W jednej grupie modnie jest mieć drogi samochód, w innej działać charytatywnie. W jednej chodzi się spać z kurami, w innej siedzi się po nocach. Są grupy mamowe i singielskie. I — Eureka! – nie trzeba być w jednej przez całe życie. Nasze obecne aspiracje, potrzeby czy zwyczaje nie muszą być przecież na zawsze. A jednak grupa znajomych i przyjaciół, albo będzie cię wspierać, albo hamować.

To, co ma być znakiem szczególnym twojego stada? Czego szukasz? Co chcesz dać? Co pragniesz wziąć i czego się nauczyć? Jakie życie chcesz prowadzić i czy towarzystwo, w którym się obracasz, podziela twoje wartości? Czy znasz swoje wartości i wiesz, czego chcesz więcej?


Interesuje cię temat relacji, towarzystwa i przyjaźni? Sprawdź też post – Prawdziwa przyjaźń.

...

1 Comment

  1. Dziękuję za post, mam podobne podejście. Osmoza. Otwieranie klapek. Granice, pilnowanie swojej energii i przestrzeni.

Dodaj komentarz

.