NAPRAWDĘ NIKOMU NIC DO TEGO

sylwiaszostak

Nie przywykłam do komentowania newsów z pudelków i innych portali tego typu, ale jeśli tu, w tym miejscu mówi się tyle o dziewczyńskiej sztamie i odwadze do prowadzenia własnego życia, wedle własnego pomysłu, przypadku Sylwii Szostak nie jestem w stanie przemilczeć. Znacie Sylwię?

(więcej…)

INSPIRUJĄCE SPOTKANIE Z SARĄ MARSHANK

sara marshank

Przed Tobą po lewej Agata Dutkowska, a po prawej Sara Marshank, autorka książki „Being selfish”, którą póki co można przeczytać po angielsku, a jesienią powinna być już dostępna i w Polsce. Sara opisuje w niej próby znalezienia siebie, a musisz wiedzieć, że w tych poszukiwaniach nie przebiera w środkach. Poznajemy ją jako dwudziestokilkulatkę, która jest w nieplanowanej ciąży i bardzo nie chce mieć dziecka. Myśli o aborcji, której musiałaby poddać się już drugi raz w swoim życiu. Potem towarzyszymy jej w bezkompromisowych poszukiwaniach siebie i swojej tożsamości, próby powrotu do żydowskich korzeni, dziesięcioletnim odosobnieniu i medytacji, życiu w białym związku i… poszukiwaniu swojej seksualności w zawodzie prostytutki. Jeśli na drodze do siebie można zaliczyć ekstrema, ona zaliczyła je wszystkie. A mimo to książka ta nie jest zapisem skandalizujących wydarzeń, raczej opisem zmagań ze samą sobą i próbą poprowadzenia czytelnika przez wewnętrzny świat autorki.

Czy muszę Was przekonywać, że skoro ktoś taki jak Sara przyjeżdża aż z Kalifornii warto jest pofatygować się na spotkanie i posłuchać tej opowieści, nawet tylko po to by stanąć do niej w kontrze. Spotkanie jest bezpłatne i odbywa się w Krakowie, następnego dnia są odpłatne warsztaty. Wszystkiego dowiecie się TU

GIRLS TO THE FRONT NOW!

 

Tyle opowiadam o tej dziewczyńskiej mocy, a Ty dalej nie wiesz jak ją poczuć i jak zacząć działać. A przecież wiem, że rysujesz, robisz kolaże albo masz coś do powiedzenia i lubisz czytać. Halo! Hjuston! Jest milion możliwości, trzeba się na nie tylko otworzyć. Dziewczyny z Damsels in distress tworzą dziewczyńskiego zina, który nazywa się GIRLS TO THE FRONT. Byłaś punkiem? Wiesz co to ziny? To takie DIY gazetki tematyczne, o rzeczach ważnych, a czasem najważniejszych. Nie musisz wdzierać się na łamy pism, ani błagać redaktor naczelną o szansę by dała Ci się wypowiedzieć.

A może po prostu chcesz tego zina czytać? Skontaktuj się z dziewczynami przez fejsa i działaj. Numer kosztuje ok 20zł czyli dokładnie tyle ile kosztuje wydruk. Wesprzyj je czytając albo dołącz do ekipy i napisz, narysuj, pokaż co masz do powiedzenia. Jesteśmy tu i wszystkie jesteśmy ważne! I możemy tworzyć i nie musimy prosić o pozwolenie :) Ja również mam zamiar wysmażyć tekst do przyszłego numeru.

No bo w końcu – Kim jesteśmy? Dziewczynami! Co zrobimy? Damy radę.

Na naszych zasadach! Let’s fucking GO!

ODWAGI!

10750295_831113666953506_9047000705743015865_o

Kochany pamiętniczku,

jestem życiową boidupą i żadne tatuaże ani bitchfejs tego nie zmienią. Wróć. Byłam życiową boidupą. Jeszcze trzy lata temu tak okropnie się bałam popełnić błędu, podjąć złej decyzji. Spieprzyć sobie życia. Wszystko musiało być perfect według wyreżyserowanego scenariusza mojego dreamlifu. Kojarzysz tę bajkę? Czułaś kiedyś ten paraliżujący lęk, że nie sprostasz?

(więcej…)

DASZ SOBIE RADĘ. JESTEŚ DZIEWCZYNĄ!

daszradę

Dostałam wiadomość. Pozwolę sobie zacytować „Najpierw tło wydarzeń: na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, z pomocą dr Lidii Rodak, która obraca się w silnie feministycznych i równościowych tematach, utworzyłyśmy z kilkoma dziewczynami Koło Antydyskryminacyjne Tytnida. Zaczęłyśmy działać, zorganizowałyśmy kilka warsztatów i odkryłyśmy, że chcemy poprzez to Koło docierać do ludzi właśnie przez warsztaty, ciekawe spotkania, rozwój osobisty. Nie było tajemnicą, że przyświecają nam feministyczne teorie, nastawienie, punkt widzenia – bell hooks, Gilligan, te tematy. Zaczęłyśmy zajmować się tematami feminizmu troski, dużo rozmawiałyśmy o sisterhoodzie i poleciłam w tym kontekście Twojego bloga.” I że miałabym iść i opowiadać o różnych rzeczach bo jestem częścią NOWEJ FALI FEMINIZMU. Zaczęłam myśleć. Myślę o tym dużo. Dziewuchy dziewuchom. Brzydkie słowo na F jest teraz gorące jak już dawno nie było. Co to znaczy być feministką?

(więcej…)

SZCZOTKOWANIE CIAŁA NA SUCHO

galaxyforever

W zeszłym roku zaczęłam testować bardzo różne naturalne sposoby na pielęgnacje ciała, cery i włosów. Wynikało to bardziej z mojej ciekawości jak wypada naturalna i tania pielęgnacja vs kosmetyczna i drogeryjna, niż z rzeczywistej potrzeby. Niestety kiedy po grudniu (który obfitował w czekoladę, brak ruchu, pierogi, pierogi, pierogi, brak ruchu…) w styczniu przeszłam na czyste odżywianie i dodałam minimalny ruch… no cóż. Jestem na etapie totalnego skinny fat. Mięśni jeszcze ani widu ani słychu, tłuszcz odszedł w niepamięć została pomarańczowa skórka, którą wolałabym pożegnać (pomarańcze tylko w okresie świątecznym, co?). Z przykrością stwierdzam też po 3 miesiącach w bezruchu, że ani moja siła, ani jędrne, gibkie ciało nie były tak same z siebie (a przecież jak miałam 20 lat nie musiałam robić nic i wszystko jakoś samo się regenerowało no hej…) i były efektem regularnej pracy z ciałem. Uuuuppps! Więc nagle moje zabiegi „urodowe” nabrały większego sensu a ja determinacji. Dziś przedstawiam Wam mój absolutny must have pielęgnacyjny. Jest tani, jest niesamowicie skuteczny, jest przyjemny… ale wymaga codziennej praktyki i cierpliwości. Niestety, pielęgnacja, którą Wam proponuję jest PRAWDZIWA. Opiera się nie na cudownym napinaniu skóry do pierwszego mycia ale na ciągłym dbaniu o ciało, co sprawia, że faktycznie, na stałe i naprawdę ma się ono lepiej. A to wymaga pewnego samozaparcia i w praktyce i w oczekiwaniu na efekt.

(więcej…)

MEDYTACJA

tumblr_meh6s3wD2a1qa39umo1_1280

Medytowanie zawsze wydawało mi się nudne i nadęte. Pseudouduchowione. Zakręcone i bardzo new age. Wszystkie próby medytacji kończyły się irytacją i znudzeniem. Po co w ogóle ktokolwiek miałby chcieć medytować? No kaman! Po latach jednak odnalazłam w medytacji wspaniałe narzędzie. Co mi daje i jak medytować opowiem Ci niżej. Chodź. Nawet jak jesteś punkiem. Będzie fajnie, obiecuję!

(więcej…)

CZEKOLADOWY PUDDING Z AWOKADO

design1

WEGAŃSKI PUDDING CZEKOLADOWY Z AWOKADO I BANANA!

SKŁADNIKI:

– 1 dojrzałe awokado

– 1 dojrzały banan

– 3 łyżki stołowe gorzkiego kakao

– 2 łyżki brązowego cukru

– ok 5 łyżek stołowych mleka sojowego naturalnego (autorka przepisu pisze o sojowym ale my używamy naturalnego, przyznaję, że waniliowe mogłoby być za słodkie)

– szczypta soli

– 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

– cynamon (ja używam „przyprawy do kaw i deserów” cynamon, kardamon itp)

PRZEPIS:

1 Awokado rozkrawamy na pół, Wyjmujemy pestkę, wydrążamy miąższ ze skórki.

2 Banana obieramy i łamiemy na pół lub więcej małych części.

3 Awokado i banana wkładamy do robota kuchennego lub używamy blendera by zmielić je na gładką masę.

4 Dodajemy mleka sojowego i przypraw, cukru itp. Miksujemy tak długo aż konsystencja będzie idealnie gładka.

5 Gotowe! Wystarczy przełożyć masę do miseczki, filiżanki itp i przybrać w dowolny sposób. Ja użyłam malin i płatków migdałów ale oczywiście wszystko zależy od nas. Wyobrażam sobie, że świeże listki mięty też sprawdziłyby się wspaniale. Eksperymentujcie!

6 Przed zjedzeniem można na chwilę włożyć do zamrażalki żeby schłodzić deser.

Alicja w Krainie Czarów

Idę na ślepo i obijam się o życie, jak o meble w nieznanym sobie pokoju. Chwila nieuwagi i zahaczam biodrem o kant stołu. Doświadczenia życiowe są według mnie wartością samą w sobie, a życie jest plasteliną z której możemy te doświadczenia lepić. Medytacja zaś pozwala oddzielić nasz bardzo osobisty stosunek do tego co się nam przydarza od naszego rdzenia. Tej stałej, która jest w nas choćby nie wiem co. Z której jesteśmy stworzeni, i która po nas zostanie. Ja w każdym razie w to wierzę. Że wszyscy mamy ten sam rdzeń, a potem ludzie, czasy, doświadczenia, nasze myśli i nawyki nakładają na ten rdzeń kolejne warstwy i warstwy i warstwy. Dobrze jest czasem móc wrócić do rdzenia. Poczuć się bezpiecznie. Porzucić zazdrość, zawiść, nienawiść, lęk. Rozpuścić się w nim. To właśnie mam na myśli, kiedy szepczę do siebie moją małą modlitwę:

no matter what I do

no matter where I go

I’m already home

Already home

To oznacza dla mnie tyle, że miejsce z którego jestem, miejsce do którego wrócę, ciągle jest ze mną podczas tej podróży i że nie da się życia spieprzyć. Nie ma nic do osiągnięcia, nie ma nic co trzeba zrobić, nie jest to wcale linia, która ma być pasmem sukcesów. Życie to bardziej wakacje, a które wyjeżdżasz sobie z jakiejś wieczności. Głupio byłoby mając tak krótką chwilę fiksować się na tym, że śniadanie niedobre, a widok z okna nie taki. Wakacje są krótkie i przeminą. Pokusa by wyeksplorować je do końca – duża.

Więc jestem sobie jak Alicja w Krainie Czarów. To zjem kawałek grzyba, to wypiję eliksir. Rzeczy, które przed chwilą jeszcze były lśniącą, brokatową bajką, nagle zmieniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki we włochate pająki i okropności. Krzyczę i uciekam. Dlaczego w ogóle to jest możliwe, żeby te piękne wydarzenia i ludzie, nagle przeobrażali się w taki niewyobrażalny syf? Dlaczego ciągle przydarzają mi się jakieś tarapaty? Opowiedz sobie inną historię Blimsien. I snuję tę opowieść na nowo. Kiedy się tego nauczysz, wszystko jest lżejsze. Możesz sobie opowiedzieć co chcesz. Historię o tym jak to zawsze Ci nie wychodzi, historię o wielkiej stracie, historię o wkurwiającej, polskiej rzeczywistości.

A możesz opowiedzieć sobie tę historię od nowa. Inaczej. Z nowej, świeżej perspektywy. Spróbować to zobaczyć w innym świetle, a może oczami innej osoby. Czasem nie mamy wpływu na wydarzenia, ale zawsze mamy wpływ na narrację jaką tworzymy w swojej głowie.

W mojej głowie problemów nie ma, a rzeczy są raczej łatwe. Wszystko da się rozwiązać, zaakceptować, pobyć sobie z tym sam na sam. Wszystko zawsze dla mnie działa. Każda historia jest malownicza i w gruncie rzeczy dobra.

Im jestem starsza tym lepiej widzę, że naprawdę nie ma rzeczy dobrych i złych. Jest tylko dialog, który prowadzisz ze sobą we własnej głowie.

1 2 3 12

Blimsien serwuje:

nowe rurki z kremem


czyli osobiste maile pełne pomysłów, jak czuć się świetnie we własnej skórze

Nie podaję dalej Twoich danych. Rurki to nie fastfood, nie rozsyłam spamu :)