PROSTO

_MG_3860

Kiedy na początku roku obiecałam sobie, że na 12 miesięcy odpuszczam kontrolę, słucham intuicji i reaguję żywo na to co się dzieje tu i teraz, nie spodziewałam się jeszcze jak duże zmiany zajdą w moim życiu.

(więcej…)

BABY, ACH TE BABY!

IMG_20160518_180950

Chciałabym zapytać o tyle rzeczy. Tak bardzo czasem nie wiem i potrzebuję wsparcia. Wyobrażam to sobie tak: zasiadamy do stołu i jemy. Śpiewać nie umiem i nie bardzo lubię. Jeść tak. Więc jemy, albo pleciemy sobie warkocze i opowiadamy historię. Opowiadanie historii, słuchanie i bycie wysłuchaną działa cuda. I pośrednio to jest odpowiedź na pytanie: o co w ogóle chodzi w tym całym girl power?

(więcej…)

PRZEBIJANIE USZU PISTOLETEM. DLACZEGO TYLKO IDIOTA ZROBIŁBY TO SWOJEMU DZIECKU?

przebiteuszy

Za każdym razem kiedy ktoś ze znajomych pyta mnie czy pomogę wybrać biżuterię dla uszu jego dziecka, poziom mojego respektu spada o mniej więcej jakieś 85%. Nie jestem pewna kto jest bardziej zszokowany. Ja czy pytający. „Serio zamierzasz przebić uszy swojemu dziecku? Czy wszystko ok z twoją głową?” I mówi to wytatuowana laska, której łatwiej wymienić miejsca, których nie przebiła niż te, które zakolczykowała. „To Ty nie lubisz już nagle kolczyków?” – pytają oni. (więcej…)

O smutna blogerko!

Takie rzeczy potrafią dopaść każdego. Niezależnie od wszystkiego. Nie ma sądu i nie ma pana boga, ani żadnego innego pana, który wyda wyrok. Do wyroku można się przecież ewentualnie odwołać. Nie, nie ma nic. Możesz być Marią Peszek na hamaku w Tajlandii, albo całkiem dobrze radzącą sobie projektantką, panią od literek, która ma cudowną rodzinę, znajomych i przyjaciół, podkład Chanel, nowiutkiego smartfona i wiele niezliczonych kreatywnych zajęć. Pasji wręcz. Niektórych nieźle płatnych. Potrafi taka blogerka urządzić sobie życie jak mało kto. I nagle, któregoś dnia, rzeczy bledną i przestają cieszyć.

(więcej…)

RADOŚĆ DAWANIA

tumblr_nad892JXPB1rarj90o1_500

Jeszcze wczoraj zazdrościłam wszystkim, którzy sięgają dna. Dno to wizja odbicia się od niego i złapania oddechu. Ja natomiast od dna jestem daleko. Dryfuję w toni, definitywnie w dół, a jednak dna nie widać, a oddechu nie starcza. Nie widać już powierzchni, ale jeszcze nie widać końca. „Jeśli to potrwa jeszcze trochę, będę musiała umrzeć” pomyślałam. Czułam się jak na przeciągniętych wakacjach, które były ekscytujące, ale zrobiło się nudno i smutno i chcesz już do domu. Do domu? Do domu oznacza palnąć sobie w łeb. Nie można zawrócić tak łatwo z życia, tylko dlatego, że mimo że masz wszystko lub prawie wszystko, w ogóle cię ono nie cieszy. Mam za sobą epizod depresyjny. Gdybym miała przeżyć to jeszcze raz… mogłabym tego nie przeżyć.

(więcej…)

1 2 3 13